Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

23 grudnia 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 170)

Krzysztofa Grudnika. Czy może być nie-okultystyczna astrologia?

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiachannellingCrowleyenneagramezoterykaGauquelinskandal ezoteryki

« Dominiqueʼa Moïsiego: Polska i Islam razem na kontynencie Upokorzenie Piróga w przedmowie do Grudnika: wiedza ukryta ze wstydu »

Krzysztof Grudnik w niedawno wydanej książce „Okultyzm i nowoczesność” kilkadziesiąt stron poświęca próbom (przez różnych autorów) zdefiniowania terminów: ezoteryka i okultyzm. Co to właściwie jest i co te słowa znaczą? (Też pisze tam o magii i mistyce, ale pominę.) Zaczyna od Freuda, cytując jego piękne w swym zakłopotaniu zdanie: „Mistyka. Okultyzm, cóż właściwie znaczą te pojęcia? … Ogólnie i niejasno wszyscy wiemy, o czym mamy myśleć w wypadku tych spraw. ...”

Ogólnie i niejasno! Grudnik nie poprzestaje na Freudzie, lecz szuka autorów, którzy chcieli jednak przedstawić to jasno i szczegółowo. Dłużej zatrzymuje się przy propozycji Antoine'a Faivre'a (o nim: ang. Wiki., fr. Wiki, strona ze zdjęciem), który... dalej cytuję czytaną książkę, ale punkty pisząc jeden pod drugim:

...który uznał zachodnią ezoterykę za „formację myślową” [… która składa się …] z czterech elementów:

  • teorii odpowiedników;
  • idei żywej natury;
  • wiary w wyobraźnię jako pomost do świata magii i nośnik realnego doświadczenia;
  • wiary w przemianę wewnętrzną jako źródło wiedzy. Faivre wylicza jeszcze dwie dodatkowe cechy:
  • doświadczenie zgodności i
  • pojęcie przekazu.

Zanim rozwinę, powiem, dokąd zmierzam. W Wikipedii pod moim nazwiskiem jest takie zdanie o moich poglądach:

Zwolennik racjonalnego podejścia do astrologii i niełączenia jej z okultyzmem.

No właśnie. Czy na gruncie definicji ezoteryki wg Faivre'a (lub okultyzmu, bo to synonimy) w ogóle może istnieć coś takiego jak nie-okultystyczna lub nie-ezoteryczna astrologia? Lub odwracając: czy astrologia z konieczności, ze swej istoty, należy do ezoteryki/okultyzmu i to należy niejako bez reszty, tzn. czy gdyby wydzielać to, co nie-okultystyczne, to zostanie nam coś, co astrologią zgoła nie jest?

Powyższe pytanie też stąd, że gdy przychodzi do wyliczania, co (która szczegółowa dziedzina lub działalność) do ezoteryki-okultyzmu należy, to astrologia jest wymieniana zaraz na początku wraz z magią, alchemią i tarotem.

Więc to pytanie powodowane jest moją troska o to, czy wiem, czym właściwie się zajmuję (zajmując się astrologią) i czy odżegnując się od okultyzmu wiem, o czym mówię?

Szybko jeszcze dorzucę, że był ktoś, kto zajmował się astrologią (czyli korelacjami, zbieżnościami między pozycjami planet przy urodzeniu a właściwościami urodzonych) i programowo odrzucał wszelką ezoterykę w tym przedmiocie. Mam na myśli Michela Gauquelina (1928-1991), który działał jako naukowiec, scientist, uzbrojony w bezwzględną statystykę. Może wspomnę o nim dalej, może nie.

Zobaczmy, czy i jak sześć punktów Faivre'a stosuje się do astrologii i czy można się bez nich obyć; od końca:

Przekaz. Chodzi tu o to, że tematy ezoteryki (lub nauki okultne) polegają na przekazie, a ów przekaz przychodzi from beyond czyli spoza naszego świata. Matriarchini teozofii, Helena Bławatska, swoją doktrynę tajemną rzekomo dostała od duchowych mistrzów rezydujących gdzieś w Tybecie. Naśladowali ją, nie licząc mniej znanych, Gurdżijew i twórca enneagramu Oscar Ichazo (ale ten zdaje się przestał w obliczu krytyki: w czasach Google Earth nie da się kazać wierzyć w nieodkryte klasztory w Tybecie). Cayce miał wizje, Steiner dysponował wglądem właściwym oświeconym. Crowley otrzymał przekaz-channeling od swojego bóstwa-przewodnika. Helen Schucman posłużyła za channel dla „Kursu cudów”, więc, można powiedzieć, została wybrana na przekazicielkę przez tę Księgę. Itd.

