Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 września 2016

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia mniej ezoteryczna (odcinków: 82)

Myślenie a myślactwo

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: praca z percepcjąpsychologia

« W powietrzu wisi starość Dwoje starych ludzi w parku »

Wojciech Eichelberger w swoim artykule http://stressfree.pl/myslenie-a-myslactwo-o-roznicach-wojciech-eichelberger/

napisał:

Myślenie to uporządkowany proces uruchamiany pytaniem czy wątpliwością, prowadzący do rozwiązania. Rozwiązanie kończy myślenie na dany temat. Myślactwo jest bezładną, samoistną, bezcelową gonitwą myśli. Można je porównać do spamu, który zawala nam skrzynkę mailową. Kradnie czas i energię, których i tak za mało mamy na sprawy naprawdę ważne.”

         Przerażają mnie takie refleksje. Mam jeszcze w pamięci zarzuty moich rodziców (dziś oni też nazwaliby to myślactwem), że „myślisz o niebieskich migdałach”, co oznaczało bezproduktywne rozważania na tematy oderwane od codziennego życia i stałych obowiązków, jak odrabianie lekcji, przynoszenie węgla z piwnicy i wysłuchiwania bez sprzeciwów czy dyskusji tego, co mają do powiedzenia starsi na temat mojego wyglądu, wad charakteru i głupich pytań, jakie zadawałam. Wieki całe minęły od tamtego czasu, a mnie jest właśnie żal tych nieskrępowanych wypraw moich myśli w światy odległe od codzienności. Znacznie, znacznie później okazało się, że pewne spostrzeżenia, poczynione wówczas, gdy leżałam na tapczanie i gapiłam się w sufit, jak najbardziej przydają się w życiu codziennym: pomagają zreperować to i tamto w samochodzie Syrena, gdy brak części zamiennych, a samochód stanie na drodze; przydają się nawet do pisania prac z teorii ryzyka na wyższej uczelni, gdy nie zna się języka, aby przetłumaczyć teksty specjalistów, a na pewno do tłumaczenia się ze swoich działań urzędnikom i podejmowania polemik na FB.

         Dziś chętnie powróciłabym do nieskrępowanego niczym myślactwa, cóż niestety, już nie potrafię bez szybkiego powrotu i korzenienia się w realiach, a oduczyli mnie ludzie tacy, jak moi rodzice i psycholog, Wojciech Eichelberger.

         Trzonem ich rozumowania (nie zawsze wypowiedzianym) jest założenie, że wszystko musi przynosić pożytek i to bardzo doraźny. Z myślactwa, na bieżącą chwilę nie wynika nic pożytecznego, należy więc go zwalczać. Walczenie z gonitwą myśli może ułatwić na przykład medytacja i dlatego powszechnie jest polecana jako antidotum na wszystko, a w dodatku lek uspokajający umysł i ciało. Nie mam tu nic przeciwko medytacji, pokój z nią, ale nie uważam też gonitwy myśli za coś, co należy zwalczać (zwłaszcza, że nigdy nie udało mi się medytować. Takie to moje skrzywienie umysłowe, niestety).

         Ja widzę tu pewną analogię do gospodarskiego lasu i puszczy, która się zapuszcza i rozpuszcza. Znany psycholog WE, niczym obecny minister środowiska, nomen omen pan Szyszko (szyszka spadnie i już po niej), widzi same pożytki w tym zbiorze drzew i pętających się między nimi ożywionych organizmów rozmaitych gatunków, niektórych stosownych do odstrzału i przetworzenia, które należy zagospodarować; w świecie poza nim rośnie jednak w siłę stanowisko mówiące o wartościach naturalnych drzewostanów, a nawet potrafi ich przewagi wyliczyć i uzasadnić.

         Skoro więc naturalnym stanem rozpuszczenia umysłu jest gonitwa myśli, należy jej się przyjrzeć i poszukać celowości w fakcie, że wieki tak, a nie inaczej nasz mózg i jego wytwory ukształtowały, a więc także bardziej dalekosiężne korzyści musiały płynąć z owej pogardzanej „gonitwy myśli”. Nie jestem psychologiem, ale odczuwam, że wiele dobrych pomysłów w różnych sprawach pojawia się właśnie znikąd, z takiej pozornie bezcelowej gonitwy myśli. Umysł nie lubi się nudzić; jeśli nie jest zajęty czymś bieżącym, zapuszcza się w rejony odległe i często „mimochodem” w snach lub na jawie naprowadza na konkretne rozwiązania. Jest na to wiele przykładów.

