Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 lipca 1999

Wojciech Jóźwiak

Koniec świata neolitu

Nazwa "neolit", czyli po grecku neos lithos, znaczy "nowy" lub "młody kamień". Nazwę tę nadali archeologowie epoce, w której pojawiły się dokładniej niż dotąd obrabiane i wygładzane narzędzia kamienne. Owa precyzja wzięła się stąd, że obróbką kamienia zaczęli zajmować się zawodowcy, którzy skupili się tylko na tej czynności, zwolniwszy sobie ręce i głowę od zdobywania żywności. Stało się to możliwe dlatego, że właśnie wtedy część ludzkiej populacji przeszła z łowiectwa i zbieractwa, czyli z czysto ekologicznego pozyskiwania żywności, na rolnictwo. I właśnie wynalazek uprawy roli pozwolił płacić nadwyżkami żywności fachowcom od obróbki kamienia.

Proces przechodzenia ludzkich populacji na rolnictwo, rolnictwo połączone z hodowlą zwierząt lub samą hodowlę, nazywany jest "rewolucją neolityczną", lub, bardziej profesjonalnie, "neolityzacją kultur". Rewolucja neolityczna rozpoczęła się około 9 i pół tysiąca lat temu (ok. 7 500 lat pne) w pasie obejmującym Mezopotamię, Syrię, Palestynę i Egipt. 4 tysiące lat pne neolit objął już większą część Europy, w tym także obecną Polskę. "Wynalazek" neolitu, jako połączenia udoskonalonych narzędzi kamiennych z rolnictwem, został, jak się wydaje, powtórzony później jeszcze raz i bez inspiracji Bliskiego Wschodu: w środkowej Ameryce, gdzie polegał głównie na wzięciu pod uprawę kukurydzy.

Rolnictwo okazało się bardzo skutecznym sposobem pozyskiwania środków do życia. Stworzyło względny nadmiar żywności, dzięki któremu w kilka tysięcy lat później społeczeństwa neolityczne "przeskoczyły" do następnego etapu rozwoju, tworząc to, co zwykło się nazywać cywilizacją, a więc instytucje władzy i organizacji państwowej, wyspecjalizowane warstwy wojowników, kapłanów i kupców, miasta, pismo, spisane prawo, skodyfikowaną religię, wreszcie - dzieła literackie.

Na marginesie przypomnijmy, że "wielkich" cywilizacji było dotąd dziewięć. Ich listę zestawił Philip Bagby ("Kultura a historia"); były to, w kolejności powstawania, cywilizacje:

  • Mezopotamii
  • Egipska
  • Indyjska
  • Chińska
  • Klasyczna (grecko-rzymska)
  • Meksykańska
  • Andyjska
  • Bliskiego Wschodu (Bizancjum, Iran Sasanidów, Islam)
  • Zachodnia

Oprócz powyższych były jeszcze, liczniejsze niż grupa dziewięciu pierwszorzędnych, cywilizacje "drugorzędne" - wtórne i zapożyczone kulturowo u tych naczelnych. Wymieńmy dla przykładu niektóre z nich:

  • Hetytów (wtórna wobec Mezopotamii)
  • Tybetu (wtórna wobec Indyjskiej)
  • Koreańska (wtórna wobec Chińskiej)
  • Etrusków i Celtów (wtórne wobec Klasycznej)
  • Rusi, Chazarów, Etiopii (wtórne wobec Bliskowschodniej)

W chwili obecnej istnieje tylko jedna "żywa" i rozwijająca się cywilizacja naczelna - jest nią cywilizacja Zachodu. Wszystkie pozostałe przy życiu cywilizacje (Bliski Wschód, Chiny i Indie) stały się wtórnymi, "wasalnymi" wobec Zachodniej.

Rewolucji neolitycznej nie należy sobie oczywiście wyobrażać jako jednorazowego przewrotu. Tam, gdzie docierała, trwała przez kilka pokoleń. Miała postać fali przemian, rozchodzącej się po świecie, w jednych kierunkach szybciej (np. na zachód od Mezopotamii wzdłuż Morza Śródziemnego), w innych dużo wolniej (np. na północ: w stronę Kaukazu, Stepów i strefy tajgi).

