Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

16 lipca 2009

Alex Polari de Alverga

Las wizji
Ayahuasca, amazońska duchowość i tradycja Santo Daime. Fragmenty książki, przekład: Marcin Wieconkowski

Kategoria: Szamanizm
Tematy/tagi: ayahuasca

Fragmenty książki
przekład: Marcin Wieconkowski


Wprowadzenie od tłumacza

Poniższa próba tłumaczenia fragmentów książki Alexa Polari De Alverga, Forest of Visions, ani nie reprezentuje, ani nie ma na celu w żadnym razie reprezentować obfitego bogactwa, mądrości i piękna jej treści, której liczne wątki zostały tu pominięte.

Celem jest tu natomiast wniknięcie, a raczej zaproszenie do wniknięcia nieco głębiej, w koncepcyjne tło, przesłanie, rytuał, procesy oraz dary amazońskiego sakramentu ayahuaski oraz poczętego ze spotkania na początku dwudziestego wieku tubylczej kultury amazońskiego szamanizmu z współczesną kulturą Zachodu, pierwszego, choć nie jedynego wzniesionego na autorytecie ayahuaski, kościoła Santo Daime, który w swoim szczerym i nieustannym wysiłku dla podniesienia ludzkiej świadomości ku nieśmiertelnym, lecz zupełnie zagubionym w tak zwanym cywilizowanym świecie wartościom, leżącym u źródeł kolektywnego jestestwa, niczym arka unosi się na wzburzonych wodach zmieniającego się świata.

W dobie głębokiego i alarmującego kryzysu duchowego i światopoglądowego na świecie, bezpośrednie, indywidualne i aktualne wewnętrzne doświadczenie obcowania z samą żywą kosmiczną esencją bytu to najwyższy przywilej każdego z nas oraz lekarstwo dla całej kultury. Jest to wreszcie wspólnym celem i mianownikiem dla całej międzynarodowej, przez lata niesprawiedliwie uciśnionej, lecz żywszej dziś niż kiedykolwiek, społeczności entheogenicznej, by swobodnie celebrować autentyczną, pozbawioną obłudy religijność, która nie może zaistnieć w warunkach sztucznej i patologicznej izolacji jednostki ludzkiej od otaczającego ją środowiska naturalnego oraz ukrytych w nim skarbów, katalizatorów naszego rozwoju oraz poczucia bezpieczeństwa, przynależności i jedności z wszechświatem - roślin mocy.

Zapytać można by, dlaczego akurat ayahuaska i dlaczego tutaj, w miejscu, które nie jest jej naturalnym środowiskiem?

Ayahuaska przybywa do nas z daleka w pełnej i bogatej szacie ciągłej, nieprzerwanej, wielotysiącletniej i udokumentowanej, a dziś wręcz kwitnącej tradycji. Ponadto, tradycja ta jest oficjalnie zalegalizowaną formą religijności we współczesnej Brazylii, powszechnie uznaną w całej Ameryce Południowej oraz Środkowej i Północnej, gdzie podobne misteria obchodzone są przy użyciu peyote, san pedro, grzybów oraz wielu innych tradycyjnie używanych w tym celu roślin. Wreszcie, ayahuaska, w pełni swej mocy i uroku, przybywa do nas z dobrą nowiną... Szamanizm w rozmaitości form i kształtów, jako naturalna i spontanicznie występująca we wszystkich zakątkach świata pre-religijna forma duchowości, której niezaprzeczalnie kluczową praktyką była komunia z naturą-światem poprzez użycie psychoaktywnych roślin, leży u samego źródła każdej kultury i każdej religii, ponieważ dla zaistnienia każda kultura i każda religia potrzebuje wizji - bezpośredniego doświadczenia boskości. Jest to doświadczenie, które esencjalnie jest wspólne wszystkim istotom żywym i krytyczne dla zdrowej świadomości. Dlatego właśnie, ayahuasca jest z tak otwartymi ramionami przyjmowana dziś przez neurotyczną kulturę zachodnią. Ponieważ nowina, którą przynosi nam ayahuaska, to zwiastun odrodzenia i powrotu naszych rodzimych tradycji ekstatycznych. Ayahuaska przypomina nam i uczy gdzie pogrzebany jest klejnot, którego nowe światło będzie spełnieniem najskrytszych obietnic zawartych w zbiorowej psyche.