Czy astrologia polega na przekazie? O tyle, o ile za „przekaz” w powyższym sensie uznamy powoływanie się przez astrologów na „odwieczną tradycję”, co mniej odsyła do paranormalnych źródeł, a więcej służy zamaskowaniu niewiedzy o własnym (tj. astrologii) pochodzeniu. Faktycznie, historia astrologicznych idei, czyli historia idei zastosowana do astrologii, właściwie nie istnieje. Jest jednak pewien przekazowy wątek, mianowicie wiara, że nowo odkrywane planety i planetoidy same się przedstawiają, mianowicie skłaniając swoich odkrywców lub inne osoby do nazywania siebie takim a nie innym imieniem. Przez co np. planetka Chiron jako obiekt horoskopu ma wskazywać na umiejętności nauczyciela lub uzdrowiciela, bo kimś takim był Chiron mityczny. Z drugiej strony Richard Tarnas pokazał, że Uran jako horoskopowa planeta nie ma charakterystyki Urana-bóstwa, ma za to cechy całkiem innego bohatera mitów: Prometeusza. Gauquelin zaś wydedukował ze swoich statystyk, że Jowisz ma inne znaczenie niż to, które przypisywała mu astrologiczna tradycja. Z czego wynika, że astrologia jest jednak zdolna do krytyki swoich źródeł i nie jest aż tak „irracjonalna” jak się powiada. Prawdopodobnie wizje i tajemne przekazy dla astrologii mają nie większe znaczenie niż sny Kekulégo dla chemii.

Doświadczenie zgodności. Tym mało zrozumiałym terminem (jak brzmi oryginał?) określono przyjmowaną w ezoteryce zgodność różnych jej działów, nauk, szkół i sposobów. Co należy rozumieć tak, że np. astrologia, tarot, kabała, numerologia itp. „mówią o tym samym” lub „to samo”. Co dotyczy i szczegółu, i szerszej perspektywy, więc gdy będę komuś prognozował przyszłość, to zarówno z horoskopu jak i z rozłożenia kart tarota wyniknie to samo, co najwyżej oba „plany” będą się jakoś uzupełniać; jak również w ogólnym działaniu metod nie ma niezgodności, czyli horoskop, rozkład kart, rachunki numerologii i linie na dłoni „działają na tej samej zasadzie”. Jest to pogląd inny niż w świecie nauki, gdzie poszczególne dziedziny, działy, teorie i metody muszą twardo wywalczyć sobie wzajemne uznanie i przyjęcie do gmachu nauki – tymczasem w ezoteryce panuje najdalej posunięta tolerancja.

Czy dotyczy to astrologii? Owa tolerancja może być poglądem poszczególnych astrologów, ale astrologii jako takiej do niczego nie jest potrzebna. Astrologia daje sobie radę sama, a podpinanie pod nią zapożyczeń z (powiedzmy) numerologii lub kabały prędzej astrologię skompromituje niż wzmocni. – Napisałem to, ale czy jest w tym poglądzie więcej niż moja własna tęsknota za tym, żeby astrologia jednak w końcu została przyjęta na salony nauki? Prędzej tak się stanie, gdy tam pójdzie w pojedynkę, nie w gromadzie jeszcze bardziej oszołomionych numerologii i kabał?

Wiara w przemianę wewnętrzną jako źródło wiedzy. Co inaczej można zapisać, że do praktykowania astrologii są potrzebne jakieś super-moce, mentalne super-powers. Nie są potrzebne. Astrologowi wystarcza inteligencja ogólna, na pewnym poziomie. Nie musi mieć nie tylko super-mocy (wymagających wewnętrznej przemiany czyli jakiegoś oświecenia), ale nawet nie-powszechnych uzdolnień, takich jak talent muzyczny (dla piszącego to – nadludzki!) lub poliglotyczny (jak wyżej). Więc ten punkt konstytutywny ezoteryki dla astrologii nie jest konieczny.