Do dzisiaj fala rewolucji neolitycznej dotarła wszędzie na Ziemi. Nie ma już grup etnicznych, które pozostawałyby poza jej zasięgiem. Jako ostatnich, fala ta, w postaci najazdu Europejczyków, ogarnęła w 18-19 wieku tubylców Australii, Tasmanii i Patagonii, Indian chłodnej części Ameryki Północnej, Inuitów (Eskimosów), Ajnów i Buszmenów z Kalahari. Ogromna większość z nich tego wydarzenia nie przeżyła.

Rewolucja neolityczna wygrywała, ponieważ przejście na rolnictwo (lub/i hodowlę) dostarczało wielokrotnie większych ilości pożywienia, co zostawało natychmiast przełożone na wzrost liczby ludności. Ludzi przybywało, chociaż (średnio) ich dobrobyt wcale nie wzrastał, i zwykle głód dokuczał im równie często jak plemionom przed-neolitycznym, łowiecko-zbierackim. "Neolitycy" zwyciężali swoją masą. Na jednym kilometrze kwadratowym ziemi techniki neolityczne pozwalały wyżywić kilkuset ludzi; techniki przed-neolityczne mniej niż jednego człowieka.

"Neolitem" będę odtąd umownie i w przenośni nazywał kultury i cywilizacje wywodzące się z epoki neolitu i używające rolnictwa jako swojej głównej siły aprowizacyjnej, nawet jeżeli tymczasem udoskonaliły swoje technologie, przechodząc na narzędzia z miedzi, brązu, żelaza, a nawet z plastiku.

Neolit zaznaczył się przede wszystkim eksploatacją zasobów Ziemi - na niespotykaną nigdy wcześniej skalę, osiągającą rozmiary geologiczne. Ofiarą neolitycznej zachłanności człowieka padły:

  • lasy (wyniszczone na budulec, opał i dla pozyskania ziemi pod uprawę i pastwiska)
  • dzikie zwierzęta lądowe
  • ryby, wieloryby, foki i inne zwierzęta morskie
  • gleba (zniszczona w wyniku orki i wypasu przez erozję)
  • zasoby słodkiej wody w rzekach, jeziorach i warstwach wodonośnych
  • surowce mineralne (złoto, rudy metali, węgiel, ropa naftowa)
  • zasoby genetyczne świata zwierząt i roślin
  • zasoby kulturowe ludów, które "przegrały" cywilizacyjny wyścig.

Warto wiedzieć, że nie wszystkie zniszczenia i zubożenia jakie dziś widzimy na świecie, zostały poczynione przez neolitycznych rolników i towarzyszących im kupców, górników i przemysłowców. Jeszcze przed rewolucją neolityczną przez kulę ziemską przetoczyła się fala działalności agresywnych plemion łowieckich, uprawiających masowe - aż do całkowitego wyniszczenia gatunków - polowania na stadnie żyjące wielkie ssaki (w niektórych miejscach także ptaki i gady). Ślady tego zjawiska, nazwanego "overkill" - "superzabijaniem" odkryto najpierw na równinach Północnej Ameryki jako działalność tak zwanej kultury Clovis, przodków części późniejszych Indian. Ale fala wyniszczania stad wielkich zwierząt przewaliła się także przez Amerykę Południową (tutaj bardzo skutecznie: w Pd. Ameryce nie pozostały żadne naprawdę wielkie ssaki), Australię, a także Europę i Syberię, gdzie wyniszczono wtedy mamuty, woły piżmowe, tury, nosorożce włochate itd. Zapewne techniki "nadzabijania" niezależnie od siebie wynajdywały nie spokrewnione ludy. Ciekawe, że fala superzabijania ominęła kolebkę ludzkiego gatunku, Afrykę, dlatego ocalały tamtejsze wspaniałe stada zebr, słoni, żyraf, bawołów i antylop. Dodajmy: ocalały nie na długo, bo zlikwidował je - i dokańcza rzezi teraz na naszych oczach - agresywny Neolit w dwudziestym wieku.

