Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 maja 2018

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astrologia w czasach komputerów, Internetu i big data (odcinków: 2)

Miłość, koneksje i masowa astrologia w wielu wymiarach czasu

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiaplanety w astrologii

« Problem nr 1: Jak przestać być przesądem?

Twarde fakty

Astrologowie z zasady nie szukają rzadkich zjawisk. Przedmiotem ich zainteresowania i dociekań są najbardziej zwykłe i przeciętne wydarzenia z życia ludzi. Ale tym przeciętnym wydarzeniom towarzyszą układy planet. Astrologia jest tam, gdzie się zakłada lub przypuszcza, że regularnościom w ludzkich wydarzeniach odpowiadają regularności układów planet. Albo inaczej, że podobnym wydarzeniom towarzyszą podobne (w jakiś sposób) układy planet. Układ planet jest zawsze twardym faktem. Położenia planet na ziemskim niebie możemy wyznaczyć z praktycznie dowolnie wielką dokładnością i dla dowolnego czasu. Wydarzenia z życia ludzi nie są już tak „twarde”. Obraz większości z nich zależy od subiektywnej interpretacji. Na przykład, jeśli usiłujemy ustanowić i sprawdzić regułę, że „podczas tranzytu Marsa do urodzeniowego Marsa koniunkcją, opozycją lub kwadraturą występuje zagrożenie napadem” – to czy za napad możemy uważać wejście do domu instalatorów, którzy naprawiali przewody elektryczne? Czy to wydarzenie potwierdza tamtą regułę o związku tranzytów Marsa z napadami, czy jej zaprzecza? Inna reguła może głosić, że podczas tranzytu Wenus do urodzeniowego Księżyca nasilają się nastroje o erotycznym charakterze i może dojść do odpowiednich zdarzeń czy przygód. Czy jeśli wtedy na Facebooku odezwie się znajoma z dawnych czasów, z którą nic erotycznego mnie nigdy nie łączyło, to już będzie to potwierdzeniem tej reguły? Ta chwiejność interpretacji utrudnia „twarde” doświadczalne testowanie astrologii, a osoby nieprzekonane do astrologii zniechęca do niej, ponieważ znajdują w niej za wiele mało odpowiedzialnych stwierdzeń.

Dlatego zanim podjęte będą próby sprawdzenia, czy „astrologia działa”, tzn. czy faktycznie podobnym faktom z życia ludzi odpowiadają podobne (w jakiś sposób) układy planet, trzeba znaleźć takie fakty z życia ludzi, które są możliwie „twarde”, tzn. niepodatne lub mało podatne na interpretację. Takie, których nie można łatwo „naciągnąć”.

Miłość jako drugi rodzaj twardego faktu

Pierwszym rodzajem twardych faktów jest śmierć; pisałem o tym w poprzednim odcinku.

Drugim ich rodzajem jest miłość, a dokładniej przypadki związków, z których urodziło się przynajmniej jedno dziecko. Oczywiście, można zaostrzać tamto kryterium, na przykład dopuszczając do badanej próbki tylko te pary, które nie rozstały się, albo które razem przeżyły co najmniej 10 lat, lub podobnie.

O ile przy badaniu śmierci sprawdza się podobieństwa między układem planet (kosmogramem) przy narodzeniu i przy śmierci, to tutaj, przy badaniu astrologii miłości, sprawdza się podobieństwa między urodzeniowymi kosmogramami obu kochanków, zarazem rodziców wspólnego dziecka. (Horoskop dziecka jest osobnym tematem, którym na razie nie będę się zajmować.)

Podobieństwo między kosmogramami dwóch osób polega na występowaniu aspektów pomiędzy ich planetami. Takie wzajemne aspekty są nazywane synastriami, od greckich słów syn (razem) i astron (gwiazda). Formalnie synastria jest tym samym, co tranzyt: w obu przypadkach chodzi o aspekt między planetami z dwóch różnych czasów. Pierwszą z tych dwóch chwil w obu przypadkach jest urodzenie pewnej osoby. Drugą chwilą jest albo wydarzenie w życiu tej osoby i wtedy astrolog mówi o tranzycie, albo jest nią narodzenie drugiej osoby i wtedy taki aspekt poprzez czas nazywamy synastrią. (Jeśli urodzenie tej drugiej osoby uznać za wydarzenie w życiu pierwszej osoby, to synastria jest tranzytem.)

