Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

08 października 2010

Agnieszka Cupak

Miesiączka: przekleństwo czy siła

Kategoria: Kobiece a męskie

My kobiety mamy "trudne dni", a niejedna z nas przeklina czas, kiedy nadchodzą. Czy jednak comiesięczne krwawienia są naszym przekleństwem, czy może też naszą siłą?

Zapewne niejedna z nas powie, że przekleństwem, a może i nazwie je karą Boską. Tymczasem okazuje się, że te dni mogą być naszą siłą.

W tym czasie w nas kobietach ujawnia się magiczna moc, zdolna przysłowiowe góry przenosić. Już w dawnych czasach wiedziano, że jest to dobry okres na praktykowanie magii miłosnej, gdyż zaklęcie miłosne w tym czasie rzucone zawsze przynosiło efekty. Osobiście nie polecam większości tych praktyk magicznych, bo wchodzą one w sferę manipulacji innymi (w tym wypadku mężczyznami). Dlatego nie będę omawiała w tym miejscu rytuałów miłosnych stosowanych w czasie menstruacji.

Miesiączka to czas, kiedy w kobiecie kumuluje się większa niż zwykle ilość energii, bowiem jest to też czas oczyszczania. Koniec cyklu zbiega się z rozpoczęciem nowego, co powoduje intensywne oczyszczanie całego organizmu kobiety. Następuje swoista wymiana energetyczna i fizyczna starego na nowe i czyste. Warto więc ten czas wykorzystać dla siebie. Polecam wszystkim paniom nawiązanie większego kontaktu z naturą i przy okazji chłonąć też jej moc i energię. Moc i siła roślin, drzew, Ziemi zebrana w tym okresie przyniesie nam wiele dobrego.

Dla kobiety menstruacja to czas wzmożonego oczyszczania nie tylko fizycznego i energetycznego, ale również emocjonalnego. Jeśli więc jest taka możliwość, zalecam udać się w jakieś odosobnione miejsce lub znaleźć czas tylko dla siebie. Zagłębić się w siebie, poznać siebie, nawiązać więź z sobą i swoimi opiekuńczymi duchami czy aniołami. Uważnie obserwować siebie. Nie jedna z pań może być zaskoczona siłą, jaką w sobie posiada.

Szamanki, a także wiele kobiet żyjących w zgodzie z naturą i sobą, ten czas traktują jako czas przejścia. Poznają siebie przekraczając bramę własnej jaźni, otwierają się na wiedzę ze Źródła, czy jak zwą niektórzy Absolutu.

Wiele z kobiet, które dopiero zaczynają poznawać siebie i swoje ciało, bywa zaskoczonych jak wiele odpowiedzi pojawia się w czasie medytacji przeprowadzonych podczas miesiączki.

Menstruacja, jak już wspomniałam, to okres wzmożonej aktywności i kumulacji naszych sił i energii. Nasza moc i percepcja wzrasta wówczas. Jednakże należy uważać na ewentualne byty czy larwy astralne, które silna moc przyciąga jak magnes. A ponieważ i tak jest to czas silnego oczyszczania, warto wspomóc go jakimś rytuałem oczyszczającym. Choćby kąpielami w zielu ostrożnia, bylicy lub szałwi. Nie zaszkodzi przy okazji oczyścić swoje otoczenie z negatywnych energii.

Pomimo mocy i siły, jaką wówczas ma każda z nas, często ten czas jest bolesny i pełen dyskomfortu. Jest to często wynikiem wcześniejszego rozproszenia mocy i energii.

Ale i tu można sobie poradzić bez sięgania po środki farmakologiczne. Z własnego, bolesnego doświadczenia wiem, że wsłuchanie się w siebie i odpowiednie wykorzystanie tego okresu na pracę ze sobą i swoją energią skutecznie pozbawiło mnie bólu. Dziś, kiedy mi się przydarza, wracam do natury lub medytuję i zapominam o tabletkach przeciwbólowych.

Skutecznie wspomagam się też gorąca herbatą z rumianku.