Rozwój cywilizacji Neolitu można porównać do agresywnych ataków na kolejne wolne zasoby. Najpierw "neolitycy" odkrywali nowe lądy (i morza), rabowali złoto, stada zwierząt (jak eksplozja wybuchła i zgasła po wymordowaniu łupów gorączka wielorybia w 19 wieku. Z wielorybów, przypomnę, pozyskiwano tłuszcz używany do lamp oświetleniowych. Nie znamy tej "gorączki", bo Polacy nie wzięli w niej udziału. Dziś trwa gorączka krewetkowa, i setki kilometrów tropikalnych wybrzeży z lasami mangrowe są pośpiesznie przerabiane na poletka do hodowli krewetek, których wartość polega głównie na wierze, że podniecają ludzkich samców seksualnie...)... Kontynuuję: rabowali lasy, glebę, złoża ropy naftowej, a wcześniej także tubylczą ludność, zamienianą w niewolników lub tępioną jako konkurenci i szkodniki. Skutek tego najazdu był jeden: rosła ludność neolityczna, co nazwano "eksplozją demograficzną".

Rozmiar agresji Neolitu na Ziemię nasilił się w ciągu ostatnich dwustu lat.

Wszystko wskazuje jednak, że ów rozrost jest objawem końca Neolitu. Mówiąc dobitniej: to, co współcześnie obserwujemy, to koniec świata Neolitu.

Oczywiście nie należy się spodziewać, że ów "koniec" będzie jakąś jednorazową i spektakularną katastrofą; będzie to proces, który według moich ocen, rozciągnie się jeszcze na następne dwieście lat.

Wiele było rzeczy, które tuż przed swoim końcem rozrastały się niczym dinozaury. Wielkie rozmiary osiągnęły sterowce, zanim ustąpiły miejsca samolotom. Wielkie rozmiary przybrały okręty-pancerniki, zanim straciły rację bytu przy broni rakietowej. Wielokrotnie - przykładem mamuty, dinozaury, drapieżne ptaki-"fororaki" (Phororacus), dinotheria i baluchitheria - "szły w masę" linie ewolucyjne zwierząt, zanim wymarły. To zjawisko dotyczy również całej obecnej Ludzkości Neolitycznej.

Zjawiska napędzające koniec Neolitu zrodziły się w dość niedawnej historii w obrębie samej cywilizacji neolitycznej; lub mówiąc ściślej, z neolitu się wywodzącej. Znane są one niemal do znudzenia: nazywa się je zbiorczo mianem "rewolucji naukowo-technicznej". Na rewolucję tę złożyły się:

  • odkrycia w matematyce. Chodzi przede wszystkim o rachunek różniczkowy i całkowy, który umożliwił myślowe opanowanie zjawisk zmiany, ruchu, prędkości i siły, które wcześniej nie miały adekwatnego odwzorowania w ludzkim umyśle;
  • zgodny z doświadczeniem (a więc: "prawdziwy") model Układu Słonecznego, stworzony przez Kopernika, Keplera i innych, poparty Newtonowską mechaniką nieba;
  • zgodne z doświadczeniem teorie zjawisk przyrody: mechanika Newtona, elektrodynamika Faradaya-Maxwella, chemia i biochemia, fizjologia, teoria ewolucji Darwina, mechanika kwantowa, itd, itd;
  • zbudowanie silników: najpierw maszyny parowej Watta, potem silników spalinowych, elektrycznych, reaktorów atomowych;
  • masowa produkcja przemysłowa;
  • masowa nauka w szkołach;
  • masowa opieka lekarska;
  • techniki dalekiego przenoszenia informacji: od telegrafu, przez telefon, film, radio, telewizję... do "komórek" i internetu;
  • automatyczne przetwarzanie informacji, czyli komputery.

Skutkiem jednakże owej rewolucji w nauce i technice były procesy negujące zastane fundamenty Neolitu.

