Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 maja 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Kłopoty z tym, co znaczy „szamanizm”

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: Harner

« Tarakowe zaguby Wkurzające rangi »

Jest nieustanny problem z tym, „co to jest szamanizm”, czyli co znaczy słowo „szaman” i co ktoś pod tym słowem rozumie.

Na początku kłopotu nie było. Rosjanie przesuwając się na wschód najpierw osiedlili się pomiędzy muzułmańskimi Tatarami (którzy w zachodniej Syberii żyją do dziś), potem poszli dalej na drugą stronę Jeniseju, gdzie żyli Ewenkowie, zwani też Tunguzami. Ewenkowie mieli swoich „specjalistów”: od leczenia, od konsultowania się z duchami i duszami zmarłych, od przewidywania przyszłości. Mieli swoich „mądrych ludzi”, niejako instytucjonalnych. Wkrótce okazało się, że wszyscy tubylcy Syberii, Mandżurii i Mongolii mają podobnych i na wszystkich rozciągnięto ewenkijskie słowo „szaman”. Słowo to przyjęło się w rosyjskim, po czym przeszło do innych języków, oznaczając „czarownika-lekarza” z Syberii lub ogólniej, z północnej Azji.

Teraz przychodzi moment, kiedy należałoby zapytać o coś historyka idei, zajmującego się etnografią. Niestety, nie znam takiego, więc nie zapytam. Pytanie brzmiałoby: kiedy i kto po raz pierwszy użył słowa „szaman” na oznaczenie czarownika-uzdrawiacza spoza północnej Azji? Oraz, kiedy w Ameryce Północnej rozciągnięto pojęcie „szaman” na medicine men tamtejszych Indian? I po trzecie, kiedy sami Indianie zaczęli własnych „mądrych ludzi” nazywać „szamanami”, czyli kiedy uznali, że to słowo dotyczy ich?

Bo to były trzy kroki, skutkiem których słowo „szaman” oderwało się od swojej lokalizacji – przestało dotyczyć Syberii i okolic.

Wobec tego, pojęcia „szaman” i „szamanizm” zaczęto definiować nie przez konkretne miejsce lub region (płn. Azję), ale przez funkcję. Najbardziej tu znaną jest definicja Eliadego: „szamanizm czyli technika ekstazy”.

I od tego momentu zaczyna się bezlik możliwości. Bo jak określić, „uchwycić” ekstazę? Czy wystarczy poobserwować ludzi, zwykle z jakiejś egzotycznej i obcej kultury, którzy „mają szklane oczy”, „tak tańczą, że świata nie widzą”, „wykrzykują coś niezrozumiałego”? Czy raczej trzeba ich wypytać, co wtedy się z nimi dzieje, i kiedy badacz dowie się, że „przebywają wśród duchów”, to bingo, znaczy, że odlecieli i „są w ekstazie”?

Można też nie móc się dowiedzieć, bo np. to się działo 400 lat temu. Czy loty i „sabaty” czarownic polegały na ekstazie i w takim razie były szamanizmem?

Ostatnio doszły trzy następne rozszerzenia pojęcia „szamanizm”.

# Szamanami lub praktykami szamanizmu zaczęli nazywać się „biali”, czyli ludzie niemający pochodzeniowych związków z kulturami „pierwotnymi”. Początek dał ok. 40 lat temu Michael Harner, który zaczął praktykować własną „ścieżkę”, nazwaną core shamanism, opierającą się przede wszystkim na wykorzystaniu transportywności bębna, zainspirowany sesjami z ayahuaską (której nie stosuje) u wizytowanych przez siebie Indian Conibo z Amazonii ekwadorskiej (chociaż nie powołuje się na pobieranie nauk u kogoś z Conibo; i chociaż Conibowie nie używają bębnów).

# Szamanizm zaczęto kojarzyć, a nawet czasem utożsamiać ze stosowaniem środków psychotropowych.

# Sami ludzie z „tubylczych” społeczności zaczęli nazywać swoich „starszych” lub „wiedzących” - szamanami. Przy czym, jak mi się wydaje, nikt już się nie pyta, czy to co owi „starsi, wiedzący” robią, ma jakikolwiek związek z szamanami i szamanizmem syberyjskim.

I co z tymi fantami zrobić? Konieczne i coraz pilniejsze są nowe i inne słowa na oznaczenie poszczególnych „użyć”. Czy nie najlepiej byłoby, gdyby słowa „szaman, szamanizm” zostawić Syberyjczykom?

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Tarakowe zaguby Wkurzające rangi »

komentarze

[foto]

1. Oj, też mam... • autor: Michał Mazur2013-05-14 08:07:07

Oj, też mam pewien z tym kłopot, choć sprawa jest trochę grubsza, bo związana z historią wczesnego średniowiecza - np. czy można mówić o szamanizmie w religii Skandynawów, czy pewne archaiczne tradycje wojownicze można określić mianem szamanistycznych czy też nie, gdzie kończy się szaman a zaczyna czarownik, etc.

Jest jeszcze określenie boo, dominujące u Mongołów - i kto wie, czy to ono nie było niegdyś dominujące w Azji Centralnej - a także poza nią. Nawet u europejskich Awarów był niegdyś Bookolabras - coś w rodzaju najwyższego szamana, który wg źródeł posiadać miał także dość niezwykłe militarne umiejętności  

O Indianach i reszcie spraw wiem niewiele
[foto]

2. Kariera "szamana" bo to jest ładne słowo • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-14 09:40:03

U Samów (Lapończyków) szaman nazywał się noaide. U Nieńców: tadebja. U Ałtajczyków (język z rodziny tureckiej): kam. U Inuitów: angakkuq. Podejrzewam, że słowo "szaman" (z języka Ewenków) zrobiło taką karierę, ponieważ jest: (a) ładne, dźwięczne i ani za długie ani za krótkie, (b) międzynarodowe, daje się zaadaptować do chyba każdego języka, przynajmniej na Zachodzie. (Nawet po hebrajsku widzę sz-m-n.) (c) Po angielsku kończy się na "man".
[foto]

3. I ty, panie Koraszewski, contra nos? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-18 13:56:51

No niestety, główny felietonista Racjonalisty.pl gębę sobie szamanami wyciera, patrz: Szamani globalnej wioski. Kiedy się wytacza działa przeciw katolicyzmowi i islamowi, zawsze przyjemnie przy okazji wypróbować ich siłę rażenia na drobiazgu, co i tak nie podskoczy. Rozumiem - takie są obyczaje Homo militans, ale w końcu przykro.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)