Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 czerwca 2012

Tanna Jakubowicz-Mount

Moje Findhorn

Kategoria: Ekologia
Tematy/tagi: ekowioskaholistyczna społecznośćpodróże

„Jesteśmy pielęgniarzami śmiertelnie chorego starego świata
i położnikami nowego człowieka i świata”.
May East

O tym, żeby zobaczyć i poczuć Findhorn marzyłam od dawna. Jawiło mi się jako spełnienie snu o wspólnocie i wolności. Wspólnocie ludzi, którzy chcą tworzyć dobre miejsce życia i rozwoju dla wszystkich istot, wolności stawania się sobą prawdziwym. I wreszcie się udało, zostałam maju 2012 zaproszona na świętowanie 50 lecia Findhorn i 25 lecia Międzynarodowych Zgromadzeń Ośrodków Holistycznych. Ucieszyłam się bardzo. Gościliśmy Zgromadzenie w 1994 r. w Polsce w Kazimierzu nad Wisłą i było to niezapomniane spotkanie z największymi zapaleńcami i pionierami ruchu holistycznego na świecie - Ralphem White z New York Open Center i innymi. Wtedy przyjechali też Mattie Davis-Wolfe i David Thomson – uzdrowiciele z „Sacred Circles”- Seattle, Washington. Zaprosili nas na poranne powitanie słońca w tańcu przy bębnach i zanim się zorientowałam, co się ze mną dzieje, już byłam wielką niedźwiedzicą otwierającą serce na przyjęcie zabłąkanych dusz swoich przodków. I tak niechcący wdepnęłam na ścieżkę szamańską. Po latach praktyki zostałam inicjowana jako Starsza w Kręgu i nazwana Thunder Bear Woman.

Ale to tylko dygresja, więc wracam do mojego doświadczania Findhorn.


Jak się żyje w wiosce

Pierwsze wrażenie kiedy Carl przywiózł mnie w środku nocy – to wioska Hobbitów- małe chałupki wśród zieleni, a moja najśmieszniejsza, bo sklecona z beczki po whisky. Poszłam spać z gorącym termoforem bo zmarzłam i zmokłam w podróży. Dopiero następnego dnia się okazało, że to ogromny teren pełen pięknych, oryginalnych domków z ogródkami, ogrody warzywne, szklarnie, living machine, czyli oczyszczalnia ścieków, panele słoneczne, wiatraki. Wioska jest prawie samowystarczalna z pełnym obiegiem odnawialnej energii, własną walutą Eko, własnym sklepem, wielką kuchnią i stołówką, która serwuje 2 posiłki dziennie itp. Ludzie wyluzowani, przyjaźni i pomocni. Kiedy zachorowałam, następnego dnia miałam już torbę pełną leków.


Zasady etyczne i wartości przyjęte w wiosce są bardzo przejrzyste:

1. Trzeźwość: zachowuję uważność i przytomność, nie przyjmuję narkotyków, nie odurzam się żadnymi substancjami zmieniającymi świadomość;

2. Praktyka duchowa: zobowiązuję się praktykować duchowo, żeby pracować dla większego dobra;

3. Służba: zobowiązuję się służyć innym i naszej planecie;

4. Rozwój osobisty: zobowiązuję się rozwijać swoją świadomość i przyjmować całkowitą odpowiedzialność za swoje działanie i jego wpływ na środowisko;

5. Szacunek dla innych: z całego serca zobowiązuję się szanować innych ludzi – ich odrębność, ich pochodzenie, poglądy i problemy, jak również wszystkie formy życia jako święte aspekty Całości.

6. Bezpośrednia komunikacja: dążę do tego, żeby komunikować się jasno i uczciwie poprzez uważne słuchanie, odpowiadanie z poziomu serca, pełną akceptację. Nie obgaduję ludzi za plecami, mówię im wprost co myślę;

7. Bez przemocy: zobowiązuję się nie używać przemocy, nie nadużywać innych emocjonalnie, seksualnie i psychicznie. Będę rozpoznawać źródła irytacji, krytycyzmu i złości w sobie, nie projektując ich na innych. Będę pracować nad rozwiązaniem moich osobistych problemów.

8. Współpraca: żyjąc w duchowej społeczności, której funkcjonowanie zależy też od mojej kooperacji, zobowiązuję się jasno komunikować moje decyzje i rozważać opinie innych ostrożnie i z szacunkiem.