Zapytać można by również, dlaczego teraz, ale ufam, że odpowiedź na to pytanie zawarta jest w poniższym tekście.

Marcin Wieconkowski

Z:
Rozdział 1
Czarownik z Rio Branco

Zanim przejdziemy do głównego nurtu tej historii, poproszę czytelnika do powrotu ze mną wiele lat wstecz, do czasu, w którym dotarłem do Rio Branco, stolicy Acre, w celu zbadania tajemniczego trunku zwanego Ayahuasca lub Daime. Odczuwałem wówczas głęboką potrzebę rozpoczęcia swojej duchowej podróży i jak każdy neofita, który chce otworzyć się na coś, czego sam jeszcze nie rozumie, byłem rozdarty między dwoma przeciwstawnymi odczuciami: z jednej strony potrzebą zaspokojenia swojego poczucia pustki, oraz że może to nastąpić tylko poprzez odnalezienie jednej ścieżki i jednego mistrza; z drugiej strony lęk przed samą transformacją jaką takie spotkanie by spowodowało. To napięcie poprzedza każdą duchową przemianę. Wiele potknięć koniecznych jest zanim nasze ego, zawsze pełne sztuczek, podda się ścieżce samo-poznania, zanim zrozumiemy drogę, która prowadzi nas do poznania Boga. Podczas naszej dalszej podróży odkrywamy, że poznanie Boga wymaga tego co tylko serce może prawdziwie i ostatecznie dostarczyć.

Jeśli nie mamy jeszcze Boga w naszym doświadczeniu, jeśli nie czujemy jeszcze kiełkującej w nas czystej miłości ku temu niezgłębionemu i bezkresnemu źródłu stworzenia, to jeszcze Go nie znamy. On jest miłością i kochał nas pierwszy.

Kiedy postanowiłem wstąpić na tą ścieżkę, byłem pełen wrażeń i opinii o świecie i domniemań na temat ducha. Cierpiałem od tej samej traumy, od której cierpią wszyscy, którzy są produktem religii pozbawionej wiary, prawdy pozbawionej ekstazy, słowa pozbawionego potwierdzenia. Tak jak dziecko potrzebuje dobrego przykładu rodziców dla uformowania charakteru, tak i nasz duch, jako odwieczne dziecko, które odkrywa się w każdej nowej sytuacji, potrzebuje dobrego duchowego pożywienia, by przebudzić się ze snu i zapomnienia, w które zanurzył się w momencie reinkarnacji. Ponieważ punkt wyjścia naszej duchowej podróży zależy od wzorców zaczerpniętych z innych wcieleń, błędnym jest założenie, że dopiero zaczynamy naszą drogę. My powracamy, podejmujemy dalszą podróż.

Choć jesteśmy świadkami wielu postępów w nauce i poznaniu doczesnego świata, dotarliśmy do punktu, gdzie obalenie prawdy jest namacalnym celem ludzkiego doświadczenia. W tej pustce zakorzeniona jest jeszcze większa i bardziej niebezpieczna iluzja: że etyka może oprzeć się na czymś innym niż prawda, tak jakby prawda była czymś co może być wydedukowane ze źródła innego niż duchowa realizacja i dowód dany przez nasze wewnętrzne jestestwo. Autentyczne Chrześcijaństwo to nauka samorealizacji. Poprzez miłość i dobroć kształtujemy siebie tak, jak Syn Boga, który był nam zesłany, odkrywając jego Królestwo na Ziemi jak i w Niebie. Żadne czyny ludzkie nie mogą nigdy przewyższyć tej odwiecznej prawdy.

