Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 czerwca 2012

Matylda Magdalena Błyszczuk

e-tom: Rozwój kwantowej świadomości: furtka dla duszy

Rozwój kwantowej świadomości: furtka dla duszy. Część I. Kwantowa rewolucja

Kategoria: Antropologia
Tematy/tagi: fizyka a ezoterykapsychoterapia

  (1)    2    3    4    dalszy >  


Wstęp

W mojej pracy będę poruszać się po grząskim gruncie kwantowej niepewności. Mówiąc niepewność, mam tutaj na myśli sposób, w jaki fizyka kwantowa zwykła podchodzić do rzeczywistości. Odcinając się od arystotelesowskiego rozróżnienia na prawdę i fałsz, uwiła ona gniazdo w stanie „być może”. Przy analizie zjawisk fizyki kwantowej pragnę zapożyczyć od niej samej ten agnostyczny sposób poznawania świata. Ze względu na brak wykształcenia w zakresie fizyki będę przypatrywać się tym zjawiskom jedynie z fenomenologicznej perspektywy.

Zdaję sobie w pełni sprawę, iż zjawiska fizyki kwantowej rodzą całą gamę kontrowersji i wiele z nich wciąż nie doczekało się rzetelnego wytłumaczenia. Jednak, co chciałam zaznaczyć na wstępie, zjawiska te posłużą mi jedynie jako modele dla procesów, którym chciałabym bliżej się przyjrzeć. I choć zamierzam porównywać zjawiska fizyki kwantowej z ich psychicznymi odpowiednikami, nie będę ustosunkowywać się do ich słuszności, gdyż dziedzina fizyki leży poza moimi kompetencjami.

Razem ze zmieniającym się za pośrednictwem fizyków paradygmatem myślenia prześledzę sposób, w jaki odbija się on w spojrzeniu na zjawisko świadomości. Przyjrzę się wyłaniającemu się z kwantowych odkryć obrazowi świata. Pokażę zarówno potencjał jak i ograniczenia nowego paradygmatu. Oprę się na odkryciach fizyków kwantowych na temat świadomości jako podstawie wszystkich procesów. Odkrycia dokonane w ramach tej dziedziny stworzyły bowiem podwaliny dla wiedzy spychanej na obrzeża nauki ze względu na niemożność zrozumienia jej w kategoriach starego paradygmatu.

Motywem przewodnim pracy będzie rozwój świadomości ku jej wyższym transcendentalnym stanom i jego podobieństwa do zjawisk kwantowych.

Wychodząc od psychologii transakcyjnej, która w ramach badań nad percepcją analizuje stany „kwantowej niepewności”, będę wspinała się po coraz to wyższych szczeblach kwantowej świadomości. Moją szczególną uwagę poświecę odmiennym, transcendentalnym stanom świadomości, jako narzędziu wznoszenia jej w wyższe stany.

Następnie używając zjawisk fizyki kwantowej, przyjrzę się procesowi ekspansji świadomości, jaka miała miejsce w ramach psychologii systemowej.

Dużą częścią pracy stanowić będzie przedstawienie koncepcji rozwoju świadomości wypracowanej w ramach tzw. psychologii cybernetycznej duńskiego psychologa Ole Vedfelta. Jest ona całościowym systemem, który pozwoli nam przyjrzeć się, jak kwantowe zjawiska przekładają się na psychologiczne aspekty człowieka, takie, jak jego rozwój czy osobowość. Ważnym elementem będzie pokazanie terapeutycznego potencjału pracy z wyższymi stanami świadomości.

Podpierając swoje rozważania teorią ewolucji Teilharda, pokażę jak wzrasta złożoność świadomości. Podążać będę za przyjętym przez niego założeniem, iż ewolucja przebiega w kierunku wzrastającej złożoności, a owemu wzrostowi stopnia złożoności towarzyszy odpowiadający mu wzrost świadomości, który osiąga kulminację w duchowości człowieka.[1]


Kwantowa rewolucja

Fizyka współczesna wywiera głęboki wpływ na niemal wszystkie aspekty życia ludzi. Począwszy od poziomu zarządzającego, jakim niewątpliwie jest polityka, po poziom wykonawczy, który stanowi technologia. Najbardziej doniosły wpływ upatruję jednakże w roli, jaką pełni, ustanawiając obowiązujący paradygmat myślenia. W tym jednak aspekcie w przeciągu ostatniego stulecia zaszły rewolucyjne zmiany, które wywróciły do góry nogami pewniki ludzkiej świadomości.

Aby zrozumieć doniosłość owej mentalnej rewolucji, należy prześledzić główne zmiany, jakie dokonały się w ramach obowiązującego paradygmatu myślenia. Zdaniem Kuhna powstanie nowego paradygmatu stanowi wynik pojawienia się „anormalnego zjawiska”, które nie daje się wytłumaczyć w ramach pojęć uznawanej nauki.[2] Chciałabym pokrótce nakreślić klimat powstania nowego paradygmatu myślenia dzięki odkryciom fizyków kwantowych.

