Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 czerwca 2011

Wojciech Jóźwiak

Moja tarotowa droga

Kategoria: Tarot

Kartami tarota zainteresowałem się wtedy, co i astrologią, w roku 1982, ale z początku nie poświęcałem im wiele uwagi. Ważniejsza wydawała mi się astrologia, a także Księga Przemian (Yijing), którą wkrótce (1984) zacząłem tłumaczyć [1] i były okresy, kiedy praca nad nią była moim głównym zajęciem. Tarot otworzył się przede mną (w pewnym stopniu) dzięki pewnej znajomej, która z Anglii przywiozła zasłużony podręcznik Alfreda Douglasa.[2] Wtedy natrafiłem na pewną trudność, okazało się mianowicie, że znaczenia kart z Małych Arkanów, tak jak są podawane w tej książce i w innych, zachodzą na siebie. Powtarzają się. Nie tworzą jednolitego systemu. Nie chciałem wkuwać na pamięć, co która karta znaczy - przeciwnie, czułem, że musi istnieć klucz, który pozwoli widzieć cały system 78 kart jako jeden obraz, jakby jednym rzutem oka.

Także już wtedy, w latach 80-tych, nie mogłem znaleźć talii, którą bym uznał za swoją. Czułem, że z kartami jest jak z zakochaniem... Musi pojawić się talia, na widok której zawołasz: Moja-ci jest! Taka nie przychodziła, więc nauczyłem się trzymać w umyśle zestaw kart, który był moją wizualizacją, a realne karty dostępne na papierze traktować jak Platon cienie na ścianie swojej jaskini - jak niedoskonałe zaznaczenia trzymanego w głowie ideału.

Wielkim krokiem naprzód w rozwoju mojej znajomości tarota było opracowanie do druku książki Rafała Prinkego "Tarot, dzieje niezwykłej talii kart",[3] w wydawaniu której uczestniczyłem; książka wyszła w 1991 roku i dotąd uważam ją za najlepsze istniejące po polsku wprowadzenie do historii tarota.

Wciąż, przez lata, szukałem klucza, który pozwoliłby mi widzieć całą talię jako jeden system znaczeń. (Tym bardziej, że drugi system wróżebny, którym jednocześnie się zajmowałem, Yijing, jest regularny i symetryczny do bólu.) Czułem, że rozwiązanie powinno przyjść ze strony astrologii. Oba te systemy, astrologia i tarot, uzupełniają się. Astrologia wnosi systemową logikę, tarot: fantazję i wizyjność, czyli coś, czego brakuje astrologii, która ma skłonność popadać w suchość i drewniane schematy. Od początku widziałem w tarocie coś, co dla astrologa jest dobrym cwiczeniem wyobraźni i remedium na astrologiczną schematyczność. Coś, co otwiera oko na widzenie. Już w latach 80-tych natrafiłem na książkę, która ogromnie poszerzyła moje rozumienie astrologii, mam na myśli "Harmoniki w astrologii" Johna Addeya.[4] Zainspirowany ideami Addeya, na ich podstawie zbudowałem system punktów harmonicznych w horoskopie. Zodiak, układ 12 punktów, zbudowany jest na liczbie TRZY. Okazało się, że podobne układy można zbudować w oparciu o liczby PIĘĆ - punkty harmoniczne pięciokrotne, i SIEDEM - punkty harmoniczne siedmiokrotne. Punktów tych razem jest w zodiaku 52 - liczba zdumiewająco podobna do 56 kart małych arkanów! Mniejsza od niej o 4, a że cały system składa się z czwórek kart lub punktów, to można się spodziewać, że jakaś mała poprawka pozwoli oba systemy nałożyć jeden na drugi.[5]

