Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 sierpnia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna Sezon drugi (odcinków: 82)

Magiczne zasłanianie oczu

Kategoria: Twórczość

« Magiczne obcinanie czoła Lęk przed szaleństwem »

          Rozmyślanie o amputacji czoła skłoniło mnie do sprawdzenia jak się ma ze skutkami zasłaniania oczu podejrzanym, aresztowanym, świadkom i tym podobnym. Cel tu jest oczywisty – sprawić aby na pierwszy rzut oka nie rozpoznawano ich np. na ulicy i chronić w ten sposób ich prywatność (o ile, i na ile się jeszcze da). Możliwie jednak, że to nas się chroni przed ich spojrzeniem, ponieważ nie sądzę by zasłonienie oczu było zaporą przeciwko rozpoznaniu. Ludzi tych w ich otoczeniu i środowisku zazwyczaj zna się, a na przechodzących ulicą nikt nie zwraca szczególnej uwagi i nie przygląda im się. Gorzej, gdy ONI nam się przyglądają...

         Mam w tym pewne doświadczenie, wynikające z faktu, że mój samochód został sfotografowany w określonym miejscu, mianowicie na osiedlowym parkingu jako ilustracja napastliwego artykułu odsądzającego od czci i wiary tych, którzy parkują na grobach bohaterów. Samochód zwracał uwagę kolorem, był jedyny taki w okolicy (kupiłam go zresztą dzięki temu taniej) i w dodatku nie zasłonięto jego numerów rejestracyjnych. Oczywiście na miejsce usytuowania parkingu ani na numer miejsca przypisany mnie przez zarząd nie miałam żadnego wpływu, więc łączenie mnie osobiście z profanacją grobów bohaterów jest oczywistą bzdurą, w dodatku, że nie było tam żadnych grobów bohaterów.

         Rzecz w tym, że parking przylega do cmentarza i zgodnie z przepisami, znajduje się w jego strefie ochronnej, nie można więc tam nic wybudować, zwłaszcza, że od czasu wybudowania osiedla strefę tę rozszerzono. Dla spółdzielni jest to więc teren nie mający wielkiej wartości. Dlatego też proboszcz naszej parafii, słynny, nie żyjący już ksiądz z ambicjami politycznymi, bezskutecznie godzący ongiś naszą rozproszoną prawicę i autor pomysłów do sfinansowania przez innych (jak tunel do schowania ruchliwej ulicy na przeciwko kościoła) postanowił rozszerzyć cmentarz o nasz osiedlowy parking. W tym celu ogłosił, że prawdopodobnie pod parkingiem zakopane zostały ciała straconych naszych narodowych bohaterów i teorię tę lansował w prasie mając nadzieję, że złamie tym władze naszej spółdzielni mieszkaniowej i skłoni je do bezpłatnego przekazania rzeczonego parkingu parafii, na co nie miały specjalnej ochoty. Sprowadzono nawet na teren parkingu sprzęt do poszukiwań podziemnych, usunięto na parę dni samochody, niestety, ku ubolewaniu parafii, żadnych grobów nie znaleziono.

         W tej sytuacji publikacja fotografii mojego samochodu z jego znanym wszystkim parkującym w okolicy kolorem i bez wymazania numeru rejestracyjnego skupiła wiele agresji na mnie jako na osobie bezczeszczącej groby bohaterów. Chociaż, muszę przyznać, że wymazanie numeru rejestracyjnego i tak by nic nie dało, bo, jak wspomniałam, samochód miał nietypowy, zwracający uwagę kolor. On zresztą zapewne przyciągnął uwagę fotografa, zwłaszcza, że robił zdjęcie z łatwo dostępnego miejsca, naprzeciwko nieszczęsnego mojego milkiłejowego matiza. Co ma zresztą znaczenie magiczne: W książce Jeana Baptiste Delacour „Charaktery, jak poznać człowieka od pierwszego spojrzenia”. na stronie 133 przeczytałam w dziale „ Co mówi samochód o swoim właścicielu” taką informację: „Fioletowy — samochód w tym niecodziennym kolorze wskazuje na to, że jego właściciel pragnie roztaczać wokół siebie jakąś magię, ale i sam chętnie pozwala się oczarować. Inni ludzie nie powinni się oprzeć jego sugestywnemu czarowi”

         Ale odbiegłam od tematu. Zmierzałam do tego, żeby pokazać, iż zasłonięcie oczu nie uchroni prywatności osób, choć możliwe, że uchroni pokazujących je dziennikarzy.