          W dalszej części swego wywodu autor zachwyca się umysłem, który działa jak komputer, wydajny, szybki i niezawodny. Nie przychodzi mu to do głowy, że jeśli chodzi o szybkie liczenie i tak z nim nie wygramy. Zaś o inne sprawy... Tu kolejny cytat wg odnośnika z artykułu:

Porządek w głowie i porządek w życiu. Wyobraź sobie swoje życie jako wielką szafę. Przez lata zapełniła się wszystkim, co popadło. Urazy, przekonania, sukcesy i błędy, szczęśliwe chwile i niedobre wspomnienia, wartości, emocje, dobre i złe nawyki - wszystko to wymieszane trzymasz w swojej "szafie". Latami gromadzisz coraz więcej i więcej. Coraz trudniej w tym bałaganie dostrzec to, co ważne, wartościowe, istotne.”

         Ciąg dalszy to już reklama rozmaitych warsztatów dla kobiet za jedne 89 zł za 9 tygodni


         A więc wiemy już o co chodzi, To nie jest teoria dla teorii, a dla uzyskania konkretnych korzyści. Tylko tak się jakoś składa, że mężczyźni lubią pouczać kobiety, co dla nich dobre. Podświadomie dyktują im i wdrukowują pewne najświętsze prawdy, a wśród nich tę WIADOMO ŻE PROCHU NIE WYMYŚLISZ; POSTARAJ SIĘ WIĘC BYĆ GOSPODARNĄ I MIŁĄ DLA OTOCZENIA, A ZOSTANIESZ NAGRODZONA SPOKOJEM I OPTYMIZMEM I RODZINIE BĘDZIE Z TOBĄ LEPIEJ.

         Nie zgadzam się z tymi poglądami w ogóle i w szczegółach. Skąd ktoś ma wiedzę, że ja, albo jakiś dzieciak z nieważnej społecznie rodziny, nudząc się nie wpadnie na coś, co po latach zaowocuje teorią natury czasu, z tego tylko powodu, że tarcza zegara skojarzyła się mu z komarem, który na niej usiadł? Jeśli teoria dzieciaka nie przebije się do światowej myśli filozoficznej, to tylko wskutek działań polityków i takich psychopożalsię psychologów ekspertów, porównujących ludzki umysł do starej szafy mojej mamy albo maszyny liczącej (co z tego, że najnowszej generacji?).

         Ja będę jednak nieprawomyślna i zawołam szyderczo : Precz z człowiekiem, skoro komputery wszystko robią lepiej! Jak najszybciej wytępić myślaków i nieporadne płody ich umysłów, jak książki, obrazy, muzykę, ulotne skojarzenia, myślowe ścieżki i takie tam badziewie! Zakazać myślactwa, wychować nowe pokolenia pozbawione takich myślaczych odchyłek! Jednakowoż, na co zwracam uwagę, także psychologia nie jest nauką ścisłą, więc precz z nią i z panem WE! Zastąpmy ją powszechną znajomością Tarota i astrologii — nic na tym naukowość wywodów nie ucierpi, a przetasują się polityczne wpływy. I myślaczo skończmy już ten temat! Za dużo czasu mu poświęciliśmy.

 

Wasza myślaczka



« W powietrzu wisi starość Dwoje starych ludzi w parku »

komentarze

1. myślenie służy do zarabiania • autor: Jerzy Pomianowski2016-09-22 21:34:56

Ten pan należy do załogi szemranej instytucji o nazwie Akademia Psychologii Przywództwa. Oferują naiwnym studia, za 21000 brutto (2016/2017). Musi więc mieć nawyk myślenia praktycznie przydatnego.
http://www.biznes.edu.pl/akademia-psychologii-przywodztwa-wykladowcy?offset=0

[foto]

2. I tak być powinno! • autor: Wojciech Jóźwiak2016-09-22 23:05:42

Zamiast krytykować, powinniśmy się w Tarace zebrać, policzyć, ocenić swoje zasoby czyli umiejętności, zdolności, kompetencje itd. -- i uruchomić jakąś instytucję do dobrego zarabiania. Nie mówię, że podobną do tamtej akademii -- co by to miało być, to wynikłoby w działaniu.