Przy silnych bólach warto popijać także skrzyp polny. Można też na tamponach lub podpaskach namalować nietoksycznym pisakiem runę Berkano, która jest runą kobiet. Osobiście nie sprawdzałam tej metody, ale podobno działa. ;)

Polecam też przyjmowanie magnezu oraz przeprowadzenie jednodniowej głodówki oczyszczającej, lub diety oczyszczającej na czas menstruacji. Warto też zmienić sposób myślenia o tych dniach. Zamiast nazywać je "trudnymi dniami" nazwijmy je dniami mocy, czasem oczyszczania czy dniami transformacji. A całą energię skoncentrujmy na uwolnieniu się od toksyn, brudów, złogów, a także złych nawyków i negatywnych emocji. Takie oczyszczenie doda nam zdrowia i urody.

Kiedyś uważałam, że miesiączka to nasze przekleństwo. Dziś korzystam z mocy, jaką mi dają te oczyszczające dni.


Agnieszka Cupak

Gelnhausen lipiec 2010



komentarze

1. Duchy i hormony • autor: Nierozpoznany#10542010-10-08 11:14:51

Mnie miesiączka kojarzy się z oczyszczeniem. Przynajmniej tak to odbieram.
A tak w ogóle to dziękuję Pani za ten artykuł. Fajnie, że są jeszcze osoby, które do "dni księżyca" mają tak akceptujące i duchowe podejście. Generalnie widzę, że nawet wśród kobiet miesiączka jest czymś nielubianym, minimalizowanym i redukowanym jak tylko się da - lekami, plastrami itp. Jako jedną z zalet antykoncepcji hormonalnej podaje się fakt, że menstruacja jest mniejsza, a czasem nawet nie występuje. Jest w tym wszystkim jakaś niechęć do kobiecości. Szkoda.
[foto]

2. Czerwony Kapturek i Wilk • autor: Wojciech Jóźwiak2010-10-09 12:31:32

Brakuje mi wiedzy nt. menstruacji. Teraz kobiety sobie z tym radzą, bo mają podpaski, ale jak z tym było w dawniejszych czasach? Co o tym mówi historia, etnografia, antropologia? Właściwie nie wiem o tym nic – ciekawe jak wy? Skąd się ewolucyjnie wzięła menstruacja? Na chłopski rozum proces wybitnie szkodliwy dla gatunku, ponieważ krwawienia plus związany z tym zapach przywabiał drapieżniki, a kobieta osłabiona w tym stanie tym bardziej mogła stać się łatwym łupem. Czy gatunek mógł sobie pozwolić na taką rozrzutność i to w dodatku najcenniejszego zasobu, jakim są młode i płodne samice? Nie wiem, czy ewolucjoniści & socjobiologowie rozwiązali tę zagadkę - jeśli wiesz, znasz jakieś publikacje, to napisz. Ciekawe, że większość gatunków ssaków radzi sobie BEZ tak dramatycznej menstruacji, co u homo sapiens. Na razie na coś takiego wpadłem: menstruacja (czyli geny wzmagające ten proces) była rodzajem ewolucyjnego SZPANU. Takim jak przysłowiowe ogony u pawi. Ale działającym na poziomie ewolucji grupowej & krewniaczej. Oto jeśli w pewnej grupie ludzkiej (a ludzie zawsze żyli w grupach) istniał naddatek genu wzmagającego menstruację, to grupa taka, bardziej niż inne narażona na atak drapieżników, przeżywała, o ile istniał w niej wzmożony obyczaj opieki silniejszych nad słabszymi, czyli mężczyzn łowców-wojowników nad swoimi słabującymi i przywabiającymi zapachem krwi drapieżniki z buszu żonami, córkami i kochankami. Zachowania opiekuńcze, też genetycznie wdrukowane i dziedziczone, promowały grupę również pod innym względem, przydawały się w innych okolicznościach, np. obrony przez agresywnymi sąsiadami lub przy planowaniu wypraw i robieniu zapasów, rozdzielaniu się i kryciu na wypadek niebezpieczeństw. W sumie grupy silniej obciążone genami menstruacji na tym wygrywały. Tak mi się wydaje, hipotezę wymyśliłem na poczekaniu.