9. Rozwiązanie konfliktów: zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby rozwiązać moje konflikty. Zaproszę mediatora, który pomoże znaleźć rozwiązanie lub kompromis.

Każdy z mieszkańców ma swoje prywatne, czy nawet rodzinne życie w swoim domu, ale także zobowiązania wobec całej społeczności: stałe dyżury w kuchni, jasny zakres odpowiedzialności.


Network of Light – Sieć Światła

Prawie od początku istnienia Findhorn Foundation Community jednemu z założycieli pojawiła się wizja ośrodków holistycznych, które świecą w uniwersalnej sieci światła. Peter Caddy miał głębokie przeświadczenie, że ośrodki promieniujące nową, całościową wizją życia, powinny połączyć swoje energie, aby skuteczniej przyczyniać się do ewolucji planetarnej świadomości.

Tak więc Findhorn jest duchową wspólnotą, wioską ekologiczną - ecovillage i ośrodkiem holistycznej edukacji. A wszystko to służy jako laboratorium transformacji- wypracowaniu nowego modelu życia współtworzonego z naturą, służącego zrównoważonemu rozwojowi i pokojowi na świecie.

Fundamentalne zasady i wartości to:

  • głębokie słuchanie i działanie ze źródła mądrości
  • współdziałanie z inteligencją natury
  • służba światu.

Zgromadzenie Ośrodków Holistycznych

Po dwóch dnia oddechu po podróży i sycenia się ciszą Findhorn-Park, przewieziono nas do Cluny - starego, pięknego hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Tutaj pracowali w latach 50ych zeszłego wieku założyciele Findhorn, wspomniany już Peter Caddy jego żona Eileen i Dorothy Maclean. Historia jest fascynująca, ale chodzi mi bardziej o przekazanie duchów czasu obecnego.

Zebraliśmy się w kręgu w wielkiej sali i okazało się, ze przyjechało 37 osób z 27 ośrodków z 16 krajów i 5 kontynentów:Ameryka, Azja, Afryka, Australia i Europa. Piękna Afrykanka z Kenii Karambu Ringera, która zbudowała dom dla sierot po zmarłych na AIDS matkach, Wietnamczyk Dam Trongh Tuan, który stworzył ośrodek dla mniejszości etnicznych, dziewczyna z Laosu, która stworzyła przestrzeń edukacji i pojednania dla zwaśnionych klanów, Ombra z Auroville- miasta-państwa gdzie panuje nowy system bez władzy - anarchia i niezwykły model społeczności, i całe mnóstwo osób reprezentujących znane Ośrodki na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, takie jak Esalen, Breitenbush czy Haven, ze wschodniego wybrzeża New York Open Center, a także przedstawicielki ośrodków z Hawajów, Wysp Kanaryjskich i w końcu ZEGG z Niemiec, Kitież (Kitezh) z Rosji i wiele innych. Wszyscy opowiadali o swoich misjach i programach obejmujących całe spektrum działań adresowanych do wszystkich wymiarów ludzkiego istnienia: cielesnego, emocjonalnego, mentalnego i duchowego. Wspólnym mianownikiem i celem działania ośrodków jest tworzenie kultury holistycznej, która jak sama nazwa wskazuje kultywuje całościowy rozwój człowieka w całości jego powiązań z Ziemią i Wszechświatem. Jest to kultura miłości, współodczuwania i szacunku dla najbardziej różnorodnych przejawów życia. Wizja holistyczna pokazuje świat jako jeden organizm, w którym wszyscy jesteśmy współzależni w sieci wzajemnych powiązań.


Od Homo Separatus do Homo Holos

To co ja wniosłam do kręgu wspólnych obrad, to propozycja, aby utworzyć Radę Starszyzny, która głęboko pochyli się nad najbardziej gorącym tematem kryzysu ekonomicznego, ekologicznego, humanitarnego i duchowego ludzkości i poszuka twórczych rozwiązań pod hasłem: jak możemy wyjść naprzeciw najbardziej istotnym potrzebom ludzi w dobie kryzysu i transformacji.

Moje uzasadnienie było następujące: To co wydaje się oczywiste, to, że stary porządek świata zbudowany na fałszywym micie oddzielenia człowieka od ziemi i całego istnienia stworzył człowieka Homo Separatus, który czuje się odcięty i samotny w obcym i groźnym wszechświecie. Pełen lęku przed życiem i śmiercią za wszelką cenę usiłuje ten świat podbić, uczynić sobie poddanym i wyeksploatować dla swoich celów. To on właśnie oderwany od źródeł życia, zwrócił swoją energię przeciwko życiu na Ziemi, tworząc globalizację terroru, głodu i przemocy. Więc jak powiedziała jedna z pionierek Findhorn, May East, pielęgnujemy tego starego i śmiertelnie chorego pacjenta, karmiąc go iluzjami , żeby nie oszalał z przerażenia.