Nastąpił, przede wszystkim, koniec rolnictwa. Nie należy oczywiście naiwnie wyobrażać sobie, że polega on na tym, iż zamiast ryżu i żyta zaczynamy jeść syntetyczne granulki. Ale w jakimś sensie to, co napisałem, jest prawdą. Koniec rolnictwa polega na tym, że przestało być ono masowym i kulturotwórczym zajęciem większości populacji, jak to było we wszystkich neolitycznych kulturach i cywilizacjach aż do niedawna. (Zaczęło się tak dziać w krajach Zachodu na początku 20-go wieku.) Zanika rolnictwo jako zajęcie ludności i wraz z nim zanika tradycyjna wieś. W większości krajów Zachodu proces ten dobiegł już końca. Po drugie, rolnictwo przekształciło się w wyspecjalizowany przemysł - w "agrobiznes". Po trzecie, rolnictwo, a za nim my wszyscy jako konsumenci, uzależniło się od sztucznie produkowanego azotu przyswajalnego dla roślin. Dziś już około połowy azotu, który spożywamy jako białko, pochodzi z fabryk nawozów sztucznych, które na skalę geologiczną zastąpiły dotychczasowe naturalne sposoby wiązania azotu: syntezę w piorunach podczas burzy i pracę bakterii korzeniowych. W tym sensie nasze życie w około połowie jest uzależnione od fabryk azotu, nasze ciała - produktem chemicznej syntezy, a rolnictwo - "uszlachetnianiem" granulek azotanów do postaci jadalnego białka.

Koniec rolnictwa musi poskutkować głębokimi zmianami w świadomości; tak samo jak u początków Neolitu zaprowadzenie rolnictwa wywołało trwające do dziś przeobrażenia w świadomości. Rolnictwo wyzwoliło w ludzkich umysłach szczególne pokłady okrucieństwa (wręcz sadyzmu!), znieczuliło na śmierć i cierpienie, a to za sprawą utożsamienia człowieka z rośliną. Niemal wszędzie tam, gdzie docierało rolnictwo, nawet w swojej najprymitywniejszej postaci, tam zaraz pojawiały się krwawe ofiary, a w szczególności ofiary z ludzi. Nawet w tych kulturach, gdzie realnie ludzi na ołtarzach nie składano, trwały w świadomości wyobrażania ofiary i umierających w męczarniach bogów i ludzi. Wystarczy porównać tak różne i historycznie niezależne kultury z ich praktykami i wyobrażeniami religijnymi, jak niektóre plemiona Papuasów (którzy byli rolnikami-neolitykami, w przeciwieństwie do tubylców Australii), Aztekowie, oraz Żydzi (ofiara składana przez Abrahama z własnego syna) i chrześcijańska Europa. Kiedy modelem dla człowieka (lub jego boga) jest roślina, musi on być ścinany, miażdżony, wykrwawiany; a w nagrodę przyznaje mu się prawo - wzorem nasion - do "życia po śmierci" lub (również wzorem nasion roślin) do "powtórnych narodzin". Koniec rolnictwa i co za tym idzie, żywotnego, intymnego związku z uprawą roli, musi w końcu poskutkować odpowiednim "odczarowaniem" świadomości. Koniec rolnictwa pociąga za sobą koniec religii ofiarniczych. Oczywiście, że nie nastąpi on w ciągu jednego pokolenia czy nawet dwóch.

Inne przejawy końca świata Neolitu są już bardziej "namacalne", bardziej oczywiste. Wraz z neolitem kończy się:

  • podział na władczą, bogatą i edukowaną mniejszość i wyzyskiwaną, ubogą, nieuczoną większość. Kończy się niewolnictwo. Oczywiście nie dzieje się to, jak naiwnie i zbrodniczo sądziła Lewica, za sprawą Rewolucji - jest to cichym skutkiem przemian w technologii...
  • lokalny rynek - który organizował ludzi w sąsiedzkie, a potem narodowe wspólnoty. Narody odchodzą do wspomnień...
  • masowy entuzjazm - wojenny, polityczny, gospodarczy, pod które to pojęcie można podciągnąć zarówno hitlerowskie pochody z pochodniami, furię rewolucyjną bolszewików, wiece wyborcze demokratycznych partii, i wszystkie "gorączki" - złota, niewolników, wielorybią, emigracji zarobkowych...

