Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 czerwca 1999

Wojciech Jóźwiak

Królewna która była smokiem, czyli Disney magiczny
O królewnie, czarownicy, wrzecionie, smoku i kobiecych misteriach

Kategoria: Kobiece a męskie

Co znaczą baśnie? Jakie głębokie treści kryją się za opowieściami o smokach i wróżkach? Baśnie znamy wszyscy, tak jak i wszyscy znamy sny. Ale baśń, podobnie jak sen, wymaga interpretacji, bo jej ukryta treść, choć może zrozumiała bezpośrednio dla naszego podświadomego umysłu, na jawie wcale nie jest oczywista. Od której bajki zacząć? Na początek weźmy na warsztat historię Śpiącej Królewny, i to w tej wersji, jaką zna cały świat z rysunkowego filmu firmy Walta Disneya.

Królowej i Królowi urodziła się córeczka. Ale podczas ceremonii publicznego przedstawienia dziecka zjawia się Zła Czarownica, która, urażona, że jej nie zaproszono, rzuca na maleństwo klątwę: oto kiedy dziewczynka skończy szesnaście lat, ukłuje się wrzecionem i umrze.

I to jesteśmy w samym środku mitu i magii. Czy nie dziwi Was to, co tu się wydarzyło? Jesteśmy wprawdzie oswojeni z tym, że baśnie dzieją się na królewskich dworach i że czarownice są bezinteresownie złośliwe, bo taka ich natura. Ale co tu robi wrzeciono? Przedmiot ten przeszedł nieodwracalnie do historii. Ale jeszcze w latach siedemdziesiątych, włócząc się po górach Bułgarii, widziałem tam kobiety, które siedząc, a częściej spacerując majestatycznie po wsi, trzymały w lewej ręce kłąb wełny w specjalnym uchwycie (po polsku to się nazywało kądziel), a prawą ręką, trzymaną nieco niżej, wprawiały w wirowy ruch przedmiot, który skręcał surową wełnę w nić. To właśnie było wrzeciono, wirujący element najstarszego warsztatu prządki. (Później kądziel z wrzecionem zastąpiono kołowrotkiem, a dwieście lat temu maszynami przedzalniczymi.)

Wyobraźcie sobie miliony kobiet, które przez tysiąclecia obracały wrzecionami, a monotonny skupiony ruch wywoływał w ich umysłach magiczne obrazy. Ruch wrzeciona kojarzył się obrotem kopuły niebios, gwiazd, Słońca i Księżyca. Zwijanie się pogmatwanego pukla wełny w równą, prostą nić przypominało stwarzanie świata z chaosu. Nić służyła za obraz ludzkiego losu, ludzkiego życia. Kobiety z wrzecionem czuły się czarodziejkami, dopuszczonymi do udziału w boskim dziele, stworzeniu świata; i trzymając w ręku nić, czuły się współodpowiedzialne za losy ludzkości. W słowie "wrzeciono" przechował się prastary rdzeń vrt, oznaczający obrót, ruch, powtarzanie. Na nagrobkach rzymskich matron wypisywano formułkę Lanam fecit, domum servavit - czyli: "Wełnę przędła, domu strzegła" - co w skrócie oznaczało, że przeżyła godne życie.

Ale kontemplując wrzeciono, każdy dostrzeże jego niepokojący kształt: przedmiot ten bowiem przypomina zaostrzony z obu stron ogórek, a jeszcze bardziej... męski członek. A do tego wrzecionem można się zranić do krwi. W umysłach kobiet godzinami i wiekami pieszczących prawą dłonią swoje wrzeciona musiały powstawać rzeczywiście niesamowite skojarzenia, w których treść kosmiczna mieszała się z erotyczną.

Co może więc oznaczać owo "zakłucie się wrzecionem", które ma spotkać małą królewnę, kiedy osiągnie stosowny wiek? Dojrzewanie kobiet łączy się nieuchronnie z rozlewaniem krwi. Krew jest objawem menstruacji, a pierwsza miesiączka to przecież pasowanie przez samą naturę na kobietę. Drugie ważne rozlanie krwi ma miejsce podczas pierwszego stosunku, kiedy młoda kobieta przestaje być dziewicą. W dawnych kulturach to pierwsze rozlanie krwi - pierwsza miesiączka - ważniejsze było z kobiecego punktu widzenia; za to drugie - przy defloracji - ważniejsze było dla strony męskiej, szczególnie w społeczeństwach patriarchalnych, jako że było materialnym potwierdzeniem, że dziewczyna stała się "własnością" mężczyzny, który tego aktu dokonał. Ale historycy i etnografowie stwierdzili u wielu ludów jeszcze inną praktykę związaną z kobiecą krwią, mianowicie rytualne pozbawienie dziewictwa bez udziału mężczyzny, za to przy pomocy ostrego narzędzia.