Ten problem nosiłem w głowie długo. Kilkakrotnie wydawało mi się, że wiem, po czym zaczynałem próby na nowo. Rozwiązanie przyszło podczas warsztatów szamańskich z Davidem Thomsonem w 1996 r. Karty tarota wskoczyły we właściwe punkty harmoniczne zodiaku. W następnym sezonie, 96/97, prowadziłem zajęcia z tarota dla pewnej szkoły psychotronicznej i podczas tych wykładów dopieściłem znaczenia wszystkich kart, które, jeśli chodzi o małe arkana, pozostają niezmienione do dzisiaj. Tamte wykłady wspominam bardzo ciepło. Były improwizacjami, podczas których, na oczach ok. dwadzieściorga słuchających mnie świadków, dowiadywałem się wciąż nowych rzeczy... Skąd? - od samej struktury tarota. Miałem wrażenie, że sam duch tych kart tak a nie inaczej mnie prowadzi i poucza. Późno zorientowałem się, że wykłady mogę nagrywać. Nagrania te zaginęły, albo gdzieś utknęły podczas przepisywania i redagowania. Obecnie dostępny jest tylko zapis wykładu o Dwójkach.[6] Później pisałem przez dwa lata o kartach dla "Gwiazdy Mówią" i artykuły te zebrałem w końcu w książce [7]. Jest w nich to, co wygłosiłem na tamtych wykładach - których treść pamiętałem dobrze.

W 1999 r. zacząłem prowadzić warsztaty szamańskie [8], które później nazwałem warsztatami Twardej Ścieżki [9], gdzie jednym z głównych działań były podróże przy bębnie, czyli stymulowanie wizji przez dźwięk bębna. A gdyby użyć dźwięku bębna do wywołania wizji tarotowych, do wejścia w świat kart przez bęben? Ten pomysł był wart sprawdzenia, tym bardziej, że sto lat wcześniej w Zakonie Złotego Brzasku [10] praktykowano technikę zwaną scrying, czyli właśnie wizualizacyjne "wchodzenie" w karty, wtedy jeszcze bez bębna. Pierwsze próby wykonałem z przyjaciółmi wiosną 2000, a ponieważ były bardzo obiecujące, odbyłem jesienią tamtego roku warsztaty pod hasłem "Tarot i Bęben". Moje rysunki z tarotowych wizji zamieściłem we wspomnianej książce. Podobne ćwiczenia powtarzałem później kilka razy i uważam je za ważny jeśli nie konieczny etap tarotowego rozwoju, dla każdego.

W latach 90-tych wypracowałem (do tego wszystkiego...) własny sposób rozkładania kart. Ponieważ jest prosty i naturalny i polega na dialogu z kartami, nazwałem go naturalnym rozkładem tarota.[11] W rozkładzie tym nie odwraca się kart do góry nogami - na co mój ścisły umysł od początku nie mógł się zgodzić!

Parę lat temu wydawało mi się, że o kartach tarota wiem wszystko - oczywiście nie "wszystko" dosłowne, tylko ten zrąb systemu, który pozwala mi się swobodnie poruszać po kartach i być nimi zaprzyjaźnionym. Wstrząs przyszedł z niespodziewanej strony. W lutym 2009 Krzysztof Wirpsza przysłał mi do zamieszczenia w Tarace swój tekst pt. "Dodekaedr: dwanaście czakr. Wprowadzenie do cyklu". Krzysztof jest mistrzem enneagramu. Jest zapewne najlepszym znawcą tego systemu w świecie (tak!) i twórcą rozwijającym ten system. "Dodekaedr" miał być układem poszerzającym enneagram. Mnie jednak uderzyło w tym tekście coś innego: powiązanie kart wielkich arkanów tarota ze ścieżkami enneagramu. Zacząłem to studiować sam - i wyświetlił mi się inny niż dotąd miałem obraz Wielkich Arkanów, alternatywny tarot, znakomicie uzupełniający ten układ który znałem. Zaczęły się pojawiać nowe szczegóły znaczeń kart. Od dawna znane obrazy - naga boginka w karcie XVII-Gwiazda, tarcza Słońca w XIX-Słonce, gniewna sędzina-Temida w VIII-Sprawiedliwość... Właściwie każda karta dostawała nowych barw i sensów. Jakby pomysł Wirpszy dodał kartom nieznany wcześniej, dodatkowy wymiar.

Enneagram uznałem za "matrycę", siatkę, na której rozpięte są wielkie arkana, podobnie jak kilkanaście lat wcześniej uznałem zodiak za podobną matryce dla małych arkanów.

