Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 czerwca 2004

Piotr Jaczewski

Mózg a światy duchowe
Mózg jako antena odbierająca sygnały z duchowego świata, czy ich źródło?

Kategoria: Pytania i granice

Czy istnieją światy duchowe? Światy energii i niecodziennych istot, światy w których wędrujemy w czasie snu lub medytacji? A jeśli tak, to jaką rolę gra tu mózg? Czy jest tylko galaretowatą masą komórek, służącą za antenę odbierającą sygnały z duchowego świata, czy jest twórcą takich fenomenów - czy są one skutkiem ubocznym jego pracy? W zależności od koncepcji, światopoglądu naukowego lub duchowego w różnym stopniu przyjmuje się jedną z tych koncepcji. Z reguły zwolennicy jednej trzymają się z dala od drugiej, choć oczywiście zdarzają się próby łączenia tych punktów widzenia. Zastanówmy się nad tym.
Owe światy duchowe, postrzegane są w snach lub na pograniczu snu i jawy, kiedy mózg zajęty jest wewnętrzną pracą, a dominują wolniejsze rytmy jego pracy mózgu: zamiast szybkiego rytmu beta dominuje powolny, ale silniejszy rytm alfa, a nawet delta lub theta. Mniejszy jest udział zmysłów zewnętrznych w jego pracy, natomiast intensywniejsza praca wewnętrzna.
Przyjrzyjmy się teraz różnym światom duchowym lub poziomom. W większości systemów pracy wewnętrznej oprócz świata fizycznego, uznaje się istnienie następujących poziomów: eterycznego, astralnego, mentalnego i duchowego. A czasem dzieli się to nawet na więcej warstw, uznając, że owe warstwy "wibrują" z coraz to większą częstotliwością, przenikając się wzajemnie. Jaka jest wada tej teorii? Jeśli te światy tak szybko wibrują, to po prostu nasza świadomość nie ma do nich w ogóle dostępu, jako że ledwo sobie radzimy z odbiorem wrażeń z całkiem powolnego świata fizycznego. Zostawmy więc tę teorię w spokoju, tymczasem:
Wyobraźmy sobie sytuację, w której w wewnętrznym obiegu informacji uaktywniony jest ośrodek dotyku i ruchu, a cała reszta ośrodków zmysłów jest nieaktywna. Otrzymamy wizję świata jako energii pełnego "przepływu", wibracji i drżenia. Inne ośrodki, jeśli zostaną wzbudzone przez impulsy z niego płynące, dołączą do tego swoje wrażenia: barwy, a nawet dźwięki.
Kolejna sytuacja to taka, w której prym wiedzie ośrodek wzroku, a reszta zmysłów działa wtórnie. Otrzymamy świat wizji i duchowych podróży. Dodajmy, że ze zmysłem wzroku połączony jest ośrodek równowagi, więc można mieć tutaj wrażenia szybkiego ruchu, unoszenia się lub spadania.
Weźmy sytuację trzecią: uaktywniony ośrodek słuchu oraz mowy, a reszta wtórna - otrzymamy wtedy świat abstrakcji, idei przekazywanych za pośrednictwem wielu obrazów lub przekazów formujących się wprost w głowach zainteresowanych.
Weźmy sytuację czwartą, kiedy uaktywniony jest ośrodek węchu oraz tzw. starsze części mózgu z nim bezpośrednio związane, a reszta pozostaje wtórna. A otrzymamy doświadczenie pełne intensywnych emocji. Pomijając to, że ośrodek emocji czyli układ limbiczny jest związany z węchem, to jeszcze wrażenia zapachowe najczęściej interpretujemy w kategoriach przyjemne-nieprzyjemne. Dodajmy to, że pobudzony układ limbiczny jest związany z poczuciem siły i panowania nad swoim terytorium, a otrzymamy doświadczenie lub wizję budującą silne poczucie indywidualności, przeżycie duchowe odmieniające nasze poczucie miejsca w świecie.
