Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 marca 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Księga Welesa znaleziona w Saragossie

Kategoria: Twórczość
Tematy/tagi: powieśćRosjaUkrainazagadkowe księgi i zabytki

« Konferencja Neopogańska Geny, memy i merkemy – replikatywów jest więcej »

Księga Wełesa (K. Welesa, Włes-kniga) to rzekoma święta księga słowiańsko-ruskich czcicieli dawnych bogów, spisana jakoby za panowania w Kijowie Askolda – w końcu lat 800-nych. Ujawnił ją światu Jurij Mirolubow około 1954 roku, przebywając na emigracji w USA. Wg Mirolubowa odkrył Księgę – która była stosem powiązanych drewnianych (bukowych) deseczek z wyrytymi na niej literami luźno przypominającymi pismo greckie bądź cyrylicę – oficer „białej” armii Denikina, Ali Izenbek, który po przegranej wojnie domowej znalazł się (wraz z Księgą, której nie rozumiał) w Brukseli, gdzie go poznał Mirolubow i skopiował jego księgę na papier. Izenbek zmarł w 1941 r. podczas niemieckiej okupacji. Oryginał Księgi zaginął, pozostała fotografia 1 deseczki zrobiona przez Mirolubowa, oraz jego transliteracja Księgi na rosyjskie pismo.

Tak brzmi w największym skrócie historia Księgi opowiadana przez Mirolubowa - i w nią wierzą zwolennicy tej Księgi.

Prawda najpewniej jest inna. (Czytaj w Tarace: „Między Księgą Wełesa a Rękopisem Wojnicza”.) Księgę, już na papierze, nie bawiąc  się w rzeźbienie archaicznych znaków i dźwiganie 20 kg deseczek, napisał Mirolubow, a odkrycie jej przypisał niczego nieświadomemu Izenbekowi, który nie mógł zaprzeczyć, bo umarł.

Wg Mirolubowa, Izenbek miał znaleźć Księgę w dworze rodziny Zadońskich koło Charkowa. Dwór był zdewastowany, służba uciekła, właściciele wymordowani. W bibliotece, gdzie wszedł oficer, leżała tajemnicza księga spisana na deseczkach. Wiedziony dziwnym natchnieniem, Izenbek zgarnął deseczki do worka i tak uratował (tylko) ten zabytek...

Wczoraj oglądałem film Wojciecha Hassa „Rękopis znaleziony w Saragossie” - ze Zbigniewem Cybulskim w głównej roli, wg powieści Jana Potockiego. Film zaczyna się od sceny, w której wojsko Napoleona w Hiszpanii zajmuje miasteczko, a pewien oficer wchodzi do zrujnowanego i opuszczonego starego domu, gdzie znajduje, jakby specjalnie wyłożoną dlań, księgę. Nie zna hiszpańskiego, ale fascynują go ilustracje. Po chwili dosiada się do niego jego wróg – dowódca hiszpańskich powstańców, i „na dwie ręce” zaczynają czytać, głusi na dookolną wojnę. Treść Księgi wyświetla się przed nami jako film...

Film dość wiernie tu trzyma się powieści; oto „Przedmowa” do powieści Potockiego:

Jako oficer wojsk francuskich uczestniczyłem w oblężeniu Saragossy. W kilka dni po zdobyciu miasta, zapuściwszy się w dość odległą dzielnicę, zwróciłem uwagę na niewielki, ładnie zbudowany domek, którego, jak mi się zrazu zdawało, Francuzi nie zdążyli jeszcze splądrować.

Zdjęty ciekawością, zbliżyłem się i zastukałem w drzwi. Okazało się, że nie są zamknięte, pchnąłem je więc lekko i wszedłem do środka. Wołałem, szukałem - nie znalazłem nikogo. Odniosłem wrażenie, że wnętrze ogołocone jest z cenniejszych przedmiotów; na stołach i w szafach pozostały jedynie błahe drobiazgi. Tylko na podłodze, w kącie, zauważyłem kilka zapisanych zeszytów. Przejrzałem ich zawartość. Był to rękopis hiszpański; jakkolwiek bardzo słabo znałem ten język, to przecież zdołałem pojąć, żem znalazł rzecz zajmującą: rękopis zawierał historie o kabalistach, zbójcach i upiorach. Lektura niezwykłych opowieści zdała mi się nader stosowną dla oderwania umysłu od trudów wojennej wyprawy. Osądziwszy, że rękopis utracił na zawsze prawowitego właściciela, bez wahania wziąłem go ze sobą.