+ Uwaga do Katarzyny: Eckhart Tolle, który też namiętnie walczy z myśleniem, uważa je za szkodliwy nałóg. Ja na podstawie swoich doświadczeń z działaniem umysłu powiem i potwierdzę: myślenie jest przyjemne!
No ale notoryczne nałogi też są przyjemne, np. picie alkoholu. A heroina -- dopiero przyjemność! (Mówię z tego, co mi mówiono, bo sam w życiu nie brałem.)

3. małpi umysł • autor: Nierozpoznany#33372016-09-22 23:07:03

Kasiu, ja uważam, że Eichelbergerowi chodziło o coś zupełnie innego, niż o zwykłe błądzenie myślami, układanie marzeń itp, kiedy pisał/mówił o myślactwie. W buddyzmie takie myślactwo nazywa się umysłem "skaczącej małpy". Pewnie słyszałaś kiedyś o tym. "Małpi umysł’ tak w buddyzmie nazywa się dziko kłębiące myśli. Naukowcy nazwali ANM-automatyczne negatywne myśli, które negatywnie wpływają na nasz mózg a przez to na nasze samopoczucie. Kiedy Buddha mówi: „Nie znam żadnej innej rzeczy bardziej sprzyjającej wielkiej krzywdzie niż nieposkromiony umysł” to myślę, że odnosi się ku dzisiejszemu upodobaniu do wielozadaniowości. Kiedy umysł stara się robić kilka rzeczy naraz, nie wykonuje żadnej z nich dobrze. To empiryczny fakt, wielokrotnie eksperymentalnie dowiedziony, który jest łatwy do samodzielnego zademonstrowania: spróbuj jednocześnie pisać SMS-a, kiedy prowadzisz auto sterowane przez nawigację w nieznanej okolicy, przeszukuj fale radiowe w poszukiwaniu najświeższych wyników w lidze oraz dyskutuj na temat bieżących problemów w twoim związku. Chyba to miał na uwadze Wojciech Eichelberger mówiąc o myślactwie. Ktoś, to zna buddyzm i praktykę wie o czy piszę. Paplający, baraszkujący, kakofoniczny, małpi umysł zdolny jest do mądrych posunięć oraz wielkich psot i już same te umiejętności nie są całkowicie pozbawione wartości, lecz umysł jest również zdolny do wyciszania się, zbierania sił, zwracania własnego spojrzenia ku samemu sobie i w takich momentach poznawania swojej głębi. Buddyści nazywają to osiąganiem mądrości i to również jest wartościową cechą. I co może ważniejsze – jest zdrowym działaniem. Dzisiaj dobrze już wiemy, że wypoczęte ciało jest zdrowsze niż ciało będące nieustannie w stanie

4. cd do małpiego umysłu • autor: Nierozpoznany#33372016-09-22 23:17:16

Dzisiaj dobrze już wiemy, że wypoczęte ciało jest zdrowsze niż ciało będące nieustannie w stanie stresu. Coraz bardziej znany staje się fakt, że spokojny umysł jest zdrowszy niż umysł dręczony przez lęki, natręctwa, uzależnienia i inne stany pobudzenia. Może się nawet okazać, że spokojne społeczeństwo jest zdrowsze niż dręczone przez napięcia, uprzedzenia, wyzysk i wojnę. Mam nadzieję, że będziemy mieli kiedyś szansę się o tym przekonać. Nie ze wszystkim zgadzam sie z Eichelbergerem , lecz w tym przypadku, który akurat opisałaś, trzeba mu przyznać rację. Tak uważam.
BTW do Jerzego Pomianowskiego - dlaczego naiwnych? Uważasz, że praca, zawód psychologa, psychoterapeuty czy  psychiatry to coś niegodnego? Powiedz to Jungowi, Kępińskiemu i wielu im podobnym, a że drogo? Nie mnie wyceniać cudzą pracę, jednak byłabym ostrożna w ocenie,  a tym bardziej nazywanie "szemraną instytucją". W zasadzie każdemu można zarzucić coś takiego jak "szemraną działalność" . Oczernić kogoś łatwo.
[foto]

5. Eh, babciu -... • autor: Mirosław Piróg2016-09-23 01:51:15

Eh, babciu - jest myślenie, myślactwo i myślenkowanie, które Ty uprawiasz. Szkoda żółci na bezsensowne wpisy. 
[foto]

6. Jasne! • autor: Katarzyna Urbanowicz2016-09-23 07:20:51

Jasne! Można by lepiej wykorzystać czas komentując słowa polityków i niesłychanie ważne stwierdzenia dotyczące politycznych przepychanek. 

