Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 listopada 2010

Mieczysław Budziński

z cyklu: Co nami kieruje?

Co nami kieruje? (1)

Kategoria: Gnoza i hermetyzm

  (1)    2    dalszy >  

Celem tego artykułu jest uświadomienie czytelnikom, że każdy z nas żyje posiadając jako - nazwijmy to - "standardowe wyposażenie", tylko ograniczoną ilość możliwych doświadczeń, jakie możemy w życiu doświadczyć, które do tego nie zawsze pokrywają się z tym, czego świadomie chcielibyśmy doświadczać. Omówione tu zostaną również mechanizmy, które prowadzą do takiego stanu rzeczy. Na zakończenie tchnięta zostanie nadzieja w te wszystkie osoby, które pomimo zaliczenia nieskończenie wielu kursów i przeczytania niezliczonej ilości poradników nadal nie mogą poradzić sobie ze swoimi problemami.


Moje osobiste doświadczenia i doświadczenia innych osób, które zebrałem bądź zaobserwowałem w trakcie blisko już dziesięcioletniego zajmowania się pracą z energiami, wskazują, że rzadko udało się dokonać tym osobom jakiejś gruntownej zmiany ich losu. Stosowane różnego rodzaju techniki mają najczęściej charakter pomocy doraźnej i pomimo niewątpliwych korzyści z zastosowania ich na dany moment nie są na tyle silne czy skuteczne, aby na trwałe zmienić kierunek losu człowieka, zwłaszcza w tych dziedzinach, w których regularnie doświadcza on niepowodzeń.

Mało tego, zauważyłem, że organizm zauważa, że chcemy go przechytrzyć i po początkowym powodzeniu w danej dziedzinie często blokuje dalsze skuteczne działanie, bądź jak pisze Siergiej Łazariew w swojej książce "Diagnostyka Karmy" poprawie losu w jednej z dziedzin życia np. wyleczeniu się z choroby, towarzyszy doświadczanie kłopotów w innej sferze życia.

Ta niemożność trwałej odmiany swojego losu, pomimo że zna się sposoby pracy z energiami, skłoniła mnie do rozpoczęcia badań nad tym, co rzeczywiście rządzi ludzkim losem, aby wykorzystać to do uczynienia swojego życia szczęśliwym lub po prostu takim jakie chcemy, aby ono było.

Uzyskane wyniki dla niektórych mogą być szokujące.

U podstaw tych badań legło założenie, że skoro nie wkładamy specjalnej energii w to, aby nam się źle wiodło, nie afirmujemy co rano: niech dziś brakuje mi pieniędzy; ani nie prosimy, aby moja koleżanka odbiła mi męża, albo by szef miał do mnie znów pretensje, a jednak to się zdarza, a niektórym ciągle, to istnieje jakaś siła, która to powoduje i może dałoby się ją wykorzystać dla uczynienia naszego życia lepszym.

Rzeczywiście tak jest.

Jako sposób dojścia do tych prawd obrałem metodę zaczerpniętą od Roberta E. Detzlera, autora m.in. książki "Transformacja Duszy", który pisząc tę książkę uzyskiwał potrzebne mu informacje w efekcie kontaktowania się ze swoim Wyższym Ja.

Ja, a w zasadzie moja żona Mariola, która jak się okazało ma doskonały kontakt z tymi istotami, poszerzyliśmy to o kontaktowanie się z I'O oraz Duszą i Aniołami.

W wyniku tych wielu połączeń, które często się rwały i w trakcie których często trzeba było najpierw uzyskać zgodę na otrzymanie potrzebnych informacji, uzyskaliśmy informacje, które wyjaśniają mechanizmy kształtowania ludzkiego losu. Nazwałem je Teorią Planu Duszy.

Nie odpowiem jaka jest kolejność procesów, które odbywają się w trakcie przygotowania naszego losu, bo choć może jest to ciekawe, to taka wiedza jest mało praktyczna. Dla zainteresowanych pomocna może okazać się książka "Odważne Dusze" Roberta Schwartza, gdzie ten proces jest opisany.

Znacznie ważniejsze jest, co jest wynikiem tego procesu.

Otóż nasze życie składa się z ról, które pełnimy i doświadczeń, które zbieramy pełniąc te role.

Zakresy tych ról i zbieranych doświadczeń są ograniczone.