Czy moje tarotowe poszukiwania są zamknięte? Po wszystkich tych doświadczeniach, nigdy tego nie powiem. Przeciwnie, jestem przekonany, że tarot i jego psotne duchy [12] jeszcze nie raz mnie zaskoczą.

Wojciech Jóźwiak


przypisy

[1] Richard Wilhelm, I Cing. Księga Przmian. Wyd. Latawiec, 1994

[2] Alfred Douglas, The Tarot. The Origins, Meaning and Uses of the Cards. 1972

[3] Rafał Prinke, Tarot, dzieje niezwykłej talii kart. 1991

[4] John Addey, Harmonics in Astrology. 1976

[5] Ta poprawka polegała na tym, że w punktach kardynalnych - czyli w początkowych punktach znaków Barana, Raka, Wagi i Koziorożca - leżą po dwie karty (nie jedna). Są nimi Asy i Dziesiątki. Asy symbolizują początek procesu, Dziesiątki jego koniec, taki że "dalej ściana".

[6] Wykład o dwójkach tarokowych, w Tarace

[7] W.J. Tarot wizyjny i wróżebny. 2002; w Tarace: Tarok/tarot. Pełny przegląd znaczeń kart

[8] Warsztaty szamańskie - praktyczny terenowy podręcznik - w Tarace

[9] Twarda Ścieżka i jej warsztaty - w Tarace

[10] W Wikipedii: Hermetic Order of the Golden Dawn, Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku

[11] Naturalny rozkład Tarota - w Tarace

[12] Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra; rozdz. "O czytaniu i pisaniu"; w przekładzie Wacława Berenta: "Chcę mieć psotne duchy wokół siebie". W oryginale są: die Kobolde, w przekł. Lisieckiej-Jaskuły: "gnomy", co raczej nie tak, bo gnomy zbyt ponure i ziemne.


komentarze

[foto]

1. Tarot lubi zaskakiwać • autor: Terravis Wiktor Rumocki2011-06-02 20:08:26

Witam Panie Wojtku! Też zauważyłem, że Tarot potrafi zaskoczyć. Można się w te karty wpatrywać tygodniami i nagle dostrzega się coś, co każe zadać sobie samemu pytanie dlaczego zauważyłem to dopiero teraz? Tarot przypomina wielki ozdobny sześcian z wyrytymi na nim różnymi znakami, gdy przyjrzymy się temu sześcianowi z bliska to mamy szansę zauważyć, że jest to tak naprawdę skrzynia, po otwarciu której możemy wyjąć następny sześcian. Gdy obejrzymy go dokładnie, to okazuje się, że to następna skrzynia... i tak dalej, coś na podobieństwo rosyjskich bab tzw. matrioszek. Wracając do twojego sposobu przyporządkowania Małych Arkanów do Zodiaku przedstawionego w tekście Koło czyli tarok i zodiak to osobiście uważam go za lepszy niż ten rodem z Zakonu Złotego Brzasku: w tamtym systemie (który w wiekszości podaje bardzo podobne do twoich znaczenia małych kart) występuje nie podobająca mi się koncepcja traktowania Księżniczek (tj. Waletów) jako kart pełniących funkcję tzw. Tronów Asów. Chodzi o to, że w tamtym systemie Asy i Księżniczki (Walety) nie są przyporządkowane do stopni Zodiaku, tylko pełnią funkcję władców kwadrantów przestrzeni nad Biegunem Północnym.

2. NIEŚWIADOMOŚĆ lubi zaskakiwać • autor: Nierozpoznany#35132011-06-03 22:43:46

Czy nie wydaje się Wam panowie, że te wszystkie podróże w/g map stworzonych w bardziej lub mniej zamierzchłych czasach - astrologia, tarot, księga przemian, techniki szamańskie i inne... to jest ciągle jedno i to samo - penetracja nieświadomych treści, celem poszerzenia ŚWIADOMOŚCI ?
[foto]

3. Do Videoserwisa • autor: Wojciech Jóźwiak2011-06-09 09:53:10

Drogi Videoserwisie,
jeśli chcesz publikować w Tarace ulubione manifesty lub inne obszerne teksty, poproszę Cię, żebyś się skontaktował ze mną: red@taraka.pl.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)