Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 czerwca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Twarda Ścieżka i podobne sposoby (odcinków: 66)

Miasto


« Choroba Połączyć źródła »

Działania Twardej Ścieżki są nie-miejskie. Odbywają się poza miastem. Miejskie chodzenie po ogniu, gdzieś pod świecącymi latarniami, to przecież nie to. Albo szałas potu lub „grób Sancheza”gdzieś na placu między blokami. Jakoś tracą moc nasze ceremonie, gdy je przenieść do miasta. Chociaż kiedyś szałas potu robiłem w środku mojego Milanówka, niedaleko siedziby burmistrza i policji. (Ale to jest miasto-ogród.) Działania Twardej Ścieżki wymagają ciszy, tej mentalnej, czyli nie-zajęcia przestrzeni przez ludzko-cywilizacyjno-industrialne natręctwo. Na to natręctwo kładę nacisk. Bo być może w innej, inaczej uformowanej społeczności ludzie by tak nie rozpychali się mentalnie, nie zawłaszczali przestrzeni swoją obecnością, gwarem, swoim „ja, ja” - i zostawialiby miejsce na innych i na Inność.

Kiedyś, przy okazji pogrzebu pewnego krewnego na Wólce Węglowej, zdziwiła mnie – pozytywnie – mentalna cisza panująca nad tym skądinąd paskudnym podwarszawskim neo-cmentarzem. Kontrastująca z energetycznym brudem całej tamtej okolicy. To że ludzie przychodzą tam, na chwilę zostawiając gdzieś z tyłu swoją zwykłą natrętną energetyczną otoczkę, zapominając o niej; to że obowiązuje ich cisza, co z tego że cmentarna – to jednak odczuwalnie naznacza przestrzeń tamtego miejsca.

Przygotowania do działań Twardej Ścieżki prowadzą m.i. do uzyskania tej energetycznej czystości-niezajętości dla miejsca, w którym prowadzimy działania.

Miasto źle nadaje się do działań T.Ś. Ponieważ jest, jako przestrzeń, zajęte.

Żeby pewna przestrzeń była nie-zajęta, pomagają stare drzewa, dawno nieorana ziemia z roślinami, ptaki, wilgoć, kamienie, piasek i czysta woda.

Samo to, że nie widać ludzi, jeszcze nie wystarcza, bo mogą zalegać ich pozostałości, które promieniują ich natręctwem. Zwłaszcza tak promieniują ogrodzenia z siatki, betonowe rury, tłuczone szkło, resztki papy i innego śmiecia, jakie widzi się na porzuceniskach. Także gdy ziemia jest zbyt starannie odchwaszczona randapem i nasycona chemią; a to się czuje.

Tu dygresja. Kiedyś dawno już temu prowadziłem warsztaty na Hulskiem, w jednym z najodleglejszych kątów Bieszczadów. Zarośniętym chaszczem niby indochińska dżungla. Nad czystą wodą płynącą od góry Smerek. I to miejsce okazało się być porzuceniskiem, zarośniętą ruiną-zgliszczem dawnej bojkowskiej (ukraińskiej) wsi. Gdzie budowaliśmy szałas potu, trzeba było najpierw wynieść kupę zardzewiałych blach z dawnych dachów domów.

Dokąd sięga miasto? Całkiem niedawno otwarto autostradę A2, która idzie niecały km od mojego domu. Dla przetarcia szlaku pojechałem odwiedzić moją siostrę do Łowicza. Jechało się 22 minuty plus po parę kilometrów zwykłej drogi do jednego i od drugiego węzła. Okazało się, że nagle zrobiło się jedno miasto. Autostradowa rynna, którą się leci 150 na godzinę między naszymi miasteczkami nie należy właściwie do żadnego miejsca, jest jakby jakiś tunel, worm-hole, który sprzągł Milanówek z Łowiczem. (Właściwie, to Tłuste z Nieborowem.) Oczywiście, także z Warszawą, Łodzią, Skierniewicami itd. Zrobiło się, powtórzę, jedno miasto.

