zdjęcie Autora

20 lutego 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 122)

Marzenia sztabsoficerów


« Szczęście Polski po jednej i po drugiej stronie Różne folki »

W artykule „Wspólnota cywilizacyjna mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej” (którą to EŚ-W utożsamia z dawną Rzplitą: „nazwa alternatywna regionu, do schyłku XVIII wieku stanowiącego Rzeczpospolitą Obojga Narodów (1569-1795)”) prof. Andrzej Piskozub pisze:

Taką też politykę na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej realizowały podczas tamtej wojny państwa centralne. 5 listopada 1916 roku ogłoszony został doniosły akt dwóch cesarzy, przekreślający rozbiory Rzeczpospolitej i stanowiący by z ziem polskich utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem czyli to, co zapowiadała Konstytucja Trzeciego Maja.

Jaką politykę? – patrz trzy pierwsze słowa cytatu - politykę kontynuującą dawną Rzeczpospolitą. Prof. Piskozub w tym fragmencie zwraca uwagę na mało popularny i może umyślnie pomijany, jakby niewygodny (ale niby dlaczego?) dla naszego polskiego samopoczucia okres z I Wojny Światowej, kiedy w wyniku Bitwy pod Gorlicami 2 maja 1915 sprzymierzeni Niemcy i Austro-Węgry przełamali front rosyjski i odrzucili Rosjan aż na Wołyń i Polesie za Pińsk. Wtedy cała Kongresówka została wyzwolona od Rosjan, a wkrótce pod protektoratem Państw Centralnych powstały całkiem udane zaczątki Polski niepodległej. Wkrótce też po rozbiciu Rosji przez nasłanych przez siebie wirusów-komunistów („w zaplombowanych wagonie”) Niemcy zajęli zachodnią połać Rosyjskiego Imperium. Granica z Pokoju Brzeskiego dziwnie przypominała dawny zasięg Rzeczypospolitej... Dziwne, ale tej granicy nie znajdziesz w Internecie (chociaż jest mnóstwo innych i chyba wszelkich map), a przecież historycy z pewnością od dawna ustalili, do której miejscowości w obecnej Estonii, Łotwie, Rosji, Białorusi i Ukrainie Niemcy wtedy weszli, a do której sąsiedniej już nie. Dziwne, powtarzam, i wygląda to, jakby ktoś się tej Linii Brzeskiej wstydził lub obawiał, komuś wchodziła w paradę. A przecież wtedy ta linia została ledwie odbudowana, cudze ręce wskrzesiły wschodnią rubież Rzeczypospolitej, gdy ona sama nie istniała i nigdy później nie miała zaistnieć. Podobnie jak inne cudze ręce – rosyjskich komunistów tym razem – już po Pokoju Ryskim uparły się również powtórzyć tę samą Linię, z małymi odstępstwami, tym razem jako wschodnie granice nawet nie marionetkowych tylko goło-fikcyjnych „republik Związku Sowieckiego”, Białoruskiej i Ukraińskiej, obliczonych jawnie jako pretekst do przyszłego zaboru Polski. Diaboliczna przebiegłość bolszewików obróciła się jednak w końcu przeciw nim, a twory, które mieli za fikcję dla swoich ulubionych użytecznych idiotów – owe sowieckie Białorusie i Ukrainy – okazały się przeżyć swych kreatorów... Bo też na mocniejszym gruncie niż czerwony kaprys zaistniały, na gruncie Rzeczypospolitej, chociaż jako ledwie jej cień, widmo.

Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!

(Oczywiście Bolesław Leśmian, „Dziewczyna”, czyli „Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony...”)

Teraz z drugiej strony patrząc. Wiemy o (przeklętej... hańba Angolom...) Linii Curzona – mniej znana jest bliźniacza linia, która dziś jest zachodnią granicą Polski, Linia Sazonowa. (Siergiej_Sazonow). Pisze autor notki w Wikipedii:

W tym samym czasie [październik 1914] powstała druga mapa przedstawiająca inny wariant autonomicznego polskiego tworu państwowego pod berłem rosyjskim. /.../ Na zachodzie granica polsko-niemiecka miała opierać się o Odrę i prawdopodobnie Nysę Łużycką, anektując dla Polski Szczecin, Frankfurt nad Odrą i Wrocław. Warto zauważyć, że już wówczas pojawiła się w Rosji koncepcja granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej jako najbezpieczniejszej dla imperium carskiego, bo najkrótszej, granicy z Niemcami. [Zob. Las Pomorsko-Karpacki] Z kolei na wschodzie autonomiczna Polska miała zostać drastycznie okrojona.

Marzenia sztabsoficerów! Starannie wykreślane na mapach! Żywotne memy. Warto by je zgromadzić, przeglądać studiować, wiedzieć. Coś narysowane pięćdziesiąt, sto lat wcześniej na sztabowej mapie, lubi niespodziewanie odżywać, z-fikcji-wstawać. Jednych uszczęśliwiać na siłę, zabijać innych.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Szczęście Polski po jednej i po drugiej stronie Różne folki »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)