Po pewnym czasie zmuszeni byliśmy opuścić Saragossę. Nieszczęściem znalazłem się z dala od głównego korpusu armii i wraz z moim oddziałem wpadłem w ręce nieprzyjaciela. Mniemałem, że wybiła moja ostatnia godzina. Gdy dotarliśmy tam, dokąd nas prowadzono, Hiszpanie zaczęli odbierać nam nasze rzeczy. Prosiłem o pozwolenie zatrzymania jednego tylko przedmiotu, który zresztą nie mógł przedstawiać dla nich żadnej wartości, a mianowicie znalezionego przeze mnie rękopisu. Początkowo robili mi niejakie trudności, na koniec zwrócili się o radę do kapitana. Ten, rzuciwszy okiem na zeszyty, osobiście mi podziękował za ocalenie dzieła; do którego przywiązywał wielką wagę, rękopis bowiem zawierał historię jednego z jego przodków. Wyjaśniłem, w jaki sposób wszedłem w posiadanie cennych zeszytów. Hiszpan wziął mnie do swej kwatery, dobrze się ze mną obchodził i zatrzymał na dłuższy pobyt. Uproszony przeze mnie, tłumaczył rękopis na język francuski, ja zaś wiernie zapisywałem jego słowa.

Mam taka hipotezę. Że oto Mirolubow znał „Rękopis znaleziony w Saragossie” i na jego wzór upozował wymyślone przez siebie odkrycie Wełesowej Księgi przez Izenbeka. Za wiele wspólnych motywów, żeby to był przypadek. Bo mamy i wojnę – a pochód Denikina na buntowników bardzo podobny do pochodu Napoleona przeciw tymże w Hiszpanii, i oficera obdarzonego zmysłem badacza, splądrowany pusty dom, w nim tajemniczą księgę. Dalej mamy uderzająco podobny ciąg dalszy: u Potockiego księga zostaje „na pniu” przetłumaczona z hiszpańskiego na francuski i zapisana przez autora bądź jego porte-parole, a pracę tę wykonują wspólnie Hiszpan (który tłumaczy) i Francuz (Polak, czyli sam Potocki?) który przekład księgi zapisuje. W opowieści Mirolubowa też mamy dwóch współodkrywców: Izenbek znajduje Księgę i wywozi do cywilizowańszego kraju, gdzie Mirolubow ją przepisuje, transkrybuje i tłumaczy na rosyjski. Też jest takie podobieństwo, że powieściowy Potocki chroni księgę jako jedyny przedmiot, jaki mu pozostawiono w niewoli, i podobnie Izenbek, który prócz Księgi za zachód właściwie nie przywozi nic.

Wreszcie Izenbek podobny jest do Potockiego: obaj „wysokiego rodu”, wykształceni i z artystycznymi duszami, obaj „obywatele świata”- Potocki choć Polak, to w służbie Francji a później Rosji, Izenbek z pochodzenia uzbecki arystokrata, z zawodu malarz, losem rzucony do armii Denikina (wg Mirolubowa, bo naprawdę w niej nie był, a ze zrewolucjonizowanej Rosji uciekł na zachód przez Iran), w końcu produkujący dywany w Brukseli. Zgadza się nawet taki szczegół, że Izenbek brał udział jako rysownik w ekspedycjach badających zabytki Azji środkowej, podczas gdy Potocki był „kierownikiem działu naukowego przy wielkim poselstwie rosyjskim hrabiego Jurija Gołowkina wyprawionym do Chin” w 1805 roku – jak oznajmia jego biografia w Wikipedii. (Ekspedycja zawróciła z Urgi, dziś Ułan-Bator.)

„Prosi się” taki ciąg wydarzeń: oto Mirolubow poznaje w Brukseli Izenbeka, słucha jego wspomnień, które zaczynają w jego umyśle interferować z powieścią i życiorysem Potockiego... Wpada na pomysł: skoro tak podobne były ich losy, a Potocki znalazł (nie, nie znalazł, tylko wymyślił, że znalazł, a napisał...) tajemniczą księgę, to również taka księga powinna była zostać znaleziona przez Izenbeka! I Mirolubow tę księgę wymyśla i jej znalezienie przypisuje Izenbekowi, o którym już wie, że nie żyje i sprostować nie może. Romantyczna mistyfikacja zaczyna odtąd żyć własnym życiem...

W tej rekonstrukcji jest słaby punkt. Czy Mirolubow faktycznie znał i czytał „Rękopis” Potockiego? Rosyjski przekład wydano dopiero w 1965 r., długo po omawianych wypadkach. Czy Mirolubow znał francuski i czytał tę książkę w oryginale? Czy może istniały w jego czasach rosyjskie streszczenia lub książeczki „na wzór” tej wielkiej powieści? Albo istniało pośrednie ogniwo, czyli rosyjska powieść wzorowana na „Saragossie” Potockiego? Rosjanom zdarzało się pisać takie „rimejki”, i nie tylko im, prawa autorskie nie były takim tabu jak dziś.

Jest jeszcze polski ślad: oto rosyjska Wikipedia donosi, że Jurij Pietrowicz Mirolubow studiował na Uniwersytecie Warszawskim, zapewne od ok. 1910 roku. Mógł wiec czytać „Rękopis...” Potockiego po polsku, lub treść tej powieści mogła być mu opowiedziana przez kogoś z polskich przyjaciół (przyjaciółek?) Ta historia staje się coraz ciekawsza...



« Konferencja Neopogańska Geny, memy i merkemy – replikatywów jest więcej »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)