Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 października 2010

Piotr Jaczewski

Komunikacja prowokatywna

Kategoria: Techniki rozwoju

Na początek małe pytanie: Czy rozmawiając z ludźmi można:

  • Nie słuchać i przerywać?
  • obwiniać ich i świat?
  • etykietkować zachowania?
  • dawać absurdalne odpowiedzi?
  • nadmiernie narzekać i skarżyć się?
  • gubić wątki?
  • bełkotać, szeptać i celowo utrudniać zrozumienie?
  • przekręcać ich wypowiedzi?
  • zachęcać ich do destrukcyjnych zachowań?
  • walić prosto z mostu?
  • groteskowo przedstawiać ich, ludzi, świat?
  • być sfrustrowanym ich ignorancją?
  • rżnąć głupa?
  • nudzić się jawnie i wymagać by to oni byli interesujący?
  • wymyślać im sztuczne problemy?
  • używać rynsztokowego języka?
  • zgrywać największego mędrca świata?
  • zanurzać się w mętne wywody i własne skojarzenia?
  • używać stereotypów?
  • kłamać jak z nut?

Robić to wszystko, a nawet bardziej przeginając i w dodatku twierdzić, że to im pomaga? Jeśli jesteś przeciętną, kulturalną, prospołeczną osobą to powyższy opis wygląda na prawdziwy komunikacyjny koszmar, a twierdzenie, że to może komuś pomóc, zakrawa na samochwalstwo psychopaty-sadysty.

A jednak? Przyjrzyjmy się pewnej życiowej scence: Towarzyski kolega traci pracę, a za pracą wieloletnia znajomość idzie w las niczym Czerwony Kapturek do wilka. Rozpoczyna się parada wsparcia, 12 jeźdźców apokalipsy zwanych przyjaciółmi dzień w dzień odwiedza znajomego pilnując, by nie wpadł w dołek i daje oznaki przyjaźni: "jej, znajdziesz szybko robotę, pomożemy Ci. już rozesłaliśmy wici". "To była zła kobieta, zostawiła cię gdy najbardziej jej potrzebowałeś". "Nie przejmuj się tak, takie rzeczy się zdarzają". "Jak się czujesz?" ... itd.

Co przez ten czas myśli ta osoba w reakcji na te komunikaty? Jak odpowiada?

Słyszy: "Jej, znajdziesz szybko robotę, pomożemy Ci. Już rozesłaliśmy wici" - Myśli: Najwidoczniej wszyscy widzą, że sam sobie biedaku nie poradzisz, czy ktoś pytał mnie o zdanie? Ratunku! Oni wszyscy mają mnie w d... Nie nie, to przyjaciele, nie mogę tak myśleć, w ogóle nie będę się nad tym zastanawiał. - Mówi: "Dziękuję! To naprawdę wspaniałe co dla mnie robicie".

Słyszy: "To była zła kobieta, zostawiła cię gdy najbardziej jej potrzebowałeś" - Myśli: byłeś idiotą, zostałeś jak idiota sam, bo źle wybrałeś. Nie jesteś idiotą? To może z tobą coś nie tak? Ona jest taka wspaniała, ma prawo do swojego życia, ale ja tęsknię! - Mówi "Masz rację, takimi kobietami nie należy się przejmować".

Słyszy: "Nie przejmuj się tak, takie rzeczy się zdarzają" - Myśli: Tak, wszędzie idą zwolnienia, kto mnie zatrudni? Jak się mam tym nie przejmować: straciłem pracę, odeszła miłość mojego życia, okazało się, że byłem kretynem, a na rynku nie ma pracy.

Słyszy "Jak się czujesz?" - Myśli: Jak ostatni debil, a jak się mam czuć? Wyrwano mi serce, flaki i ucięto ręce, to jak można się czuć? - Mówi: "Jakoś leci, dochodzę do siebie."

Innymi słowy w obrębie uznania najszczerszych chęci, ma się wszystkich serdecznie dosyć i 13 dnia człowiek budzi się z niezłym kacem, ogólną niechęcią do życia, pracy, mieszanką niechęci do wszystkich kobiet, poczuciem zidiocenia i tęsknotą za tą jedyną. A tu skrada się 13 jeździec apokalipsy i robi coś, czego lepiej nie próbować w domu, nie lubiąc ludzi, czy też nie będąc pewnym znaczenia wysyłanych komunikatów niewerbalnych:

"Cześć, kupiłem ci prezent" - i wyciąga sznurek z pętelką - jest tylko jeden problem, umówiłem się z notariuszem, byś mógł przepisać na mnie swoje mieszkanie. Ale najbliższy termin był za pół roku. Musisz poczekać, tak w ogóle to przygotowałem umowę na duże ubezpieczenie z wypłatą na moje konto, ale do tego potrzebujesz znaleźć pracę. No i w ogóle, hmmm chyba nie przemyślałem tego, to musi wyglądać jako wypadek, zgon naturalny? Myślałeś o czymś prostym? Takie AIDS? W dzisiejszych czasach wystarczy odbywać stosunki z przypadkowymi partnerami, a ty przecież świetnie możesz rwać na litość: Wystarczy, że wyjdziesz z karteczką "Straciłem pracę, odeszła kobieta, niech mnie ktoś bzyknie". O właśnie, masz do niej numer telefonu? Kobieta wystarczająco mądra, by uciec z tonącego okrętu zasługuje na odrobinę większą uwagę. Choć to skojarzenie ze szczurami, ona miała takie śmieszne ząbki? Nie wiem, zastanowię się jeszcze nad tym, chodź przejdziemy się: zobaczymy czy w okolicy nie ma jakiegoś mostu? Masz flamaster? Sprawdzimy od razu efekty tej tekturki..."