Synastrie i podobieństwa

Podobieństwo układów planet w dwóch chwilach mierzymy tak samo dla tranzytów i dla synastrii. Jest to suma przyczynków od każdej pary planet: planet z pierwszej i z drugiej chwili. Przyczynek taki jest równy zero, gdy nie ma między nimi aspektu (tranzytu lub odpowiednio synastrii); jest równy 1.0 gdy aspekt jest ścisły – a jeśli aspekt jest niedokładny, to jest to liczba z przedziału (0.0, 1.0). Funkcja pokazująca jak zależy ta liczba od niedokładności tranzytu, jest funkcją dzwonową. Czy do praktycznych obliczeń brać funkcję rozkładu normalnego Gaussa, czy jakiś prostszy wielomian, nie będziemy teraz decydować. Maksymalna wartość tak liczonego podobieństwa równa jest 100.0, ale z oczywistych powodów przeważnie jest znacznie mniejsza. Wyjątkowo wysokie – i rzadkie – wartości wynoszą kilkanaście jednostek.

Astrologowie są przekonani, że podobne horoskopy przyciągają się i tak jest też w miłości: spodziewamy się, że horoskopy kochanków są bardziej podobne niż horoskopy ludzi, którzy minęli się obojętnie. Obiecująca jest hipoteza, że kosmogramy rodziców wspólnego dziecka mają wysokie podobieństwa, znacząco wyższe niż podobieństwo między przypadkowymi osobami lub losowo wybranymi chwilami czasu.

Wzgórza podobieństwa

Tak samo jak przy poprzednim zadaniu, tym od śmierci, dla porównań nie wystarczy, czy wzajemne podobieństwo jest „wysokie” czy „niskie”. Bardziej sensowne wydaje się sprawdzanie, czy układ planet drugiej osoby leży w obszarze maksimum podobieństwa względem pierwszej osoby. Być może nie trafia w szczyt tego maksimum, ale jakoś grawituje wokół szczytu. Udani kochankowie powinni mieć nie tylko wysoki poziom podobieństwa swoich kosmogramów, ale również jedno z nich powinno trafiać na „przyciągającą górkę” podobieństwa drugiego.

Jednak ta zasada działa w obie strony! Nie tylko matka dziecka powinna była urodzić się w czasie trwania górki podobieństwa względem (horoskopu) ojca, ale i ojciec powinien urodzić się na górce swej partnerki. Jak to uchwycić matematycznie? Należy sporządzić funkcję dwóch zmiennych, dwóch czasów: czasu urodzenia osoby A i czasu urodzenia osoby B. Hipoteza brzmi: chwile urodzenia osób, które mają dziecko (które związane są poprzez urodzenie wspólnego dziecka) leżą na górce wzajemnego podobieństwa w funkcji obu czasów urodzenia.

Taka górka na dwuwymiarowym polu czasu byłaby scharakteryzowana przez trzy liczby, podobnie jak górka w jednym wymiarze: przez swoją wyniosłość, czyli wysokość na jaką wystaje ponad tło, rozległość (średni promień), i odchylenie czyli odległość punktu (urodzenie A, urodzenie B) od szczytu czyli od ścisłego maksimum wzniesienia. Mierzenie górek funkcji byłoby wdzięcznym zadaniem dla studentów programowania; zresztą zapewne ten problem był wielokrotnie rozwiązywany przy różnych okazjach.

Jeśli Jaś kocha Marysię, wspólnie żyją i urodziło im się dziecko, to z opisanego wyżej modelu wynika, że jest bardzo prawdopodobne, że istnieje para złożona z Jasia-0 i Marysi-0, którzy urodzili się dokładnie na górce, dokładnie w samym maksimum podobieństwa dla tego samego „regionu” ich czasów. Jaś-0 i Marysia-0 byliby więc rodzajem ideału, idealnej pary dla wszystkich innych par z tej samej górki, a właściwie dla tych, którzy urodzili się zaledwie na zboczach owej góry podobieństwa, a nie na jej szczycie. Zaawansowane badania powinny odszukać i zidentyfikować takie szczytowe pary i zbadać jako szczególnie ciekawe okazy. Ciekawie też zapowiada się przebadanie jakąś psychologiczną statystyką całego „plemienia” par zaludniających tę samą górę podobieństwa. Co jest w nich podobne na poziomie „ludzkim”: zarówno w osobnikach, jak i w związkach? Byłby to bardziej wyrafinowany odpowiednik horoskopowych bliźniąt.