Baśń o Śpiącej Królewnie staje się zrozumiała jeśli założymy, że pierwszy raz została opowiedziana w plemieniu, które taki obrzęd wykonywało, a narzędziem przerywającym błonę dziewiczą było właśnie.. wrzeciono.

Lud ów nie mógł być patriarchalny, jako że cała ceremonia przejścia dziewczynki do społeczności kobiet odbywała się w czysto kobiecym gronie, o czym świadczy właśnie użycie wrzeciona, a więc narzędzia, które czynne było tylko w rękach kobiet. Można się domyślać, że wrzeciono było wręcz tabu dla mężczyzn, podobnie jak miecz był tabu dla kobiet. (W wielu dawnych społeczeństwach kobietom nie wolno było dotykać miecza). Skoro istniały takie inicjacyjne ceremonie kobiece, to musiały mieć swoje kapłanki, specjalne przewodniczki, mistrzynie ceremonii.

Taką mistrzynią kobiecych inicjacyjnych ceremonii jest Zła Czarownica z naszej bajki. A dlaczego grozi małej Królewnie śmiercią? Każdy, kto słyszał o inicjacjach praktykowanych przez pierwotne ludy, wie, iż zawsze (to jest reguła) inicjacja jest zrównywana ze śmiercią. Inicjacja - czy to pasowanie na dorosłego członka plemienia, czy przyjęcie do tajemnego stowarzyszenia, czy wreszcie inicjacja na szamana - polega na rytualnym przeżyciu śmierci i ponownych narodzin. Słowa czarownicy: "Dziecko umrze" - znaczą tyle, co "Za tyle a tyle lat wrócę i dokonam inicjacji waszej córki."

Dlaczego jednak w takim razie słowa te wzbudzają takie przerażenie u Króla i Królowej? Czyżby tylko udawali, jak udawane są obrzędowe łzy panny młodej na wiejskich weselach i udawany żal płaczek na żydowskich pogrzebach? Otóż wydaje się, że jednak oni nie udają swojego przerażenia, i to sprawia, że dla nas baśń staje się jeszcze ciekawsza. Pozwala to nam bowiem określić prawdopodobny czas, epokę powstania tej opowieści. W baśni o Śpiącej Królewnie widoczny jest stan wrogości pomiędzy Złą Czarownicą i jej magicznymi pomocnikami, a światem rządzonym przez Króla. Kryjąca się gdzieś na krańcach zamieszkałego świata Zła Czarownica wydaje się - nawet w tej starej baśni - pozostałością świata, który przegrywa i powoli odchodzi w niepamięć. Otóż była w Europie taka epoka, kiedy dawny świat, kierowany przez mądre kobiety, wyznawczynie Wielkiej Bogini Matki, nieodwracalnie przegrywał, ujarzmiany przez wojowniczych, patriarchalnych najeźdźców z azjatyckich stepów. Matriarchalna, rolnicza kultura należała do epoki "nowszej kamiennej" - epoki neolitu; w wykopaliskach pozostały po niej dotąd grobowce i święte kręgi budowane z ogromnych kamieni, tak zwane budowle megalityczne. Przybysze z Azji reprezentowali następną fazę cywilizacji: byli głównie pasterzami, uzbrojeni byli już w broń ze złocistego brązu, rządzili nimi królowie z męskich dynastii, a kobiety sprowadzone zostały do rodzicielek potomstwa i służby przy krowach. Były to ludy indoeuropejskie, których językami do dziś mówimy. (I do dziś w polskim słowie "córka", dawniej "dczera", brzmi stary rdzeń dhe znaczący: "doić krowy".)

Najazd patriarchalnych Indoeuropejczyków miał miejsce około 4000 lat temu. Dawna cywilizacja megalityczna, ceniąca kobiety i ich magiczne moce, nie od razu przegrała. Stare tajemne kobiece stowarzyszenia inicjacyjne przez wieki współistniały z porządkiem zaprowadzonym przez zwycięskich wojowników Brązu. (Dzisiejsze wyznawczynie popularnej w Wielkiej Brytanii religii Wicca, czyli "kultu czarownic", wywodzą swoje rytuały, słusznie lub nie, właśnie z tamtych pradawnych czasów.) Porządek epoki Brązu w baśni reprezentują Król i Królowa, oraz ich dwór, stolica i całe państwo, zorganizowane w patriarchalnym porządku. Mogło ich autentycznie przerazić, że oto kapłanka dawnej, "ciemnej", kobiecej religii, porwie ich córkę i wychowa na podobna sobie przeklętą mistrzynię tajemnej wiedzy. Z ich punktu wiedzenia byłaby to rzeczywiście śmierć ich dziecka. Zobaczmy co się dalej dzieje w baśni:

Przeciwko klątwie Złej czarownicy występują natychmiast trzy Dobre Wróżki, przyjaciółki i opiekunki królewskiej rodziny. Zmieniają przeznaczenie tak, iż Królewna nie umrze od fatalnego wrzeciona, lecz zaśnie, a zbudzi ją młodzieniec, który ją pokocha. Aby dziewczynkę zabezpieczyć przed knowaniami Czarownicy, zabierają ją ze sobą i ukrywają w leśnej chatce.

Ta chatka jest kolejnym ważnym śladem prawdziwego znaczenia baśni. Bo wszędzie, gdzie tylko w bajkach pojawiają się tajemnicze chatki ukryte w lasach (z piernika, na kurzej nóżce, i tak dalej), należy je rozumieć jako wspomnienia dawnych praktyk inicjacyjnych dla młodzieży, kiedy to młodzieńców lub dziewczęta zamykano w takich szałasach na czas rytualnego odosobnienia. Ciekawe, że takie chatki (z trzciny!) w których przebywając, nabiera się magicznej mocy, do dziś śnią się współczesnym Polakom, czego dowodem są sny z kolekcji mojej i Matyldy. Nasza podświadomość nie zapomniała jeszcze o tamtych pra-czasach.

Zauważmy, że Trzy Dobre Wróżki, wychowawczynie Królewny, robią dokładnie to, co zapoczątkowała wcześniej Zła Czarownica: przeprowadzają z nią inicjacyjne odosobnienie. Można więc sądzić, że w istocie nie są one przeciwniczkami Złej Czarownicy, lecz jej pomocnicami w rytuale. Możliwe też, że prawdziwe rytuały megalitycznej cywilizacji miały postać dramatu, przedstawienia rozpisanego, jak w teatrze, na role, i mroczna przewodniczka obrzędu rzeczywiście groziła dziewczynkom śmiercią, a kapłanki-wychowawczynie wybłagiwały lżejszy los: sen, a potem ponowne narodziny, już jako dojrzałej kobiety. Motyw snu kojarzy się znowu z tym, że (co stwierdzili archeologowie) w megalitycznych obrzędach używano maku, opium... ale wracajmy do bajki.

W lesie, Królewna przebrana za wieśniaczkę i przekonana, że w istocie jest wiejską dziewczyną, nieświadoma swojego królewskiego pochodzenia...

Każdy inicjacyjny rytuał zbliża człowieka do tego, co pierwotne, nieucywilizowane: a więc do świata natury i do "ludzi natury". Królewna w baśni przeżywa dzieciństwo jako wieśniaczka z tych samych dokładnie przyczyn, dla których pierwsi chrześcijanie uwierzyli, że Jezus narodził się w stajni pośród bydła. Las, wieś, stajnia, zwierzęta - to wszystko są symbole pierwotnego chaosu, czyli tej części świata, która będąc najbardziej pierwotną, jest jednocześnie najbardziej naładowana życiodajnymi, odnowicielskimi energiami.

...spotyka młodego myśliwego, który naprawdę jest przebranym Księciem, synem władcy zaprzyjaźnionego kraju.

Młody mężczyzna występuje jako myśliwy, czyli ten, kto zwycięża dzikie zwierzęta. Zwycięzca zwierząt ma szanse także zapanować nad ciemnymi siłami kryjącymi się w jego własnej psychice - i w duszy jego kobiety.

Młodzi od pierwszego wejrzenia zakochują się w sobie. Ale Zła Czarownica nie ustaje w poszukiwaniach. Odnajduję Królewnę w jej chacie i zwabia do tajemnej komnaty w zamku jej rodziców, gdzie czeka na nią wrzeciono. To magiczne narzędzie czyni swą powinność: Królewna bierze je do ręki, rani się nim do krwi i zapada w letarg. Jednocześnie Książę zostaje przez Czarownicę uwięziony, choć zaraz uwalniają go Dobre Wróżki. Czarownica nie daje za wygraną i zamienia się w Smoka. W tej postaci zagradza drogę Księciu, wyzywa go do walki. W heroicznym boju Książę zabija Smoka (a w istocie Czarownicę), po czym pocałunkiem budzi Królewnę i bierze ją za żonę.

