Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 marca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Nagość

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: nagośćszałas potu

« Co z muflonami? Auto-promo rodzinne czyli Konna Cafe »

W Tarace ostatnio pojawiły się opinie o nagości podczas niektórych zajęć, głównie chodzi o szałas potu:
Dlaczego nie wezmę udziału w warsztatach? - yvonne.b
Nagość w szałasie potów, Przełamywanie tabu - Jan Szeliga.
Ja sam się dopisałem: Do tych, którzy nie wezmą udziału w warsztatach.


Takie mam argumenty za nagością:

Nagość jest symbolicznym wyrazem przejścia na drugą stronę. Co to znaczy? Zwykle chodzisz „przepisowo” ubrana/y, ale także chodzisz tam, gdzie ziemia jest wyłożona kostką (albo podłogą), w nocy trzymasz się miejsc oświetlonych i nie wejdziesz do lasu. To kilka przykładów z masy „konwencjonalności”, przykłady pancerzy i masek konwenansu którymi się chronimy, ale i maskujemy i usztuczniamy. W tym ubraniu, wybrukowaniu i oświetleniu jest m.i. zawarty nasz lęk. Lęk przed czym? Przed innością i nieznanym. Ubranie, wybrukowanie i oświetlenie jest naszym zmaterializowanym lękiem. Chodzenie boso po błocie, po ciemku w nocy w lesie i wchodzenie nago do szałasu potu jest wyrazem i ogłoszeniem tego, że się nie boisz, że wychodzisz poza swój lęk, poza ochronną otoczkę lękową. Przechodzisz na drugą stronę – tam gdzie jest INACZEJ.

Nagość pozwala lepiej wyczuć i uświadomić sobie własne ciało. Nagie ciało staje się anteną – jakby dodatkowym odbiornikiem wrażeń. Otwierasz dodatkowy kanał łączności ze światem.

Nagość ciała jest materialnym odpowiednikiem duchowego „rozbierania się”, czyli porzucania tego, co w naszym umyśle jest sztuczne, zbędne i przeszkadzające. W praktyce szałasu potu jest to szczególnie ważne, ponieważ szałas potu jako taki jest podróżą do źródeł, do podstaw i początków. Na początku – w jakimikolwiek planie – nie byliśmy ubrani!

Pocenie głęboko porusza ciało i razem z ciałem umysł. Dlaczego mielibyśmy trzymać przeszkodę dla płynącego potu, w postaci ubrania?

Obserwując szamańskich praktyków (i praktyczki), także tych dużo bardziej zaawansowanych ode mnie, zauważyłem, że na pewnym etapie rozwoju ktoś taki pozostaje nagi nawet kiedy jest ubrany. Żeby być nagim/nagą nie musi się rozbierać.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Co z muflonami? Auto-promo rodzinne czyli Konna Cafe »

komentarze

[foto]

1. Ja bym tego nie mitologizował • autor: Piotr Jaczewski2012-03-29 13:14:50

Przynajmniej w kwestii odpowiadania na takie ALE do warsztatów, z takiego reagowania biorą się później oskarżenia o tajne stowarzyszenie voyeurystów - naturystów ściągających ślicznotki na warsztaty w celach podłych i niecnych.

W szałasie potów jest gorąco - wystarczający powód dla zaakceptowania nagości jako rozwiązania. Nagości zresztą niewidzialnej, jak ścisk w windzie bywa naturalnie nieodczuwalny, choć są osoby szczególnie uwrażliwione czy przewrażliwione na tym punkcie.

