Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 lipca 2016

Justyna Karolak

z cyklu: Zerkadło (odcinków: 13)

Myślę, to jestem
O byciu sobą w bałaganie

Kategoria: Twórczość

« Miasto starców W interesie cienia »

Justyna Karolak myśli, więc jest.

Myślę, że świat jest dziwny. Dlatego, że chaotyczny.

Myślę, że ja nie chcę tego chaosu uładzać. Nie chcę go porządkować. Bo nie lubię sprzątać.

W bałaganie – przyjemnie mogę być mną. W bałaganie swobodnie unoszę się na jego powierzchni, nie bojąc się, że utonę. Gdy spaceruję przez bałagan, to się nie martwię, że niechcący, niefortunnie – cokolwiek przesunę, roztrwonię, wywołam efekt motyla. Bo nawet jeśli faktycznie dowolną rzecz – choćby przypadkiem – przemieszczę, ona nadal będzie na właściwym miejscu. Bo przecież w bałaganie nie ma wyznaczonych z góry miejsc – nie ma szablonów i nieruchomych zasad, mimo że zapewne istnieją prawidłowości. Sęk jednak w tym, że nie sposób zabałaganić – bałaganu, toteż bezpieczniejsza jestem, kiedy martwienie się o porządek z punktu mam z głowy.

Ład, wielki porządek – napawa mnie zdecydowanym dystansem, którego na co dzień zwykle mi brakuje. Tylko do ładu podchodzę z naturalną rezerwą, o jaką ani trochę nie muszę się starać. Źle mi się myśli w oczyszczonej, wykrochmalonej przestrzeni – a ja lubię, jak mi się myśli dobrze. Dlatego – zadziwiająco sprawnie dystansuję się od razu, kiedy ktokolwiek próbuje dokonać na mnie zamachu w postaci rozkazania Justynie Karolak, żeby poczęła kroczyć przez życie pod ściśle wyrysowaną, prostą linię.

Bo ja lubię, jak mi się myślą moje myśli – samoistnie i rozrzutnie, a nie w zgodzie z liniałem czy cyrklem w ręku. Lubię, gdy nie muszę planować, w którym kierunku pchnąć swoją głowę. Gdy nie muszę własnych refleksji układać starannie, upychać na określonych półkach, prasować w kant i chować do usystematyzowanych szuflad.

Nie lubię półek, matematycznych segmentów i meblościanek. Także tabel i wykresów, i schematów.

Nie lubię komputerów stacjonarnych. Lubię leżeć z laptopem na brzuchu.


Lubię kolorowe obrazy na ścianach. I spódnicę i bluzkę, zdjęte po pracy, niedbale rzucone na krzesło. Taka ilustracja rzeczywistości pasuje do mojej głowy. W takiej atmosferze mogę bezpiecznie, spokojnie dziwić się chaosowi świata. Mogę wyjrzeć przez okno, popatrzeć na ruch uliczny – nieuporządkowany, nieprzewidywalny, niejednostajny – i zauważyć, że jest on zdumiewający. I na skutek tego – dla mnie: zachwycający.

Nie umiem zachwycać się tymi rejestrami świata, które wyzute zostały z naturalnego chaosu. Bo w takich rejestrach brak środowiska sprzyjającego zadawaniu pytań. Wszystko w nich jest już wiadome, czytelne, klarowne. Do takiej rzeczywistości nie mogę nic dodać. Nie ma w niej żadnej mgły, wartej opisania. Nie ma wschodu i zachodu słońca. Nie ma ruchu. Nie ma płynięcia do przodu.

Jest tylko bezczas. Dla mnie, to zimna, niemożebna do zaakceptowania kraina. Podobna do wyfroterowanej podłogi w muzeum.

A w muzeum – mnie się źle myśli. Niewygodnie.

Bo w muzeum – na ścianach wisi świat gotowy, zastany, ujęty w eleganckie, ale zamknięte ramy. To jest świat okiełznany, podzielony na epoki, ustanowiony chronologicznie, podany na tacy, dosłowny. I w tym świecie rozmawiać trzeba szeptem albo milczeć. Tu się nie woła spontanicznych wykrzykników, wyrażających dziecięco szczere zdziwienie. Tu natura została zamrożona, uśpiona i oderwana od realnego nurtu. Odklejona od rzeczywistości, w której wskazówki zegara stale mkną naprzód. Odklejona od ulicznego ruchu. Od żywego czasu, który normalnie – zawsze idzie w parze z narastaniem zmian, z wpuszczaniem do zaklętych kręgów zupełnie świeżych pierwiastków, z pozostawianiem pouchylanych licznych szczelin.

Ja się w muzeum duszę. Aż myśleć przestaję. To i istnieć przestaję.

A skoro już się pojawiłam na tym świecie, to wolałabym trochę jeszcze na nim pobyć i pooddychać sobie głęboko.

Wolałabym pobyć – tam, gdzie bycie mną jest przyjemne, a nie uwierające. To jeszcze wolę się dziwić, popatrywać na układy chaotyczne wokół.

Wszak w układach chaotycznych mogę napotkać najwięcej zadziwiające i zachwycające fraktale. W chaosie, nie w porządku.



« Miasto starców W interesie cienia »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)