         Jestem osobą otwartą i lubiącą ludzi, jednak unikam nadmiernego wpatrywania się w czyjeś oczy. Zostało mi to z dzieciństwa, kiedy rodzice urządzali mi prawdziwe przesłuchania w sprawie rzeczywistych i domniemanych win, żądając patrzenia w oczy i mówienia prawdy, przy czym owo mówienie prawdy miało dotyczyć nie tylko czynów ale i myśli. Obowiązek patrzenia w oczy rodzicom czasem trwał bardzo długo, nawet z godzinę. Teoretycznie więc biorąc mogłabym być zaliczona do osób nieszczerych, bojących się patrzenia w oczy. Zresztą to modny ostatnio kierunek amatorskich badań, mających na celu identyfikację „mowy ciała” i wyciągania z niej niejednokrotnie zbyt daleko idących wniosków. Takie podręczniki jak Szyllera Szkolnika mogą więc być bardzo przydatne (po pewnych modyfikacjach) w naszej rzeczywistości.

         Co pisze on o wymowie oczu? Żadnych specjalnych rewelacji. Informuje, że patrząc w oczy można odgadnąć nie tylko stan duchowy, uczucia ale i myśli. Większość jego spostrzeżeń intuicyjnie akceptujemy, zwłaszcza takie, że „załzawione i zaczerwienione oczy posiadają ludzie cierpiący na chroniczny katar”. Trudniejsze do zaakceptowania jest wiązanie koloru oczu z cechami charakteru ich właściciela — ciemnych raczej z negatywnymi, jasnych z pozytywnymi — ale na szczęście ja swojego koloru w tym spisie nie odnalazłam. Mam bowiem oczy szarozielone, raczej zielone niż szare, bo tylko z szarą obwódką, z brązowymi i żółtymi strzępkami w środku, ani jasne ani ciemne i jak sięgam pamięcią przy wyrabianiu dowodu osobistego kolejnych generacji zawsze były z tym kłopoty. Tak więc Szyller Szkolnik niezbyt jest przydatny do interpretacji mojego spojrzenia. Czytam jednak, że oczy długie w przecięciu oznaczają rozum, ale ja nie mam ani długich ani krótkich, ani wąskich ani szerokich, ani dużych ani małych, ani wpadniętych ani wytrzeszczonych (marzyciele, rozpustni, kłamliwi i leniwi) ani przymrużonych (chytrość, zazdrość, podejrzliwość ale i rozum), czy szeroko otwartych (charakter dziwaczny, skłonny do wariacji).

         Skoro jednak tyle można z oczu wyczytać, może rzeczywiście powinno się je zasłaniać? Zwłaszcza, że jest to obecnie łatwiejsze niż w czasach Szyllera Szkolnika, gdy nie znano jeszcze soczewek barwiących (podobnie jak łatwiejsze jest zamaskowanie mądrości  identyfikowanej po ilości i rodzaju zmarszczek na czole za pomocą zastrzyków botoksu).

         Chciałabym jednak przestrzec przed wyciąganiem pochopnych wniosków na podstawie tzw. mowy ciała.

         Swego czasu, kiedy rzuciłam palenie papierosów nabyłam taki odruch: podnoszę rękę (bez papierosa) do ust i orientuję się, że nie mam po co. Wykorzystuję więc ten ruch i rozładowuję zawartą w nim energię, zanim pozwalam dłoni opaść, za pomocą pocierania nosa. Podobno jest to objaw nieszczerości zamiarów, na co zwróciła mi uwagę moja przełożona. Musiałam więc zmienić swój odruch, żeby nie być podejrzaną o złe zamiary w stosunku do zarządu mojej firmy i  w tym celu poluzowałam zawiaski zauszników sprawiając, że okulary opadały mi na nos i gest swój rozładowywałam popychając wyżej ich nanośnik. Trwało to do czasu, gdy gest ten samoistnie zanikł, niestety ja przyzwyczaiłam się już do opadających na nos okularów nadających mi zdecydowanie babciny wygląd.

         Uważam, że każdy powinien wiedzieć co nieco o tzw. mowie ciała, aby w porę zdawać sobie sprawę jakie bzdury na tej podstawie ludzie potrafią o kimś wymyślić (w dodatku wsparte autorytetami).