Można powiedzieć, że z końcem Neolitu kończy się Człowiek Masowy.

Kamieniem do jego nagrobka są techniki telekomunikacji, pozwalające ludziom w skali kuli ziemskiej komunikować się na poziomie jednostek, w obrębie powiązań rodzinnych, towarzyskich, zawodowych. Komórka i internet czynią zbędnym państwo jako pośrednika pomiędzy ludźmi. Narody i państwa zanikają, pozostawiając ludzi we wspólnotach, czy raczej "sieciach", liczonych "ludzką" liczbą: co najwyżej kilkuset osobników, a nie jak w Neolicie - na miliony.

Czy zbliża się zatem jakiś wymarzony Raj Na Ziemi?

Nie. I to z dwóch powodów.

Pierwszym jest aż nadto wyraźnie zauważalny fakt, że z post-neolitycznych wynalazków i udogodnień korzystają, na równi z nowymi, także i neolityczne formy istnienia. Można powiedzieć, że do post-neolitycznej rewolucji przyczepiają się neolityczne pasożyty energetyczne.

Ich istnienie możemy obserwować w mnóstwie obszarów rzeczywistości:

  • w świadomości. Dopiero teraz, w ciągu ostatnich dwustu lat rewolucji naukowo-technicznej, nasiliła się propaganda tej typowo neolitycznej, ofiarniczej formacji religijno-światopoglądowej, jaką jest chrześcijaństwo, ze swoim najbardziej neolitycznym, hierarchiczno-masowym odłamem, czyli Kościołem Katolickim. Bardzo możliwe, że Kościół Katolicki doprowadzi do konwersji nawet 50% ludności świata. (Patrz los dinozaurów...)
    W tym miejscu koniecznie trzeba wspomnieć, że istnieją w chrześcijaństwie nurty, które wykraczają poza Neolit - przykładem tacy nauczyciele, jak De Mello i Bede Griffith. Nie wątpię, że chrześcijaństwo przystosuje się do następnej epoki w dziejach ludzkości, ale to nie będzie już "trzoda" wypasana z Rzymu;
  • w przyroście naturalnym. Pierwszym skutkiem nowych wynalazków i nowego, post-neolitycznego krążenia energii, był lawinowy wzrost liczby ludności, która na wzrost pożywienia zareagowała tradycyjnie - wzrostem liczebnym, przy pozostawaniu na krawędzi śmierci głodowej;
  • we wzmożonym na niespotykaną dotąd skalę rabunku zasobów Ziemi. Obserwujemy go stale: ofiarą typowo neolitycznych i ewidentnie przestarzałych sposobów gospodarowania, jakimi są rolnictwo i hodowla, pada obecnie ostatnia względnie nie naruszona strefa Ziemi - lasy tropikalne;
  • w szaleństwach masowych ideologii i państw niewolniczych. Kołyma i Auschwitz są z ducha neolityczne, chociaż bez nowych post-neolitycznych technologii nie zaistniałyby.

(Jednocześnie obserwujemy powstawanie nie tylko post-neolitycznych teorii i technologii, ale i post-neolitycznych stosunków do świata i życia. Lista ich jest długa: Obalenie podziału na "męskie" i "kobiece" role społeczne. Równouprawnienie ras, narodów i języków. Przyznawanie wartości każdemu ludzkiemu istnieniu; stąd skutki w prawie i ustroju państwowym. Zainteresowanie odmiennymi kulturami. Ruch ochrony przyrody i jej zasobów. Szacunek dla nie-ludzkich form życia, dla natury i krajobrazu. Turystyka - tak! w neolicie nic takiego nie istniało.)

Drugim powodem, dla którego Koniec Neolitu i przejście do Następnej Epoki nie będzie wcale podróżą do Disneylandu, jest narastające współcześnie zjawisko depopulacji Ziemi.