Ta ograniczoność przypisanych nam ról i doświadczeń, które mamy zebrać w trakcie życia, jest przyczyną tego, że nie wszystko co chcemy daje się zrealizować, oraz tego, że niektóre z naszych celów realizują się tak, a nie inaczej. W efekcie naszych działań dostajemy bowiem nie to, czego świadomie chcemy, ale to co może się zrealizować z dostępnej nam listy. Początkowo, gdy dostałem taką informację, nie mogłem tego pojąć. Ludzie zwykle zakładają, że dostępne im są wszystkie możliwości, a ich uzyskanie jest ewentualnie kwestią zwiększonego wysiłku lub rozwinięcia jakichś talentów. Ale tak nie jest i jeśli weźmie się pod uwagę, że nie wszystkie możliwości są dla nas dostępne, a tylko te, które wcześniej przez duszę były dla nas wybrane, to staje się oczywiste, dlaczego nieraz pomimo ogromnego wkładu pracy i starań coś nam się nie udaje. Reasumując, nie każdy na przykład może zostać milionerem, chociaż statystycznie częstość występowania milionerów na 100 000 mieszkańców jest pewnie większa w Stanach Zjednoczonych niż w Polsce, a to z tego powodu, że z jakichś względów tamten obszar został wybrany jako miejsce tego typu doświadczeń i dusze, które akurat tego chcą doświadczać, tam się inkarnują lub w inny sposób powodują, że człowiek znajduje się w tamtym środowisku.

Wracając do tego, z czego bierze się nasz los, opowiem bardziej szczegółowo jak działa proces planowania naszego życia przez duszę. Otóż w efekcie procesu planowania naszego życia jeszcze na poziomie duszy powstaje coś, co nazywa się Matrycą Życia, która zawiera skończone grupy co najmniej czterech elementów, z których niczym z klocków tworzony jest scenariusz naszego życia tu na Ziemi.

Te cztery grupy to emocje, cechy duszy, wybory i role. Do każdego z tych elementów są przypisane okresy życia w których one mają być doświadczane, podawane jako dzieciństwo, młodość, dojrzałość lub starość oraz mogą być przypisane częstotliwości ich doświadczania typu jednorazowo, często, wiele razy itp.

Co to są emocje wiemy.

Cechy duszy są to cechy jakie dusza chce doświadczać podczas tego wcielenia tu Ziemi. Jest to odpowiednik cech osobowości np. smutna, radosna, samotnik, leniwa, odrzucająca wszystko, ryzykant itp. Jest tego dużo, ale nie są tam wszystkie możliwości.

Cechy duszy są połączone z wyborami, czyli rodzajami doświadczeń, poprzez które dusza będzie doświadczać danej cechy, aby później już w trakcie życia podświadomość wiedziała co zaspokaja. Np. cecha skromna może być połączona z doświadczaniem bycia biednym. Inne wybory to np. doświadczanie bycia nieudacznikiem, doświadczanie braku pieniędzy lub coś pozytywnego, dla ludzi którym się dobrze powodzi. Też jest tego dużo.

Wybory zawierają w sobie uszczegółowienia w postaci zadań, jakie należy osiągnąć, aby doświadczyć wyboru.

Następnym elementem, który jest kluczowy dla sposobu doświadczania przez nas życia, są role, poprzez pełnienie których człowiek będzie doświadczał wyborów. Role są dość złożonymi strukturami informacyjnymi, w których zapisane są mechanizmy naszych relacji z innymi ludźmi. Nie wymieniając nazw tych struktur można powiedzieć, że w rolach są określone nasze działania związane z pełnieniem ról i to co nas w ich efekcie spotyka na zasadzie akcja - reakcja. Przykładami ról mogą być rola biznesmena, rola samobójcy, rola ojca, rola partnera itp.. Każda z ról może być pod wpływem wielu wyborów. Wybory mogą być łączone z rolami już w Matrycy Życia lub później na ziemskim etapie, o czym dalej. Można powiedzieć, że te role są jakby zawirusowane zadaniami, wynikającymi z wyborów, których dusza chce doświadczyć. Pełnienie tych ról przebiega więc najczęściej tak, aby w ich trakcie doświadczyć wyboru, czyli tak jak mówiłem, aby doświadczyć tego, co można.