Kiedy miałem 9 czy 10 lat, jeszcze za Gomułki, ówczesne pismo dla dzieci zamieściło listy od małych czytelników/czek z wizjami przyszłości. Jedno zdanie pamiętam: jakaś dziewczynka pisała, że wtedy (chyba chodziło o legendarny rok 2000) nie będzie podziału na miasto i wieś i cała Polska będzie wyglądać jak jedno wielkie miasto. Jak widać, sprawdziło się.

Dokąd sięga miasto? Miasto ma to do siebie, że jest sztuczną instalacją, która nas (ludzi) podtrzymuje. Nie masz wody w naturze (albo jest jakoś niezdatna), tylko bierzesz ją z instalacji – z wodociągu. Nie chodzisz po ziemi, tylko masz pod sobą sztuczną instalację: nawierzchnię, podłogę, chodnik, schody itd. Nie zjesz czegoś, co tam rośnie, tylko sięgasz do lodówki. Najadekwatniejszym wskaźnikiem miejskości (miejskiej sztuczności-instalacyjności) są instalacje de-defekacyjne, czyli odprowadzające kupę i siki. Miasto sięga wszędzie tam, gdzie nie zrobisz - „bezkarnie” - kupy w terenie. I odwrotnie: miasto kończy się tam, gdzie możesz swobodnie iść przed siebie i to zrobić.

Na to możesz patrzeć jak na test mocy przyrody, mocy terenu lub przestrzeni: czy ta przestrzeń ma dość mocy, czy jest dostatecznie silna (a częścią jej mocy jej m.i. zdolność do naturalnego samo-oczyszczania się) żeby bez szkody „strawić” twoje defekacyjne pozostałości. Jeśli trzeba ją (te przestrzeń) chronić przy pomocy instalacji (składających się na miasto), to znaczy, że jest już za słaba, że coś w niej pękło, przekręciło się, jest uszkodzone.

Radzę przejrzeć pod tym kątem okolice, miejsca, w których bywałe/a/ś. Może się okazać, że bardzo trudno jest (...w dzisiejszych czasach) wyjść z miasta.

Myślałem, że na tym skończę, ale jeszcze jedna uwaga: jak są ludzie, którzy swoją obecnością i zachowaniem zajmują i niszczą przestrzeń, tak i są tacy, którzy swoją obecnością (a może swoim „polem”) przestrzeń naprawiają, przywracają jej oryginalny stan. Są także, tak myślę, działania, które przywracają przestrzeń.

Twarda Ścieżka i podobne sposoby: wstęp na końcu

O tej ścieżce rozwoju, którą sam praktykuję, blog trochę autopromocyjny. ( -- Wojciech Jóźwiak)

Uwaga: Ten blog jest multi-blogiem, czyli każdy praktyk Twardej Ścieżce może tu pisać, jeśli chce.


« Choroba Połączyć źródła »

komentarze

[foto]

1. jeszcze nie wszędzie miasto. • autor: Jan Szeliga2012-06-13 11:02:43


Kiedy miałem 9 czy 10 lat, jeszcze za Gomułki, ówczesne pismo dla dzieci zamieściło listy od małych czytelników/czek z wizjami przyszłości. Jedno zdanie pamiętam: jakaś dziewczynka pisała, że wtedy (chyba chodziło o legendarny rok 2000) nie będzie podziału na miasto i wieś i cała Polska będzie wyglądać jak jedno wielkie miasto. Jak widać, sprawdziło się.

Wojtku, o ile okolice Warszawy, czy Śląska można porównać do jednego wielkiego miasta, to jednak w dużej części Polski jest całkiem odwrotnie. Jedziesz i widzisz "jedną wielką wieś", albo całkowity brak zabudowań.
[foto]

2. To zależy, co uważamy za miasto... • autor: Wojciech Jóźwiak2012-06-13 12:14:34

(Janku) ...i za nie-miasto. Może nie być miejskiej gęstej zabudowy, może nie być żadnej zabudowy, a i tak teren będzie dla twardej ścieżki bezwartościowy.

