Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 kwietnia 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 171)

Króla, Piróga, Gablera. Męskość, Forsa, Blef, Ból


« Ledera, Malii, Piróga o rewolucjach Zwycięstwo głupoty w przyszłości »

Dwóch niepodobnych autorów-blogerów (wyrafinowany zadumcziwyj filozof Mirosław Piróg w typie jak zgaduję enneagramowej Czwórki – Tragicznego Romantyka – i doprzodowy optymista, coach uczący sukcesów Artur „Changemaker” Król w typie Trójki-Czempiona) zajęło się ostatnio podobnymi tematami. Król zwrócił uwagę, że nie umiemy rozmawiać o pieniądzach, że uciekamy od tego wstydliwego tematu, a Piróg zwięźle – podziwiam ten styl! – zdekonstruował męskość i wzór-ideał mężczyzny, tak kończąc:

Być mężczyzną to tak naprawdę udawać bycie mężczyzną. Prawdziwy mężczyzna, „facet, co się zowie”, to „wielki udawacz”.

Obie sprawy się łączą, ponieważ posiadanie pieniędzy jest ważnym wyznacznikiem bycia mężczyzną, a Neal Gabler, amerykański autor, którym zainspirował się Król, podkreśla, iż

Financial impotence has many of the characteristics of sexual impotence, not least of which is the desperate need to mask it. (Finansowa niemoc ma wiele cech impotencji seksualnej, z których nieostatnią jest desperacka potrzeba jej ukrywania.)

Więc mamy układ równań: „prawdziwy mężczyzna” = seksualna sprawność = finansowa sprawność = udawanie, że się ma jedno bądź drugie = udawanie, maskowanie, blef, kłamstwo itd. – jako takie.

Mirosław Piróg
Mirosław Piróg, Artur Król, Neal Gabler


Dalej moje uwagi, bez porządku, jak lecą.

Na wagę blefu zwrócił kiedyś uwagę Dariusz Misiuna, zauważając tzw. blef założycielski. Przykładów jego mnóstwo, nienajmniejszym był-jest założycielski blef chrześcijan, jakoby... Więcej tu» Więc męskie-władcze blefowanie ma niezłe pierwowzory; też „jerozolimskie” pojęcie hucpy tu należy, więc-2 blef-udawanie ma dobre prawo, by stać się przedmiotem poważnej filozofii.

Gdy czytałem szkic Artura Króla, uderzyła mnie emfaza, z jaką opowiada o swoim źródle mocy, jakim dla niego była znajomość języka angielskiego i staż w firmie w Anglii. Całkiem, jakby ten język i tamten pobyt były liźnięciem jakiegoś świata bogów, patrz tybetańskie koło wcieleń; i jakby ten język i tamten staż uczynił go jakimś lepszym gatunkiem człowieka. Radzę wczuć się w tamten ustęp.

Tymczasem zagłębie, światowe źródło główne optymizmu, w tym finansowego, jak się okazuje, schnie. O tym jest wskazany przez Króla artykuł Gablera. 47% Amerykanów żyje w stanie finansowej niepewności, wręcz na krawędzi egzystencji w materialnym sensie. Każdy niespodziewany większy wydatek – w tekście mowa o 400 dolarach – grozi im jakąś katastrofą. Autor, Neal Gabler, sam siebie odważnie, coming-out czyniąc..., zalicza do tych dotkniętych „finansową impotencją”, niepewnych jutra i ledwie wiążących koniec z końcem. Można więc być w Wikipedii i nie wiązać końców... Ja też jestem w Wikipedii i mam z kasą podobnie jak Gabler.

Do powodów, które powstrzymują nas przed mówieniem o pieniądzach, które wymienia Artur Król – ((1) mit self-made-mana, czyli sam zawdzięczasz sobie swój sukces i sam jesteś winien swoich dyssukcesów; (2) brak rodzinnych wzorców rozmawiania o pieniądzach; (3) przekonanie, że pieniądze są „nieczyste”; (4) jeśli musisz mówić o pieniądzach, to znaczy, że jesteś biedny – patrz teraz pkt. 1: więc jesteś głupi, niedołężny, zły) – dodałbym wzgląd nr 5: przez delikatność, czyli niechęć do naruszania uczuć rozmówcy, bo mogłoby się okazać, że moja bieda na poziomie, powiedzmy, 6 tys zł miesięcznie brutto jest dla kogoś drugiego niemożliwym do uzyskania bogactwem.

Niedawno miałem ważne doświadczenie: brałem udział w warsztatach nt. rozwoju Taraki i skupionych wokół niej inicjatyw – i uderzyło mnie, jak uczestnicy, moi przyjaciele i przyjaciółki, zbaczali, skręcali i omijali, żeby tylko nie wejść, że tak powiem, z kopytami, w główny temat: a skąd na to weźmiemy pieniądze? Może ja nie dość wyraźnie podkreśliłem, organizując tamtą dyskusję, że temat pieniędzy, czyli finansowania przedsięwzięcia i słusznego zasilenia osób, które przy nim pracują, uważam za temat numer jeden. Podczas tamtych warsztatów snute były piękne plany, „drimy”, był rozmach, fantazja – ale ten rozmach kończył się przy pieniądzach i wtedy fantazja zanikała. Nasza zwykła bieda* skutecznie czopowała nam myślenie. (*Bieda także i przede wszystkim będąca brakiem rezerw, również brakiem rezerw czasu i uwagi, jakie możemy przeznaczyć na dodatkowe zajmowanie się czymś takim jak Taraka. Nie mamy, więc pozwalamy się wyzyskiwać Facebookom. – Gabler też pisze o biedzie jako o braku rezerw.)

