zdjęcie Autora

25 lipca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 118)

Międzymorze ornitologiczne


« Doggerland i inne atlantydy Rolnicy czy konni pasterze? Z Anatolii czy ze Stepu? 8 czy 5 tys. lat temu? »

W XX wieku Europę zasiedlił nowy (niewystępujący tu wcześniej) gatunek gołębia, Streptopelia decaocto, czyli synogarlica turecka albo sierpówka. Pamiętam, kiedy je sam po raz pierwszy zauważyłem jako dziecko, pewnie około 1958 w rodzinnym Łowiczu i nikt ze starszych nie wiedział, co to za ptak. W Krakowie odnotowano je ok. 1940. Przed 1900 rokiem synogarlice żyły w Turcji i stąd ruszyły w Europę, ale spotkałem się z opinią, że Turcy sprowadzili je do siebie wcześniej sztucznie z Indii.

Poniższa mapa pokazuje postępy synogarlic w kolejnych latach:


ze strony commons.wikimedia.org

Z mapy tej widać, że synogarlice upodobały sobie region Międzymorza (plus Niemcy). Szybko zajęły Bałkany, ale zatrzymały się „u wrót” Włoch, chociaż klimat jest tam właściwie ten sam. Straciły impet we Francji i na Półwyspie Iberyjskim, chętniej za to zajęły chłodniejsze i mokrzejsze Wyspy Brytyjskie, które na pewno mało im przypominały rodzinną Turcję. To, że mapa pokazuje ich wejście wcześniej do Niemiec (do 1949) niż do Polski (do 1957) wynika z braku danych z powojennej Polski lub stąd, że niemiecki autor mapy nie miał do tych danych dostępu. Kraków powinien być zamalowany na ciemnożółto!

Widać też z mapy, że synogarlice szły głównym szlakiem w górę Dunaju i w dół Łaby – a także prawdopodobnie Odry, choć tego nie widać z powodu dziurawych danych.

Co w tym szczególnego? - To, że te ptaki powtórzyły prawdopodobną drogę całkiem innego procesu, dziejącego się dużo dawniej, dużo wolniej i w wykonaniu ludzi i ich kultur, mianowicie rozprzestrzeniania się języków indoeuropejskich w Europie, według Ignacego Danki z jego książki o Pelazgach, a nie według niewiarygodnej „teorii kurhanowej”.

W myśl tej koncepcji bałkańskiej praojczyzny języków IE, centrum z którego się rozeszły było właśnie na południu Bałkanów (pomarańczowy kolor strefy synogarlicy), a mechanizmem ich ekspansji była pierwotna kolonizacja neolityczna. Języki IE (na początku być może jako jeden wspólny język) były językami pierwszych rolników naszego kontynentu, którzy na południu Bałkanów nauczyli się sztuki uprawy ziemi od starszych rolniczych kultur Anatolii (która była jednym z miejsc narodzin tej nowej techniki życia ludzi) i stamtąd stopniowo przez tysiąclecia poszerzyli swój areał na północ. Pomarańczowy klin w Serbii i zach. Rumunii dziwnie zgadza się z zasięgiem kultury Vinča – nie zdziwiłbym się, gdyby mówiła po indoeuropejsku. Inny, późniejszy klin wzdłuż Morza Czarnego na wschód (który szybko stracił impet) przypomina zasięg kultury Tripolje-Cucuteni. Która (dziwne podobieństwo losu) po błyskotliwym początku – owi ludzie budowali jedne z najstarszych miast – padła, zapewne nie sprostawszy koczowniczym pasterzom ze stepu.

Patrząc na mapę synogarlic można myśleć o dawnych ludach. Klin w kierunku Wenecji mógł stworzyć Italików wraz ze słynnymi Wenetami. Pójście w górę Dunaju na północ od Alp mogło stworzyć Celtów. W górę Łaby aż do morza Północnego – Germanów. Na wschodniej flance wykształciły się podrodziny językowe dacka, słowiańska i bałtyjska.

Ta sama mapa do 1946 roku (pomarańcz i ciemno-żółty) zbiega się w wielkim stopniu z mapą zasięgu Turcji Osmanów, a także z kolejnymi postępami tamtego imperium!

Inna mapa te same postępy synogarlic pokazuje z trochę innymi szczegółami:


ze strony 21stcenturynaturalist.blogspot.com


Mapa sukcesu synogarlic ma jeszcze taki wydźwięk, że ten ptak jest ściśle synantropijny: żyje przy człowieku, w ludzkich osiedlach i żywi się (głównie) naszymi gospodarczymi odpadami plus dokarmianie. Dlatego jest wrażliwy nie tylko na klimat i inne warunki naturalne, ale także i chyba przede wszystkim, na ludzkie obyczaje. Chętnie dowiedziałbym się od lepiej znających się, czy np. Włosi, Francuzi, Hiszpanie po prostu tych ptaków nie wyjadają? Mapa poszerzania się synogarlic oddawały wtedy stopień życzliwości mieszkańców do tych ptaków, do wszystkich gołębi (bo nie każdy musi wiedzieć, że to gatunek „streptopelia decaocto”, ale każdy widzi, że jakiś gołąb) – i do ptaków jako takich.

Synogarlice przewieziono do Ameryki, tam też się rozprzestrzeniły, ale jak widać z kolejnej mapy, trzymają się Głębokiego Południa. Nie służą im amerykańskie zimy?


ze strony askabiologist.asu.edu


W czasach bliżej teraz, synogarlice zasiedliły również znaczną część Rosji, tak, że tamta mapa z z międzymorskim zasięgiem streptopelii już jest tylko historyczna:


ze strony www.avibirds.com


Międzymorze wyróżnia się też na mapie zasięgu innego ptaka: bociana - tego zwyczajnego, białego, Ciconia alba :


ze strony www.bpn.internetdsl.pl/puszczyk/


Zasięg bociana w Europie dzieli się na dwie krainy: zachodnią, obecnie w dużym stopniu wymarłą, która leci przez Gibraltar, i wschodnią (która się trzyma), która leci szlakiem przez Bosfor, Lewant i wzdłuż Nilu. Granica między bocianami gibraltarskimi a bosforskimi idzie wzdłuż Łaby – czyli odtwarza Limes Sorabicus, zachodnią „ludzką” granicę Międzymorza. Na wschód bocian biały sięga prawie dokładnie tam, gdzie sięgała dawna Rzeczpospolita.

I znów narzuca się pytanie: czy te ptaki nie „czują” czegoś podobnego, co rządzi ludzkimi granicami i zasięgami?

Jeszcze jeden ptak (być może jest ich więcej) wyznacza sobą jedną z granic Międzymorza. Jest to wrona. Która występuje w dwóch rasach, przez niektórych uznawanych za osobne gatunki: jako wrona czarna (Corvus corone) i wrona siwa (Corvus cornix ). Granica między nimi idzie znów wzdłuż Łaby, odtwarzając karoliński Limes Sorabicus:


na podstawie Wikipedii en.wikipedia.org/wiki/File:Corvus_corone_map.jpg i en.wikipedia.org/wiki/File:Hooded_crow_map2.jpg


Ciekawe, że ten, kto tę mapę malował dla Wikipedii zaznaczył jednocześnie wschodnią granicę Międzymorza – jako granicę Rosji. Czy myślał o tym samym, co ja teraz?


Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Doggerland i inne atlantydy Rolnicy czy konni pasterze? Z Anatolii czy ze Stepu? 8 czy 5 tys. lat temu? »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)