Jaki człowiek taki świat. Świat jaki tworzymy jest odzwierciedleniem naszej świadomości. Dlatego świadomi i światli ludzie na całym świecie pragną abyśmy dokonali zwrotu ku Całości, abyśmy odzyskali głębokie połączenie z Ziemią i Całością Stworzenia. Stańmy się położnikami nowego człowieka, który dojrzewa w nas do przyjścia na Ziemię - nazywam go Homo Holos, ten, który obejmuje cały świat czułą świadomością. Spokojny i mocno osadzony, czuje się w świecie jak w domu. Czerpie z całej obfitości istnienia.


Rada Starszyzny

Przedostatniego dnia zgromadzenia rozgorzała mocna dyskusja na temat jakie tematy najbardziej nas grzeją i co chcemy wnieść na Forum całego kręgu.

I przyznam, że byłam naprawdę szczęśliwa, kiedy temat, który wniosłam, trochę przeformułowany jako „Przyszłość ośrodków holistycznych w kontekście podstawowych potrzeb ludzi w czasie kryzysu i transformacji” zyskał największą ilość głosów.

Po gorącej burzy serc w sześciu podgrupach, otworzyłam świętą przestrzeń Kręgu Rady Starszych, gdzie wybrani, doświadczeni i szanowani reprezentanci różnych ośrodków trzymając „kij do mówienia” dzielili się wizjami i opiniami wyłonionymi w ich zespołach.

Przytoczę sedno ich wypowiedzi, które wskazuje najistotniejsze trendy myślenia o działaniu dla społeczeństwa w kryzysie:

Rosemary: To co najważniejsze to rozpoznać czy powoduje nami lęk, czy miłość. Jesteśmy ośrodkami osadzonymi w miejscach mocy. Powinniśmy tworzyć modele zrównoważonego rozwoju I pokoju i pomagać ludziom lepiej zarządzać sobą.

Liza: W kontekście katastrofy świata ważne jest ustalenie głównego sensu działania naszych ośrodków w perspektywie 50 lat. Powinniśmy stać się mocnymi punktami głębokiego spokoju i wglądu - tak jak w oku cyklonu. Istotne jest, żeby nasza motywacja do działania płynęła z głębokiego kontaktu z rzeczywistością a nie z unikania rzeczywistości. Czy pracujemy w Wietnamie z tematem przetrwania czy na Zachodzie z tematem duchowego głodu, to sens tej pracy jest taki sam.

Rachel: Najbardziej radykalne działanie to gromadzenie ludzi razem i budowanie wspólnoty. Także sięganie do społeczności poza ośrodkiem, praca w miastach, programy edukacyjne dla młodych. Jest rosnąca potrzeba spotkań twarzą w twarz.

Brigitte: Słuchanie i kontakt z ludźmi, których oceniamy jako nie duchowymi. Samo przebywanie z nimi bez intencji zmieniania ich może im pomóc.

Ralph: chodzi o to, żeby ludzie nie musieli podróżować,żeby dostać wiedzę i doświadczać różnych punktów widzenia. Dlatego webminaria, konferencje w necie, intensywna wymiana poglądów. Wizja holistyczna przenika do mainstreemu. Nowy York staje się ecocity dzięki wielkim marketom ze zdrowym jedzeniem. Ważne też ,żeby być aktywistą, włączać się w ruch „Occupy Wall Street” i tym podobne.

Christopher: Ważne, żeby wspierać obywatelskie nieposłuszeństwo. Budować wspólnoty na bazie serca. Nasze hasło to: „Przemienić miłość do mocy (do władzy) w moc miłości”. Kultywować praktykę duchową, żeby utrzymać grunt w sytuacjach chaosu. Wprowadzać nową edukację, która uczy jak odzyskać poczucie przynależności do świata. Odzyskać połączenie ze źródłem życia dzięki rytuałom i ceremoniom.

Lila: Działajmy tak, aby było coraz mniej oddzielenia między ludźmi myślącymi holistycznie a „lokalsami”. Jest potrzeba budowania większych wspólnot. Ośrodki światła powinny łączyć się lokalnie i globalnie.