Koneksje

W dalszym ciągu zauważamy, że opisane wyżej związki poprzez należenie do wspólnej górki podobieństwa, dotyczą nie tylko synastrii (czyli narodzin osób, z którymi mamy coś wspólnego na planie życiowym), ale dosłownie wszelkich wydarzeń. W tym ujęciu czas nie jest linią: jest tkaniną „kanałów podobieństwa” zamieszkujących dwuwymiarową płaszczyznę czas×czas, gdzie × jest iloczynem kartezjańskim dwóch kopii osi czasu. Warto taki kanał podobieństwa, lub górkę, jakoś nazwać: nazwijmy go koneksją. (Po angielsku: connection channel.)

Przyszła zaawansowana i doświadczalna, bazująca na dużych zbiorach próbek, astrologia, powinna mieć za przedmiot koneksje i ich przejawianie się w sferze empirii: jako narodzenia, jako wydarzenia w życiu urodzonych, jako narodzenia związanych z nimi osób i jako ich śmierci. Śmierć, dla której szkicowałem metodę w poprzednim odcinku, może być objęta tą sama ogólną metodą.

Astrologia wielkich zbiorów

Na czym polega różnica, zapewne nie jedna, między projektowaną tu astrologią „od koneksji”, a astrologią obecną? – Na tym, że astrologia obecna zajmuje się punktami, jak przez lupę: tu oto widzę i rozważam punkt czyichś narodzin, tu widzę pojedynczy aspekt, tam pojedynczy tranzyt. Przepustowość umysłu pojedynczego człowieka nie pozwala widzieć więcej; prócz tego zauważmy znaną i wrodzoną nieporadność człowieka w matematyce. Naszkicowana tu przyszła astrologia zajęłaby się wielkimi zbiorami, masami takich punktowych danych. Potrzebować będzie dwóch rzeczy: metod wizualizacji, a właściwie udostępnienia ludzkiej percepcji tamtych wielkich zbiorów astro-danych i powiązań między nimi; po drugie: komunikacji między ludźmi, którzy są przedmiotami lub raczej właścicielami tamtych danych. Tak samo ambitnym zadaniem jest wydobycie ze zbioru danych tego, co jest istotne dla scharakteryzowania mieszkańców pewnej koneksji, w tym zadaniu mieści się znalezienie tamtych ludzi wśród 400 milionów Amerykanów lub 70 milionów Francuzów. Czy w Chinach rejestrowane są czasy urodzenia, nie wiem. W niektórych krajach, jak u mnie w Polsce, czas urodzenia jest tematem drażliwym, tak jakby obawiano się, że astrolog komuś ukradnie duszę.

Tak lub inaczej, astrologia powinna wyjść naprzeciw temu, co teraz powstaje i zapewne lawinowo rozwinie się w przyszłości: mam na myśli „informatyczny ekosystem” lub „informatyczną tkankę”, w dużym stopniu sztucznie-inteligentną, która obrośnie ludzkie jednostki i społeczeństwa.

Jeszcze o koneksjach. Koneksje łączą dwie chwile czasu. Gdy tych znaczących chwil jest więcej, np. gdy rozważamy synastrie nie między parą kochanków, tylko w zarządzie firmy, koneksja zwiększa liczbę wymiarów do N, staje się rozpięta na N osiach czasu i w N-wymiarowej „czasowej przestrzeni”. Być może tam zalegają pewne „twarde jądra” międzyczasowych związków, przejawiające się w zjawiskowym świecie jako obiekty szczególnie długiego trwania i odporne na zmiany.


Astrologia w czasach komputerów, Internetu i big data: wstęp na końcu

Jak wykorzystać nowe narzędzia dla rozwoju astrologii?


« Problem nr 1: Jak przestać być przesądem?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)