Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 marca 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Mem czy już technem?

Kategoria: Pytania i granice

« Polska wg Ptolemeusza Puma wschodnia wymarła »

Terravision zapytał mnie w mailu:

iPhone-mania – czy to mem, czy już tem (technem)? Co o tym sądzisz?

Pytanie warte upublicznienia! Mem (skrót od „mimem”, a to od mimiki i mimesis czyli naśladowania) jest tam, gdzie ludzie naśladują siebie – swoje zachowania. Mem jest to pewna wyodrębniona jednostka lub porcja naśladowanego zachowania. Szczególnym (i chyba najczęstszym) przypadkiem naśladowania jest uczenie się. To czego się nauczyłeś, na pewno jest memem. Tłoczenie krwi przez bicie serca nie jest memem, bo tego nikt się nie uczy. Ale sposób wymawiania „r” (jak my z wibracją języka, jak Francuzi z inną wibracją podniebienia, jak Anglicy bez wibracji, jak Niemcy, u których w pewnych pozycjach jest to samogłoska, itd.) jest memem, bo naśladujemy i uczymy się. Memy poznajemy też po tym, że – jak zapewne wszystkie replikatory-replikatywy (replicatee u Blackmore) – pojawiają się w różnych allelach, które między sobą konkurują o zasoby (o „miejsce w świecie”, co Darwin nazwał walką o byt). Jeśli pewien język używa r naszego, to na pewno nie będzie używał równocześnie r angielskiego, itp.

W powyższym sensie używanie iPhone’a jest memem, ponieważ trzeba nauczyć się go używać, a przede wszystkim trzeba się nauczyć (naśladować), że używanie go jest trendy. Używanie (czyli właśnie ta mania na punkcie iPhone’a) jest memem – a nie sam zmyślny telefon (smartfon), jako urządzenie, które bierzesz do ręki, z ekranem, procesorem, anteną, baterią i co tam ma w środku. Z drugiej strony, proces produkcji i utrzymywania w ruchu tych urządzeń jest memem, a raczej ogromnym zbiorem memów, których uczą się odpowiedni inżynierowie. (Można zastanowić się czy funkcjonowanie iPhone’a i innych smartfonów ma cechy mempleksu.) Ogólnie, mem nie jest rzeczą, konkretnym przedmiotem – tylko procesem. W tym procesie konieczne jest, żeby ktoś naśladował kogoś, uczył się od kogoś – bo inaczej z definicji to nie jest mem.

„Czy mimem czy technem” (a wiec: „albo mimem albo technem”) – to nie jest dobre postawienie sprawy, bo w pewnym procesie możemy mieć do czynienia jednocześnie z ludzkim naśladowaniem i mechanicznym powielaniem. Smartfony są węzłami sieci (Internetu plus telefonie komórkowe) i pod tym względem nie różnią się funkcją od pecetów i notebooków. Z pewnością wymuszają automatyczne powielanie zapisów informacji i „z ich winy” powiększają się e-archiwa, przybywa farm twardych dysków gromadzących informację – ale raczej tutaj nowej jakości nie wnoszą.

Bo co to jest technem? – to jest informacja (zapis informacji) powielana (więc: replikowana) automatycznie, bez człowieka-operatora. Memy działają w naszych umysłach-mózgach i przez nasze zachowania; te(chne)my działają jako procesy replikacji w info-maszynach i ich sieciach. Parę miesięcy temu uruchomiłem przy Tarace licznik odwiedzin, czyli skrypt który zapisywał w bazie danych serwera każde otwarcie strony wraz z aktualnym czasem zdarzenia i innymi parametrami. Nie było jednak mechanizmu usuwania nadmiaru zapisów. Tabela (czyli odpowiednia część bazy danych) szybko narastała, aż dostałem (z automatu; technem!) e-mail z monitem, żebym bazę odchudził, bo zaraz przewyższy objętość, która mam opłaconą na rok. Więc dopisałem mechanizm kasowania zapisów starszych niż dwa miesiące. Ale gdyby mi zależało na historii odwiedzin Taraki, to bym zapłacił i wykupił więcej przestrzeni dyskowej i tamte zapisy (temy...) trzymał. Mógłbym dorobić skrypty, które by poszczególnym czytelnikom Taraki gratulowały setnych odwiedzin. Mógłbym spowodować wrzucanie do bazy nie tylko opisu zadarzenia-otwarcia strony, ale całego kodu strony. Idiotyzm jawny, ale programistycznie równie prosty. Dopiero by baza puchła, niby supernowa. Ale w tym momencie zadziałała zasada walki o byt czyli konkurencji o zasoby, o miejsce w świecie. Technem zażądał od swojego ludzkiego obsłużyciela zasobów w postaci przestrzeni dyskowej, a pośrednio – pieniędzy. Obsłużyciel (czyli ja) na to użył gestu Kozakiewicza – ale inni posłusznie swoje technemy futrują, budują im coraz pojemniejsze pamięci, coraz szybciej je przesyłają, w coraz większej liczbie kopii storują.



« Polska wg Ptolemeusza Puma wschodnia wymarła »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)