Co tu się naprawdę wydarzyło? Gdzie ta inicjacja, na którą czekaliśmy z wypiekami na twarzy? Jesteśmy zawiedzeni: miały być magiczne obrzędy, a wyszło z tego banalne małżeństwo. Czyżby z baśni tej miał wypływać tylko taki morał, że dobra żona jest takim skarbem, że warto o nią nawet stoczyć śmiertelny bój z potworem?

Ale uważny czytelnik (lub widz w kinie) zauważy dziwny, intymny wręcz związek, jaki łączy Królewnę i Smoka. Co prawda w baśni powiada się, że to Czarownica zamienia się w smoka, ale dzieje się to wtedy, kiedy Królewna zapadła już w sen po ukłuciu wrzecionem. Zaśnięcie królewny przypomina to, co opowiadano o wilkołakach, czyli ludziach mających zdolność przemieniania się w drapieżne zwierzęta. Kiedy ktoś taki, po założeniu wilczej, niedźwiedziej lub lwiej skóry, srożył się jako człowiek-bestia, jego prawdzie ciało spoczywało w letargu, uśpione, gdzieś na odludziu, często w starym grobie. Nasze podejrzenie zamienia się w pewność: to nie Czarownica, lecz Królewna przemieniła się w Smoka, co należy rozumieć tak, iż ceremonialne przebicie jej błony dziewiczej wrzecionem wyzwoliło w niej magiczne moce i nadludzką siłę - czyli energie, które zagrażają porządkowi ludzkiego świata, a przede wszystkim świata rządzonego przez mężczyzn.

Czy to jest czysta fantazja? Przekonany jestem, że nie. Pewnym dowodem może być fakt, iż szczególne paranormalne uzdolnienia: zdolność poruszania przedmiotami na odległość, wyginania łyżeczek, odczytywania zakrytych napisów, powodowania przenikania przedmiotów przez ściany itp., które były wielokrotnie opisywane, pojawiają się właśnie u dziewcząt w wieku pokwitania, i po kilku latach znikają. W czasach, gdy ludzie żyli bliżej natury, w większej zgodzie w własnymi instynktami, takie przypadki mogły być dużo częstsze, i ten właśnie fakt spowodował, że dziewice otaczała fama istot potężnych i niebezpiecznych. Na średniowiecznych obrazach malowano Świętego Jerzego kłującego włócznią smoka, którego na uwięzi trzyma dziewica. Ceremonie inicjacyjne miały na celu bezpieczne oswojenie tej potężnej energii - albo przekształcenie jej w świadome umiejętności szamańskie. Taką "w pełni rozwiniętą" szamanką jest w naszej bajce właśnie Zła Czarownica.

Przed Królewną w baśni stały dwie drogi: albo wykształcić owe dzikie moce, wyzwolone podczas inicjacji, i stać się czarownicą, kobietą wolną, obywającą się bez mężczyzny-pana, ale egzystującą gdzieś na odludziu, na krańcach świata ludzi - albo, pozbawiona mocy, stać się potulną żoną, która rodzi i chowa dzieci swemu władcy. Walka księcia ze Smokiem jest wiec walką podwójną: boryka się on z Czarownicą, aby wyrwać dziewczynę z jej wpływów, ale także walczy z samą królewną; jako że Smok, jak stwierdziliśmy, jest w istocie przemienioną Królewną, Królewną w jej groźnej postaci.

I pozostał jeszcze jeden ciekawy wątek w tej baśni:

Na czas zmagań księcia z Czarownicą, a potem Smokiem, Dobre Wróżki swoim zaklęciem sprawiają, że całe królestwo, i wszyscy goście zaproszeni na ślub, zasypiają tam, gdzie stali. Kiedy jest już po wszystkim, wraz z królewną budzi się ze snu cały świat.

W innych wersjach baśni to zła Czarownica rzuca czar-sen na królestwo. Tak czy inaczej, sens tego wydarzenia jest następujący: Sen królestwa to czas obrzędowego spoczynku, podobny do tego, jaki odprawiano na początek Nowego Roku (nasze święta noworoczne są tego śladem). Żydzi obchodzili podobny spoczynek przy każdej jednej czwartej cyklu Księżyca, czyli jako Szabat co siedem dni. Spoczynek jest zarazem odnową: służy temu, aby ludzie odnowili swą żywotną siłę, pobierając ją z kosmosu. Sen królestwa w bajce świadczy o tym, że dawne święta inicjacji kobiet służyły również temu, aby cały świat naładował się energią od tych istot, które mają jej w nadmiarze: od dorastających dziewcząt.

Wojciech Jóźwiak


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)