Pierwszą zmianą, jakiej upatrujemy w XX-wiecznej fizyce, a zarazem kosmologii, jest jej stanowcze znaczeniowe i pojęciowe odcięcie od ich XIX wiecznego dziedzictwa. Ich twórcy, a zarazem tytani nauki, jak Galileusz, Newton, Kopernik, Kepler, Faraday i Maxwell, dysponowali całkowicie odmienną metodologią badań i mieli inne zrozumienie wszechświata niż średniowieczni i antyczni filozofowie.[3] Fizyka przeżywała swój okres świetności. Świat stał się w oczach ludzkości wielką maszyną, a dotąd niedostępny świat ciał niebieskich stanął dla człowieka otworem. Materialistyczny i mechanistyczny obraz świata zdominował zarówno dziedzinę fizyki, jak inne dziedziny nauki. Całkowite poddanie filozofii naukowemu punktowi widzenia wspierane były przez takich myślicieli, jak Kartezjusz, Lock czy Kant. Obraz świata uległ redukcji. Kosmos, kiedyś obdarzony duszą, żywy organizm, stał się zbiorowiskiem oddzielonych od siebie cząstek martwej materii. Rozpad dokonał się w samym człowieku - dusza i ciało już nie stanowiły całości, a jedynie części składowe ludzkiej maszyny. Racjonalnie poznający, choć rozdwojony w swej istocie człowiek, wspina się na wyżyny swego poznania - jego rozum staje się władcą Wszechświata.

Rzeczywistość widziana jako wielka maszyna jest w pełni zdeterminowana. Najsłynniejszym adwokatem tego poglądu był Pierre Simon Laplace, który to twierdził, iż gdyby umysł uzyskał dostęp do wiedzy o wszystkich działających w danym momencie siłach, nic już nie miałoby nieokreślonego charakteru - ani przyszłość, ani przeszłość, przyroda nie miałaby żadnych już niedopowiedzeń. (Zajonc, 2007) [Por. Demon Laplace'a - przyp. Taraki]

Pod koniec XIX wieku sukces fizycznego poznania był tak wielki, że lord Kelvin oświadczył, iż Wszechświat został zbadany już w całości, a do rozwikłania jego pełnej tajemnicy należy uzupełnić jedynie parę nieistotnych szczegółów. Gdyby nie chęć precyzji wyrażenia owych „nieistotnych szczegółów”, byłby to jedynie typowy głos tamtych czasów. Do zjawisk, z którymi zdawała sobie nie radzić ówczesna fizyka, a zarazem elementem niepasującym do istniejącego paradygmatu, była problematyka spektrum światła emitowanego przez materię w wysokich temperaturach oraz wciąż bezowocne poszukiwania eteru przez Michelsona i Morleya. Okazało się, iż pierwszy niepasujący „szczegół” zaowocował podwalinami mechaniki kwantowej, drugi zaś teorii, która miała w niedalekiej przyszłości przyprawić o ból głowy rzeszę naukowców - teorii względności.[4]

Teorie te stały się nieporównywalnym do niczego, co miało miejsce dotychczas, wyzwaniem dla współczesnego poglądu na świat. Otwarcie wrót do świata atomów przyniosło fizykom wiele niespodzianek. W XX wieku po raz pierwszy została poddana w wątpliwość możliwość pojęcia Wszechświata. W świecie atomów fizycy spodziewali się odnaleźć potwierdzenie swoich mechanistyczno-materialistycznych tez, zaskoczeni zostali jednak przez zagadkowe paradoksy. Heisenberg tak oto komentuje zastaną sytuację: „Gwałtowną reakcję na ostatnie zmiany w fizyce współczesnej zrozumieć można dopiero wówczas, jeśli zdamy sobie sprawę, że oto zostały poruszone podstawy fizyki oraz że ruch ten wywołał uczucie, jakby grunt usunął się nauce spod nóg”.[5]

Nowa fizyka zmieniła rozumienie fundamentalnych dla postrzegania rzeczywistości pojęć - przestrzeni, czasu, materii, przedmiotu, przyczyny i skutku. Dopiero od niedawna z rewolucyjnych odkryć nowej fizyki powoli zaczyna wyłaniać się spójny obraz, a po pomoc w rozumieniu nowego paradygmatu fizycy wyciągają rękę do filozofów, psychologów i, jak później się okaże, także do mistyków.

Nowe rozumienie świata poczęło się z momentem schodzenia fizyki w świat, jak wtedy myślano, najmniejszych „cegiełek” rzeczywistości, mianowicie w świat atomów. Ten, jak podejrzewano budulec Wszechświata, już od starożytności uważano za twardy i stały, posiadający cząsteczkowy charakter. Pierwszym zaskoczeniem dla świata fizyki było spostrzeżenie, iż atomy składają się z niewspółmiernie wielkich przestrzeni, w których bardzo niewielkie cząstki (elektrony) poruszają się wokół jądra, wewnętrznie stanowią więc proces dynamiczny. [6] Zburzony został tym samym pogląd o trwałym, stabilnym charakterze „budulca świata”. Był to jednak jedynie przedsmak niespodzianek jakie czyhały na XX-wiecznych fizyków. Okazało się bowiem, iż wewnątrzatomowe jednostki materii są bardzo abstrakcyjnymi bytami, które mają dualny charakter. Paradoksem okazało się, iż zależnie jak patrzymy na nie, czasem jawią się one jak cząstki, czasem jak fale. Podobny dualny charakter wykazuje także światło - które przybiera bądź postać fal elektromagnetycznych, bądź cząstek.[7] Odkrycia te zdruzgotały wyobraźnię fizyków.

