Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 lutego 2018

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 192)

Małym duszom łatwiej się urodzić

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiaHillman

« Peruwiański wulkan wpływa na stosunki polsko-rosyjskie O znakach zodiaku krótko i w punktach »

Mohandasa Gandhiego Rabindranath Tagore nazwał Mahatmą, czyli w sanskrycie „Wielkoduchym” lub „wielką duszę mającym”. (Tu przypomina się też wiara szerzona przez Helenę Bławatską o istnieniu „mahatmów” czyli wysoko rozwiniętych duchowo istot, którzy podają pomocną dłoń tym, którzy dostatecznie wysoko w rozwoju zajdą o własnych siłach, a prócz tego czuwają nad losami całej cywilizacji.) Napisałem o duszach, chociaż wcale nie jestem pewien, czy to jest najlepsze tutaj słowo. Raczej chodzi o to coś, co James Hillman nazwał „żołędziem”, czyli zaczątek ludzkiej osoby lub osobowości, który u niektórych ludzi-dzieci przejawia się w zadziwiająco wczesnym wieku, zanim jeszcze owo dziecko miało jakąkolwiek okazję zyskać jakiekolwiek doświadczenia czy oglądy związane z jego życiowym „przeznaczeniem”. – Tak jakby to przeznaczenie, ta leżąca przed nim droga, było wcześniejsze niż jakiekolwiek doświadczenia, a tym bardziej zachęty czy zabiegi wychowawcze ze strony dorosłych. Dzieci, przynajmniej niektóre, a może „bardzo niektóre” czyli nieliczne, jakoś umieją niezwykle wcześnie rozpoznać w świecie to, co będzie istotą ich dalszej kariery. Czym to robią, jakim zmysłem, jaką władzą umysłu? Ta umiejętność (lub dyspozycja) musi już być w nich zawarta, musi poprzedzać rozwój: jest więc w tamtym żołędziu, w zaczątku.

Zanim człowiek-dziecko rozpozna w świecie to, co go zaczątkowo interesuje i przyciąga, musi najpierw się urodzić. To oznacza, że musi wybrać czas urodzenia. Kto wybiera? Tym kimś (lub czymś) może być tamto „X” czyli żołądź. Zaczątek. Zaczątek wybiera taki czas urodzenia, który mu pasuje. Który do niego – czyli do jego przyszłych cech charakteru, przyszłych zainteresowań i przyszłej drogi życiowej – jest dopasowany.



Korek, który pasuje do otworu w kształcie koła, kwadratu i trójkąta.
Z: http://mathworld.wolfram.com/CorkPlug.html

Ma przy tym pewien luz wyboru: w ciągu kilku dni, kiedy, jak się wydaje, narodziny muszą nastąpić z powodów fizjologicznych, przelatują przez niebo serie układów planetarnych, które mogą zadowolić wiele bardzo różnych osobowości – będących mapami dla tych bardzo różnych osobowości. Mający narodzić się noworodek ma wybór: np. skoro „chce” być w nadchodzącym życiu dzielnym i przebojowym, urodzi się tak, żeby mieć Marsa na osi horoskopu; jeszcze lepiej, kiedy znajdzie okazję, żeby na osiach były jednocześnie i Mars i Słońce, albo Mars i Jowisz; pomijam inne szczegóły znane w astrologii. Ale jeśli „chce” być skupionym na sobie i pracy, introwertycznym i „konserwującym”, to na urodzenie wybierze moment, kiedy na którejś osi będzie Saturn.

