Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 listopada 2009

Robert Palusiński

Kobiety i mężczyźni na warsztatach
Wypowiedź w ankiecie Taraki: "Czy potrzebne są osobne ścieżki rozwoju duchowego dla kobiet i dla mężczyzn?"

Kategoria: Kobiece a męskie
Zob. też: Wojciech Jóźwiak, Ankieta Taraki: Czy potrzebne są osobne ścieżki rozwoju duchowego dla kobiet i dla mężczyzn? (2009-11-04)

Wypowiedź w ankiecie Taraki: "Czy potrzebne są osobne ścieżki rozwoju duchowego dla kobiet i dla mężczyzn?"


Moją karierę "warsztatową" mogę podzielić na stronę bierną i czynną ;). Oznacza to, że byłem zarówno uczestnikiem licznych warsztatów jak i prowadzącym. Co do mono- i wielo- płciowych warsztatów, to jako uczestnik nigdy nie brałem udziału w warsztatach jedno-płciowych, za to jako prowadzący miałem okazję prowadzić cykl zajęć wyłącznie dla mężczyzn przez jeden rok wraz z 6 dniowym szamańskim warsztatem wyjazdowym w górach.

Szczerze mówiąc jest mi niezwykle trudno, gdy staram się znaleźć różnice. Na przykład na buddyjskich odosobnieniach medytacyjnych, gdzie nie wolno było mówić, a wszyscy byli np. w szarych szatach czy w innych dość monotonnych strojach, różnice były dla mnie niedostrzegalne.

Oczywiście na warsztatach męsko-damskich "gadanych", psychologicznych i rozwojowych jest już inaczej. To wynika z mniej lub bardziej uświadomionych potrzeb samych uczestników i uczestniczek związanych z relacjami. Otóż jedną z potrzeb, z jaką pewien odsetek "warsztatowców" przybywa na zajęcia, jest chęć znalezienia partnera czy partnerki! To w koedukacyjnych grupach jest dosyć częste i powtarzalne. Zostałem nawet świadkiem na ślubie pewnej pary, która poznała się na moich warsztatach.

Nie oznacza to, że w odpowiednio licznym męskim (bądź kobiecym) gronie taka chęć doświadczenia bliskości oraz bycia razem nie zaistnieje! To zależy od czasu wspólnego przebywania oraz od stopnia orientacji homoseksualnej bądź biseksualnej pewnej liczby uczestników. Jednak w grupach mieszanych faktycznie wątek wzajemnej atrakcyjności jest znacznie silniejszy niż w monogrupie męskiej. (Ha! O żeńskiej grupie jednopłciowej nic nie wiem poza przypuszczeniami!)

W prowadzonych przeze mnie warsztatach koedukacyjnych oraz w tych, w których uczestniczyłem nie zauważyłem trwałej dominacji którejś z płci. Co do różnego postrzegania świata, to faktycznie wydaje mi się, że kobieta z kobietą (o ile są w dobrym kontakcie) komunikuje się jakoś inaczej. Z męskiego punktu widzenia wydaje się, że w pewnym zakresie przestrzeni kobiety rozumieją się korzystając z półsłówek, mini-gestów, spojrzeń, itp. subtelnych komunikatów. Faceci jakby potrzebują mocniejszych, konkretniejszych, bezpośrednich i wyraźnych informacji. Dlaczego tak jest, to akurat dla mnie jest tajemnicą i nie wiem czy w ogóle jest to prawdziwa teza lub obserwacja.

Jeżeli chodzi o rozwój duchowy, to faktycznie mężczyźni mieli do tej pory lepiej. Dlaczego i jak - może być kwestią szerokiej i długiej wypowiedzi. Wydaje się, że kobiety zaczęły korzystać z możliwości pracy nad duchowością kobiet. Wcześniej nie miały takich możliwości, więc rozwój tego stricte kobiecego nurtu jest całkiem naturalny. Z punktu widzenia wcześniejszych, represyjnych czasów może się to wydawać kompensacją, ale nie jest to prawda. Obecnie wiemy, że naturalne i oczywiste jest, że kobieta idzie do urn wyborczych, ale w wielu krajach było inaczej i np. w Szwajcarii do lat 60-tych kobiety nie miały praw wyborczych! Z kolei w czasach jeszcze wcześniejszych, przedchrześcijańskich, istniały tajemne stowarzyszenia zarówno męskie jak i żeńskie.

Na bardzo głębokim poziomie, transpersonalnym stosując nazewnictwo Wilbera, płeć nie jest czymś dominującym ani ważnym. Nie będę tutaj wchodził na poziom niedualności i pozostanę w bardziej uzgodnionej rzeczywistości. Na przykład zdumiewające jest, gdy osoby które jeszcze dwa dni wcześniej zupełnie się nie znały, wchodzą do prowadzonych przeze mnie szałasów potów. Początkowo w ręcznikach i w okryciu, z nieśmiałością. Ale po trzeciej rundzie, po kąpieli w lodowatym strumieniu, prawie wszyscy stoją w zachwycie, w milczeniu, zadumie lub w ekstazie, nago przy migoczącym ogniu... Nagość przestaje być seksualna, płciowa, ale staje się po prostu brakiem odzienia, za-krycia, o-krycia, gdy rzeczywiście nadchodzi chwila-czas, kiedy nawzajem nie mamy nic przed sobą, Dziadkiem Ogniem i Siostrą Nocą do u-krycia.


Gdybym miał dostrzec faktyczną różnicę, to moje doświadczenia z grupą męską wskazują na większe możliwości ekspresji treści, które w obecności kobiet nie byłyby przez nie mile widziane, w tym także treści mogących uchodzić za "szowinistyczne". Ale także i w drugą stronę - zaobserwowałem b. duże wsparcie w zakresie porad i pomocy właśnie w kontaktach z partnerkami, gdy ich czasowo nie było w pobliżu ! Ten kontakt i wsparcie zaistniały na bardzo wysokim poziomie zarówno głębi jak i wzajemnego zrozumienia, troski oraz empatycznego wczucia się w sytuację drugiej osoby.

Można zatem wysnuć konkluzję, że odosobnienie od płci dzieje się z korzyścią dla obu płci...


Robert Palusiński



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)