Kłopoty te zaczęły się wraz z odkryciem Maxa Plancka, iż energia promieniowania cieplnego nie jest emitowana w sposób ciągły, lecz występuje w postaci „pakietów energetycznych”. Einstein te pakiety nazwał „kwantami”, dając nazwę całej teorii. Kwanty światła (obecnie nazywane fotonami) mają szczególne właściwości - pozbawione są masy i ciągle poruszają się z prędkością światła. Odkrycie uderzyło w samą esencję mechanistycznego światopoglądu, czyli realność materii.

Przyglądając się subatomowemu poziomowi nie znajdujemy materii istniejącej w określonych miejscach, przejawia ona jedynie pewne „tendencje do istnienia”, nie można nakryć jej także w żadnym określonym czasie, przejawia ona bowiem tylko „tendencje do zachodzenia w czasie”. Dlatego też wszystkie prawa fizyki kwantowej wyrażone są w kategoriach prawdopodobieństwa.[8] Nie są to jednak nawet prawdopodobieństwa występowania rzeczy, lecz powiązań między nimi.

Tak też im bardziej zagłębiamy się w świat atomów, tym bardziej burzy się pogląd, iż rzeczywistość można rozłożyć na elementy składowe, jawi się ona natomiast jako sieć powiązań, jako niepodzielna jedność. Co najciekawsze z perspektywy samego człowieka relacje te obejmują obserwatora, czyli jego samego. Fakt ten ma tak niezliczone konsekwencje, iż język ludzki nie jest na tyle przystosowany, by oddać ducha tego zjawiska. Wymienić tu można te najbardziej oczywiste z punktu łamania starego, kartezjańskiego paradygmatu. Znika bowiem klasyczny podział między „ ja” a światem, między obserwowanym a obserwującym - nie do utrzymania jest zatem ideał obiektywnego poznania. W tym miejscu fizyka, chcąc otworzyć kolejne drzwi wiedzy, wyważa z hukiem drzwi psychologicznego pojmowania świata. Nie można bowiem mówić o przyrodzie, nie mówiąc o nas samych.[9]

Niedługo po sformułowaniu teorii kwantów stało się oczywiste, iż pod uwagę musi zostać wzięta Teoria Względności (trzeba ją bowiem uwzględniać wszędzie gdzie mamy do czynienia z prędkościami światła, a takie właśnie prędkości uzyskują subatomowe cząstki.)[10] Zatem do opisu świata cząstek stosować należy tzw. opis relatywistyczny. Teoria względności pokazała nam, iż masa nie jest czymś na wzór substancji, tworzywa, lecz jest formą energii. Jeszcze raz podkreśla to zatem dynamiczny charakter cząstki, która jest procesem, w którym udział bierze energia w postaci jej masy. Autorem opisu relatywistycznego dotyczącego zachowania elektronów był Dirac. [11] Zawdzięczamy mu jednak coś więcej niż równanie ujmujące ich dynamizm, bo także odkrycie, iż dla każdej cząstki istnieje antycząstka o takiej samej masie i przeciwnym ładunku.

Głównymi cechami wyłaniającymi się na polu odkryć nowej fizyki są: organiczność, holizm oraz ekologiczność. Wszechświat traktowany jest teraz jako jedna wielka, niepodzielna, działająca w sposób dynamiczny całość.


Złudzenia optyczne świadomości

Pierwszą iluzję, jaką ukazuje nam fizyka kwantowa, jest iluzja niepodważalnych nigdy wcześniej zjawisk, jak czas i przestrzeń. W teorii względności czas wyznaczony przez poruszający się zegar zwalnia bowiem swój bieg, a długości skracają się w kierunku ruchu.[12]

Wszystkie kwantowe eksperymenty dociekające natury cząstek pokazują, że ich własności można zrozumieć dopiero w oparciu o ich aktywność, mianowicie ciągłe oddziaływanie z otoczeniem. Nasza percepcja jest jednak zbyt uboga by dojrzeć ową dynamiczną naturę świata.

Dzieje się tak, gdyż wzorce energetyczne subatomowego świata kreują stabilne struktury jądrowe, atomowe i molekularne tworzące materie i nadające jej makroskopowy aspekt ciała stałego, przez co każą nam wierzyć, że materia zbudowana jest z trwałej substancji.[13] Pojęcie substancji jest wygodne na poziomie makroskopowym, lecz jest iluzją, czego dowodzi sięgnięcie po odpowiedź z subatomowego dna rzeczywistości.

Specyfika tej dynamiki polega na tym, iż jest ruch, lecz nie ma poruszających się obiektów - jest aktywność, lecz nie ma aktorów tej aktywności.

