Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

23 września 2008

Ewa Maria Kornacka

A może jednak polaryzacja?
Odpowiedź na artykuł Krzysztofa Wirpszy 'Stany a sens'

Kategoria: Własne doświadczenia
Zob. też: Krzysztof Wirpsza, Stany a sens (2008-09-11)

Odpowiedź na artykuł Krzysztofa Wirpszy Stany a sens


Dziękując autorowi za interesujące spojrzenie na problem wiedzy ezoterycznej szeroko pojętej jako "barokowy gmach wiedzy", która funta kłaków nie warta, pozwolę sobie nie zgodzić się z nim. Myślę, że jednak jest to bardzo cenna wiedza, choć często wykorzystywana dość chaotycznie.


Pytanie o znajdywanie sensu życia w szczęśliwości można rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Czy natężenie tego stanu musi być stałe, czy to jest stan, który w życiu przydarza się niektórym częściej, innym rzadziej? Czy poczucie sensu w ogóle musi być uświadamiane i czy musi być obecne? Czy może ważne są wątpliwości, które mogą doprowadzić do zmiany kierunku własnego rozwoju? A co za tym idzie należałoby może zapytać czy w ogóle poczucie sensu musi być zdefiniowane? Pan Krzysztof Wirpsza dotknął w swoim eseju drażliwego punktu, mianowicie jak połączyć oba na pozór nieprzenikające się światy duchowców i nieduchowców. Sposób przedstawienia przez autora problemu prowadzi do wniosku, że są to dwa niemieszające się światy, zamknięte enklawy. Myślę jednak, że właśnie usilna praca każdego, kto chce osiągnąć stan szczęśliwości, musi uwzględniać porównywalną ilość i jakość aspektów z jednego i drugiego obszaru - tak, aby wzajemnie mogły się uzupełniać.

Powszechnie wiadomo, że jest w świecie wiele pojęć, określeń stanów emocjonalnych oraz zjawisk fizycznych o postaci biegunowej. Znaczy to tyle, że mamy do czynienia ze skrajnościami tak jak w przypadku określanych przez autora duchowców i nieduchowców. Z przedstawionego materiału wynika, że żadna z grup nie jest w stanie osiągnąć stanu szczęścia na trwałe, bo neguje przydatność we własnym rozwoju tego drugiego bieguna. Wydaje się, że ten problem można łatwo rozwiązać poprzez znalezienie złotego środka, swoistej jedności, równowagi. Dla lepszego zobrazowania posłużę się kilkoma przykładami.

Istotą całego świata i jego rozwoju jest polaryzacja, dwubiegunowość. Najprostszym modelem jest światło i jego fizyczne definicje w zależności, o jakiej postaci tej energii mówimy. Dualizmu falowo-korpuskularny pozwala na określenie tego zjawiska za pomocą innego sposobu definiowania. Można na nie spojrzeć jako na falę elektromagnetyczną lub zbiór cząstek, co można określić jako definicje różnych krańców. Zwróćmy uwagę, że ludzkie oko odbiera energię świetlną w jednakowy sposób niezależnie od zastosowanej definicji. Wiadomo, że nasze zmysły odbierają tylko część tego, co kreśli definicja krańców, choć odbieramy tę energię różnymi zmysłami. Widzimy fale światła w zakresie widzialnym, falę świetlną w zakresie podczerwieni odczuwamy jako ciepło, a promieniowanie nadfioletowe obserwujemy po jego skutkach: gdy działają na melaninę, która chroniąc skórę absorbuje energię ultrafioletu i wywołuje opaleniznę.

Przeciwieństwem duchowości jest fizyczność, a jednak mamy obie te płaszczyzny w sobie jednocześnie. Ciało ludzkie można postrzegać jako zbiór podwójnych narządów (ręce, nogi uszy, oczy, nozdrza, itp.), które współpracując ze sobą podążają w jednym realizowanym celu. Gdy któreś z pary jest chwilowo unieruchomione (np. noga w gipsie), to zaburza  to działanie drugiego z pary i ma wpływ na obniżony komfort całego ciała. Oczy pracujące prawidłowo dają jeden ostry obraz, z dwóch obiektów dochodzimy do jednego, tak jak  z dwubiegunowości zjawiska musi dojść do równowagi, jedności.

Przeciwieństwa nie tylko się nie odpychają, ale wręcz przyciągają się tak jak w magnesie.  W elektrolitach kationy dążą do katody tak jak aniony dążą do anody, a bez tego ruchu różnoimiennych cząstek nie popłynąłby prąd, czyli z pracy i konfrontacji krańców nie byłoby końcowego efektu, czyli nowej jakości. Współpracując ze sobą osiągają równowagę. Przeciwstawne bieguny mogą być zrównoważone i osiągnąć stabilność przy jednakowym udziale każdej ze składowej - co pokazuje huśtawka typu "ważka".

Kolor czarny i biały definiują rzeczywistość na zupełnie innych przesłankach, ale by dobrze współpracować z takim światem musimy wybrać pewne elementy z każdej definicji odbierane przez nas indywidualnie, dla każdego mogą to być zupełnie różne składniki, i spróbować zobaczyć pewnego rodzaju wypadkową tego procesu w postaci zmiksowanej szarości. Możemy rozpatrywać również inne kolory, bo szary mimo swej wyrazistości nie jest kolorem, którym chce się otaczać szczęśliwy człowiek. Weźmy na przykład barwy podstawowe: czerwony, niebieski i zielony. W pewnej ich proporcji otrzymamy kolor indygo uważany przez ezoteryków jako kolor najwyższego wtajemniczenia i duchowości. Gdy wrócimy  do źródłowych kolorów, to możemy odpowiedzieć na pytanie. ile z każdej energii określanej różnymi barwami należy zgromadzić, aby dojść do szczęścia.

W myśl luźnej ezoterycznej definicji człowieka jako istoty doskonałej samej w sobie, traktującej każdego jako niepowtarzalny wzór jednostkowy, szukajmy własnych składowych dopełniających nasze barwy życia. Wykorzystując własną wiedzę ezoteryczną, tu ograniczę się jedynie do astrologii i wyznaczanych przez nią żywiołów, z jakimi przyszliśmy na ten Świat. Wydaje się, że zadaniem na TO Życie jest właśnie szukanie komplementarności, czyli nauczenie się korzystania z żywiołów danych z urodzenia jak i poszukiwanie ich dopełniających przeciwieństw. Wydaje się, że Życie oparte na wyborze dwu skrajności osiąga apogeum, jeśli uda się osiągnąć punkt środkowy, punkt równowagi.

Czy tak czy inaczej poszukiwanie sensu życia jest ciężką pracą i wydaje się,  że zwykle mamy do czynienia z chwilowymi okresami szczęśliwości przeplatanych stanami pewnego zdezorientowania, rozpoznawania terenu naszej rzeczywistości, ustalania priorytetów, aby znów dojść do upragnionego stanu akceptacji i dobrego stanu ducha.

Uzyskanie pogłębionej motywacji do życia okazuje się być ciężką pracą obliczoną na każdy dzień naszego życia. To, co ma być lekkie, tworzy się z mozołem. Improwizacja jest fascynująca, gdy poprzedzi ją elementarna praca przygotowawcza.


Nie upadajmy zatem na duchu w poszukiwaniu szczęścia, tylko twórzmy je.


Ewa Maria Kornacka
e.m.kornacka[_at_]gmail.com



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)