Jednak astrologia ma pewien kłopot. Być może kłopot ten zaczęto zauważać dopiero niedawno, kiedy ludzi zrobiło się dużo, a nawet bardzo dużo. Dawniej było ich niewielu, a jeszcze mniej było tych, którymi „astrologiczny dyskurs” (oraz inne dyskursy) w ogóle się interesował, bo ci pozostali byli niekompletni: jako pospólstwo, niewolnicy bądź barbarzyńcy. Jednak teraz nagle zrobiło się nas dziesięć miliardów[*] i nie można już nie zauważać kłopotu, który polega na tym, że rodzimy się masowo, stadami-gregatim, i tak samo nasze horoskopy są stadne i powtarzalne. Nie ma chwili, w której ktoś by się nie urodził. Z drugiej strony, zdolność rozdzielcza astrologii jest ograniczona i wynosi około kwadransa. Stąd wynika – zobacz Dodatek – że każdy należy do grupy (lub „kohorty” jak mawia się w statystyce) około 40 osób, mających horoskopy, które astrolog zinterpretuje tak samo. Jest jednak drugi kłopot: oto reguły astrologii zostały obmyślone lub odkryte na podstawie osobowościowych profilów i biografii sławnych ludzi. Nawet statystyki Michela Gauquelina robione były dla wybitnych profesjonalistów w odpowiedniej dziedzinie, i Gauquelin to podkreślał: że np. gromadzenie się Marsa na osiach horoskopu nie występuje u sportowców przeciętnych, a dopiero w grupie wybitnych mistrzów sportu. Więc nawet tam, gdzie astrologia „zalicza” testy statystyczne, musi być wstępna selekcja na jakiś rodzaj ludzkiej wielkości. Tak, jakby astrologia działała na wybitnych, a wśród przeciętnych się uśredniała. Również gdy pracuje się w astrologii nie ze statystykami, tylko „zwyczajnie”, z pojedynczymi przypadkami, to ma się anegdotyczne wrażenie, że reguły astrologii lepiej działają u ludzi sławnych i wielkich niż u przeciętnych astro-klientów. A może ci wielcy-i-sławni są takimi właśnie dlatego, że umieli wykorzystać potencjał swoich horoskopów?

To, że horoskop działa w swojej pełni dopiero na wielkich-i-sławnych, wyjaśniałoby tamten pierwszy paradoks horoskopowych bliźniąt: owszem, żyje w świecie 40 ludzi z horoskopami takimi samymi jak np. Kamil Stoch, ale w tej grupie był tylko jeden „w-i-s”, „wielki i sławny” – albo mający dosyć wielkie mana, żeby wygrać olimpijski konkurs skoków. Co zarazem oznaczałoby, że mana, czyli tego, co sprawia, że ludzie stają się w-i-s, nie ma w horoskopie – że mana jest daną pozahoroskopową, jak płeć lub narodowość.

Co nie jest dziwne. Wyobraź sobie, że astrolog dostaje dane do horoskopowej interpretacji: miejsce, datę, czas. Wykreśla kosmogram, porównuje, odwołuje się do reguł i do znanych sobie precedensów. Przedstawia obraz osoby w jakichś dziedzinach uzdolnionej, ale w innych mającej kłopoty. Oszacowuje ekstrawersję, neurotyczność, otwartość na doświadczenia, sumienność i ugodowość. Kreśli wytyczne co do jej przyszłości. Po czym zamawiający horoskop ujawnia żart: wtedy urodził mu się pies! Mało, że jeden: suczka urodziła dziewięć szczeniąt! Zhaozhou Congshen (znany też jako Joshu) zapytany, czy pies ma naturę Buddy, odpowiedział, że nie ma. Zapewne psy urodzone pod pewnym horoskopem, cechy zawarte w tym horoskopie (w tym układzie planet względem Ziemi i miejsca zdarzenia) rozwiną w jakimś minimalnym stopniu, jeśli rozwiną w ogóle. Zapewne psy z tej dziewiątki będą mieć różne swoje psie charaktery i różnice między nimi nie będą uzasadnione horoskopowe – bo przy tym samym horoskopie muszą pochodzić nie stąd. Jak również wiadomo, że osobowość psa wyznacza głownie rasa, a czy też horoskop? – Jeśli, to zapewne minimalnie.

Pies ma naturę Buddy

Z: http://images.slideplayer.com/27/9223371/slides/slide_8.jpg

Czy widać do czego zmierzam? – Trzeba mieć odpowiednio wielką duszę (lub duże mana) żeby wyrazić przez siebie i przez swoje życie i jego dokonania horoskopowy zapis, z którym się rodzimy. Horoskopy są dla mahatmów, nie dla ludzi masowych. Tako chce logika... chociaż cały mój demokratyczny i równościowy ubiór mentalny przeciw temu się burzy, protestuje.