Zapis tego procesu jest w bajce o Czerwonym Kapturku. CK to jak się zgadzają wszyscy psychoanalitycy, dziewczyna którą dopadła pierwsza miesiączka. Idzie do babci, co oznacza nawiązanie kobiecej transpokoleniowej tradycji. Po drodze w lesie napada ją i pożera wilk. Co informuje, że miesiączkująca kobieta przywabia drapieżniki z buszu. Ale w ślad za nim zjawia się dzielny myśliwy, który zabija wilka i odratowuje CK. Co informuje, że znajdująca się w menstruacyjnej opresji kobieta ma liczyć na pomoc bohaterskiego mężczyzny-obrońcy. Uporczywe podtrzymywanie się tego memu (czyli bajki o CK) zapewne świadczy o jego archaiczności, co potwierdzałby brak nawiązań do Boga, świętych itd. Paleolit!

3. Pod wpływem księżyca • autor: Nierozpoznany#10542010-10-09 15:17:10

Mnie wydaje się, że menstruacja jako taka nie wyewoluowała lecz jest niejako produktem uboczny cyklu rozrodczego kobiety. Endometrium pęcznieje przygotowując się na przyjęcie zarodka, a jeśli zarodka nie ma, to strzępy błony śluzowej oraz wypełniająca ją krew muszą zostać przez organizm "wyrzucone".
Jest to po prostu cykl odnawiania się endometrium na tej samej zasadzie jak zrzucanie skóry przez węża lub pancerza przez kraba (wiem, wiem, analogia koślawa)
Spotkałam się natomiast z innym punktem widzenia. Na portalu wegetariańskim jakiś koleś dowodzi, że miesiączka to objaw chorobowy i odpowiednia dieta pozwoli ją wyeliminować. Osobiście uważam, że to bzdura, ale załączam - może ktoś ma inne zdanie http://www.wegetarianie.pl/News-article-sid-1706-mode-thread.html
A co do radzenia sobie z higieną to podobno tampony znane były już w starożytnym Egipcie.
[foto]

4. Jak to nie wyewoluowała? • autor: Wojciech Jóźwiak2010-10-09 18:44:34

Jak to, miesiączka NIE wyewoluowała? Wszystko co się dzieje w ciele, czyli sterowane jest genami, WYEWOLUOWAŁO. Nie jest możliwe jakieś "inaczej". Miesiączka u człowieka jest tak samo wyewoluowana, jak pęcznienie i zabarwianie się okolic waginy u małp: szympansów czy mandryli. I jest czymś charakterystycznym dla człowieka i rzadko spotykanym u ssaków poza nim - podobnie jak brak sierści, chodzenie na (tylnych) nogach. (Ssaki zwykle mają sierść, chodzą na 4 nogach i miesiączkują tak mało jak się da.) To wszystko wyewoluowało. Pozostaje pytanie: dlaczego? Co preferowało geny na miesiączkę?

5. Ewolucja menstruacji • autor: Nierozpoznany#10542010-10-09 18:57:08

Zacznijmy od tego, że większość samic ssaków nie miesiączkuje, ponieważ wchłania zużyte endometrium. Człowiek absorbuje tylko część endometrium, resztę wydala wraz z menstruacją.
Teraz pytanie: czy tak jak twierdzi Wojtek - miesiączka wyewoluowała jako taka, czy jest to (jak sądzę ja) produkt uboczny cyklu endometrium, które wyewoluowało u człowieka w obfitej formie, bo ułatwiało płodność.
Moją hipotezę popiera niejaki Strassman w tekście "The evolution of endometrial cycles and menstruation", którego kawałek jest cytowany w angielskiej Wikipedii: Strassmann asserts that overt menstruation occurs not because it is beneficial in itself. Rather, the fetal development of these species requires a more developed endometrium, one which is too thick to completely reabsorb. Strassman correlates species that have overt menstruation to those that have a large uterus relative to the adult female body size.
Aby uzasadnić tezę Wojtka, należałoby wskazać, dlaczego samce miałyby preferować w doborze seksualnym miesiączkujące samice?
[foto]