Mały wyjazd na słowację do gorących źródeł, czy kilka wizyt w ogólnodostępnej saunie i już są jakieś realne punkty odniesienia do kwestii ubioru i jego braku w miejscach, gdzie jest gorąco.
[foto]

2. Nigdy więcej tekstylnych szałasów potu • autor: Jan Szeliga2012-03-29 13:19:21

Całkowicie zgadzam się z tym, co powyżej napisał Wojciech Jóźwiak.
Tak się składa że miałem okazję brać udział w różnych ceremoniach szałasu potów. Byłem też na takich, które były prowadzone przez szamanów, którzy specjalnie w tym celu przyjechali do Polski z Ameryki i były to szałasy "tekstylne" odbywające się przy pełnym świetle słonecznym.
Muszę przyznać że byłem mocno zdegustowany z wielu względów.
Po pierwsze, ubranie lepiło mi się do całego ciała nie pozwalając skupić się całkowicie na odbywanej praktyce. ( o tym ze zafarbowało mi ono w pewnych miejscach ciało, to już nawet nie wspomnę). Z tego powodu czułem też brak jedności z tym wszystkim co się wokoło dzieje, z innymi uczestnikami biorącymi udział w tej ceremonii jak też z matką Ziemią od której byłem odgrodzony ubraniem.
Po drugie, ceremonia która jest przeprowadzana w dzień bardzo rozprasza zmysły i nie pozwala się skupić na tym co jest istotne.
Po wyjściu z szałasu miałem bardzo mieszane uczucia. Przeważało zdegustowanie tą całą sytuacją.
Powiedziałem sobie wtedy - nigdy więcej tekstylnych szałasów

3. Nagość zdeerotyzowana • autor: Nierozpoznany#5352012-03-29 21:45:53

Jest kilka rodzajów nagości.

Kiedy rozbieram się u lekarza, nie podejrzewam go o próby niecnego wykorzystania mojej golizny. Inaczej mnie nie zbada.

Przed wejściem na baseny na Islandii są specjalne tablice z informacją po angielsku - dla turystów! - że trzeba się przed prysznicem rozebrać do golusia, a potem umyć pod pachami i w kroczu. Inaczej jest niehigieniczne.

W przebieralni na basenie rozbieram się do goła, wycieram i potem ubieram. Nikomu od tego nie dzieje się krzywda.

W saunach rekreacyjno-sportowych też jest się nago, co najwyżej w ręczniku (Za wyjątkiem sauny na basenie niedaleko mojego Otwocka, gdzie ludzie siedzą w strojach kąpielowych. Dobrze, że bez czepków i okularków!)

A rysowanie aktów? Erotyzm może się i wkrada, ale studenci malarstwa nie dla seksualnej satysfakcji malują gołych ludzi, tylko dla treningu oka i ręki.

Nagość w szałasie potu to po prostu kolejny rodzaj golizny nieerotycznej. Inaczej jest - z powodu gorąca - bez sensu.

Nagość nie zabiera godności. To jakiś ohydny mem, zdzieranie szat z jeńców, rozrywanie dekoltów porwanym pannom (częsty filmowy motyw!), obrazy nagich i martwych więźniów. Ale oni właśnie zachowali godność, to zapięci w mundurach po szyję strażnicy godność tracili. Fuj, fuj, Twarda ścieżka może takie memy ('niegodna golizna' to nie jedyny) rozpuszczać, obierać z cywilizacyjnego brudku.
[foto]

4. Naturyzm • autor: Przemysław Kapałka2012-03-29 22:02:03

A ja uwielbiam plażować nago. Dopiero wtedy w pełni się korzysta ze słońca, wody i wszystkiego, co daje Natura. A już dawno temu, kiedy spróbowałem po raz pierwszy, stwierdziłem, że zrzucenie z siebie wszystkich ubrań na takiej plaży (to znaczy: w miejscu, w którym są inni ludzie, ale niespecjalnie mną zainteresowani) to świetna terapia. Razem z ubraniem odpadają wszelkie maski, wszelka sztuczność, tym jednym prostym zabiegiem można naprawdę wiele przepracować. To pomaga stać się takimi, jakimi jesteśmy naprawdę, bez całej sztuczności, jaką większość z nas jest przesiąknięta.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)