Jeszcze jedna metafora. Czas, w którym ktoś się urodził, jest jak dziura, jak otwór o pewnym kształcie. Urodzony, lub jego dusza, lub jego żołądź, lub jego zaczątek musi mieć taki swój kształt, który pasuje do tego czasu-otworu. Wybiera jako moment narodzin czas o takimi kształcie, który jest dobrze zgodny z jego własnym kształtem. Wielkie dusze muszą znaleźć moment czasu (układ planet) dobrze i ściśle dopasowany do ich kształtu. Inaczej się nie zmieszczą, więc nie urodzą. Drobne dusze przez zawory czasu przelatują bez oporu: przelecą przez dowolny. Urodzą się przy każdym, zarówno najbanalniejszym jak i nawyrafinowańszym horoskopie.

Pozostaje problem, co dzieje się, kiedy ktoś urodzi się w czasie i przy horoskopie niedopasowanym i niezgodnym z własnym zaczątkiem? Nie można takich przypadków wykluczyć. Ale to chyba już inna bajka.




Autor: Marek Raczkowski.
Z: http://raczkowski.soup.io/post/19475301/Id-spa-Nie-sied-do-p-na


Przypisy

[*] Jeszcze tyle nie jest, ale wkrótce będzie.

[**] Dodatek: dlaczego 40 horoskopowych bliźniąt?

Horoskopy różniące się o około piętnaście minut astrolog zinterpretuje właściwie tak samo. Piętnaście minut to jest 1/96 doby czyli obrotu Ziemi i taki sam ułamek jej obwodu, 360 stopni długości geograficznej. Wychodzi 3,75 stopnia: taka jest zdolność rozdzielcza astrologii z zachodu na wschód. Jaka z południa na północ? Znacznie mniejsza. Dla ustalonego czasu, astrolog będzie mieć nie więcej niż 5 kosmogramów, które znów zinterpretuje tak samo. Jeden dla pasa okołorównikowego i po dwa dla stref umiarkowanych. Obszary podbiegunowe pomińmy, bo chociaż tutaj zmienność horoskopów jest większa niż w całej reszcie globu, to ludzi mieszka tam i rodzi się niewielu, a do tego astrologowie do tej pory nie nauczyli się ich czytać. (Dla urodzonych w Murmańsku lub Inuviku nie znamy reguł interpretacji.) Biorąc pod uwagę tamte poprawki, dostajemy, że Ziemia jest podzielona na 96 razy 5, równa się 480 „krajów”, mających w pewnej chwili nieodróżnialne horoskopy – dla tych, którzy w tym samym „kraju” się urodzili. Ponieważ 4/5 Ziemi pokrywają oceany, a na morzu mało kto się rodzi, jak również trzeba dla takiej grubej statystyki odliczyć pustynie i lodowce, więc tamtą liczbę trzeba zmniejszyć do 1/10. „Krajów” z nieodróżnialnymi horoskopami jest więc około 50. Znajduję w Sieci, że w roku 2015 rodziło się średnio 353 tysiące dzieci dziennie, co daje w roku około 130 milionów. Kiedy rodzili się obecni średni dorośli, ludzi było, powiedzmy, połowę mniej, więc i mniej narodzin. Przyjmijmy, że narodzin było 180 tys. dziennie, więc wypadało 1875 na nieodróżnialne czasowo 15 minut. Tę liczbę dzielimy przez 50 „krajów” nieodróżnialnych przestrzennie. Dostajemy liczbę 37,5. Tylu średnio każdy ma horoskopowych bliźniąt. Tylu żyje na świecie ludzi z horoskopami nieodróżnialnymi od twojego. W zaokrągleniu: czterdziestu. Kiedyś robiłem podobne oszacowanie dla Polski i mojego pokolenia, około 1950 r., i wyszła mi liczba 20. Większa liczba jest bardziej wiarygodna, bo (raz) ludzi przybyło, (dwa) więcej podróżują, nie siedzą wewnątrz granic swoich ojczyzn, więc i szansa, że spotkasz swoje horoskopowe bliźnię urodzone np. w Egipcie, wzrosła i rośnie.

Żyjemy w roju ludzi z takimi samymi horoskopami, a jednak ich nie spotykamy i nasze drogi nie przecinają się, nie wchodzimy sobie w paradę. To jest wielki paradoks astrologii, który dla niedowiarków mógłby być koronnym argumentem za tym, że astrologia nie działa. Zwykle jednak krytycy odrzucają astrologię dużo wcześniej nie potrzebując żadnych argumentów, wystarczy, że się skrzywią i prychną.


Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej "Mesuranema", z greckiego mesouranêma co znaczy "środek nieba" czyli medium coeli.


« Peruwiański wulkan wpływa na stosunki polsko-rosyjskie O znakach zodiaku krótko i w punktach »

komentarze

1. No właśnie... • autor: Nierozpoznany2018-02-26 19:52:01

Od lat robiąc horoskopy ludziom siłą rzeczy przeciętnym, czyli "duszom małym", obserwuję fenomen opisany w komentowanym tekście: oto w horoskopie widać nie raz i nie dwa podróżnika, artystę, władcę... a przede mną siedzi osoba która swoje życie opisuje słowami: "a gdzie mnie do tego, ja tam, całe życie tylko dzieci i wnuki". Czyli - taka osoba nawet nie próbowała dotknąć swoich potencjałów, żyła zgodnie nie z horoskopem, ale ze stereotypem społecznym. I teraz dylemat: czy owe stereotypy są tak potężnie, że uniemożliwiają nam realizację indywidualną (tę zapisaną w horoskopie), czy też rzeczywiście, tylko dusze odpowiednio "wielkie" są wielkie na tyle, by się z zapisem horoskopowym zmierzyć. Osobiście wolałbym to pierwsze - ale pewności nie mam, dyskusja nad nowoczesną astrologią toczy się, póki co, w niszowych kręgach entuzjastów...
[foto]

2. geny • autor: Maria Piasecka2018-02-27 10:24:28

Oczywiście różnicująco działa w dużej mierze potencjał/balast genetyczny. A może istnieje "gen" astrologiczny? Blokująco może działać astro-gen rodziców? Nie wiem.Ale z kolei matka/babcia może być w rodzinie artystką i władczynią...
[foto]

3. Dane pozahoroskopowe • autor: Wojciech Jóźwiak2018-02-27 10:31:23

Powinniśmy się zastanowić, w jakim stopniu dane pozahoroskopowe wpływają na odczyt-interpretację horoskopu. Np. jak "widzimy" horoskop, gdy wiemy, czy klient jest mężczyzną czy kobietą. W jakim stopniu na odbiór horoskopu przez astrologa wpływają stereotypy "męsko-żeńskie". I inne. Jakimś narzędziem, sposobem, byłoby czytanie w ciemno, od razu nazwę po angielsku, bo ładniej: dark reading. Należałoby szkolić, kształcić astrologów w czytaniu horoskopów w ciemno. Oraz urządzać konkursy (sesje?) czytania w ciemno. Polegałyby one na tym, że grupa astrologów dostaje horoskopy grupy klientów. Astrologowie piszą astroanalizy nic nie wiedząc o horoskopowanych osobach. (Wśród danych mieliby też puste horoskopy, bez człowieka za horoskopem.) Po czym każdy klient dostaje pakiet astroanaliz. Co z nim robi, prócz tego, że się cieszy? No właśnie, to byłby punkt startowy dla nowej metody.
Ale to by wymagało organizacji, której my astrologowie-rozproszeńcy, nie mamy.
[foto]

4. Co to jest wielkość? • autor: Wojciech Jóźwiak2018-02-27 10:37:59

Drugim podejściem byłoby lepsze zbadanie, czym jest ta wielkość, albo mana, którą jedni mają, inni nie mają.
Od razu widać, że nie musi pokrywać się ze społecznym uznaniem i życiowym powodzeniem. Frida Kahlo i Edith Piaf miały nieszczęśliwe życia, a jednak miały mana, które je wypromowało.