Napiszę o tym więcej w tym blogu. Wojtek
[foto]

3. Tęczowy duch terenu • autor: Wojciech Jóźwiak2012-06-13 12:43:34

Problem w tym, czym jest miasto i czym jest nie-miasto – a zwłaszcza to szczególne „nie-miasto”, które sprzyja działaniom Twardej Ścieżki. Obszary, gdzie nie ma zabudowań i ludzie nie mieszkają, ale cały teren jest obsiany równą pszenicą (kukurydza, burakiem, rzepakiem... itd.) jest dla nas tak samo nieużyteczny jak torowisko kolejowe albo plac przy hurtowni.
To jest tak, że krajobraz, teren, ma swojego DUCHA albo swoją energię. Zastanawiam się jak to nazwać, bo jakiegoś ducha albo energię ma cokolwiek. Dachy pokryte papą też mają swojego jakiegoś ducha.
Więc mam na myśli nie jakiegoś ducha w ogóle tylko ten szczególny rodzaj-gatunek ducha, który jest potrzebny nam do prowadzenia naszych działań. Ten duch jest – gdybym go miał określić i przybliżyć słowami – perlisty. Opalizujący. Tęczowy. I tego tęczowego ducha nie ma na torowiskach, ani na dachach papą, ani na placach hurtowni, i nie ma go też na polach z rzepakiem nawożonym i opylanym, itp.
[foto]

4. perlisty. opalizujący. tęczowy • autor: Piotr Jaczewski2012-06-13 13:26:07

Proces, stan czy duch na ile potrafię powiedzieć pojawia się nie z miejscem, ale tam GDZIE lub GDY rozpoznajemy ową przestrzeń (eh, żeby nie powiedzieć górnolotnie naturę umysłu, to wymaga odrobinę więcej koncepcji/ćwiczenia).
Faktycznie w nie-mieście łatwiej zauważyć jak to się dzieje. Łatwiej jest dostrzec GDZIE a nie GDY.
[foto]

5. Wizja dziewczynki • autor: Jan Szeliga2012-06-13 14:20:54

Wojtku, pisałem te słowa w kontekście wizji tej małej dziewczynki o której wspomniałeś.
Co do reszty to się zgadzam, że Twarda Ścieżka ma "twarde wymagania" co do miejsca jej działań.
Wiem też że jest trudno znaleźć takie sprzyjające i idealne miejsce.
Jednak z braku takiego, udają się również praktyki Twardej Ścieżki w innych miejscach,(nie całkiem idealnych), bo to moim zdaniem dużo zależy również od naszego nastawienia i stanu umysłu.

6. Szamanizm miejski • autor: Nierozpoznany#5352012-06-13 16:30:36

Jest takie coś (mem?): szamanizm miejski, szaman miejski, czy nawet bardziej trafnie z angielska street shaman. Pomijam chwilowo, czy samo słowo szamanizm jest użyte zgodnie ze znaczeniem - chodzi o to, że jest miejska wersja Ścieżki Szukania Mocy i ona nie jest osłabiana, ale wzmacniana miejskością. Nawet więcej, jak dla Anekumenicznej Twardej Ścieżki ukryta miejskość jest szczególnie niedobra (jak potłuczone szkła wśród liści, pręty zbrojeniowe), tak dla wersji miejskiej taka ukryta lub zniszczona miejskość jest energotwórcza. Opuszczone budynki, albo lepiej fabryki, albo najsuperfajniej elektrownie, siłownie, nadajniki - to miejsca mocy. Elektrownia w Czernobylu to niemal ideał takiego miejsca mocy. Blisko mojego Otwocka takim miejscem jest Radiówek: opuszczona i zrujnowana radiostacja kontrwywiadu PRL (i blisko Narodowego Centrum Badań Jądrowych). Są ludzie, którzy takimi miejscami się ładują lub wręcz odprawiają tam rytuały, czyli zorganizowane imprezy z industrialną muzyką. To nie jest tylko poszukiwanie adrenaliny, przypuszczam, że to jest zagadnienie bardzo słabo rozpoznane.