Ortodoksja, herezje, inkwizycja, zbrodnie przeciwko prekolumbijskim ludom, wszystko to rzuca posępny cień na czystą i przejrzystą wodę fontanny, którą jest Chrystus. Ja miałem jednak błogosławieństwo spojrzenia na to poprzez jego nowy sakrament, Santo Daime.

Padrinho Mario i Padrinho Sebastiao otworzyli przede mną nowe rozumienie Chrześcijaństwa i spowodowali moje pojednanie z Jezusem Chrystusem - o którym wiele się mówi, nie wiele rozumie i znacznie dyskredytuje.

Seu Mario, ze swoim charakterystycznym sposobem układania słów, powiedział by, "Mój synu, nie ma nic innego do wiedzenia, OK? Wszystko jest tu w jasnym widoku... Daime w nas ukazuje wszystko. Przebudźmy się wszyscy. Bądźmy wszyscy bardzo obudzeni i zobaczmy. Każdy z nas dający wartość naszym braciom i siostrom. Każdy z nas dający wartość naszym braciom i siostrom jak i sobie samym. Bo jeśli tego nie robimy, to odwracamy się od Boga. Jeśli cenimy siebie i nie cenimy innych, umniejsza to moc Boga w nas. By cenić całość, musimy mieć wyższy umysł. Wiesz, my dopiero teraz odkrywamy naszego Boga, dając mu życie, uzdrawiając siebie."

Padrinho był głęboko świadomy swojej misji. Dla niego Santo Daime było Boskim wehikułem dla nowej ery, która spełniła by obietnicę ksiąg, Świat Chrystusa. Hymny Mistrza Irineu i Padrinho Sebastiao, które są pieśniami otrzymanymi bezpośrednio ze świata ducha i zawierają specyficzne techniki lub informacje oraz hymny, które nastąpiły po nich, są świadectwem zapowiadającym nadejście wielkiego oczyszczenia. Nadejście nowej ery objawia się w ostatnim wielkim lesie planety w formie sakramentu, Santo Daime, by przyjąć i zebrać tych którzy wierzą w słowa Mistrza Raimundo Irineu Serra i Padrinho Sebastiao, i chcą żyć tą proroczą rewelacją.

Wytłumaczyłem mu (Padrinho Mario), że czułem to samo, co on opowiedział mi, że czuł kiedy po raz pierwszy pił Santo Daime. Jego oczy rozbłysły na moje wyznanie, jak oczy szczęśliwego dziecka. Dodał wówczas, "Więc, tamtego dnia powiedziałem ci, że kiedy wypiłem Daime po raz pierwszy, zaspokoiłem swoje pragnienie i byłem odrodzony. To wtedy powiedziałem, czy tak? Więc, kiedy odkryłem te rzeczy i zaspokoiłem swoje pragnienie, kiedy zobaczyłem i odnalazłem wszystko czego zawsze szukałem, przypomniałem sobie was wszystkich. Zobaczyłem, że nadszedł odpowiedni czas. Nadszedł czas na realizację przepowiedni i dlatego przypomniałem sobie, że wielu młodych ludzi będzie musiało przybyć. Kiedy rozejrzałem się dookoła nie widziałem tych ludzi, nie młodzież, jeszcze nie. Wtedy, poprosiłem Boga by zatrzymał czas, w trakcie, gdy my przygotowujemy się na przybycie młodzieży."

Wziął głęboki oddech, po chwili dokończył: "To było mniej więcej tak; niech sobie przypomnę jak zawołałem. Powiedziałem, ktokolwiek potrzebuje napić się z wody życia, wody, która zaspakaja pragnienie, przybywajcie. Ktokolwiek poszukuje światła, przybywajcie. Ktokolwiek poszukuje prawdy, przybywajcie. Ktokolwiek poszukuje sprawiedliwości, też zawołałem. Kilka dni później, w wizji ujrzałem ludzi przebudzających się na całej ziemi, wszystkich ich przybywających i przynoszących światło."


