zdjęcie Autora

28 kwietnia 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 122)

O misjach. (Dygresja czyli odejście od tematu)


« Mapy i smuty Geopolityka i ezoteryka, jaki to ma związek? »

Tematem tego bloga są Polska i jej sąsiedzi czyli Międzymorze jako pewne geopolityczne miejsce na mapie.

Tu odchodzę od tego właściwego tematu, ponieważ niespodziewaną dyskusję wywołało hasło „misja”. Więc tutaj będzie o tym.

Rewiduję i po części odwołuję to, co pisałem w komentarzach. Tak jest! Z pewnością są ludzie, którzy mają swoje życiowe misje, a wśród nich są tacy, którzy są świadomi swojej misji; tacy powiedzą: „to-a-to jest moją życiową misją!”. Prócz tego są tacy, którzy robią coś, co dla innych wygląda jak misja, ale sami się tym nie przejmują i nie nazywają tego misją, chociaż właśnie inni mogą im taką misję przypisać.

Są jeszcze tacy, którzy tęsknią do tego, żeby mieć swoją misję, żeby znaleźć swoją misję i żeby tej misji podporządkować swoje życie. Z tego wynika, że tej misji nie mają, albo mają – ale nie taką, jakby chcieli :)

Prócz tego ciekawym ćwiczeniem jest znajdywanie, badanie i dociekanie, co-też może być życiową misją pewnego człowieka – w tym moją misją. Nawet wtedy, kiedy ta osoba o żadnej swojej życiowej misji nie myśli. Powtórzę: to jest lub byłoby ciekawe ćwiczenie poznawczo-psychologiczne, trochę podobne do dociekania, do którego typu enneagramu pewna osoba należy.

Można też wyobrażać sobie, że każdy ma jakąś swoją życiową misję i nawet te misje są „zapisane” w jakimś „kosmicznym misjonarium”. Podobnie jak można sobie wyobrażać, że przyszłość jest zdeterminowana i zapisana w jakiejś Księdze Losu, albo że są jacyś bogowie, którzy zawczasu nasze losy (i misje) ustalają, a jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby można było się z nimi wykłócać o nasze losy lub ich przekupywać lub w ogóle robić z nimi jakieś dile.

Można też wyobrażać sobie (i mogłoby to być np. treścią jakiejś powieści; co więcej, z pewnością takie powieści napisano, tylko ja ich nie znam lub nie przypominam sobie w tej chwili) – że są ludzie, którzy znają te wyroki bogów albo treść ksiąg losu, i coś z tą wiedza robią – np. nie chcą lub nie mogą udostępnić jej zainteresowanym.

Takie i podobne rzeczy można sobie wyobrażać... Ale to wszystko - i gdy mówimy o misji, to podobnie jak przy innych rzeczach warto zachować poznawczą skromność. Tych rzeczy, o których napisałem, że „można je sobie wyobrazić” po prostu nie wiemy i nie znamy i musimy sobie jakoś radzić z naszą ograniczoną wiedzą. To właściwie tyle.


Co do Helen Keller, to sam wywołałem tę dyskusję, podając tę osobę za przykład kogoś, kto odniósł sukces, startując z niewyobrażalnym obciążeniem (upośledzeniem, handikapem). Jej dzieje to przykład (znów użyję tego słowa...) trudnego do wyobrażenia heroizmu. Czy Keller miała i przeprowadziła swoją życiową misję? Zapewne tak – nie czytałem tego, co napisała (może jeszcze kiedyś to zrobię), ale nie zdziwiłbym się, gdyby to poczucie misji miała. Jak ma je wielu ludzi.

Czy można powiedzieć, że brak słuchu i wzroku były dla niej „narzędziami”? Raczej było tak, że ta nieprzeciętnie uzdolniona osoba potrafiła się przebić i wydostać ze strefy milczenia i ciemności, a jeśli coś było jej „narzędziem”, to niezwykle sprawny umysł i takaż wola. Brak słuchu i wzroku nie były „narzędziami” - były niesprzyjającymi okolicznościami, z którymi musiała sobie poradzić. Były przeszkodami, które umiała przezwyciężyć.


Misja jest jednak pojęciem złudnym, mylącym. Choćby dlatego, ze każe w coś wierzyć, albo coś „za bardzo” sobie wyobrażać. Lepiej zamiast przez pryzmat „misji” patrzeć na życie ludzi (i tych żyjących i tych opisanych przez biografów) przez pryzmat innego pojęcia: procesu. To samo odnosi się do narodów i do innych egregorów. Procesy mają swoje uporczywości, swoje nawroty. Są z nimi związane pewne mity. Wolę mówić o procesach niż o misjach.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Mapy i smuty Geopolityka i ezoteryka, jaki to ma związek? »

komentarze

1. prawie każdy • autor: Nierozpoznany#61032012-04-28 21:53:19

rodzi się z planem na życie zapisanym w gwiazdach lub jesli kto woli w podswiadomosci. Ten plan to nie jest misja.

Misją jest zazwyczaj ten plan zmienic, a mozna i nawet trzeba go zmienic, Jest to możliwe:)
[foto]

2. * * * • autor: Przemysław Kapałka2012-04-29 18:27:05

To się mniej więcej zgadzamy.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)