7. I znowu... • autor: Nierozpoznany#93472016-09-23 09:39:39

@ Katarzyna Urbanowicz
...świetny wpis, dziękuję.

@ Kalina
Nie ucieka Pani przed utylitaryzmem, tylko za dobra materialne i podziw jak WE podstawia Pani "zdrowie", "luz", "negatywne myślenie", "jednotorowość".
A co jeśli życie w dużej części jest niezdrowe, zestresowane, negatywne i wielotorowe jak puszcza którą się puszcza?
To oczywiście Pani wybór jak bardzo chce Pani okroić sobie swoje życie. Ja nie chciałabym niczego wykrawać.

Wypowiedź WE jest tym bardziej zabawna, że jest to myślak bardzo troszczący się o kobiety, o jedną klientkę tak bardzo, że się z nią przespał myślenie mając gdzieś. Typowy "ekspert od życia" dla tych, co nie myślą własnymi głowami. Pop-psychologia- z całym szacunkiem- to faktycznie szemrany biznes społecznego sterowania.

[foto]

8. bezsensownie szemrane wpisy • autor: Joanna Najdowska2016-09-24 09:00:36

Czy właśnie kształtuje się styl Taraki polegający na ubliżaniu innym ?

@ J.Pomianowski – „szemrana instytucja”?!

@ M.Piróg –  „bezsensowny wpis”?! „babciu?!” (jeśli już to „Prababciu”, i pisane wielką literą)

A fe! Ale cóż, może to taki wyrafinowany styl, wysublimowane myślenie, którego bezsensownie się czepiam...


@ Kasiu,

Twój wpis jest BARDZO DOBRY! Jest szczerą mądrą próbą uchwycenia istoty zachodnioeuropejskiej zadaniowości, wtłaczania człowieka w schematy (a wręcz jedynie słuszne drogi), braku poczucia spełnienia, gdy nie ma w życiu spektakularnych sukcesów – wymyślonych i zrealizowanych. Itd.

[foto]

9. A ja chciałbym • autor: Przemysław Kapałka2016-09-24 19:59:13

A ja chciałbym czasami przestać myśleć. Są takie chwile, że bardzo mi to przeszkadza. Niestety, daleko mi do tego.

Są dwa rodzaje ludzi nie mających wątpliwości: głupcy, którzy nie wiedzą nic, i mędrcy, którzy wiedzą wszystko. Dla większości ludzi jedno i drugie będzie  nie do odróżnienia. Niestety tak samo jest z myśleniem i nie-myśleniem - są ich różne rodzaje, dla niektórych nie do odróżnienia.

A na temat pana WE się nie wypowiadam bo nic nie wiem na jego temat.


[foto]

10. Wyłączanie myślenia • autor: Wojciech Jóźwiak2016-09-24 20:13:21

Myślenie, właściwie dialog/monolog wewnętrzny, wyłączyć jest dość łatwo. Przez skupienie na oddechu, na szmerze przy oddychaniu, na słyszeniu wszystkich dźwięków naraz itp. Podczas marszu transowego. Przy ćwiczeniu hatha-jogi.
Trudniej jest wyłączyć-wygasić głębsze procesy, w tym te, które przejawiają się jako emocje.