Z:
Rozdział 2
Prorok Amazonii

Moje ciało drżało, stojąc przed człowiekiem (Padrinho Sebastiao), który emanował wielką aurą światła. Na jego twarzy było już kilka zmarszczek, raczej w rezultacie życia poświęconego ciężkiej fizycznej pracy, niż ze względu na jego prawdziwy wiek. Poza tym, jego ciało było szczupłe i jaśniejące energią. Kiedy spojrzałem mu w oczy, uświadomiłem sobie, że one wpatrzone były już w moje od pierwszego momentu naszego spotkania. Było to szczere spojrzenie, czyste i prawdziwe. Nie możliwym było nie odczuć natychmiastowej więzi z nim. Po pierwszym wrażeniu, intensywnie czułym, uświadomiłem sobie, że znalazłem się w obecności istoty wielkiego światła i wiedzy. Wrażenie to umocnione było poczuciem bezpieczeństwa, które emanowało z całej jego istoty. Nie było tam żadnej premedytacji albo fałszu. Wszystko było prawdą.

W przeciwieństwie do naukowych i moralnych pół-prawd, których wartość zależy od zjawisk naturalnych i ludzkich konceptów, duchowe oświecenie karmi się wyłącznie na prawdziwej rzeczywistości, którą przebudzony duch postrzega. Dowodem Boga jest sam Bóg. Jeśli go jeszcze nie czujemy, to jak możemy wierzyć w jego istnienie? By nauczyć się dostrzegać go, potrzebny jest nam ktoś komu możemy ufać, kogoś, kto pomoże nam pobudzić naszą wiarę w siebie i poprawi nasze niedoskonałości.

Takie też były nauki Sebastiao Mota: by nauczyć się być bratem i siostrą, by stworzyć świętą wspólnotę i by być prawdziwie świętymi ludźmi. Płodnym miejscem na zrealizowanie tej duchowe idei była i jest Amazonia, gdzie ludzie odnajdują się nawzajem raz jeszcze. Ci ludzie, którzy są Esencją nowej ery, przygotowują się na przyjęcie Pana wszystkich er, którego nowe nadejście reprezentuje drugie ramię krzyża Caravaca, tradycyjnie pochodzącego z północnej Hiszpanii, który symbolicznie reprezentuje drugie przyjście Chrystusa. Wszystko to emanowało z obecności tego człowieka o długiej brodzie i krystalicznie czystych oczach. I choć był on przyjacielem słońca, księżyca i gwiazd, i opowiadał nam o swoich astralnych podróżach przez dno oceanów i pod ziemię, ten stary prorok, oto dostępny jest by mnie poznać i by być poznanym. Jego obecność napawała ufnością, szacunkiem i przyjaźnią, trzy proste, wąskie ścieżki, konieczne dla osiągnięcia głównej drogi, którą jest miłość.

Wystarczyła tylko mała iskra by rozpalić moją duszę. Po ekstazie pierwszej chwili, stałem się świadomy swojego niedorozwoju, ale szybko zmieniło się to w poczucie szczęśliwości i zapału. Postanowiwszy poprosić go o błogosławieństwo, uścisnąłem jego silną i twardą dłoń, odpowiadając na jego powitanie, "Tak, nazywam się Alex. Przybywam z daleka, by cię poznać".

To było w tym dokładnie momencie, mój duch poddał się. Spotkał swojego przewodnika, duchowego przewodnika lasu, który znał sekrety i skróty, którymi rośliny mocy, mogą zabrać nas do najbardziej intymnych zakątków naszej świadomości. Czułem jak rodzi się we mnie wielka pokora. Dotychczas myślałem o sobie, że jestem bardzo inteligentny. Ale pod ciężarem wzroku kogoś kto prawdziwie wiedział kim jest, zapytałem siebie, a ja, kim ja jestem? Ponieważ nie znałem odpowiedzi na to pytanie, poczułem się zapędzony w róg: kiedy spostrzegłem, że wszystkie te przeciwstawne wrażenia były produktem moich własnych wątpliwości i niezdecydowania, zacząłem się bać. Ale gdy spojrzałem na wpatrzoną we mnie, uśmiechniętą twarz Padrinho, mój lęk znikną. Uśmiechnąłem się i poddałem.

