Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 października 2012

Paweł Biela

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2443)

Lew pożerający ekskrementy

Kategoria: Sny i wizje

« Mango i sól Złoty pierścień »
Dawno nie miałem symbolicznych snów, lecz ostatniej nocy, a mianowicie 27 września, bardzo intensywnie przeżyłem ten oto sen:
Zima. Mroźna zima. Jestem w namiocie lub w jakimś pomieszczeniu o kształcie sferycznym - igloo lub coś podobnego, wydaje mi się teraz, ze zrobione było ze zwierzęcych skór, ale momentami był to współczesny namiot (to się zmieniało). Towarzyszy mi jakiś doświadczony starszy mężczyzna, po rysach twarzy rozpoznałem człowieka ze Wschodu (Tunguz, Jakut, lub Tybetańczyk). Opowiadał i nauczał mnie jak przetrwać mroźną noc w warunkach subpolarnych w przypadku braku schronienia. Pokazywał mi jak dwie osoby muszą się ułożyć i zawinąć w coś na kształt koca, lub płaszcza, a pozycja ta pozwalała na załatwienie ewentualnej potrzeby fizjologicznej przez podróżników. Wtem namiot otoczyło stado dzikich zwierząt z lwem o bujnej grzywie i złotej sierści, który to podszedł do wejścia namiotu obwąchując to wejście jakby w poszukiwaniu pokarmu, prawdopodobnie zjadłby nas z przyjemnością. Oblał mnie pot, zwierzę wyglądało na silne i bardzo groźne, było bardzo blisko, czułem wręcz jego oddech i dokładnie widziałem jego pysk. Mędrzec rzekł: rzuć mu gówna! Choć nie wiem jak to możliwe, to jednak znalazłem pod ręką odrobinę zamarzniętych odchodów i rzuciłem przed namiot, pod pysk lwa. Lew zaczął konsumować to co mu rzuciłem, a patrząc na to zaczęło mi się robić niedobrze - czułem jakby smak tych odchodów we własnych ustach. Lew także nie był zachwycony pokarmem i widać było, że ma zawroty głowy. Po chwili podszedł jeszcze raz, a ja ponownie rzuciłem mu fekalia. Z wielką ostrożnością obwąchiwał ekskrementy, miał jakby łzy w oczach po wcześniejszej pożywce, zmrużył oczy i zjadł odchody. Zrobiło mi się zupełnie niedobrze. Lew zrezygnował zupełnie z obiadu i wycofał bandę dzikiej, drapieżnej zwierzyny, wszyscy biegiem udali się w puszczę a ja to widziałem z innej perspektywy, jakbym unosił się nad tajgą. Teraz przebudziłem się z ohydnym posmakiem w ustach, czułem jakbym sam jadł to gówno i jeszcze jego smak został mi na języku. Napiłem się wody, lecz smak trwał i trwał, położyłem się więc spać, ponieważ był środek nocy.

W śnie, który tu przytoczyłem nie wystąpił, żaden motyw, z którym się wcześniej nie zetknąłem. Np. sceneria mrozu, tajgi i Syberii pochodzi z fascynacji kinem radzieckim, a szczególnie reżyserii Kurosawy, czy Konczałowskiego.. Ekskrementy kojarzą mi się z Alchemią i procesem wytwarzania złota z gówna, lub eliksirem nieśmiertelności, którego składnikiem były odchody, ponieważ to co ma najwyższą wartość zawsze występuje wraz z tym, co pozbawione jest jakiejkolwiek wartości.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Mango i sól Złoty pierścień »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)