6. Ewoluowanie. • autor: Krzysiek Joczyn2010-10-09 20:04:22

Wojtku, powinieneś bardziej nakreślić co masz na myśli mówiąc że coś "wyewoluowało", bo inaczej do niczego nie dojdziemy. Samo to sformułowanie ma swoje potoczne konotacje i znaczy mniej więcej "powstało na wskutek powolnych zmian". Jeśli o to chodzi to masz oczywiście rację. Masz też racje jeśli przyjąć po prostu, iż wszelkie istniejące życie w formie w jakiej występuje jest efektem ewolucji gatunkowej. To jednak czemu osobniki z obfitą menstruacją wyparły te drugie to zupełnie inna sprawa. Może to być przypadek. Przykładowo: razem z genem menstruacji powstał również inny gen pomagający zwalczać groźną chorobę. Następnie epidemia wspomnianej choroby wycięła w pień pozbawione tych genów osobniki. Tyle.
[foto]

7. To dlaczego nie zjadły nas wilki? • autor: Wojciech Jóźwiak2010-10-09 21:03:49

Krzysztof, przypadek to za mało, przypadek nie wyjaśnia rzeczy tak ważnych dla istnienia gatunku jak menstruacja. Powiedzmy, że było, tak jak mówisz, czyli menstruacja pojawiła się na skutek genetycznego przypadku. Ale prócz tego, że się pojawiła, musiała się utrzymać. Czyli np. dlaczego nosicielki tego genu nie wymarły, pożarte przez wilki? (Lub raczje,w Afryce, przez likaony, hieny i lamparty.) A przeciwnie, zyskały przewagę nad nie-nosicielkami tego genu, do tego stopnia, że zdobyły wyłaczność?

A co rozumiem przez "wyewoluować"? No chyba tego nie musze tłumaczyć. Gatunek jest pulą genową, w której każdy gen występuje w wielości wariantów czyli alleli, a ewolucja gatunku polega na wahaniach częstości wystepowania w kolejnych pokoleniach poszczególnych alleli. Zwiekszają swoją czestotliwość te allele, które z jakiegoś powodu dają swoim nosicielom przewagę w szansie przeżycia i pozostawienia potomstwa nad innymi allelami.

Popatrz na to tak: oto pojawił się gen, którego ekspresja polega na okresowym krwawieniu. Powoduje więc ten gen, że samica tego pra-człowieka zostawia za sobą ślad zapachowy, przywabiający - i to bardzo skutecznie, bo to krew - drapieżniki. Do tego osłabia kobietę, wypłukuje organizm z żelaza, naraża na infekcje itd. Jakie musiałyby być PRZEWAGI dawane przez ten gen, czyli jakiego rodzaju zwiększenie szans na przeżycie i rozmnożenie, że "silnie miesiączkujące" allele tego genu nie zostały wyparte ewolucyjnie przez "słabiej miesiączkujace" allele?
[foto]

8. * * * • autor: Krzysiek Joczyn2010-10-09 23:26:22

Krzysztof, przypadek to za mało, przypadek nie wyjaśnia rzeczy tak ważnych dla istnienia gatunku jak menstruacja.
Zważywszy na to jak dużo jest w genetycznym kodzie genetycznego śmiecia ciężko nie doceniać roli przypadku w ewolucji gatunkowej.
Powiedzmy, że było, tak jak mówisz, czyli menstruacja pojawiła się na skutek genetycznego przypadku. Ale prócz tego, że się pojawiła, musiała się utrzymać.
No jeżeli przyjąć że osobniki bez genu menstruacyjnego zostały wytrzebione przez zarazę, to kto miał się utrzymać jak nie te co ocalały?
A co rozumiem przez "wyewoluować"? No chyba tego nie musze tłumaczyć.
No właśnie dobrze było by to wytłumaczyć. Rozumiem czym dla Ciebie jest gatunek i jak zachodzi ewolucja ale co wobec tego znaczy czasownik "wyewoluować"?
Popatrz na to tak: oto pojawił się gen, którego ekspresja polega na okresowym krwawieniu.
Tak lepiej o tym nie myśleć. Menstruacja nie jest po prostu krwawieniem ale wydalaniem endometrium. Zamiast na samym krwawieniu lepiej skupić się choćby na budowie macicy. W istocie jeśli menstruacja nie jest li tylko efektem ubocznym jak sugeruje Marysia to przynajmniej jest tylko częścią większego stanu rzeczy.
[foto]