Jakby odgadując mój wewnętrzny stan, przydał mi odwagi. Powiedział, Co jest ważne, mój synu to, to, bym widział że jesteś szczęśliwy. Wkrótce odnajdziesz siebie, dowiesz się kim jesteś i jaka jest twoja misja. Po to tu jesteśmy, by pomóc sobie nawzajem odkryć kim jesteśmy, by stać się mężczyznami i kobietami, którzy prawdziwie są jak Chrystus. Kroczmy jego śladami, czyż nie? To on otworzył drogę i pozostawił za sobą ślady, byśmy za nim podążali. Zawsze mówię, "Ktokolwiek może niech kroczy, niech kroczy! Nawet czołganie pomoże!".

"Zgadłeś Padrinho. Jestem bardzo szczęśliwy, że tu jestem i mam nadzieję, że ta wizyta pomoże tobie i twojej pracy. To również nasza misja."

"Czy mówisz o wszystkich tych doktorach, którzy mają przyjechać? Mam nadzieję, że oni widują wiele pięknych rzeczy i opowiedzą nam o nich. Ja osobiście nie potrafię czytać i pisać. Wiem tylko jak widzieć, ale nie jak liczyć." Jego oczy błyszczały dziecięcą złośliwością. Dodał jeszcze szeptem, "Oni myślą, że przyjeżdżają tutaj żeby mnie studiować, żeby mnie sprawdzić, tylko, że ja już się przestudiowałem, i wiem kim jestem. Później uświadomią sobie, że przyjechali tu dla siebie samych, żeby studiować i poznać siebie."

Padrinho ufał nam całkowicie i nie ukrywał niczego. Przewidział moment, w którym wszystko zostanie odkryte: u końca tego milenium, który przez wielu widziany jest jako koniec cyklu, kiedy ezoteryczne strony wszystkich znanych nam doktryn są wyjawione, rozgłoszone, wydrukowane, a nawet zwulgaryzowane. To, co przez tak długo przekazywane było w łańcuchu wtajemniczonych, przestało być przywilejem kilku, by stać się skarbem osiągalnym dla wielu. To jest sama łaska Boga, która działa w ten sposób, umożliwiając nam, poprzez przekazy wiary, na osiągnięcie jednego z wielu korzeni świętego drzewa życia i mądrości, gdzie w jego łagodnym cieniu, każdy poszukiwacz prawdy znajduje spokój i może jeść z jego zakazanych owoców.

Czy możliwym jest, że było to tym najwyższym doświadczeniem, ostateczną wizją, koroną świętości? Musiałem wierzyć w to co widziałem i żadne nazwy, obrazy oraz uniwersalne formy nie są w stanie reprezentować tego, czego ja tak intensywnie doświadczyłem. Z drugiej strony, wiedziałem również, że takie doświadczenie osiągalne jest tylko po wielu latach albo życiach duchowej praktyki. Jak to możliwe, że neofita jak ja osiągnął je tak nagle, bez uprzedniego przygotowania?

Może jest to jedna z tajemnic ezoterycznej rewelacji, która zachodzi w wielu punktach mocy na całej planecie. Od teraz, nie ma już systemu, który mógł by powstrzymać ciąg następstwa wydarzeń. Siła będzie tak wielka, że tylko bardzo dynamiczny proces duchowej transmutacji i wzrostu świadomości może sprostać zadaniu wyzwolenia i zwycięstwa. Cały kosmos wibruje i wielkie poruszenie rozlega się docierając do najwrażliwszych uszu, ogłaszając powrót Słonecznego Chrystusa.