Wiara w wyobraźnię jako pomost do świata magii i nośnik realnego doświadczenia. Co znaczy, że treści wyobraźni lub „wewnętrznej przestrzeni” umysłu mogą jakoś przeciekać do realu; że te dwa światy: kreślony w myślach i realny, nie są szczelnie oddzielone, a bariera między nimi nie jest absolutna. Dla magii, szczególnie w jej praktycznym aspekcie, czyli wykonywania skutecznych działań magicznych, jest to punkt najkonieczniejszy. Dla astrologii może mieć znaczenie tylko w swojej wersji banalnej: że treści psychiczne podlegają podobnym prawidłowościom horoskopowym jak wydarzenia realne. Astrologia może być praktykowana bez magii, „da sobie radę” również bez niej. W astrologii nie ma niczego koniecznego, co by prowadziło do działań magicznych.

Idea żywej natury. Czyli, że życie to jest coś więcej niż „forma istnienia białka”, a dzisiaj raczej niż „forma istnienia” DNA. Oraz koniecznie dodam do Faivre'a-Grudnika podobny pogląd, że świadomość to coś więcej niż „wysoce złożony algorytm”. – Więc chodzi tu o poglądy, że życie i świadomość wykraczają poza znaną fizykę i chemię (a według pewnych zdań Rogera Penrose'a także poza matematykę!). Te poglądy podobają mi się, ale mogę sobie wyobrazić, że astrologia potrafiłaby tak się ścieśnić, poddać się takim metodologicznym rygorom, przy których taka lub inna wiara jej „kultywantów” (czyli ją uprawiających) nie ma znaczenia, a działanie astrologii sprawdzają bezwzględne empiryczno-matematyczne procedury. Zresztą tak już ktoś kiedyś zrobił – Gauquelin – a utrącono go nie przez negatywne wyniki, tylko właśnie za „ezoteryczność” przedmiotu jego badań.

Teoria odpowiedników. Najbardziej jest jawna w magii: kłuję laleczkę szpilką i ktoś, na kogo tę lalką magicznie rzutowano, doznaje bólu. (Podobno tak bywa.) Podobne działa podobnie na podobne. Inny przykład: homeopatia, gdzie mała, właściwie zerowa dawka środka powodującego podobne objawy jak te choroby, leczy chorobę. Lub otrzymujący się przesąd, że orzechy z powodu podobnego kształtu do mózgu, „dobrze działają” właśnie na mózg. W astrologii jest teoria odpowiedników u jej początków: że Mars, przez to że czerwony, rządzi rozlewem podobnie czerwonej krwi, żelazem (które czerwono rdzewieje) i gniewem, przy którym ludziom czerwienieją oblicza. – Nietrudno jednak zauważyć, że takie legendy są opowiadane w kontekście astrologii tylko przez wzgląd na pamięć jej legendarnych początków.

Powyższe potwierdza tamten mój pogląd z Wikipedii. Jest możliwe uprawianie astrologii bez okultyzmu, poza ezoteryką. Związki astrologii z ezoteryką nie są konieczne. Astrologia między naukami tajemnymi podziewa się przez pewną tradycję, a nie ze swej istoty. – A jeśli jednak, mimo tego, co mi się teraz wydaje, należy do ezoteryki, to z powodu innych kryteriów niż tamtych sześć punktów Faivre'a. (Których warto nauczyć się na pamięć, bo trafnie porządkują ezo-sferę.)


Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Dominiqueʼa Moïsiego: Polska i Islam razem na kontynencie Upokorzenie Piróga w przedmowie do Grudnika: wiedza ukryta ze wstydu »

komentarze

[foto]