Jeśli sięgniemy po mądrość Wschodu odnajdziemy tam spojrzenie na świat jako coś powleczonego siatką iluzji. Iluzja ta nie jest jednak cechą świata, lecz konstrukcji naszego umysłu. Nasz sposób postrzegania rzeczywistości zależny jest od funkcjonowania naszego aparatu umysłowego. W buddyzmie mówi się o różnych rodzajach złudzeń optycznych oraz o źródłach tych złudzeń. Buddyjska filozofia staje po stronie twierdzenia, iż to między innymi indywidualne cele, koncepcje i oczekiwania należą do źródeł błędów percepcji. W normalnym stanie świadomości, w którym nauczyliśmy się doświadczać, możemy mieć jedynie fragmentaryczny obraz świata.[14]

Fizyk Niels Bohr w tych słowach ustosunkował się do kategoryzacji prawdy: z prostą prawdą do czynienia mamy wtedy, gdy jej przeciwieństwo stanowi fałsz. Z prawdą głęboką natomiast spotykamy się, gdy jej przeciwieństwem jest również prawda. [15]

Kolejnym złudzeniem, jakie napotykamy wraz z analizą kwantowego świata, jest jego pozorna tylko stałość.

We współczesnej fizyce postrzega się rzeczywistość jako wewnętrznie dynamiczną siatkę relacji. Zgodnie z teorią kwantów materia nigdy nie znajduje się w stanie spoczynku. Aktywność materii stanowi podstawę jej istnienia. Gdy fizycy zajrzeli w głąb atomu, nie dostrzegli żadnej substancji, lecz ciągłe przechodzenie jednych atomów w drugie. Mikroświat wygląda więc jak jeden wielki taniec energii. Cząstki stanowią jeden wielki rozkład prawdopodobieństwa stanowiący kosmiczną sieć wzajemnych relacji.[16]

Także wschodnie poglądy od zawsze uważały świadomość za integralną część Wszechświata.

Nietrwałość wszystkich form jest punktem wyjściowym buddyzmu. Budda nauczał, że „cierpienie w świecie wyrasta z prób kurczowego trzymania się stałych form, zamiast akceptować poruszający się i zmienny świat”.[17]

Buddyjska mądrość zwykła nazywać ten świat niekończącej się zmiany samsara, co znaczy „nieustannie w ruchu”. W chińskiej filozofii Tao jest kosmicznym procesem, w którym wszystko uczestniczy, nieustannie płynącym i zmiennym. Taoistyczni mędrcy mówili, iż „płyną z nurtem tao”.

Fizycy kwantowi stają się zatem wyrazicielami poglądu, iż przedmioty fizyczne i zjawiska są jedynie chwilowymi przejawami znajdującej się u ich podstaw całości.[18]


Wpływ obserwatora na obserwowane zjawisko

Pojawienie się w subatomowym świecie obserwatora jako uczestnika procesu kazało sięgnąć do obszaru wiedzy zarezerwowanego wcześniej dla psychologów czy teologów.

Niemierzalny, nienamacalny i dla fizyków ogólnie mętny fenomen świadomości zawitał do ich świata. Okazało się, iż to właśnie świadomość obserwatora w procesie obserwacji odgrywa ogromną rolę, wpływając na właściwości obserwowanych zjawisk. Efekt końcowy zaobserwowany przez uczonego okazuje się mieć swe źródło w strukturze jego umysłu.[19] Cała gama doświadczeń o wymiarze poznawczym, emocjonalnym i etycznym (związanym z wyznawanymi wartościami) wchodzi w korelacje z subatomowym światem. Fizycy w najgorszych snach nie spodziewali się, iż przyjdzie im się zmierzyć z tą częścią, której bali się najbardziej - nimi samymi.

Dalajlama podczas konferencji dotyczącej nowej fizyki i kosmologii (na bazie której powstała cytowana często przeze mnie publikacja ZajoncaNowa Fizyka i kosmologia. Rozmowy z Dalajlamą”), wielce zaciekawiony był problematyką wpływu eksperymentatora na dokonywane przez niego obserwacje. Zadaje kłopotliwe ze względu na możliwości poznawcze fizyki pytanie o miejsce, w którym zaczyna się rola obserwatora. Zdania fizyków są podzielone. Część z nich skłania się tutaj do podejścia traktującego role obserwatora jako tego, który jedynie dobiera narzędzia pomiaru. Z tego też względu problematykę tą w fizyce określa się „problemem pomiaru”[20]. Inni natomiast wpływu tego upatrują już na poziomie świadomości obserwatora i podkreślają bezpośredni charakter tego wpływu.

Niels Bohr bardzo radykalnie stwierdził, iż „żadne zjawisko nie jest jeszcze zjawiskiem, dopóki nie stanie się zjawiskiem zaobserwowanym”.

John Wheeler uważał włączenie obserwatora w obserwowane zjawisko na tyle doniosłe, iż proponuje zmiany w nomenklaturze, zastępujące słowo „obserwator” wyrażeniem „uczestnik”.

Owo uczestniczenie stanowi tutaj określenie natury rzeczy, „ W jakimś niezwykłym sensie wszechświat jest wszechświatem uczestniczenia”, mówi Wheeler (J. A. Wheeler, w: J. Mehra, The Physist's Conception of Nature, Holland, 1973, s. 244).