Rozerwane zostało odwieczne i "naturalne" przełożenie rosnącego dobrobytu, a przede wszystkich rosnących dostępnych zasobów żywności, na przyrost ludności! Mamy dziś w lodówkach i w magazynach takie góry żarcia, o których marzył każdy Homo Sapiens i Neandertalensis przez długie tysiąclecia. I od tego wcale się bardziej nie zaczęliśmy rozmnażać. Dotąd panowało tu proste prawo, obowiązujące ludzi na równi z rozwielitkami, muszką owocową i myszami: im więcej dostępnej żywności, tym samice rodzą więcej dzieci. To się, na naszych oczach, skończyło. Podstawowe prawo biologii przestało działać na gatunek ludzki. Kiedy zjawisko to pojawiło się w świecie po raz pierwszy, a było to we Francji jakieś 150 lat temu, uznano je za jakąś dziwną anomalię, za jakąś "chorobę francuską", która innych części świata nie dotyczy. W tamtych czasach lawinowo rosła przecież wcale nie ludność jakichś egzotycznych zakątków, ale znajomej Anglii, Niemiec, Włoch, Rumunii, Polski, Ukrainy. Dziś strefa ujemnego przyrostu naturalnego ogarnęła nie tylko całą Białą Rasę, ale dotarła do Japonii i zauważalna staje się w innych krajach Azji. Nie jest to oznaką rzekomego tracenie sił żywotnych przez Białą Rasę - lecz biologiczny przejaw końca Neolitu. Ta fala obejmie w ciągu najbliższych (jak się wydaje) pięćdziesięciu-stu lat cały świat, również mnożących się dziś bez litości Afrykanów i Muzułmanów.

Dlaczego tak się stanie? Nie jest to moje pobożne życzenie, lecz wynik obiektywnych praw. Dotąd ludzka masa, rozrodzona skutkiem rabowania kolejnych zasobów, zwyciężała swoją gołą liczbą. Tysiąc, a potem sto tysięcy chłopa, którym ledwo zaspokojono głód i dano do rąk dzidy lub karabiny maszynowe, zwyciężało i podbijało kolejne obszary Ziemi. Obecnie przysposobienie masy przestało być do czegokolwiek potrzebne, utraciło swoją skuteczność. Zamiast chłopa z wołem i pługiem, i zamiast zabijaki z włócznią (lub z kałaszem) potrzebny jest przynajmniej wykształcony technik, a najlepiej światły specjalista. Jego wykształcenie jest kosztowne, a skuteczne jest wtedy, kiedy jest oparte na indywidualnym podejściu, na "indywidualnym toku studiów". Wszytsko, co do tego jest konieczne: aparat szkolny i lekarski, a także własna edukacja i coraz dłuższe przygotowanie do zawodu odciąga kobiety od rodzenia. Jak widzimy, nic tajemniczego się nie dzieje; wszystko to rzeczy aż nadto banalne. Dalej działa już tylko ślepa statystyka, i to wystarcza: kobiety mają coraz mniej czasu i zapału do rodzenia, decyzję taką podejmują coraz później; skutek: przyrost naturalny spada poniżej zera i pokolenia dzieci są mniej liczne od pokoleń ojców. (Kiedy jest średnio jedno dziecko w rodzinie, po 40 latach ludność spada do połowy; po 120 latach do jednej ósmej.)

Patrząc na to zjawisko z lotu ptaka, można je tak ująć zwięźle i obrazowo: oto Człowiek Neolityczny, wyposażony w stosunkowo proste narzędzia i silny swoją Liczbą, przegrywa w śmiertelnej konkurencji o zasoby Ziemi z Człowiekiem Post-Neolitycznym, zbrojnym przed wszystkim w swoją Wiedzę. Ale o skuteczności przeżycia Człowieka Post-Neolitycznego nie decyduje jego Liczba. Decyduje jego jakość, energetycznie liczona czasem przeznaczonym na jego edukację. Masowy Człowiek Post-Neolityczny, gdyby istniał, nie byłby po prostu, w energetycznym bilansie Ziemi, do niczego potrzebny. Dlatego liczba ludzi na Ziemi w najbliższym czasie radykalnie spadnie. Sądzę że ustabilizuje się na, niewyobrażalnym obecnie, poziomie jednego albo może nawet pół miliarda. A może jeszcze mniej. Większość, statystycznie, w ciągu najbliższych dwustu lat, wymrze bezpotomnie. (Zapewne i ja, i ty, mój Czytelniku, a raczej nasze geny, będziemy wśród nich. Wśród moich znajomych i rodziny liczebność kolejnych pokoleń już się wyraźnie zmniejsza!)