11. @ Kalina • autor: Nierozpoznany#87012016-09-25 17:47:48

W pełni sie zgadzam z tym co napisałaś. 
Nie wiem, ale mam wrażenie, że na niektóre osoby zawód psycholog działa jak płachta na byka i co by nie powiedział-  to zostanie to:  wyśmiane, przeinaczone,  nadinterpretownne, czy też inaczej zmanipulowane.
Mnie osobiście jest przykro gdy w ten sposób traktuje się pana WE, którego uważam za bardzo  mądrego i  wrażliwego człowieka. 
Może ten fragment z " Zatrzymaj się"  przybliży o co mu chodzi: Umysł jest jak naczynie z wodą, którym nieustannie poruszamy.Woda wzburza si ę, mąci, przelewa. Bywa , że wstrząsany niepokojami umysł nie daje nam wytchnienia nawet w nocy.Budzimy się zmęczeni,rozbici i bez sił do życia.Gdy decydujemy się na to, by przez pewien czas pobyć w samotnosci, to tak jakbyśmy naczynie z wodą postawili w jednym miejscu. Nikt go nie rusza, nie przenosi, nic nie dodaje ,nikt nie miesza wody. Wtedy wszystkie zanieczyszczenia opadają na dno, woda staje się spokojna i przejrzysta. (....)
Cytowane fragmenty pochodzą z rozmów Wojciecha Eichellbergera z Renatą Dziurdzikowską opublikowanych w książce - Zatrzymaj się- jego autorstwa.

12. O czym pisze pan WE? • autor: Nierozpoznany#87012016-09-25 18:31:09

-Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć potrzebę zatrzymania się. Na co dzień żyjemy chaotycznie i nawykowo.Uciekamy przed ważnymi pytaniami, które w nas się pojawiają. Każdy z nas przeżywa okresy wątpliwości.Wtedy czasami czujemy, ,że potrzebujemy pobyć z sobą.Jeśli nie pójdziemy za tym wewnętrznym głosem, będzie nam coraz trudniej żyć.Czujemy się tak jak żyjemy. Aby lepiej się poczuć musimy lepiej żyć.Pierwszym krokiem w tym kierunku może być właśnie odosobnienie, czas spędzony w samotności; bez dzieci,przyjaciól, żon i meżów.-To okazja, by rozejrzeć się w sobie, zrobić wewnętrze porządki?-Skontaktować z własnymi uczuciami,pragnieniami, i tęsknotami. Przyjrzeć się temu, co robimy; szczegolnie wtedy, gdy czujemy, że zgubiliśmy drogę, że nie żyjemy w zgodzie z tym, czego głęboko pragniemy. Potrzeba takiego kontaktu jest  potrzebą podstawową. Chyba w każdej tradycji i to niekoniecznie religijnej udawanie si ę  w odosobnienie po to, by pobyć w ciszy, dogadać się ze sobą, jest uznawane za ważne i cieszy się zrozumieniem i szacunkiem. (....(-Wielu spraw zaczynamy doświadczać inaczej.Gdy choć trochę uciszymy chaotyczną, przypadkową gadaninę umysłu, wtedy sięgamy głębiej w krainę spokoju. Tam spotykamy się ze sobą znacznie prawdziwej niż nam się to zdarza w codziennym, nawykowym ślizganiu się po powierzchni zdarzeń. Jesteśmy bliżej prawdy o sobie, a wtedy może się zmienić nasza hierarchia wartości i życiowe cele. Może się okazać, że to co przez całe dotychczasowe życie uznawaliśmy za ważne, wcale takie ważne nie jest. Ważne staje się nagle zupełnie co innego. Każdy, kto chociaż raz wybrał się na  takie spotkanie ze sobą wie o czym mówię. To bezcenne doswiadczenie, które z czasem owocuje życi
[foto]

13. Umieć się zatrzymać • autor: Katarzyna Urbanowicz2016-09-29 20:53:21

Umieć się zatrzymać, zrobić wewnętrzne porządki to nie to co pozamiatać podwórko, policzyć kury i sprawdzić gotówkę w portfelu. Kontaktowanie się z wewnętrznymi pragnieniami i tęsknotami nie oznacza robienie ich spisu na kartce czy w komputerze, ani rachunku sumienia. Czasami, jeśli żyliśmy w sposób racjonalny, uporządkowany, usiłowaliśmy sprostać wszystkim obowiązkom, wykonywać przyjęte przez nas zobowiązania wobec rodziny i bliskich, owe zatrzymanie się czasem oznacza puszczenie wodzy myślom nieposłusznym wobec reguł. Wiem, co piszę, bo sama coś takiego przeżyłam po wypadku drogowym. Reguły wewnętrznej przebudowy (porządków) powinnyśmy ustalać sami, gdy do tego dojrzejemy a nie pod dyktando psychologów obiecujących nam, że "nauczymy się oszczędzać" - bo możliwe, że potrzebujemy czegoś wręcz przeciwnego. Ludzie to nie wyrób seryjny, o czym psycholodzy często zapominają.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)