Proces obserwacji bowiem zaczyna się jeszcze zanim naprawdę się rozpocznie. Zależy on chociażby od tak makroskopowych (mówiąc językiem fizyków) aspektów, jak przyjęty przez badacza paradygmat określający kierunek badań, jak po sam końcowy etap językowego opracowania efektów obserwacji, który to zależy między innymi od zasobu i struktury posiadanych przez badacza pojęć.


Psychologia transakcyjna a nowa fizyka

Postać obserwatora, wkraczającego do świata fizyków, wnosi za sobą bagaż swoich psychologicznych już aspektów. Psychologowie tacy jak Robert Anton Wilson proponują dokonanie wręcz „skoku kwantowego” między dziedziną fizyki a psychologii. Propozycja stworzenia dziedziny nauki, jaką ma być tzw. psychologia kwantowa opiera się na znalezionych podobieństwach między odkryciami mechaniki kwantowej a mechanizmem działania samego umysłu. Zanim przejdziemy do aspektów „technicznych” powyższych podobieństw, za punkt wyjścia obierzmy filozofię stojącą za obiema dziedzinami. Oba światopoglądy kwestionują samo pojęcie rzeczywistości. Zarówno badania fizyków nad materią, jak i badania nad umysłem doszły w rezultacie do tych samych wniosków. Z teorii kwantowej dowiadujemy się, iż obserwator nie może być wyłączony z obserwowanego zjawiska, co więcej badacze tacy jak Weeler idą krok dalej, nadając obserwatorowi moc sprawczą dla świata obserwacji.[21]

Ten sam pogląd, choć wyrażony innym językiem pojęciowym, odnajdujemy u badaczy mechanizmów rządzących umysłem. Odkrycia badaczy nad percepcją wskazują bowiem, iż percepcja nie polega na biernym odbiorze sygnałów, tylko aktywnej ich interpretacji. Postaram się zatem wykazać, że prawa rządzące światem subatomowym i funkcjonowaniem ludzkiego umysłu są w pewnej mierze zbieżne.

Zarówno fizycy, jak i psychologowie są zgodni, iż efektem poznawczym zawsze będzie jedynie stworzenie pewnego modelu świata. W psychologicznym ujęciu model ten stwarzany jest za pośrednictwem układu nerwowego człowieka, w ujęciu fizycznym model tworzony jest przez konkretne narzędzia i ich dobór.[22] Obiektywna rzeczywistość zostaje zatem wyparta przez modele świata. Obie dziedziny wybijają poznawczą dziurę w arystotelesowskim murze podziału na prawdę i fałsz.

Brak jednej obiektywnej rzeczywistości postuluje także psychologia transakcyjna, która swoje twierdzenia opiera na odkrytych prawach rządzących ludzką percepcją. Podstawowym założeniem psychologii transakcyjnej była niemożność poznania jakiejkolwiek abstrakcyjnej „Prawdy". Prawda absolutna nie istnieje, istnieją jedynie jej względne wersje.

Transakcjonizm utrzymuje, że nie pobieramy w sposób bierny danych ze świata, tylko aktywnie tworzymy formę, poprzez którą interpretujemy dane w chwili ich pobierania.[23] Propagatorzy psychologii transakcyjnej określają ten proces mówiąc, że nie reagujemy na informację, tylko doświadczamy transakcji z informacjami.

Zjawisko tzw. „kwantowej niepewności” odnosi się do odkryć fizyki kwantowej o wpływie obserwatora. Jak już wspomnieliśmy w skrajnej wersji przejawia się w poglądzie, iż obserwator posiada moc kreacji zjawisk. Od tego twierdzenia pomimo wszystko psychologia transakcyjna pragnie się odciąć. Całe nasze życie wydaje się toczy się w realiach niepewności kwantowej, chociaż zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy. Psychologia transakcyjna usiłuje zmierzyć się z tym faktem.

Mechanizm percepcji oparty jest na działaniu sprzężenia zwrotnego. Jego kierunek jest kierunkiem od percepcji do koncepcji i z powrotem do percepcji. Dzieje się jednak to w tak krótkim czasie, iż świadomość nie jest tutaj angażowana. Zarejestrowany przez zmysły bodziec nieprzetworzony pierwotnie znajduje się w stanie „być może”[24] (być może jest to to i to). Ta niepewność percepcji jest motorem do jego poznawczej obróbki. Zostaje on kategoryzowany, schematyzowany, wartościowany. Pierwotnie znajdował się on jednak w stanie „być może” i ten stan przybliża nas do kwantowej niepewności. Fizyce kwantowej jako pierwszej pisane było naukowe skonfrontowanie się z tym zjawiskiem, co w efekcie dało pokaz wielu logicznych, jak i praktycznych paradoksów.