1. Niestety to jedynie słuszne podejście • autor: Aleksandra O-J2016-12-31 00:23:44

Drogi tarakowiczom "zwolenniku racjonalnego podejścia do astrologii i niełączenia jej z okultyzmem"-ten artykuł uświadomił mi iż jestem jednak betonem.Wiele lat obwąchuję astrologię i jestem  zwolennikiem używania astrologii na zasadzie podobnej do stosowania typologii temperamentów Hipokratesa.Mimo, iż minęło od czasów hipokratesowych wiele wieków,  psychologia akademicka posługuje się tą starożytną typologią na wykładach bez szczególnego zażenowania. Przyjęłam  astrologię jako system opisu zdolności psychicznych, starożytną typologię cech osobowości człowieka.Do głowy by mi nie przyszło łączenie jej z okultyzmem.Skrzętnie omijałam udziwniające astrologię dodatki. Uważam, że astrologii jako systemowi jest bliżej do nauki niż do okultyzmu, jedyne co przeszkadza w prostym włączeniu jej do nauki psychologii , jest wykorzystanie tranzytów (itp.itd) do przewidywania przyszłych wydarzeń(a zwłaszcza czynienie wokół tego atmosfery magii).Ale przewiduje się też wzrosty i spadki na giełdzie,więc może stosowanie tradycyjnych  reguł nieznanych twórców dla przewidywania wydarzeń lub  tendencji nie przeczy szansie naukowości.Podobnie nie sprawdzone dostatecznie naukowo, ale skuteczne metody stosuje się i bada (po skonstatowaniu ich dziwnej skuteczności) w adoptowanym ostatecznie przez naukę coachingu. Istnieją już wśród psychologów cisi zwolennicy enneagramu, może nadejdzie czas docenienia systemu czystej astrologii :)
[foto]

2. Beton? • autor: Wojciech Jóźwiak2016-12-31 09:32:03

Droga Aleksandro O-J, problem taki, że "czysta astrologia" jest takim samym nowoczesnym (post-nowoczesnym?) konstruktem, jak astrologia nieczysta. Jeśli obecnie ktoś chce stosować astrologię dawną, to musi najpierw podjąć decyzję, dla którego momentu historii (lub raczej: dla której dawnej książki) powie "Stop! Od tego momentu astrologię zatrzymujemy." W wyniku dostajemy coś, co przypomina historyczne rekonstrukcje. Doroczną rekonstrukcję bitwy pod Grunwaldem np.
W znanym ni astro-rekonstrukcjonizmie ten "moment-stop" zakłada się raczej nie na Ptolemeusza, tylko na Williama Lilly’ego.
Ale to już jest inny sposób uprawiania "czegoś na kształt nauki" niż to ma miejsce w nauce, ponieważ odniesieniem, miarą poprawności nie jest tam doświadczenie, tylko "księgi kanoniczne". W ogóle mówimy o zjawisku wartym znania i śledzenia, które jednak nie zastąpi astrologii.
[foto]

3. Jasny konstrukt z określonymi miarami poprawności • autor: Aleksandra O-J2016-12-31 20:16:38

Jeśli chcemy,aby uprawiających astrologię traktowano z minimalną dozą szacunku, włączając w to oficjalne uznanie dla dokonań w uprawianiu tej nauki lub jak kto woli tego ginącego zawodu, rzemiosła tradycyjnego, musimy nauczyć się uczciwego nazywania tego co robi, oraz na czym w danym momencie opiera wygłaszane przez siebie opinie astrolog.Uczciwość budzi szacunek. Wielu moich moherowych znajomych myśli, iż astrolog twierdząc np. "nadchodzi kwadratura Saturna" oczekuje poddania się opartym na okultyzmie sugestiom, sugestiom, które nie mają  oparcia w czyimkolwiek realnym doświadczeniu, ani nawet w tradycji historycznych obserwacji czy tradycji przekazu ustnego pochodzącego z nieznanego źródła. Jedynym zaś źródłem ostrzeżeń astrologa jest w najbezpieczniejszym dla otoczenia przypadku jego rozbuchana chęć straszenia publiczności i zdobywania iluzjami wpływu na ciemnogród.  
Być może z podobnym strachem traktowano by ogólnie nauki biologiczne,medyczne, fizykę z mechaniką itp, gdyby nie fakt ,że przez wiele lat w szkołach, bezpłatnie(co jednak ma znaczenie) oswajano społeczeństwo z nimi i wykazywano "Że świat realny jest poznawalny"Astrologia nie chce być poznawalna.Bardzo żałuję,że środowisko astrologów nie kontynuuje badań M Gauquelin`a(a,jeśli by tak było to czemu nic o tym nic nie wiem?). Dobrą moim zdaniem drogą  upowszechnianiajest baza horoskopów PTA oraz wolny wstęp do astroakademii Taraki. 


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)