         Co do oczu to we współcześniejszych publikacjach  znalazłam nawet przejaw uzależnienia od internetu. Jest nim posiadanie oczu wypukłych (u Szyllera Szkolnika: marzyciele, rozpustni i kłamliwi). Wyczytałam to w książce G. Szrajera i dr.S.K. Wdowiaka „Tajniki osobowości” i uczciwie podaję, że u takich osób obok uzależnienia od internetu możliwe też jest wiele innych chorób jak nadciśnienie, tarczyca itp. U tychże autorów wyczytałam, że oczy zielonkawo szare są domeną osób religijnych, a ja taka nie jestem. Widać te żółte i brązowe strzępki mi przeszkadzają w posiadaniu głębokiej wiary w cokolwiek i kogokolwiek. Przeczytałam jednak coś, co mnie dotyczy: mianowicie bufki nad oczami mają powodować, że osoba taka jest nieufna wobec tego, co widzi i cechuje ją tajemniczość. Jest krytyczna wobec siebie i cechuje ją tendencja do chowania się wewnątrz siebie. Bufki nad oczami miałam zawsze, co w młodości bardzo mnie martwiło, bowiem utrudniało malowanie i przy niedoskonałości ówczesnych kosmetyków powodowało, że czasami czarna kreska na górnej powiece odbijała się także wyżej, zasłaniając precyzyjnie komponowany kolorowy cień. A powinnam się cieszyć, bo to w końcu nie takie złe cechy do odczytania zostały ujawnione przez istnienie owej bufki.

         Omówiona wyżej książka zawiera też fotografie bardziej charakterystycznych cech, co jest bardzo pomocne, zwłaszcza niedoświadczonym fizjonomikom, choć poznając nową osobę powinno się początkowo porównywać rozmaite typy oczu umieszczając fotkę obok twarzy nowego rozmówcy (dopóki jej się to nie znudzi ani się z tego powodu nie wścieknie) i dopóki adept fizjonomiki nie pozna owej osoby bliżej.

         Przy okazji pragnę odpowiedzieć dyskutantowi o ksywie „Diward” do odcinka 51 — Doskonałe przykłady czół przytoczyłeś, chwała ci za to; jednak nie mogę się oprzeć przekonaniu, że zasadniczo się mylisz: fizjonomika jest (podobno) nauką na wskroś demokratyczną — nawet arystokrata może mieć cofnięty podbródek, a nie istnieje dziś rasa panów. Swego czasu byli Eloi i Morlokowie, ale to już przestarzały trend. Nie uważasz chyba, że dostęp do zabiegów i operacji kosmetycznych jest wyznacznikiem głębi jednostki, co wspierasz przykładem Dżoany. Można chyba trochę się powyśmiewać z tych, którzy tuszują zmarszczki, bowiem tuszują swoją wartość (w rozumieniu fizjonomiki). Jednak masz sporo racji, jeśli oczekujesz wycyzelowanych rysów Wspaniałego Przywódcy — starczy  popatrzeć na Angelę Merkel – teraz i wówczas, gdy ją wybierano. To są dwie, całkiem inne kobiety. W naszych, polskich warunkach to prezydent Warszawa Hanna Gronkiewicz–Waltz – zwana niegdyś bufetową, a dziś kobitka jak się patrzy. Niestety, z facetami idzie gorzej. Są mniej reformowalni. Albo zaliczyć ich można do „niewiernych”. Ja na miejscu naszego Tuska pięć razy ugryzłabym się w język zanim zaczęłabym żartować z działaczami ze Śląska.

Babcia ezoteryczna Sezon drugi: wstęp na końcu

To jest ciąg dalszy, a wszystkie dalsze ciągi prowadzą nas niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli dojść. Więc wstępne ideolo pominę, możliwe, że zastąpię go posłowiem, o ile tego posłowia nie zapisze za mnie życie


« Magiczne obcinanie czoła Lęk przed szaleństwem »

komentarze

1. Ależ nie, wręcz... • autor: Nierozpoznany#66342013-08-12 21:38:28

Ależ nie, wręcz przeciwnie. W przykładzie Dżoany razi mnie właśnie pustota wypielęgnowanej lalki, czym najwyraźniej sam ulegam przemożnym siłom wrażenia bez dodatkowej interpretacji... ;) Nie wspominając o tym, że kiedy Jej słucham, to moja rozpacz jest czarna i na nic zda się to, co mam przed oczami... Obawiam się, że to istny mizoginizm... ;)

Co do Śląska, to z racji zbliżającej się premiery filmu o Wałęsie przeczytałem taki zabawny komentarz jednej z internautek. I bardzo mnie zadziwił, bo nie ujmując niczego talentom pana Więckiewicza kojarzyłem estetycznie przeciętną Sląska z czymś, co pod względem fizjonomii można określić jako zażywną "bułę"... ;) Natomiast komentarz brzmiał mniej więcej tak:

Pan Robert Więckiewicz nigdy nie powinien się zgodzić na przyjęcie roli Wałęsy. Twarz Wałęsy uwidacznia całe jego chamstwo i prostactwo, a rysy Pana Roberta są szlachetne i królewskie.