Okazuje się, iż cokolwiek spostrzegamy, nakładamy swoje „mentalne fiszki” przetwarzające odbiór wrażeń. Opis rzeczywistości przypominać zaczyna biografię naszych wzmocnień. Cokolwiek opisujemy, nie potrafimy oderwać od tego naszego umysłu.[25]

Warto jednak rozróżnić ten pogląd od postawy solipsystycznej. Solipsyzm (łac. solus ipse, ja sam) jest poglądem filozoficznym głoszącym, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń, których doświadcza jednostka, są zatem tylko częściami jej umysłu. Za twórcę owego poglądu uważany jest sofista Gorgiasz, który utrzymywał, że nic nie istnieje, nawet jeśli coś by istniało, nikt nie mógłby o tym wiedzieć, nawet jeśli ktoś by o tym wiedział, nie mógłby tego nikomu zakomunikować.[26]

W psychologii transakcyjnej wciąż wierzy się w istnienie "świata zewnętrznego". Wątpi się jednak w możliwości jego poznania, poprzez swoiste przesłonienie świata przez jego modele w naszych głowach. Ważnym aspektem, na który zwracają uwagę psychologowie transakcyjni jest fakt, iż na co dzień zapominamy o umowności naszych modeli świata, w efekcie, po pierwsze, myląc mapę z terenem, po drugie każe nam to postrzegać świat jako znajdujący się jedynie na zewnątrz, podtrzymując nieaktualny już kartezjański dualizm.[27]

Posiadane przez nas mapy i modele świata (tunele rzeczywistości, jak określa je Timothy Leary) zawsze obejmują tylko roboczy, niepełny model świata, nad którym cały czas pracujemy i niewykluczone, że nigdy go nie dokończymy. Skoro nie opisujemy rzeczy "takimi jakimi są", tylko "jakimi się wydają", to nie możemy stworzyć czystej fizyki, a jedynie neurofizykę - czyli fizykę przetworzoną przez układ nerwowy człowieka. [28]

W kwantowej teorii cząstek nie sposób odróżnić obserwatora od obserwowanych zjawisk, co ostatecznie może oznaczać, że doświadczane przez nas zjawiska są niczym innym jak tworami naszego szacującego i kategoryzującego umysłu.[29]

Przy poglądach o tym charakterze widmo solipsyzmu czyha także na fizyków. Tak też skuszony tym skrajnym poglądem fizyk Nathaniel David Mermin w artykułach twierdzi, że Księżyc znika, gdy nikt na niego nie patrzy.[30]

Także i wschodni mistycy podkreślają, że rzeczywistość jaką postrzegamy jest tworem naszego umysłu, a co ważne, związanego z konkretnym stanem świadomości, której kategorie znikają po przekroczeniu tego stanu. Oto słowa Aśwaghoszy: „ Nierozpoznanie jedności wszechrzeczy powoduje niewiedzę, rozbicie na drobne fragmenty (…). Wszystkie zjawiska w świecie są tylko złudnymi projekcjami umysłu i w rzeczywistości nie istnieją”.[31]

Fizyk David Finkelstein, rozpatrując zjawisko percepcji w kategoriach kwantowych, każe nam spojrzeć w głąb mechanizmu postrzegania. Wymienia on tzw. akt wstępny percepcji, w którym to udział biorą takie mechanizmy, jak wstępne założenia czy oczekiwania, oraz akt końcowy, który jest aktem testowania rzeczywistości względem pierwotnych hipotez. Podaje on myślowy przykład sytuacji, gdy wchodzimy do swojego pomalowanego przez siebie na biało pokoju i chcemy zweryfikować jego kolor. Możemy to uczynić podczas aktu wstępnego percepcji, który polega na przypomnieniu sobie, że sami pomalowaliśmy pokój na biało, lub aktu końcowego, czyli przyjrzenia się pokojowi. Podczas gdy w fizyce klasycznej te dwa akty są ze sobą zgodne, w kwantowym rozumieniu mogą być sprzeczne.[32]

Wilson przestrzega nas jednak przed rozważaniem zbyt skrajnie czysto logicznych implikacji jakie niosą ze sobą niektóre paradoksalne zjawiska kwantowe. Uważa on, że rodzi to takie „potwory kwantowe”, jak mysz Einsteina czy kot Schrödingera i doprowadza do sytuacji, kiedy wchodząc do ciemnego pokoju mylimy sofę z hipopotamem”[33]

Na poczet przybliżenia logiki kwantowej postanawiam jednak zmierzyć się z wymienionymi potworami.


Konfrontacja nauki z paradoksem

Rzeczywistość, jak widzi ją psychologia transakcyjna, coraz bardziej przybliża nas do kwantowego widzenia świata. Ponieważ świat kwantowy nie posiada cech świata rządzącego przez prawa Newtonowskie, cała teoria kwantowa posługuje się pojęciem prawdopodobieństwa. Doniosłość uwzględnienia prawdopodobieństwa jako jednego z ważniejszych cech kwantowego świata ukazały pionierskie odkrycia Erwina Schrödingera z 1935 roku.