Podejrzliwość w stosunku do "halucynacji", sztucznie wytworzonych wizji, była jednym z głównych składników dawnych nieporozumień. Ale nowa era nadciąga i uprzedzenia nie mogą już dłużej powstrzymać prawdy. Mimo to konfrontacja wisi w powietrzu, a my byliśmy świadkami wywołanymi by zeznawać o tej nowej formie świadomości. To jest nasza pierwsza wielka duchowa bitwa: by zaręczyć naszą wiarę w to, co widzieliśmy na własne oczy i co odczuliśmy we własnych sercach; by zaświadczyć o boskim charakterze doświadczenia, które trudne jest do ujęcia w ramach formalnej i przyjętej logiki; i mieć nadzieję, że ułomna ludzka logika nie rzuci raz jeszcze świadków Boga lwom na pożarcie.

Inicjacja ze Świętymi roślinami, rodzima tradycja najstarszych ludów Ameryk, nie powinna być mylona z bezładnym użyciem narkotyków oraz ekonomicznymi przesłankami napędzającymi ten potworny przemysł, głęboką ranę naszej współczesnej cywilizacji, u schyłku tego milenium.

Zarówno duchowe jak i społeczne życie w Rio do Ouro świadczyły o nas korzystnie. Jeśli intelektualne i emocjonalne uprzedzenia członków komisji osłabiły akceptację boskiej natury ich bezpośredniego lub pośredniego doświadczenia z Daime, zobowiązani byli do rozpoznania przynajmniej, iż świadomość spowodowana napojem, była daleka od przejawiania jakichkolwiek negatywnych konsekwencji we wzorcach zachowawczych i w produktywności wspólnoty Daime. Jeśli już, to wyniki wizyty były pod każdym względem przychylne. Wspólnota była dobrze zorganizowana, produktywna i uporządkowana, o poziomie zdrowia, higieny, edukacji i wyżywienia znacznie przewyższającym średnią wszystkich pobliskich wspólnot. Ukazało to, że religijna i duchowa praktyka Daime była głęboko jednocząca społecznie i psychologicznie, stymulująca spójność i solidarność wśród członków wspólnoty.

Laboratoria potwierdzały, że DMT, N,N-dimetylo-tryptamina, alkaloid zawarty w liściach ma prawie identyczną strukturę molekularną co neuroprzekaźnik serotonina. Kiedy zostaje zaktywowana przez harminę, alkaloid zawarty w pnączu, N,N-dimetylo-tryptamina (DMT) głęboko transformuje wszystkie nasze systemy percepcji oraz nasze kody rozumowania. Co powstrzymuje nas od rozpoznania obecności Boskiej maszynerii w roślinach, alkaloidach i nas samych? Jeśli te elementy umożliwiają nam kontakt z boskością, dlaczego obawiać się ich jako narkotyków?

"Jeśli człowiek nie poszukuje doskonałości w sobie", mawiał Padrinho," to nigdy nie znajdzie jej nigdzie indziej, a już szczególnie nie w tym , którego zwą Chrystus. Duchowa część nazywała się Chrystus, Jezus, który chodził po tej ziemi, był jego fizycznym ciałem. Dziś mamy do czynienia z tym samym Chrystusem! Komukolwiek wydaje się, że inicjatorem i celem ich zmagań jest ktoś inny, nie uważa. My walczymy u boku Chrystusa według tradycji, która narodziła się w lesie."

Z:
Rozdział 3
Święty Ogrodnik

Przybrawszy poważną minę, kontynuował: "Dzięki Bogu znam siebie. Wiem kim jestem. Nie jestem głupcem, który chodzi wokół dając opinie, o czymkolwiek nie mając pojęcia. Musimy ufać w moc Twórczego Ojca i w naszą zdolność rozpoznania go. Ci wszak, którzy kontynuują, ufając w czystość duchowej rewelacji, będą dzielić tę podróż razem u końca dwudziestego wieku".

