zdjęcie Autora

24 marca 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 122)

Magia map


« Awarowie i górale Chreody i zarodki w geopolityce »

Bardzo się cieszę, że Diuk Skusikula napisał o mapach i o przedstawianiu ziemskiej kuli alternatywnie, np. południem do góry albo tnąc ją na trójkąty-ścianki dwudziestościanu foremnego, tak że po jego rozprostowaniu naraz widać wszystkie kontynenty ułożone w łańcuch Australia – Azja – Ameryka Północna – Ameryka Południowa – Antarktyda, z Afryką, a jeśli ktoś się uprze Europę uznać za osobny kontynent, to i z nią odstającą trochę z boku.

Sam miewałem takie pomysły, żeby mapy wydawane były w dwóch wersjach, prócz tej zwykłej zorientowanej na północ, druga na południe. A zainspirowały mnie Dialogi Konfucjańskie, gdzie Mistrz powiada, że dawni doskonali władcy nie czynili nic prócz tego, że zasiadali twarzą na południe. To zresztą jedno z mnóstwa świadectw o dostojeństwie i magicznej mocy kierunku południowego. W astrologii horoskopy rysuje się „od zawsze” tak, że medium coeli jest u góry czyli na kartce w kierunku patrzenia, a MC to przecież (na północnej półkuli) południe! Ascendent, jak nazwa wskazuje, to wschód, i w kosmogramie masz go po lewej ręce, a nie jak na przyjętych mapach, po ręce prawej. Dlatego niektórzy uczący się astrologii w tym momencie dosłownie baranieją i nie chcą wiedzieć nic o jakimkolwiek związku kosmogramu z realną otaczającą ich przestrzenią.

Przy okazji pisząc to teraz odkryłem, że kosmogramy kreślone przez program w AstroAkademii jeśli dotyczą miejsc na południowej półkuli, to zgadzają się z terenem, o ile patrzeć nie na nie (mając je na kartce lub ekranie przed oczami), tylko przez nie – tak jakby były narysowane na szybie lub na czole. Dlaczego tak? Ponieważ kosmogram to rysunek ekliptyki, a program astro każe na całej kuli ziemskiej patrzeć na ekliptykę od strony bieguna północnego – czyli na południowej półkuli jest to jakby patrzenie z dołu. Muszę w nowej wersji astroprogramu, którą teraz robię, dodać opcję patrzenia od półkuli południowej.

Krainy geograficzne mają swoją wystawę, po angielsku exposure. (Exposure, jak tend, control, follow – jedno z tych wielu pożytecznych słów, dla których polski język nie dorobił się dotąd własnych zamienników!) Argentyna (skąd pisał Skusikula) ma wystawę wschodnią – wystawiona jest na wschód, bo plecy gór ma na zachodzie i jej teren opada ku wschodowi, gdzie ocean. Chile, oczywiście, ma zachodnią. Anglia z Walią wschodnią, choć nie tak zdecydowaną jak Argentyna. Francja zdecydowanie zachodnią. Syberia północną.

Północna wystawa (na północnej półkuli) zaburza naturalny porządek, ponieważ wtedy morze, któremu właściwsze byłoby miejsce na południu, bo wolimy je i jedziemy tam, gdy ciepło, lato, plaża i wybyk, jest na zimnej północy, a góry, właściwsze na północy, bo atrakcyjne narciarsko-saneczkowo zimą, są na opak na południu, w dodatku zatrzymując napływ ciepła z tego kierunku. Niestety, Polska jak Syberia ma tę fatalną przeciw-naturalną wystawę. Przez co my, Polacy mamy od maleńkości wdrukowywany geo-świadomościowy kociokwik w głowach. Odwrócenie map, by Tatry były u góry, Bałtyk na dole, trochę by ten stan poprawiło.

Ukraina ma morze jak Perun przykazał na południu i wystawę południową, ale nie otula jej od północy żadna wyraźna wyżyna. W dawnych czasach nią był lodowiec.

Przy orientowaniu map mamy wybór nie tylko między północą a południem. Najlepiej byłoby rysować pewne regiony według ich naturalnej orientacji. Nie zawsze wyznacza ją wystawa czyli nachylenie terenu i kierunek rzek. Pięknym przykładem jest cała wielka Równina Scytyjska. Tak ją nazywam, nie „Wschodnioeuropejską”, bo jaka z niej Europa, ani „Rosyjską”, bo przeduralska część Rosji to tylko jej cześć przecież. Naturalną orientację tego mega-regionu, płyty-kratonu Baltica, kiedyś osobnego prakontynentu, wyznacza granica stepu i lasu! Czyli linia mniej więcej od Kiszyniowa przez Czerkasy, Charków do Samary. Linia ta przez tysiąclecia dzieliła dwa niepodobne megaregiony historyczne, konnych stepowców-koczowników na południe od niej i wypalających las rolników po północnej stronie tej linii. Cztery główne państwa i ich ośrodki pretendujące do panowania nad regionem, czyli Kraków, Wilno, Moskwa i Kazań rozłożone były w mniej więcej tej samej odległości od tej osi, granicy las/step. Gdyby rysować mapy Scytyki z osią las/step poziomo i w poprzek niby równik, to masa rzeczy z historii regionu, więc i naszej!, okazałaby się od razu jaśniejsza. Niestety mapy orientowane stereotypowo na północ nurzają umysł w mgle.


Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Awarowie i górale Chreody i zarodki w geopolityce »

komentarze

[foto]

1. Na południe czy na wschód • autor: Przemysław Kapałka2013-03-24 19:10:55

Hm, kiedyś słyszałem, że dawni władcy siadywali twarzą na wschód. Ale to było z drugiej ręki i już nie pamiętam, gdzie to słyszałem.


[foto]

2. Twarzą na południe • autor: Wojciech Jóźwiak2013-03-24 21:11:31

twarza_na_poludnie.jpg

"Dialogi Konfucjańskie", 1976, ss. 151, 219.
[foto]

3. A jak by siedział na południu • autor: Przemysław Kapałka2013-03-27 19:52:07

Swoją drogą ciekawe, w którą stronę musiałby zwracać się taki cesarz, gdyby jego państwo znajdowało się na południowej półkuli. Tego chyba żaden tekst nie wyjaśnia.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)