Noblista szczególnie znany jest z eksperymentu myślowego, którego głównym bohaterem jest kot. Podczas słynnego eksperymentu kot zostaje umieszczony w specjalnie stworzonym pojemniku z trującym gazem. W ramach myślowego eksperymentu do szczelnego pojemnika wkładamy: żywego kota, źródło promieniotwórcze emitujące średnio jedną cząstkę na godzinę oraz detektor promieniowania, który w chwili wykrycia cząstki uwalnia trujący gaz. Pudełko otwieramy po godzinie. Jeśli nastąpi radioaktywny rozpad i licznik go zarejestruje, zostanie uruchomiony mechanizm, który uwolni truciznę, wtedy kot zginie. Jeśli rozpad nie będzie miał miejsca, zwierzę nadal będzie cieszyło się życiem.[34]

Jako mechanizm specjalnie użyte zostało promieniowanie, ze względu na jego kwantowy charakter. Możliwe jest bowiem jedynie określenie prawdopodobieństwa zajścia rozpadu, a co za tym idzie prawdopodobieństwa otrucia kota. Schrödinger rozważa przypadek procesu rozkładu kwantowego, podczas którego w jakimś punkcie czasu t szansa otrzymania dowolnego możliwego wyniku równa się szansie uzyskania jakiegokolwiek innego wyniku. Prawdopodobieństwo wynosi więc 50%. [35]

Zgodnie z regułami tzw. interpretacji kopenhaskiej, do momentu przeprowadzenia pomiaru, tzn. stwierdzenia, co faktycznie dzieje się z kotem, jego stan jest fundamentalnie nieokreślony – kot jest jednocześnie żywy i martwy. Co ciekawe, już Arystoteles zgłębiający problematykę zmiany stwierdził, iż kiedy następuje zmiana, to w swoistej przerwie między posiadaniem własności a ich nie posiadaniem pojawia się stan w którym zarówno coś posiada i nie posiada danej własności.[36] Fizycy mówią o „superponowanym” stanie żywego i martwego kota. Dopiero pomiar rozstrzygnie jego losy. Występowanie superpozycji stanów jest zjawiskiem powszechnym w świecie mikroskopowych obiektów.[37] Mówi się, iż cząstka „pełna” jest tak naprawdę w rozprzestrzenionej fali możliwych lokalizacji, czyli znajduje się w tzw. superpozycji.

Ważnym jest fakt iż nasz aparat percepcji nie pozwala nam na postrzeganie zjawisk opisywanych w ramach fizyki kwantowej. Kot Schrödingera jest prawdopodobnie najbardziej dobitnym, specjalnie przejaskrawionym przykładem absurdu, do którego fizyka dochodzi, broniąc nieprzerwalności zjawiska splątania. Schrödinger chciał wykazać, iż jeśli będziemy podtrzymywać tę logikę, otrzymamy paradoks kota pozostającego zarówno żywym jak i martwym.[38] Kością niezgody, a zarazem „szczegółem”, który doprowadza nas do diametralnie innych filozoficznych implikacji, jest problem, czy świadomość obserwatora podlega splątaniu z obserwowanym zjawiskiem. Jeśli stawiamy twierdzącą odpowiedź na to egzystencjalne wręcz pytanie, pogrzebujemy zarazem konceptu obiektywnej rzeczywistości. Myślowy właściciel kota, Schrödinger, postrzega ten pogląd jako: „filozoficzną ekstrawagancję zrodzoną w dobie kryzysu”.[39]

Pół martwy, pół żywy Shroedingerowski kot wywołał niemało zamieszania.

Wyjaśnienie Shroedingera angażujące takie zjawiska, jak stan splątania do tłumaczenia kociego paradoksu nie jest jednak jedynym.

Everest, Wheeler i Graham zaproponowali odmienny model, nazywany od inicjałów modelem EWG. Wheeler jest twórcą użytego w owym wyjaśnieniu pojęcia „nadprzestrzeni”, w której to istnieje wiele światów. Nadprzestrzeń ta zawiera czterowymiarowy świat Einsteina, w którym to istnieje również nieznana liczba innych „przestrzeni”. Według modelu EWG w każdym z tych światów każdy kot znajdzie swoje miejsce, w jednym żywy, w drugim martwy itd.[40]

Model EWG za argument przemawiający na rzecz swojej teorii obrał argument jej ekonomii. Tzw. brzytwa Ockhama utrzymuje, że z naukowego punktu widzenia musimy zawsze wybierać model najbardziej ekonomiczny, czyli taki, który przyjmuje najmniej założeń. Porównując model EWG z interpretacją kopenhaską, która zdaje się twierdzić, że mocą swych obserwacji dosłownie tworzymy świat fizyczny, faktycznie posiada on mniej założeń.

Twórcy modelu EWG stoją na straży przekonania, że kopenhagizm narusza prawa ekonomii Ockhama, postulując, że myśl człowieka w magiczny sposób tworzy świat.

Wywoływało to sarkastyczne uwagi Einsteina, który żartował, że jeśli kopenhagiści mają rację, to świat musi ulegać zmianie wraz z każdym spojrzeniem myszy.[41] Co jednak stanie się z Einsteinowską myszą, gdy kot Schrödingera okaże się jednak być żywy?

Ten przerysowany przykład paradoksu wywołany półżywym, półmartwym kotem oddać miał skale problemu, z jaką zetknęli się fizycy próbujący zagłębiać się w kwantową otchłań. Jednak oprócz takich „logicznych potworów”, jak określa je Wilson, fizyka kwantowa mogła być punktem wyjścia dla próby wyjaśnienia zjawisk już dawno odrzuconych przez naukę.