:)

Niemniej jednak, w swoim komentarzu odwoływałem się głównie do tego, co podpowiada wujek google w trzech pierwszych linkach:

http://waw.asp.krakow.pl/pliki/PracowniaProjektowaniaWystawII/Katarzyna-Smo%C5%BCewska-esej.pdf">http://waw.asp.krakow.pl/pliki/PracowniaProjektowaniaWystawII/Katarzyna-Smo%C5%BCewska-esej.pdf

http://wyborcza.pl/1,75476,6323969,Czy_te_oczy_moga_klamac.html?as=1

http://opposite.uni.wroc.pl/opposite_nr1/janusz_antos.htm

2. ... • autor: Nierozpoznany#66342013-08-12 21:46:44

Nie zdążyłem dokończyć, bo maszyna mnie uprzedziła. :)

Stąd więc uzupełniam cytatami z tekstów:

Szczyty popularności święciła ona w XIX wieku, potem skompromitowała się, bo była wykorzystywana m.in. przez nazistów, teraz jednak przeżywa drugą młodość.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,6323969,Czy_te_oczy_moga_klamac.html?as=1#ixzz2bmlsS6O7
Niemiecki fotograf August Sander, zwolennik naukowej fizjonomiki, na początku lat 30. XX wieku proponował stworzenie fizjonomicznego wizerunku pokolenia lub narodu w celu wykrycia "cech grupowych" czy określenia "typów". W latach 30. XX wieku fotografowanie "typów" stało się coraz bardziej powszechne. W nazistowskich Niemczech zawłaszczono teorię fizjonomiki wykorzystywaną w posługującej się coraz częściej fotografią propagandzie, żeby napiętnować i zdyskredytować odmienność ras uważanych za niższe od rasy nordyckiej, zwłaszcza Żydów. W propagandzie obraz Żyda był prawie wyłącznie wizerunkiem mężczyzny. Kobiety: żony i matki reprodukowały rasę, lecz jej nie reprezentowały 23. W czasie II wojny światowej wielu niemieckich żołnierzy, policjantów i essesmanów pozowało do zdjęć przedstawiających akty terroru, sceny przed i po masowej egzekucji, czy też zdjęć, na których poniżają i upokarzają Żydów. Fotografie te były robione głównie w Europie Środkowowschodniej. Prawie nie ma przykładów takich zdjęć pochodzących z Europy Zachodniej 24. Naziści podkreślali różnicę pomiędzy niecywilizowanymi ortodoksyjnymi Żydami wschodnioeuropejskimi (Ostjuden) a cywilizowanymi zasymilowanymi Żydami zachodnioeuropejskimi. Fotografowanie, jak twierdzi Susan Sontag, stanowi społeczny rytuał, chroni przed lękiem, umożliwia objęcie w posiadanie przestrzeni, w której robiący zdjęcia nie czuje się bezpiecznie. Jest narzędziem władzy"

Miałem więc głównie na myśli taką obawę i niewinną perspektywę o charakterze cokolwiek humanistycznym, którą można podsumować tytułem "pozory mylą". ;)
[foto]

3. Żartobliwość • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-08-13 09:07:39

Czytając wspomniane pozycje z fizjonomiki, mimo lekkiego do nich podejścia miałam pełną świadomość faktu, że wyrządziła ona, a właściwie ludzie nią zafascynowani i nadmiernie przejęci wiele krzywd. Bazując na niektórych twierdzeniach (Lombroso) rozkwitały przekonania o wyższości/niższości ras, skłonności niektórych osób do zbrodni a innych do poddaństwa i tak dalej.

         Nie znaczy to jednak, że kierując się poprawnością nie powinniśmy z takimi poglądami i ich bazami się zapoznawać. Wiemy przecież doskonale, że wszystkie, nawet najlepiej prezentujące się idee, zawłaszczające wyobraźnię wielu ludzi i poparte fanatycznym przekonaniem o ich słuszności oraz brakiem ogólnego krytycyzmu mogą łatwo przerodzić się w potwory o niszczącej sile. Tak było z ideami komunistycznymi, religijnymi, nieszkodliwą z pozoru fizjonomiką i wieloma innym zespołami przekonań.

         Dlatego moim zdaniem słusznym jest wiedzieć jak najwięcej, ale podchodzić do tej wiedzy z dystansem, a czasem nawet ironią czy drwiną
[foto]

4. Nie chciałam • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-08-13 09:10:32

Nie chciałam pogrubić tego ostatniego zdania, ale stało się to bez mojej woli, widać program płatając figle i sprawiając niespodzianki kieruje się jakimiś wyższego rzędu racjami. Nie udało mi się zlikwidować tego pogrubienia niech więc zostanie jako morał bowiem los tak chciał.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)