zdjęcie Autora

28 maja 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Twarda Ścieżka i podobne sposoby (odcinków: 66)

Nagi umysł. Do czego służy rytualna łaźnia?

Kategoria: Twarda Ścieżka
Tematy/tagi: nagośćszałas potu

« Okrągłość, kolistość Szałas w majową pełnię, któremu nic nie brakowało »

Czyli szałas potu. Ale dlaczego używać określenia-kalki z angielskiego sweat lodge? Nasze słowo łaźnia dużo starsze i dostojniejsze, a znaczy dokładnie to samo, bo do której łaźni się ŁAZI? I która jest kopułą jak BANIA?

Łaźnia służy do:

  • integracji – tam jesteśmy „bardzo razem”; i tam mówi się jakby z innego miejsca w sobie, niż kiedy siedzimy gdzie indziej i w świetle
  • oderwania od codzienności i wejścia w odświętny czas i przestrzeń
  • przypomnienia sobie tego, co naprawdę ważne; także w „moim” życiu
  • integracji z własnym ciałem – a ciało jest bardzo szamańskim „narządem”
  • naładowania energią, pobrania jej zastrzyku, naładowania akumulatorów
  • skierowania energii (woli, siły) na wybrane cele; temu służą życzenia wypowiadane
  • medytacji
  • przejścia w odmienne stany świadomości.

O tych dwóch rzeczach – medytacji i osś – więcej. Co to jest medytacja, z grubsza jakoś rozumiemy. Ale łaźnia podsuwa ciekawy wgląd w to, czym to coś jest. Medytacja dla umysłu jest jak nagość dla ciała! Nagość w łaźni to nam uświadamia czy unaocznia. W medytacji umysł jest nagi. Nagi czyli nie ubrany w pojęciowe (dyskursywne) myślenie. Nie-ubrany w dialog wewnętrzny (który tak i próżno Don Juan tępił u swojego krnąbrnego ucznia Castanedy). Nie-ubrany w przymus prowadzenia wewnętrznej gadaniny ze sobą, przymus nieustannego podtrzymywania memów przez ich powtarzanie. Wolny od ochronnego pancerza, którym dla ciała jest ubranie, a dla umysłu matriks czyli ta myślowa konstrukcja, która świat i umysł podtrzymuje w jego pożądanym i bezpiecznym, znanym... itp. kształcie. Jak ciało w łaźni wystawia się na gorąco i pot, tak umysł wystawia się na treści i prądy nienależące do EGO, na treści spoza (po angielsku powiedziałoby się ładniej: from beyond) – na to, co transpersonalne. „Odmienne stany” są właściwie tym samym.

Ale i te treści transpersonalne, chociaż często ogromnie ważne, zasilające, budujące, regenerujące itd., okazują się kolejną „watą” - watunkiem, jeśli użyję schizofrenicznego neologizmu – oddzielającą od tego, o co naprawdę chodzi, co przez zenistów było porównywane do czystego zwierciadła, a przez autora Jogasutr do „widza pozostającego we własnej naturze” – draştŗ svarupe.

To jest daleki program. Ale po drodze, z umysłem i percepcją może dziać się i dzieje wiele ciekawych rzeczy. (Czyli tych „odmiennych stanów”.) Jednym z nich jest użyczanie swojego umysłu czemuś z zewnątrz. Jak to jest? Przychodzi do ciebie pewna energia lub „pewne energie”. To coś z początku czujesz tylko jako „energie” właśnie, czyli coś, co chce się zamanifestować, dojść do głosu. Ale „głosu” nie ma – i raczej jest tak, jakby to coś znalazło twój umysł, aby zamanifestować się w nim i przez niego. I nie są to wcale jakieś „głosy”, które brutalnie i niezależnie odzywają ci się „w głowie” lub gdzieś. To o czym mówię, jest ciche i nie wiesz, czy oto „coś” się w tobie odzywa, czy ty to „coś” zmyślasz. Jeśli faktycznie zmyślasz, to to „coś” zniknie, nie będzie go, zostaniesz ze swoją próżną fantazją. (Fantazje nie są pożywne – po tym je można rozpoznać.) Za tym „czymś” idziesz, pozwalając mu myśleć tobą. To może być początkiem ważnej przygody.

Twarda Ścieżka i podobne sposoby: wstęp na końcu

O tej ścieżce rozwoju, którą sam praktykuję, blog trochę autopromocyjny. ( -- Wojciech Jóźwiak)

Uwaga: Ten blog jest multi-blogiem, czyli każdy praktyk Twardej Ścieżce może tu pisać, jeśli chce.


« Okrągłość, kolistość Szałas w majową pełnię, któremu nic nie brakowało »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)