W najbliższym czasie czeka nas, Ludzkość, dramatyczna bitwa o wskoczenie do tego małego, post-neolitycznego, odjeżdżającego nieuchronnie pociągu. Miejsca w nim jest mało - mniej nawet aniżeli nastarczą coraz mniejsze zasoby Ziemi: tyle, ile będzie to wynikało z nowych zasad krążenia energii na naszym globie. Większość ludzi (narodów, państw, partii, prądów politycznych i intelektualnych) będzie tymczasem stosować stare, neolityczne sposoby, które w nowej rzeczywistości będą zaledwie beztwórczym pasożytnictwem:

  • małą próbka tego są u nas dzisiaj w Polsce usiłowania przywódców związków zawodowych (neolit czysty i skrajny!) podtrzymania za pieniądze podatników nieopłacalnych zakładów masowego przemysłu, i tradycyjnego, wiejskiego (neolit!) rolnictwa;
  • inny przykład to zatrudnianie się niewykształconych przybyszów z Trzeciego Świata w charakterze gastarbajterów w krajach post-neolitycznych. Jeszcze inny to eksport "brudnych" i pracochłonnych technologii do trzeciego świata;
  • powszechnym sposobem ratowania się jest pospieszna wyprzedaż zasobów. Zjawisko to obejmuje zarówno dumpingowy eksport węgla ze Śląska, jak i wyłapywanie papug i sokołów na sprzedaż zachodnim (czy arabskim) bogaczom;
  • przez jakiś czas masowe i zapóźnione "neolity" Trzeciego Świata będą dostarczać post-neolitowi rynków zbytu. Ale prosty i masowy towar, jaki można upchnąć na tych rynkach, będzie dla post-neolitu coraz mniej opłacalny!
  • na krótką metę mogą być uruchamiane pomysły oparte na terrorze, zarówno wewnętrznym-policyjnym, jaki i zewnętrznym-wojennym; wielu jest wciąż idiotów, których nic nie nauczył upadek Związku Sowieckiego z jego komunizmem, typową formacją neolityczną pasożytującą na post-neolitycznych technologiach. Lewica, nacjonaliści i religijni fundamentaliści, trzy poronione płody neolitu jeszcze zapewne wiele przysporzą cierpień światu, zanim zginą;
  • inną jeszcze organizacją społeczną opóźniającą koniec świata neolitu jest nowoczesne państwo opiekuńcze, które zapewnia zbyt łatwy byt zbyt wielu ludziom nie przystosowanym energetycznie do wymogów nowych czasów. Tym smutniejszy będzie los ich wnuków, kiedy zabraknie funduszy na ich bezproduktywne utrzymanie.

Wizji końca świata neolitu może być więcej; i przyznaję, nie są one, jak każdy schyłek i zagłada, specjalnie pasjonujące. Dużo ciekawsze są istniejące już obecnie lub powstające na oczach uważnego obserwatora zalążki nowego porządku.

Można je zbiorczo ująć jako uświadomiony stosunek do energii.

Na poziomie codziennego życia przejawia się to jako powstawanie potrzeby "czegoś innego" - form życia wykraczających poza Żarcie i Rozrywkę. Są teraz pospiesznie odkrywane i wypróbowywane wszelkie sposoby dostępu do energii, jakie wypracowano przez tysiąclecia, najczęściej przy okazji praktyk religijnych w różnych kulturach; od indiańskich sweat-lodge'y, przez jogę i taiczi, wirowe tańce derwiszów, po "kondensator orgonu" Rychnowskiego i Reicha. Są włączane do energetycznych technik post-neolitycznego świata zarówno środki przez dotychczasowa Większość Społeczeństwa uznawane za szlachetne, jak wegetariańska dieta; jak i takie, które w owej Większości (neolitycznej z ducha w swojej masie...) budzą odrazę - jak halucynogeny.