Podsumujmy to troszkę. Nie chcę stwierdzić, że przeżycie duchowe jest złudne, że wewnętrzne światy nie istnieją - bo istnieje przecież pewna ilość parapsychicznych fenomenów, których nie można zredukować do mechanistycznej wizji świata. Jakie to są zjawiska, to już nie temat na ten artykuł, może poza jedną ciekawostką: badania EEG z różnymi mistrzami medytacji pokazały, że możliwe jest normalne funkcjonowanie umysłu, a nawet rozwiązywanie zadań matematycznych, przy aktywności mózgu z dominującym rytmem alfa lub nawet delta, wskazującymi na jego niską aktywność, charakterystyczną dla śnienia lub snu głębokiego. Ale wróćmy do tematu: jeżeli istnieje czynnik X, siła duchowa - to jej percepcja zależy od naszego mózgu, a jej odczucie nie jest czymś niezależnym od naszych przekonań, myślenia i wspomnień, lecz raczej bazuje na nich. Oraz jeśli jest taka siła, to jest jedna: przenosi tylko informacje, na które reagujemy na wiele sposobów.
Dodatkowo, jeśli spojrzymy na to od innej strony, to raczej ze względów oszczędności nie istnieje żaden osobny ośrodek percepcji pozazmysłowej. O ile stoi za tym jakaś "energia życiowa" to takim odbiornikiem jest po prostu całe ciało. Badając mechanizmy działania autohipnozy odkryto, że wspomnienia i wyobrażenia wywołują reakcje w organizmie. Najprawdopodobniej dzieje się tak i w drugą stronę: drobne różnice w biochemii i aktywności elektrycznej komórek i tkanek wywołują, poprzez informacje docierające do mózgu, wyobrażenia zbliżone do zapamiętanych w podobnych okolicznościach - są one jednak zazwyczaj traktowane przez nasz mózg jako szum i odfiltrowywane, choć jednak niezauważalnie zabarwiają naszą codzienną aktywność.
Co dziwniejsze, do podobnych wniosków dojdziemy, jeśli potraktujemy mózg jako odwzorowanie rzeczywistości pozazmysłowej, choć w tą stronę patrząc, główny wniosek jest jeden: by mieć do nich dostęp, trzeba dbać o spójność pomiędzy odczuwaniem, zachowaniem oraz emocjami i wyobrażeniami, myślami, przekonaniami, o powiązania pomiędzy nimi, o rozbudowywanie i wypracowanie neuronalnych połączeń pomiędzy nimi O ile istnieją ciała duchowe odpowiedzialne za percepcję, umożliwiające dostęp do odpowiadających im światów i odpowiadają one ośrodkom układu nerwowego, to jego rozwijanie, "użytkowanie", powinno dawać do nich dostęp. Ha, co śmieszniejsze, z tego wynika, że w rozwijaniu i wykorzystywaniu sił duchowych chodzi bardziej o sposób przeżywania niż o jego treść: wzmożone wracanie uwagi na ciało, zmysły, uczucia, pamięć, marzenia oraz ogólne "czucie siebie" połączone z myśleniem to klucz do innych światów i parapsychicznych zdolności . A to prowadzi nas do pewnego potwierdzenia dla praktyk kontemplacyjnych i medytacyjnych: zmuszają one do włączenia do procesów odpowiedzialnych za świadomość tych fragmentów sieci neuronowej, które są wzbudzane w specyficznych okolicznościach (przez specyficzny bodziec), a które podczas medytacji uaktywniają się w ramach wyciszania mózgu i wzmacniania wewnętrznego przepływu informacji. Z tego wynika, że szybkie rezultaty powinny przynosić praktyki, które kierują mózg na wewnętrzną aktywność, a później starają się to połączyć z zachowaniem, lub po prostu wyrazić w dowolny sposób. Z tej perspektywy szamańskie podróże w poszukiwaniu zwierzęcia mocy oraz jego taniec dokonywany po zakończeniu podróży nabiera nowego sensu, tak samo, jak proste zapisywanie snów lub wspomnień w pamiętniku.

Piotr "Śpiący Niedźwiedź" Jaczewski


x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)