Successful blagierzy to właśnie ci, którzy potrafią dostatecznie długo naciskać optymistyczny pedał „blef”, aż spod niego wytryśnie strumień materialnych dóbr.

Czy od mówienia o pieniądzach ich przybędzie? Herbata nie słodzieje od mieszania. Więc po co mówić o pieniądzach? Nie lepiej dumnie milczeć? Dżentelmeni o nich nie mówią. Mam jednak przeciwne wrażenie. Gdyby udało się zebrać grupę, na początek nawet niedużą, gdzie można byłoby jawnie, otwarcie, szczerze i bez zahamowań mówić o pieniądzach, także tych nieposiadanych i boleśnie pożądanych, i na początek tylko mówić (ale właśnie tak, jak powiedziałem) – to jestem przekonany, że coś udałoby się nam odetkać. Może najpierw na małą skalę, ale nie wykluczone, że wkrótce i na większą.

Zostawiam to wam pod rozwagę, Panowie.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-04-25)



« Ledera, Malii, Piróga o rewolucjach Zwycięstwo głupoty w przyszłości »

komentarze

1. Cztery uwagi • autor: Nierozpoznany#5352016-04-25 12:10:54

1. Męskość niemożliwa - od kilku lat wskazuję na to, że oczekiwania wobec mężczyzny w Polsce są ogromne, ponad siły. Stąd tak ogromna liczba samobójstw mężczyzn ′w sile wieku′: ponad 5000 rocznie, 6 x tyle co kobiet. 

2. Wielka Brytania - wyjazd do Królestwa i znajomość języka (tam nabyta lub wcześniejsza) tak właśnie działa - jak dotknięcie świata bogów. Widzę wśród szerokiego kręgu znajomych liczne przykłady mężczyzn, którzy w Polsce byli postrzegani w kategorii "przegryw": słaby w edukacji, słaby w relacjach, słaby w zarabianiu pieniędzy, za kilka lat byliby już w kategorii "menel". Po wyjeździe do UK oni wystartowali w kosmos: założyli dobrze działające biznesy, zaczęli podróżować po świecie, zrobili karierę. Jednym z czynników jest na pewno otwartość i przyjazność państwa, drugim jest bogactwo Królestwa, ale trzecim i najważniejszym jest oderwanie od zaplecza rodzinnego, towarzyskiego tu w Polsce. Zaplecze to jest, wybaczcie, kamieniem u szyi. Ja też doświadczyłem podobnego, gdy po wielu miesiącach robienia słabych zleceń u niechętnie płacących klientów wyjechałem (raptem na 3 miesiące) do Londynu i już po tygodniu czułem się - w sensie zawodowym - jak król świata.

3. Udawanie - mężczyzna, nawet jeśli zarabia pieniądze, ma udane związki z kobietami i generalnie wszystko mu wychodzi, MUSI jeszcze budować mięśnie na siłowni, żeby jeszcze w ten sposób (fałszywy, bo często takie mięśnie nie oznaczają sprawności czy wielkiej siły) manifestować swoją męskość.

4. Bezpieczeństwo finansowe - mój znajomy, człowiek bardzo dobrze radzący sobie z finansami, ma tylko jedną radę i ja się z nim zgadzam. Jedyny sposób na niepewność to poduszka finansowa. Poduszka ma zapewnić pokrywanie bieżących wydatków przez jakieś 3 miesiące do pół roku. Jak ją zbudować? Jeśli nie można więcej zarabiać, trzeba mniej konsumować. Okrutne, ale tak to wygląda. 
[foto]

2. Nic nie napisałem... • autor: Mirosław Piróg2016-04-25 18:35:39

Nic nie napisałem o pieniądzach, ale zdanie: "Successful blagierzy to właśnie ci, którzy potrafią dostatecznie długo naciskać optymistyczny pedał „blef”, aż spod niego wytryśnie strumień materialnych dóbr" dobrze oddaje to ,co myślę na ten temat w kontekście mojego "dekonstruowania męskości". W naszych czasach elektronicznego pieniądza fiducjarnego jakże łatwo czasem jedynie blefować, blagować i udawać, by uzyskać realne (do czasu, by się chciało rzec) korzyści finansowe. Jak bohaterowie filmy "Big short" tacy mężczyźni - bo to w większości mężczyźni - pogrążają się w szaleństwie manipulacji finansowych. Ich mottem jest niewątpliwie zawołanie "après nous le déluge". Kilkudziesięciu z nich ma bogactwo przewyższające bogactwo biedniejszej połowy populacji świata.
A we własnym gronie możemy pogadać o naszych pieniądzach, co czasem czynię i czuję się wtedy jak ostatni naiwniak, odsłaniający gardę...
[foto]

3. Wiem, ale • autor: Wojciech Jóźwiak2016-04-25 18:45:08

Wiem, Mirosławie, że nie pisałeś o pieniądzach, ale kiedy wyczytałem u Gablera tamto zrównanie lęku przed impotencją z lękiem przed nie-kasowością, to mi się wszystko połączyło w jedną całość.
[foto]

4. Eh, wirtualne pieniądze,... • autor: Mirosław Piróg2016-04-25 22:36:39

Eh, wirtualne pieniądze, wirtualna rzeczywistość, a u podstawy - wirtualny świat zwany kulturą. Faceci zawsze mieli takie tendencje, by tworzyć wirtualne - i często blagierskie - światy.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)