Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 marca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Co z muflonami?

Kategoria: Ekologia

« Przybywa bogów! Nagość »

Dlaczego muflony? Co mnie w nich interesuje? Od szamanizmu (i astrologii!) do zoologii mały skok, mniejszy niż barani. Jako urodzony w znaku Barana, mam stary sentyment do owiec, zwłaszcza dzikich i dzielnych, których gatunki należą do tych, które wygrały na epoce lodowcowej, kolonizując skrajnie zimne góry Azji i przedzierając się przez tundrę Beringii (jak chwilę później Homo sapiens) do Ameryki, gdzie dały początek gatunkowi Ovis canadensis czyli Big Horn. (W Alasce żyje drugi gatunek, owca Dalla.) Jest jakiś heroizm w życiu gatunków, które nie bacząc na mróz, susze i inne skrajności nękające Ziemię w ostatnim milionleciu nie wymarły (współczesność antropozoiczną pomijam), ale rozkwitły i ekspandowały. Wiele tu się zalicza, wszystkich nie wymienię, prócz owiec i kóz, właściwie koziorożców, także lew, tygrys i nasz skromny (do niedawna, teraz już nie) małpiodrapieżny ogniokrześny gatunek.

Ale wracając do naszych baranów czyli muflonów. Od dziecka czytałem, że żyją w Polsce, ale żadnego w lesie nigdzie w życiu nie spotkałem. Więc te muflony dostały u mnie statusu czegoś nie całkiem rzeczywistego: niby czyta się o nich, że są, ale po prawdzie ich nie ma, jak duchów. Też każdy tekst o muflonach zaczyna się od wzmianki, że dziko żyją na Korsyce i Sycylii; autorzy często podkreślają: tylko. Co mi się od dawna nie zgadzało, bo skąd te lądowe duże ssaki akurat na wyspach i to dość odległych od kontynentu? Cieśniny oddzielające K. i S. są dostatecznie szerokie: podobne w innych miejscach świata skutecznie powstrzymywały naturalny import prawie wszystkich (tych większych i sucholubnych) ssaków!

Niedawne wejście Słońca do znaku Barana zainteresowało mnie poważniej baranami i krótka kwerenda po Sieci (oj żeby nie to lenistwo w klikaniu...!) pozbawiła mnie niewiedzy.

Co oto:

Muflon na Korsyce i Sardynii NIE jest gatunkiem naturalnym. Żyją tam one od 7 tys lat, co oznacza, że zostały przywiezione przez ludzi (którzy w Śródziemnomorzu już wtedy byli rolnikami i – z rosyjska tak ich nazywając – owcowodami) i są zdziczałą prymitywną udomowioną owcą. A ich faktyczna ojczyzna, bardzo tu pasuje słowo Urheimat!, dalej na wschodzie, w górach Azji Mniejszej, Kaukazu i Iranu. (Zob. mapke na stronie www.iop.krakow.pl ) Gdzie do dziś żyją ich resztki jako Ovis aries orientalis

Korsykańsko-sardyńskie dzikie owce, czyli właśnie muflony, pierwszy raz introdukowano na kontynencie w okolicach Wiednia w 18 w.

U nas pierwszy je sprowadził hrabia Seidlitz-Sandreczki w Góry Sowie w 1901 lub 1902. Późniejszych introdukcji było mnóstwo, bawili się tym zarówno Niemcy, także podczas II Wojny, jak i Polacy zarówno miedzy- jak i powojenni, najchętniej chyba za Gierka, ale i za Stanu Wojennego i całkiem współcześnie. Miejscem zamufloniania były prócz Sudetów i innych okolic Dolnego Śląska także Wielkopolska (gdzie jak się wydaje muflony odmówiły przeżycia), Lasy Spalskie (jw.), pod Wałczem na Pomorzu (żyją), pod Sławnem tamże (żyją), na Wzgórzach Dylewskich na Mazurach (w 2006 żyły, ok. 30 sztuk). Z artykułu w www.iop.krakow.pl, skąd wziąłem większość informacji, rysuje się obraz taki, że poza Sudetami, gdzie muflony żyją w kilku miejscach i jest około półtora tysiąca (1559 – taka liczba wymieniona na rok 2007), ich populacje są wątłe i zależą od tego, czy myśliwi-hodowcy ich więcej wypuszczą czy zastrzelą – plus myślistwo nielegalne czyli „kłusownicy” i drapieżniki legalne (wilki) i nie- (luźne psy). Przy czym statystyki niepewne, a liczba tych owiec może się gwałtownie wahać: chętnie się mnożą i równie łatwo giną.

Ciekawym przypadkiem są Góry Świętokrzyskie, gdzie kilka ich wypuszczono w latach 1950-tych, rozmożyły się do 35 sztuk w 1964, w 1973 uznano je jednak za wymarłe, przez następne 11 lat ich nie widziano, aż w 1984 jeden został zabity, więc jakieś ich stado (muflony jak wszystkie owce istnieją tylko stadnie!) żyło tam przez tamte lata.

„W latach 2000-2004 rocznie pozyskiwano średnio ok. 120 muflonów”. Polszczyzno ty urzędowa!

Muflony nie są całkiem nieszkodliwe dla środowiska, ponieważ niszczą mchy i uruchamiają erozję. Jak każde owce.

Cytowana strona donosi, że ustawa o ochronie przyrody zabrania introdukcji obcych gatunków, więc wypuszczanie muflonów może okazać się przestępstwem. Wydaje się, że różne miejsca polskiego prawa na temat muflonów są sprzeczne.

To tyle o muflonach.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Przybywa bogów! Nagość »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)