Zdaję sobie sprawę, że "miejskość" to nie jest dobre określenie tego, o czym piszę. Jak to nazwać? Industrial?
[foto]

7. Wartość ruin • autor: Wojciech Jóźwiak2012-06-13 16:49:44

To jest trochę inna bajka... Ale o (szamańskiej) wartości ruin, porzucenisk i industrialu warto podyskutować.

Spotkałem się gdzieś z terminem "urban savanna". (Dziwne że go nie widzę w Wikipedii ani w Googlach. Może to inaczej się nazywa?) Chodziło o miejskie tereny, ale opuszczone, porośnięte roślinnością i zamieszkane przez zwierzęta. W Warszawie jest takich sporo. W Grodzisku Maz., nie wiem jak teraz, ale niedawno był piękny kawał urban-sawanny przy ulicy Żydowskiej, koło stacji BP przed wjechaniem na wiadukt od Błonia. Trzeba tylko mieć w miarę wolny wstęp - i działać. Zdziczała działka w środku Milanówka gdzie kiedyś z D. Misiuną, W. Morgulcem i M. Rauem robiliśmy szałas potu, była w tym stylu.

8. Zajęte ruiny • autor: Nierozpoznany#34182012-06-14 03:03:41

Witam.

Ubiegły weekend w ramach olania rozpoczynającego się Euro 2012 spędziłem na połoninach Borżawy. Pogoda i totalne bezludzie wyjątkowo dopasowały. :)

Ale wracając do ruin, jako zajętych energetycznie miejsc. Na szczycie góry Stij (pl - Stoh) pozostałości po radzieckiej bazie radarowej wywarły na moją współtowarzyszkę (z Ks. na Asc w Rybach) tak silny negatywny wpływ, że musiałem ją stamtąd zabrać i jeszcze długo po tym dochodziła do siebie. Ja też mam dystans do tego miejsca.

Przepiękny, majestatyczny, szczyt, a tak "energetycznie" zapaskudzony.

[foto]

9. Zapraszam na północny-wschód • autor: Przemysław Kapałka2012-06-14 17:18:06

Zapraszam na północny-wschód. Tam jeszcze można znaleźć wiele przydatnych miejsc, znajduję takie praktycznie za każdym wyjściem :)
[foto]

10. Przy ul. Żydowskiej już nie ma urban-sawanny • autor: Wojciech Jóźwiak2012-06-15 23:27:55

Dzisiaj zajrzałem na wspomnianą wyżej, notka 7, ulicę Żydowską w Grodzisku Maz. - i już tej "urban sawanny" tam nie ma. Zbudowano tam straż pożarną i buduje się wielki blok mieszkalny.

11. miejsca • autor: Nierozpoznany#57362012-06-18 12:11:46

rok temu przygotowaliśmy się do "zakopania do ziemi"
w "programie" było pięć dni rozmów z przewodnikiem i stypa nad życiem doczesnym, dwa dni na pogrzeb,
te pierwsze pięć dni w centrum Gdyni, w spokojnym mieszkaniu i ciszy, przede wszystkim w ciszy wewnętrznej i skupieniu;
na dwa dni "terenowe" wyjechaliśmy około 50 km od miasta w przestrzeń surową, ziemię twardą, enklawami tylko pradawną bo w powietrzu miasto było tak silne...czuć było...pomieszanie;
dzisiaj gdybym miał to powtórzyć, te dwa dni odbyłyby się prawie w centrum miasta (choć to trochę wyjątkowe miasto)Rezerwat Kępy Redłowskiej był bliżej i nie czuć było tego pomieszania energii, jakiś dziwnych zawirowań.
Koczownikiem i szamanem można być również w mieście - trudniej, dużo trudniej.
Wed.
[foto]

12. Poradnik twardej ścieżki? • autor: Piotr Jaczewski2012-06-21 16:54:03

[foto]

13. Skoro jesteśmy już przy takich klimatach • autor: Terravis Wiktor Rumocki2012-06-25 23:23:45

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)