5. Mahatma • autor: Nierozpoznany2018-02-27 13:29:40

 jest ciągłością - czyli był zapowiedziany - nawet kilka wieków wcześniej . Inne "wielkie" dusze wiedzą ,że się zjawi w korzystnych warunkach . Zostawi uczniów - następców i znów zapowie swe przyjście . Shri Shri Mataji - była wychowanką Gandhiego i nauczała Sahaja Yogi - na całym świecie są setki tysięcy "wyznawców" - pośrednio Mahatmy.
https://sahajayoga.pl/

Czyli horoskop powinien też zapowiadać "przyszłość" i rozpowszechnienie nauk .
Mahatma nie promuje siebie -tylko nauki zgodne z naturą rzeczy - które trwają gdyż są
   "prawdą" . Mali ludzie nie trwają , gdyż miotają się miedzy "tzw.prawdami" tymczasowymi ideami itd.Geny są ważne Srhi Srhi Mataji ma rodowód królewski sięgający ponad dwa tysiące lat - czyli była zapowiedziana i oczekiwana.
[foto]

6. E, tam • autor: Wojciech Jóźwiak2018-02-27 13:34:52

Każdy może baśniami się pocieszać. :)

7. talenty • autor: Nierozpoznany2018-02-27 13:45:54

Czym to robią, jakim zmysłem, jaką władzą umysłu? Ta umiejętność (lub dyspozycja) musi już być w nich zawarta, musi poprzedzać rozwój: jest więc w tamtym żołędziu, w zaczątku.  -   talenty są rozdawane w sposób naturalny - można je odkryć nawet na starość - więc motyw przyłączania się do energii odpowiednich "talentowi" potrzebnemu do rozwoju....Gdy oczyścimy czakramy - możemy bez trudu się podłączyć do talentu odpowiadającemu "dobru wszystkich istot" - i zaistnieć twórczo.Tylko praktyka daje pewność - że jesteśmy na dobrej ścieżce   - trwamy dla dobra innych .

8. sahaj joga • autor: Nierozpoznany2018-02-27 14:34:14

9. mowa - • autor: Nierozpoznany2018-02-27 14:44:18

tam jest "zapowiedź"   -   jeżeli mamy mówić o przyszłości - to wypadało by wierzyć w to co mówimy , nie tylko teoretyzować....W horoskopach przyszłości są zapowiedziane przyszłe ’wydarzenia" - wybuchy wulkanów itp. straszne rzeczy np. ,są też i bardziej przyjemne sprawy -   nie tylko "technologicznego" rozwoju.
[foto]

10. Pozwolę sobie przedstawić... • autor: Olga S.2018-02-28 23:26:20

Pozwolę sobie przedstawić jak widzę temat :)

Człowiek rodzi się w konkretnej Chwili. Jest ona  płaszczem, który człowiek nakłada na siebie na czas życia. Ta Chwila, jest kawałkiem wykrojonym z ciągu chwil, z ciągu zdarzeń tworzących historię. Człowiek nosi na sobie ten płaszcz, astrologiczną chwilę  momentu urodzenia, a ta chwila nie jest jedynie jego osobistą, jest także chwilą zjawisk społecznych itp, mówimy tu o całościowym zasięgu chwili.

Człowiek jest namaszczony wyrwaną chwilą, staje się nią, a ona  jest przyczyną przyszłości zdarzeń w kraju, w życiu społeczności, jest przyczyną kolejnego ruchu planet, jest przyczyną następstw i potencjałów życia człowieka urodzonego w danym czasie.  Czy historia narodu, jako także poczęta chwila, mogłaby potoczyć się inaczej niż się potoczyła? Można w przód zobaczyć ruchy planet i opisać kolejne fazy. 

To jest jak fraktal. Każda kolejna chwila rodzi człowieka przedstawiciela chwili ,wraz z całym jej potencjałem.  Ta chwila przyczynia się do kolejnej chwili itd itd.

Dlaczego każdy nosiciel tej samej Chwili, wykorzystuje ją inaczej? Może celem nie jest wykorzystanie wszystkich potencjałów jakie ona w sobie zawiera.  Może Dusza nabiera chochlą to, co jest najistotniejsze dla niej  i w to, nas pcha. Dlatego niektóre przebiegi zdają się być puste, a inne w pełni wykorzystane - pomimo iż jest to wciąż ta sama chwila.

Można powiedzieć, że człowiek jest chwilą, którą ma Dusza dla siebie :)

I bierze z niej to co chce.


[foto]

11. Komentującym... • autor: Wojciech Jóźwiak2018-03-01 17:25:04

...zalecam uważniej czytać to, co jest napisane w komentowanym tekście.