Pamiętasz pytanie: rozmawiając z ludźmi można ...? MOŻNA! Dostrzegasz różnicę w tej formie komunikacji? To przyjacielskie przekomarzanie się, gdzieś w wytrenowanej głowie oparte na założeniu, że znaczeniem komunikatu jest odpowiedź, reakcja na niego, a silne emocje i przeżycia mają tendencję do zniekształcania komunikatów. To również spostrzeżenie, że ludzie reagują w większym stopniu niż to mogłoby się zdawać na komunikaty niewerbalne: uśmiech, błysk oka, przyjacielskie klepnięcie, pochylenie ciała, uścisk.

Tak po ludzku, zwykle chcemy, by ludzie wokół nas, nasi najbliżsi byli racjonalni i inteligentni, uśmiechnięci i towarzyscy, silni i potrafiący dzielić się siłą, realizowali Się w życiu, byli samodzielni i jeszcze pomagali nam samym, i jeszcze otwarcie wyrażali sympatię.

A sami co robimy?

Słuchamy, gdy mówią bzdury, komunikując: "Wspieramy cię, wspieramy cię w twoim szaleństwie".

Otwarcie się sprzeciwiamy irracjonalności, komunikując "Moja racja, twoja racja. Znajdź dodatkowe argumenty wspierające twoją rację, bądź silny w swoim pomieszaniu".

Udzielamy racjonalnych rad, tudzież dopytujemy szukając sensu: "Ty sam biedaku nie jesteś wystarczająco racjonalny, mój wspaniały intelekt musi wspomóc twoją głupotę".

Rozbawiamy otoczenie i usiłujemy je zainteresować: "Ojej, gdybym się nie udzielał, to ty byś strasznie nudził i zanudzilibyśmy się wszyscy".

Skrywamy się za maską społeczną: "No przecież, skoro ja usiłuję wywrzeć dobre wrażenie, to ty też je masz i wtedy wszystko będzie cacy".

Usiłujemy stworzyć asertywne, szczęśliwe zdrowe otoczenie mówiąc ludziom: "Myślcie samodzielnie" - zupełnie przegapiając, że jeżeli zareagują na ten komunikat, to nie będą myśleć samodzielnie, a zgodnie z naszą wolą. Mówimy "bądźcie szczęśliwi" przegapiając, że komunikujemy "uszczęśliwcie mnie". Takim lekarstwem na to, jest uznająca paradoksy komunikacja prowokatywna. Od terapii i coachingu prowokatywnego Franka Farelly'ego, w której coach lub terapeuta grając "adwokata diabła" bezpośrednio prowokuje (łac. provoco - wywołuję, wyzywam do walki): asertywność, zaangażowanie i motywację, realistyczną percepcję świata, podejmowanie efektywnych działań, życzliwość i gotowość podejmowania ryzyka w relacjach. Terapia i Coaching Prowokatywny bazuje na naturalnej ludzkiej skłonności do oporu i życiowej mądrości:

Jeśli osioł ma pójść do przodu - pociągnij go za ogon!

Pomysł sam nie jest nowy, w terapii od dawna istnieje koncepcja interwencji paradoksalnej: Takiego podejścia, w którym klient jest zachęcany do celowego kontynuowania destrukcyjnych zachowań. Ale gdy spotkałem się z ideami i sesjami FF to było: eureka! Znalazłem konkretny sposób w jaki Szaman-Trickster jest w stanie wyrażać się społecznie; tego nam brakuje w wypierającej go kulturze narzekactwa, lęku społecznego, trzymania fasonu i jedynie słusznych dróg, brakuje szczypty takich założeń:

  • Jeśli chcesz, aby osioł szedł naprzód, musisz pociągnąć go za ogon.
  • Ludzie wybuchają śmiechem szybciej i chętniej, niż się może wydawać.
  • Najbardziej osobiste jest najbardziej uniwersalne.
  • Ludzie są bardziej odporni niż się wydaje.
  • Komunikaty niewerbalne są dużo ważniejsze niż się uważa.
  • Niewielka dawka braku zaufania jest zdrowa.
  • Wyzwanie buduje więź.
  • Ktoś musi nadać strukturę komunikacji - nie musisz to być ty.
  • Manowce i okrężne drogi prowadzą do sedna.

A westchnienie ulgi mnie ogarnia, bo pomimo że osób przeszkolonych w TP/CP jest trochę, to jednak poziom lęku społecznego powoduje, że niewiele osób otwarcie przyznaje się do metody. I to pomimo tego, że prowokowanie działa nawet gdy obiekt tego jest w pełni świadomy, oraz, że przyprawiając swoją komunikację tą metodą:

Sam rozwijasz asertywność, coraz lepiej rozróżniasz komunikaty społeczne, ukierunkowujesz się na działanie, rozwijasz poczucie humoru, ba! Stajesz się odważniejszy w relacjach i łatwiej idzie ci wyrażanie czułości i ciepłych uczuć.

Najwyraźniej w tym przemęczonym świecie brakuje odwagi cywilnej, inteligencji i poczucia humoru. Tymczasem, jeśli coś ciebie kusi do tej metodologii, to zastanów się jeszcze, bo raz obudzony prowokator powoduje nieodwracalne spustoszenie wnosząc humor do życia.

Zapraszam na indywidualny trening komunikacji prowokatywnej - nie dowiesz się więcej, jeśli się nie odezwiesz i jaśnie pańsko nie ruszysz się z fotela i portfela!

Piotr Jaczewski


piotr.jaczewski@prowo.pl
Gawra Trainings & Coachings Piotr Jaczewski



x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)