Co jest motorem napędowym tych poszukiwań? I znowu, z lotu ptaka, zobaczymy, że współczesny "miejski szaman" idzie w tym samym nurcie, co naukowiec dokonujący wynalazków, lub, na przykład, pedagog, wymyślający efektywniejsze sposoby uczenia (w nauce angielskiego natychmiast to się przekłada na biznes). Wszyscy trzej szukają środków, dzięki którym nowy, post-neolityczny człowiek będzie funkcjonował na wyższym poziomie energii; takim, do którego nie wystarczy już tradycyjne naśladowanie neolitycznej mamy i takiegoż taty.

Co znamienne, w post-neolitycznym wyścigu po energię, w naturalnym odruchu, ludzkość w osobach swoich najbardziej do przodu wysforowanych przedstawicieli, zwraca się po przekaz ku zachowanym jeszcze po rezerwatach, po Górach Skalistych, Himalajach i dżunglach Amazonii ostatnim "ostańcom" epoki wcześniejszej, przed-neolitycznej, wiedząc, że od nich nauczy się takiego stosunku do życia i energii, jaki został zapomniany i brutalnie wytępiony w ciągu dziewięciu długich (i mrocznych dla nas...) tysiącleci Neolitu. Koło się zamyka. Zbrojny w komputer i teorię chaosu człowiek post-neolitu kłania się czarownikom z zębami jaguarów na szyi jak uczeń przed mistrzem.

Milanówek, 22 lipca 1999, dwa dni po Święcie Peruna


komentarze

[foto]

1. Pierwszy tekst w Tarace... • autor: Wojciech Jóźwiak2017-11-15 11:09:08

Coś mnie pokusiło, żeby zobaczyć, który tekst jest pierwszy w spisie treści. I okazało się, że ten. Mój entuzjastyczny manifest sprzed 18 lat, napisany pomiędzy warsztatami, które prowadziłem latem 1999 roku.
Taraka już wtedy działała od ponad 2 lat. Ale wcześniejsze teksty uległy erozji i nie przeszły do późniejszych wydań.
W tym tekście jest jeden główny błąd, który pociąga kilka następnych. Nie wiedziałem wtedy o antropocenie, nie znałem tego pojęcia. Z pewnością czytałem wtedy o globalnym ociepleniu, ale widocznie je lekceważyłem, jak wielu wtedy. Nie wiedziałem, że "zmiany na skalę geologiczną" (o których napisałem) mogą doprowadzić do zniszczenia i cywilizacji, i gatunku Homo sapiens.
Ale mimo błędów, wiele z tego jest słuszne, tzn. uważam za słuszne dzisiaj. Przede wszystkim konieczność zmiany sposobu myślenia.
Okazuje się -- patrz mój najnowszy tekst z 13 listopada 2017, "Taraka: dywinacja i futurologia, czyli zmiany w Tarace" -- że wracam z Taraką do jej początków.

2. Ładny kawałek.Mi wpadło... • autor: Stefanurynowicz2017-11-16 13:17:10

Ładny kawałek.
Mi wpadło do głowy zjawisko sprzężenia zwrotnego ujemnego.  W przypadku "wymierania" ponowokamiennych, wykształconych grup, ich miejsce fizycznie zajmowane będzie przez potomków niewykształconych grup. 
Czyli: im mniej będzie mądrych tym więcej będzie głupich. A im więcej będzie głupich,  to bardziej będą się wybijać wzajemnie i będzie ich mniej. Wtedy mądrzy się ogarną i będzie im lepiej. A jak będzie lepiej u mądrych,  to będą się uczyć, zamiast rodzić dzieci i przez to będzie ich mniej. 😉

Oczywiście ta automatyka nie ustabilizuje ludzkości. Co najwyżej opóźni wyludnienie. 
Ale... jeśli skuteczność nauczania wzrośnie drastycznie,  to hordy głupków staną się legionami mędrców.  Czasu na naukę i pracę marnować nie będą,  to mogą im "głupoty" przyjść do głowy. I znów będzie ich więcej. 😄

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)