Podając skrajne i uproszczone przykłady: to, co możemy zrobić z kotem (biorąc jego interesujące nas z punktu widzenia psychologii aspekty), to jak chcą wyznawcy modelu EWG, pokawałkować jego „jaźń”, wysyłając je na równoległe światy. Możemy też uznać wszechświat za niepodzielny organizm, w którym kot jak i obserwator stanowią jedno - i jednym skinieniem niepodzielnej ręki uratować biednego kota. Jako miłośnik zwierząt, podpierając się psychologiczną teorią cybernetycznych systemów, przyjrzę się tej drugiej ewentualności.


Matylda Magdalena Błyszczuk


Przypisy

[1] Capra, Punkt Zwrotny
[2] Kuhn, 1973, s.41
[3] Zajonc, 2007, s. 18
[4] Ibidem, s. 18
[5] Heisenberg, Fizyka a filozofia, s. 78
[6] Capra, Punkt zwrotny, s 11
[7] Capra, Tao fizyki, 78
[8] 9. Ibidem, s 79
[9] Ibidem, s.80
[10] Zajonc, Nowa fizyka i kosmologia, s. 114
[11] 10. Ibidem, s. 19
[12] Ibidem, s.114
[13] Capra, Punkt Zwrotny, s.131
[14] Ibidem, s.133
[15] N. Bohr, Fizyka atomowa a wiedza ludzka, s. 35
[16] F.Capra, Punkt Zwrotny, s. 132
[17] Ibidem, s. 133
[18] F. Capra, Tao Fizyki, s. 212
[19] Ibidem, s. 32
[20] A.Zajonc, Nowa Fizyka i kosmologia, s. 37
[21] Wilson, Psychologia kwantowa, s. 26
[22] Ibidem , 44
[23] Ibidem, 45
[24] R.Wilson, Psychologia kwantowa, s. 34
[25] Roger Jones, Physis as metaphor
[26] www.solipsyzm.pl
[27] R. Wilson, Psychologia kwantowa, s.32
[28] Ibidem, s.33
[29] Zajonc, Nowa fizyka i kosmologia, s.54
[30] D, Mermin, Is the Moon There When Nobody Looks?
[31] Ashvaghosha, The Awakening of Faith, s.79
[32] A.Zajonc, Nowa fizyka i kosmologia, s.92
[33] R. Wilson, Psychologia kwantowa, s.76
[34] Polska Wikipedia, hasło "Kot Schrödingera".
[35] R.Wilson, Psychologia kwantowa, s. 79
[36] A.Zajonc, Nowa fizyka... s.82
[37] Gribbin, W poszukiwaniu kota Schrödingera: realizm w fizyce kwantowej,s.13
[38] A.Zajonc, Nowa fizyka... s 50
[39] A. Zajonc, Nowa fizyka... s. 51
[40] R Wilson, Psychologia Kwantowa, s. 76
[41] Ibidem, s. 77



  (1)    2    3    4    dalszy >  

komentarze

[foto]

1. Cudo! • autor: Piotr Jaczewski2012-06-07 15:07:54

Miło przeczytać art odnoszący się do "kwantowości" jako metafory i podobieństwa opisu zjawisk psychologicznych i fizycznych teorii. W odróżnieniu od mrowia psychopapki w której następuje zacieranie granic pomiędzy różnymi formami obserwacji czy poziomami logicznymi opisu.
GRATULACJE!

2. Dobry artykuł • autor: Nierozpoznany#15542012-06-07 17:26:48

Co do fizyki kwantowej, lub szczegółowiej do mechaniki kwantowej, to wielcy fizycy miary Plancka, Pauliego i inni sami głosili opinię, że nikt jej do końca nie rozumie. Dlatego tak wiele jest interpretacji tego, co wynika z jednak dość precyzyjnych równań fizyki kwantowej.Jest interpretacja kopenhaska( najczęściej akceptowana), jest interpretacja z tak zwaną falą pilotującą( osobiście mnie ta odpowiada), jest interpretacja wielu światów, w końcu całkowania po wszystkich drogach( autorstwa Feyamana), i jeszcze inne. Jedno jest pewne obserwator sam staje się częścią układu, co ma bardzo duże konsekwencje rozwoju zdarzeń w tym układzie. Bardzo ciekawy artykuł, poparty dużą bibliografią. Jako uwagę na marginesie, zawsze się zastanawiałem, dlaczego tak wszyscy fizycy czy ludzie nauki obstają przy terminie cząstka elementarna, który termin bardzo łatwo obalić na podstawie właśnie fizyki kwantowej, stąd biorą się takie paradoksy( rzekome) jak interferencja elektronu samego ze sobą przy przejściu przez przesłonę dwuszczelinową. Nie lepiej to posługiwać się starym, dobrym, filozoficznym terminem "byt" elementarny. Pozdr.

3. buziak :-) • autor: Nierozpoznany#6812012-06-08 15:22:13

jeden to może za mało?
Szukam (i obijam się po necie) wyjaśnienia zjawiska uzdrawiania własnie na gruncie fizyki. Tak bym chciała urealnić cuda.
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Edyta

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)