Sebastiano Mota tłumaczył, "To jest szkoła Boskiej wiedzy. Jest to rzecz tak poważna, że gdyby ludzie rzeczywiście wiedzieli, nie mówili by źle o tym pięknym sakramencie, który powstał z samej ziemi, tak naturalny, jak sama natura Boga. Jednak od czasów Mistrza Ireneu, ludzie, którzy nie posiadają tej wiedzy, rozpowiadali okropne barbarzyństwa. Chcą oni wymusić na nas szaleństwo tak powszechne w dzisiejszym świecie, kiedy naszym celem jest wyzwolenie z tego obłędu. Prawda to jedyne lekarstwo na nasze czasy. Poprzez przyjmowanie prawdy w sobie, pokazujemy drogę do uleczenia naszym braciom i siostrom."

Daime stymuluje w nas również pojednanie i harmonię z naszą własną rodziną. Uczy nas o karmie, przeszłych życiach, oraz naturze naszej misji, która jednoczy nas z innymi istotami. Każdy, kto rozpoczyna duchową pracę z Santo Daime, odczuwa intensywną potrzebę rozpoznania roli naszych poprzedników i miłości dla naszych następców. Dlatego musimy podjąć zadanie karmicznego oczyszczenia, by przygotować środowisko lepiej dostrojone duchowo i sprzyjające naszej doskonałości i doskonałości tych, którzy przyjdą po nas.

Z:
Rozdział 4
Zen-kajakowanie w Igarape Mapia

Wszyscy jesteśmy nasionami Wielkiej Tajemnicy, potencjalnymi prototypami nowych form materialnej i duchowej organizacji, która wyłania się z rozpadu starego porządku. Starożytny zamek został zdobyty i obrócony w ruinę. Trawy porastają mury i wieże, oznajmiając koniec cyklu. Nowe fundamenty będą kładzione. Poruszający impuls historii nie dotyczy już zmagań klas społecznych, ale wyłaniania się z nowych form świadomości i nowego przyjęcia różnorodności, przez honorowanie każdej grupy etnicznej, każdej wspólnoty. Oto nowe.

Moc jest potężną energią, która poprzedza miração. To tak jakby wszystkie dary, atrybuty i funkcje witalne organów naszego ciała stały się widzialne. Stajemy się świadomi wielu procesów i zjawisk, rezultat, który nazywamy życiem, inteligentna reguła, która daje egzystencję wszystkiemu co żyje. Percepcja tego falistego pulsu, stałego życia zawartego wewnątrz ulotnego życia, dała nam odczucie i zrozumienie ducha, nieśmiertelnego jestestwa, które jest niezależne od logiki czy metabolizmu. Miração, które następuje dalej, to czysta duchowa percepcja. Pomaga ono zlokalizować i utwierdzić wyższe ja i rozeznać się w labiryncie refleksji i iluzji, które próbują nas zdezorientować.

Prawdziwe ja oświetla wszystko, używając całej świadomości, podświadomości, snów oraz materiałów karmicznych, by podkreślić swoje przesłanie: miração. Tak więc, synteza prawdziwej wiedzy uwita jest z symboli i obrazów zbiorowej ludzkiej nieświadomości. To tak jakby Bóg mówił bezpośrednio do nas poprzez żywą przypowieść. Dlatego charakter prawdziwego ja jest równocześnie wzniosły i krystaliczny, dając bogatsze rozumienie naszego własnego życia, naszych braci i sióstr i Boga.

Miração to "trzecia wizja". Wiedza, którą tu osiągamy inspiruje głębokie zobowiązanie do przemiany. Jego efekt, głęboko terapeutyczny i poszerzający świadomość jest następstwem zniesienia uwarunkowań i iluzji, które blokują autentyczny duchowy wgląd. Wszystko jest ważne w tej podróży. Nasza percepcja powiększa się i odzywa się głos wewnętrzny. (...) Możemy czuć się wcieleniem poprzedniej inkarnacji lub, że żyjemy w trójwymiarowym filmie lub, że jesteśmy żywą monadą Stwórcy, niezdeterminowanym i skaczącym elektronem w świecie, gdzie Stwórca tworzy i odtwarza swą wieczną i niewyczerpaną miłość.