9. * * * • autor: Przemysław Kapałka2010-10-12 15:19:02

Dlaczego miesiączka nie występuje u zwierząt? Miesiączka pojawia się jako wynik zmarnowania płodnego cyklu u kobiety. Nie doszło do zapłodnienia, trzeba się oczyścić z resztek. U zwierząt po pierwsze samice są płodne tylko ileś tygodni, albo wręcz dni, w roku, a nie jak u człowieka, stale. Po drugie, u zwierząt raczej nie dochodzi do zmarnowania tej możliwości. Jak samica jest płodna, to zostaje zapłodniona. Może więc wcale nie jest tak, że miesiączka u zwierząt nie występuje? Może po prostu jej nie zaobserwowaliśmy? Do niedawna sądzono, że małpy nie jadają mięsa, okazało się, że jadają. Sądzono, że wśród zwierząt nie występuje homoseksualizm, okazało się, że występuje. Kiedyś przeczytałem tekst kogoś przekonanego, że "pies nie współżyje z kotem". A ja widziałem, jak współżył. Natura jeszcze nieraz może nas zaskoczyć czymś, co zna, a nam się tylko wydaje, że nie zna.

10. Ewolucja nie jest tylko grą ślepych przypadków • autor: Nierozpoznany#28612010-10-13 22:22:01

Rozwój seksualizmu w historii życia na Ziemi ma swoją logikę i dialektykę. Najpierw był automatyczny podział komórek... Potem nastąpił podział płciowy i zapylanie przez wiatr... W następnej kolejności istoty żywe zaczęły znosić jajeczka zapładniane przez samca w ramach baaardzo prymitywnych zachowań seksualnych, nie mających wiele wpólnego ze „stosunkiem płciowym” – jajeczka były pozostawiane na łaskę losu... Kolejny etap ewolucyjny – to KOPULACJA oraz u NIEKTÓRYCH ryb, płazów i gadów opieka nad potomstwem ... Ponieważ dla SEKSU była przewidziana baaaaardzo ciekawa przyszłość – prawie WSZYSTKIE ptaki zaczęły się opiekować nad potomstwem... Gdy pojawiły się ssaki, nastąpił wielki skok: CIĄŻA i karmienie potomstwa MLEKIEM MATKI...

No i wreeeszcie pojawiła się ewidentna EROTOMANIA u Istot Inteligentnych :)))) Aparat seksualny niektórych małp (na przykład szympansów Bonobo) – to prawdziwy majstersztyk: samice Bonobo chyba jako jedyne pośród ssaków (!?) mają tak specyficznie zbudowane narządy intymne, że mogą uprawiać MIŁOŚĆ LESBIJSKĄ. U tegoż samego gatunku (chyba jedynego oprócz człowieka!) - występuje stosunek płciowy nie tylko „twarzą w twarz” – ale także w wielu innych pozycjach...

Ale prawdziwy kunszt pojawił się u CZŁOWIEKA: Bowiem Człowiek w swoich zachowaniach seksualnych potrafi naśladować WSZYTKO CO ŻYWE. (Jest w tym nawet orgazm w tańcu !) I na przykład po co kobiecie tak okazałe PIERSI – skoro samicom nawet wielkich zwierząt wystarczają niepokaźne sutki??? A no – piersi to ważny obiekt seksualny! Tylko u „samic” ludzkich występuje orgazm w wyniku pieszczenia i całowania piersi (!)