Tanna:

Zogniskujmy nasze siły po to, żeby wyjść naprzeciw duchowym i emocjonalnym potrzebom ludzi takim jak: potrzeby wspólnoty i solidarności, autonomii i wolności, miłości i docenienia życia jako daru, doświadczania sensu i znaczenia życia, inspiracji, współodczuwania i wsparcia, komunii z wyższą siłą i tajemnicą istnienia, pogodzenia ze śmiercią. Jedna z konkretnych dróg przemiany jaką możemy zaproponować to ponowne wprowadzenie do naszego życia ceremonii i rytuałów, które pomogą odzyskać ogniwo świadomości, które łączy nas z Całością Stworzenia i prawdziwymi cyklami i etapami w kole naszego życia:

  • z naturalnymi rytmami Ziemi i Księżyca: pełnia, przesilenie, równonoc i inne;
  • z życiem społeczności- święta rodzinne i wspólnotowe;
  • z życiem rodziny: rodzenie, macierzyństwo, ojcostwo, umieranie, śmierć.
  • z życiem osobistym: podejmowanie nowych ról i wyzwań, stawanie się kobietą, twórczynią, wojowniczką, matką, ... ojcem, mężczyzną itd.

Podsumowując powiedziałam, że powinniśmy wspierać obecne trendy cywilizacyjne, które stanowią przeciwwagę i alternatywę do starego porządku świata:

  • - od drapieżnej walki o zasoby naturalne, do traktowania ziemi jako wspólnego dobra dla wszystkich jej mieszkańców;
  • - od globalnych korporacji do lokalnych, samowystarczalnych wspólnot;
  • - od polityki hegemonii i konfrontacji do polityki głębokiej demokracji, dialogu i porozumienia;
  • - od konkurencji i ostrej rywalizacji do większej solidarności i synergii;
  • - od modelu autorytarnego cechującego się nadużyciami władzy, hierarchii pionowej, dominacji i kontroli do modelu partnerskiego gdzie jest więcej szacunku, spokoju i zaufania.

Zakończyłam Radę Starszyzny mówiąc, że był to krąg pełen mocy. Dodałam, że powinniśmy wspierać zmianę od globalizacji strachu, głodu i przemocy do globalizacji miłości, obfitości i wolności!


Tanna Jakubowicz-Mount



komentarze

[foto]

1. Torba pełna leków • autor: Przemysław Kapałka2012-06-26 15:26:49

Czy te leki, które Pani otrzymała podczas choroby, też były holistyczne? Czy takie, jakie znamy z naszych aptek?

2. świadomość na wysokości zadania • autor: Nierozpoznany#33372012-06-30 15:22:12

Jak żywa stanęła mi przed oczami scena opisana przez Baird'a T.Spaldinga w „Życie Mistrzów Dalekiego Wschodu”, gdzie Jezus, Budda , Mistrzowie i inne byty wspólnie zasiadają do uczty, gdzieś tam w innym wymiarze, słuchają pouczeń i wskazówek jak żyć w szczęściu i osiągnąć życie w wieczności. Amen.
Rozumiem, że taka przynależność jest dobrowolna, bo zgoda na współtworzenie owej społeczności, bycie jej trybikiem, musi wynikać z własnej i nieprzymuszonej woli. Jednak coś mi tutaj zgrzyta. Mam ambiwalentne odczucia. Człowiek jest „zwierzęciem stadnym”, ale żeby aż tak? Rozumiem, że przyjęcie i poddanie się postulatom wioskowej społeczności jest „dziesięciorgiem przykazań”, które zobowiązujemy się przestrzegać. Tylko po co zaraz budować „getta”? Czy podnoszenie świadomości nie powinno rozpływać się na ludzkość samoistnie jak fala ? Wyodrębnianie terytorium, „okalanie” drutem kolczastym i podkreślanie inności jest wyrazem wzrostu ego, a nie jego zanikowi. Bo trzeba nie mieć ego, żeby poddać się wspólnocie i rozpłynąć się w masie ludzkiej. Jezus, Budda, Przewodniczący Starszyzny, czy oni też zmywają naczynia po całej tej uczcie ? ..czy pozwalają zmywać innym po sobie w zamian za „pouczenia' na drogę do doskonałości i wzrostu świadomości? Wy maluczcy słuchajcie i zmywajcie..tak dla dobra wspólnego, oczywiście.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)