Padrinho wytłumaczył wszystko otwarcie. Było to jego przekonaniem, że kiedy wywołujemy Boską Istotę obecną w ayahuasce, przybędzie ona by nas oczyścić i uświęcić w przygotowaniu na przyjęcie naszych prawowitych siebie. Napój sam w sobie jest wehikułem, sakramentem. Jego przyjęcie reorganizuje naszą organiczną, neuro-chemiczną i energetyczną fundację, dostrajając nas do duchowej rzeczywistości i jej wieloznaczeniowości. W tym punkcie, Daime pomaga nam wznieść się ponad pozytywne i negatywne energie, które wypływają z głębi naszych dusz. Po tej fazie następuje miração i archetypy, mity i legendy wyłaniają się z kolektywnej nieświadomości. Poprzez ten surowy materiał uniwersalny Duch Święty staje się dostępny przez żywe obrazy miração, boski język.

Miração nie jest tylko rezultatem mocy, w sensie przyczyny i skutku. Uzależnione jest również od wyboru, jakości i stopnia poddania się Wyższej Istocie przewodzącej miração. Bez zaufania jej świętej esencji, to co wynurza się z kolektywnej nieświadomości, osiągnie jedynie psychologiczne i wyobrażeniowe poziomy. Podczas prac, duchowa serdeczność oraz wewnętrzne jasnowidzenie czynią nas bohaterami nie dokończonej sceny, w której doskonałość jest zawsze naszym celem. Miração, boski sen nie otumania nas. Zamiast tego nasza istota staj się czysta i świadoma swego prawidłowego stanu bycia w szczęśliwości i pomyślności. Ale ten sen może być sparaliżowany w środku naszego ekstatycznego lotu lub spowodować łańcuch wydarzeń ujawniających głęboką realizację o nas samy i innych.

Padrinho Sebastiano mawiał, że wszystko było najpierw ustalone w miração, a potem przełożone i zrealizowane. Ci, którzy nauczą się otrzymywać i pracować z tą jasną świadomością, synchronizują się z wyższym, czystym kosmicznym tętnem, które penetruje astralne pole naszej planety. Pijąc ze źródła nieśmiertelności, operujemy poprzez wzorzystą matrycę stworzoną przez wszystkie konstruktywne istoty wszechświata. Słyszymy echo ich apelu o naszą uwagę, rozbrzmiewające w głębiach naszej ludzkiej świadomości.

Dla początkującego największym niebezpieczeństwem jest myślenie, że on lub ona jest jedynym, któremu prawda ujawnia się w miração, pyszniąc się z próżnością darem, który jest dla wszystkich. Święty ogień bóstw może być ugaszony. Wszystkie formy stworzone bez niego będą puste i o fałszywym pięknie. Jeśli nie oczyścimy naszych żyć ze wszystkich fałszywych tworów, nasza prawowita tożsamość nie będzie ujawniona. W miração tylko ci o pokornym i szczerym sercu podróżują bez obaw. Dumni, którzy często pysznią się swoimi rezultatami lub chcą być brani za kogoś kim nie są, otrzymują jedynie ich własny obłęd w rewelacji. Z drugiej strony ci, którzy nie mają dość wiary w siebie z braku rozpalenia własnego światła, szukają światła innych dla odwagi. Pomyślałem o komentarzu Padrinho na ten temat: "Trzeba uczyć się od ćmy. Czy widziałeś jak lecą w płomień? Dążą ku światłu z takim impetem, że unicestwiają swoje własne."

C.D.N.


Alex Polari de Alverga
Forest of Visions. Ayahuasca, Amazonian Spirituality and the Santo Daime Tradition, Park Street Press, 1999
Wydana przez:
http://www.innertraditions.com/



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)