__________________________________

Ale co to ma wspólnego z MIESIĄCZKĄ? Po co jakiś „erotuman” wciska mi tu swój spam?! – zapyta pewnie Autorka Prowadząca niniejszego wątku. Odpowiadam: Miesiączka – to kolejny i bardzo ważny etap EWOLUCJI seksualizmu! Kiedyś w ramach „pogańskich” rytuałów mężczyźni malowali sobie krwią menstruacyjną magiczne znaki na ciele – czy to wszystko, co można zrobić ze ŚWIĘTĄ KRWIĄ? Na pewno nie... Ale tsssss! I tak za dużo napisałem jak na komentarz :)))) Już się wyłączam... Sorki... Baj! :)

[foto]

11. Krwawa ofiara dla Księżyca • autor: Terravis Wiktor Rumocki2011-02-28 18:07:24

Dlaczego ten ludzki ewenement jakim jest regularne comięsięczne krwawienie kobiet utrwalił się w populacji? Nasi praprzodkowie bardzo wcześnie zauważyli, że cykl faz Księżyca jest powiązany z tym żeńskim cyklem hormonalnym. Mogli zatem uznać, że to dzięki tej krwawej ofierze jaką co miesiąc składają z siebie kobiety Luna odbudowuje się od nowiu do pełni.
Za tym mam dalsze przypuszczenie. Kiedy nasi przodkowie przechodzili od trybu życia łowiecko - zbierackiego do osiadłego rolniczego zaczęły się pojawiać kulty solarne. Ludzie zrozumieli, że plony są uzależnione nie tylko od Ziemi ale i od Słońca, którego moc promieniowania zmienia się w cyklu rocznym od lata do zimy. Tak jak Luna kojarzona jest z pierwiastkiem żeńskim, tak Słońce skojarzone zostało z pierwiastkiem męskim. W ofierze dla Księżyca krwawią co miesiąc kobiety. Ludzie z pierwszych cywilizacji rolniczych uznali, że słabnące na jesieni Słońce też domaga się krwawej ofiary, ale mężczyźni w żaden sposób sami z siebie nie krwawią, zatem krwawą ofiarę należało złożyć. Taka mogła być geneza powszechnego w pierwotnych kulturach rolniczych składania ofiar z ludzi dla bóstw solarnych.

12. nie trzeba • autor: Nierozpoznany#85452014-09-29 17:02:49

miesiączka jest wynikiem wojennych burz, pomieszania hormonów, trzeba trzymać na wodzy hormony tożsamości ludzkiej (prostaglandyny) i nie przesładzać wszystkich emocji oksytocyną (hormon mlecznej opieki), z taka rezerwą jajeczko nie powstaje, bo po co

13. surowe jedzenie • autor: Zaintrygowana2019-11-13 11:17:15

Zwierzęta na surowym jedzeniu nie mają krwawej miesiączki. Niektóre witarianki nie krwawią w trakcie okresu a mimo to mają owulację, są płodne i rodzą dzieci. Więc prawdopodobnie wraz z gotowanym pożywieniem pojawiły się krwawienia (toksemia) i dalej to już poszło - ubrania, podpaski, leki przeciwbólowe itp. Na chwile obecną to chyba nie wielu zależy na tym, by krwawienia zniknęły ;) są częścią kultury za którą się można schować, no i ogromny biznes.  
Przemysław Kapałka U człowieka, niektórych małp i chyba ryjówki cykl wygląda inaczej niż u reszty zwierząt. Np. u suk w pierwszej kolejności następuje przekrwienie narządów rodnych  i krwawienie (u suk karmionych przetworzoną karmą zdecydowanie silniejsze, niż u tych, które są na barfie) a dopiero potem (nie ma przerwy pomiędzy tymi procesami) następuje owulacja. Wydaje się, że to przekrwienie ma na celu przygotowanie ciała na zagnieżdżenie zarodka.  Więc albo u ludzi jest inny mechanizm albo niewłaściwie interpretujemy objawy. 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)