12. a może... • autor: Nierozpoznany2018-03-08 21:07:37

            Wydaje się logiczne, że jeśli żyjemy któryś z kolei raz to mamy już jakoś ukształtowany charakter i jeśli czekamy, żeby pojawił się odpowiedni układ planet, żeby się urodzić i żeby nam pasowało, to czy nie może się zdarzyć, że ten układ nie będzie zbyt dobrze oddawał naszych cech, ale i tak je będziemy przecież mieć, bo je sobie wypracowaliśmy.

Będziemy za to rozwijać inne cechy, do których horoskop będzie nas skłaniał.

Takie dywagacje....

[foto]

13. Któryś raz? • autor: Wojciech Jóźwiak2018-03-08 22:00:33

Nigdzie nie powiedziałem ani nie zasugerowałem, że "żyjemy któryś raz". Również James Hillman przy swojej koncepcji Charakteru i "żołędzia" tego nie sugeruje (ani tym bardziej nie twierdzi). Również Stanisław Grof nie twierdził, żeby jego badania wykazały, że "ja" lub "jednostka ludzka" po śmierci rodziła się na nowo.
Z astrologii ani "wędrówka dusz" nie wynika, ani nie trzeba jej zakładać, żeby przyjąć astrologię.
Z drugiej strony, były odnotowane przypadki (głownie w Indiach), kiedy małe dzieci "przypominały sobie" swoje "poprzednie życie" i nawet identyfikowano ich "poprzednie" rodziny, miejscowości i otoczenia. Jednak te przypadki są wyjątkowo rzadkie. (Nawet w Indiach.) I wcale z ich istnienia nie wynika, że wszyscy mieliśmy "poprzednie życia", a tylko ich nie pamiętamy -- że jest to proces powszechny.
Równie dobrze można sobie wyobrazić, że nasze "dusze" lub "psychiczne substancje" po śmierci roztapiają się w jakimś "kosmicznym kotle", a z tej mieszaniny wyłania się nowy "żołądź" lub zaczątek, który rozpoczyna życie związane ze pewnym ciałem. Że nikt takiej doktryny dotąd nie głosił, to zrozumiałe: nie ma w niej żadnej pociechy, a przeciwnie. :)

14. raj ateistów • autor: Jerzy Pomianowski2018-03-08 23:17:14

Właściwie to tylko współczesna ateistyczno-protestancka wizja raju jest optymistyczna. Wszyscy po śmierci tam idą, witają ich zmarli krewni, ulubione zeszłe zwierzęta domowe, dostają domek na łące i są wiecznie szczęśliwi. Kraina wiecznego wykendu.

15. któryś raz? • autor: Nierozpoznany2018-03-11 19:43:39

                      (Tu przypomina się też wiara szerzona przez Helenę Bławatską o istnieniu „mahatmów” czyli wysoko rozwiniętych duchowo istot, którzy podają pomocną dłoń tym, którzy dostatecznie wysoko w rozwoju zajdą o własnych siłach, a prócz tego czuwają nad losami całej cywilizacji.)     .....ale czy ten fragment nie wskazuje na to, że skoro są większe i mniejsze dusze to jakoś te większe stały się kiedyś większe. Znaczy, że jakiś proces gdzieś musiały przejść, nabyć doświadczeń, siły, mądrości. Przychodzi mi na myśl oczywiście, że ziemskie doświadczenia to musiały uczynić, choć też gdzieś w zaświatach albo na innych planetach może.         Gdyby tak było, wcale to nie musiałoby kolidować w o ogóle z koncepcją astrologii, nie widzę przeszkód.  

16. :) • autor: Jarosław Koziński2018-05-28 02:03:12

Bardzo dobry artykuł, cieszę się, że ja, 36-letni adept astrologii mogę brać czynny udział w dyskusji, pozdrawiam z Kazimierzy Wielkiej, do Krakowa mamy w prostej linii 30 km (widać z najwyższych wzgórz już kominy Nowej Huty), zaś do wojewódzkich Kielc mamy 100 km. Taka to pozostałość po zaborach. Pozdrawiam !
[foto]

17. Ad Jardiansky • autor: Wojciech Jóźwiak2018-05-28 08:38:43

Pora przywrócić zintegrowaną Prowincję Małopolską.:)

18. Ad Pan Wojtek • autor: Jarosław Koziński2018-05-29 22:06:13

Podpisujmy się więc pod tym i rękoma i nogami! :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

.RN
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)