zdjęcie Autora

09 czerwca 2020

Adam Pietras

Moja zdroworozsądkowa filozofia
Między - między

Kategoria: Pytania i granice


Swojego czasu, po wojażach w krainie filozofii, scjentyzmu, archetypów, sceptycyzmów etc. zacząłem poszukiwać najbardziej jak to możliwe - zdroworozsądkowej - filozofii na świecie. Miał to być sposób myślenia, który ogarniałby z jednej strony ludzkie doświadczenie egzystencjalne (ci, którzy nie przywykli do refleksji nad fundamentami nadal będą uznawać to za czczą abstrakcję - na zdrowie!) z drugiej zaś uwzględniać w jakiś całościowy sposób świadomość współczesnego człowieka - a przynajmniej mnie samego jako zindywidualizowanego egzemparza.

Ludzie uduchowieni - czy z gór, czy z dołów, ale nigdy ze środka - zgadzają się, iż życie jest czymś niezwykłym. Dla jednych jest ono bólem - jak u Gombrowicza, który słowo "Bóg" zamieniał na "ból". Dla innych walką - jak dla Nietzschego, który właściwie oprócz samego siebie niewiele chyba rozumiał. Dla jeszcze innych - poznaniem. Taki nie zważa na poplamiony krawat, grafitti i raczej niewyszukaną muzykę nadawaną w krajowej TV, natomiast skupia się na jakichś tajemnych szlaczkach i obliczeniach, gadając raz po raz o rzeczach, których nikt prócz jego kolegów nie jest w stanie pojąć. Swoją drogą, wspaniały typ.

Innymi słowy: poszukiwałem "filozofii dla wszystkich". W trakcie moich poszukiwań zdałem sobie sprawę, iż wiele tu zależy od komunikacji, bądź inaczej: języka. Pogląd zwany irrealizmem głosi, iż nie istnieje żadna obiektywna rzeczywistość - są natomiast tylko języki, lepsze lub gorsze, tylko poglądy, wglądy, wyobrażenia etc. Zwolennicy tego poglądu zazwyczaj poszukują wspólnoty opartej o dyskusję, lecz gubi ich intelektualizm, przez który nie rozumieją innych języków, niż czysto technicze. Co poniekąd wyklucza ich zdolność do rozumienia czegokolwiek poza własnymi teoriami.

Swoją "filozofię zdroworozsądkową" zaprojektowałem jako praktyczną, pozostawiając w niej zacisze (cisza? kruchta? kącina?) dla jakichś bogów - o których nic nie wiem prócz tego, że potrafię o nich myśleć i odkrywać w życiu codziennym. Ponadto postanowiłem wziąć za dobrą monetę wszystko to, co niegdyś uznawało się za fundament, a co w czasach przejaskrawienia uważa się za banały - a więc: "zawsze dąż do celu"; "miej cześć dla starców"; "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe"; "nie bądź hipokrytą"; znalazłoby się prawdopodobnie jeszcze kilka innych banałów, które, zdaje się, tworzyły kanon światowej literatury - ale które z racji ich oczywistości a być może braku autorytetów, przestały być przedmiotem intensywnego namysłu. (Celowo mówię intensywnego, bo komuż od czasu do czasu nie przyjdzie do głowy "czy to jest przyjaźń? - czy to jest kochanie?")

Tekst który właśnie piszę ma w pewnej mierze naturę osobistą. Mam na to swoje usprawiedliwienie, a właściwie dwa. Po pierwsze, moje pokolenie przeszło w stronę "kultu autentyczności", przez co większe znaczenie niż syntetyczna wiedza ma własne doświadczenie. Drugie jest takie, iż, pomimo mojej niechęci do porównań w dół bądź w górę, elementem prawdziwej twórczości jest pierwiastek osobisty. Doświadczenie jest naszym kapitałem, nawet, jeśli pochodzi z naszych wad i grzechów. 

Ktoś by teraz, kiedy już poruszyłem wątek filozofii (metafizyki, ontologii), zapytał - co więc tak na prawdę myślisz? Myślę więc, iż poza akcją i reakcją, poza schematem i emocją, poza wiedzą i literaturą - pozostaje ogromna przestrzeń do zagospodarowania przez Wyobraźnię. Być może świat, jaki nam pozostawili bogowie - o ile istnieją - ujawnia się dopiero w paradoksach albo białych plamach, w których jedno i drugie jest wyzwaniem - do rozgryzienia albo do pokolorowania. Dlatego kocham mity, bajki, naukę i poezję. 



Korekta przez: Wojciech Jóźwiak (2020-06-10)


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)