Jeśli więc np. naszym wyborem jest doświadczać rozwodu (piszę naszym, choć tak naprawdę to świadomie się z nim nie utożsamiamy, bo to był wybór duszy), to rola partnera zakończy się z dużym prawdopodobieństwem rozwodem bez względu na to, jak świadomie będziemy się starać utrzymać nasz związek. Mało tego, już na początku, kiedy poszukujemy partnera podświadomość działając według wpisanych w nią schematów (patrz dalej) znajdzie nam osobę komplementarną do pełnienia roli rozwodnika.

Ważne dla zrozumienia dlaczego nasze życie przebiega tak jak przebiega, jest uświadomienie sobie, że plan na nasze życie nie powstaje w oderwaniu od planów innych dusz i że już zanim się narodzimy jesteśmy powiązani z losem innych osób. Nie dotyczy to tylko rodziców czy członków naszej rodziny, ale także osób postronnych. Zawierane są zobowiązania co do wspólnego pełnienia ról typu ja będę tym (np. Mordercą), a ty będziesz tamtym (ofiarą). Pragnienie wypełnienia tych wzajemnych zobowiązań pcha nas w ludzkim życiu do określonych wcześniej zaplanowanych zdarzeń.

Występują tutaj dwa rodzaje relacji z innymi duszami, które mają wpływ na nasze życie. Po pierwsze, dusza należy do tzw. grupy dusz. Efektem tej przynależności jest, że dusza otrzymuje wytyczne (Wytyczne Grupy Dusz), odnośnie tego, co ma doświadczać podczas tego wcielenia tu na Ziemi. Te wytyczne są szczególnym rodzajem wyborów.

Mają one duży wpływ na nasze życie, albowiem wszystko co nas w życiu spotyka jest podporządkowane spełnieniu tych wytycznych.

Takich wytycznych grupy dusz jest kilka, mniej więcej 1 do 4. Z tych które ja widziałem, były to np. zamartwianie się, bycie blisko Boga, szukanie nowych wrażeń. Każda z tych wytycznych, podobnie jak inne wybory, składa się z zadań, które są uszczegółowieniem tego, na czym ma polegać wypełnienie tej wytycznej. Zadanie te nie muszą być zbyt przyjemne patrząc na nie z ziemskiej logiki. Np. zadaniem w ramach bycia blisko Boga może być cierpienie dla Boga.

Po drugie, jak już wspomniałem, dusza nie tworzy planu na życie samodzielnie. Pełnienie ról, jest bowiem uzgodnione z innymi duszami i z grupą istot zwanych Radą Starszych, która koordynuje ten proces. Stąd w życiu możemy mieć problemy ze znalezieniem osób do pełnienia ról komplementarnych, jeśli nie odpowiadają one tym rolom, które dusza dla nas wybrała. Możemy więc nie mieć klientów, jeśli pełnimy jakąś rolę biznesową niezgodną z planami duszy, albo nie znaleźć partnera, jeśli dusza wybrała dla nas samotność - itd.

Podobnie może nam być trudno wyzwolić się z jakiejś relacji. Na przykład, jeśli pełnione są role typu matka-syn, matka-córka, to chęć spełniania się przez matkę w roli matki może powodować komplikacje w życiu córki, polegające na uniemożliwieniu jej samodzielnego życia, aż do bycia samotną, obłożnie chorą pozostającą pod opieką matki włącznie. Podobnie może być w relacjach partnerskich, gdzie umówienie się dusz co do opiekowania się jednego partnera drugim będzie utrzymywać tego drugiego w chorobie lub niedostatku, bezrobociu itp.

Uświadomienie sobie tej prawdy, że role są wzajemnie uzgadniane może być bardzo przydatne. Możecie w końcu przestać obwiniać innych o swój los i siebie, o to, co zrobiliście innym ludziom. Tak się dzieje, bo tak było umówione. Jest to moim zdaniem dobry powód do przebaczenia innym i sobie.

Kolejnym elementem istotnym dla naszego życia są wytyczne samej duszy. Tak samo jak wytyczne grupy są jakby priorytetowymi doświadczeniami, które mamy zaliczyć w czasie życia i też składają się z zadań. Też jest ich od 1 do 4.

Te wszystkie elementy, z których tworzony jest nasz los, są zapisane w obszarach ciała człowieka i jego aury. Nie jest to tylko Matryca Życia. Znajomość tych obszarów jest potrzebna do dokonywania ewentualnych zmian zapisów, ale ten artykuł jest zbyt krótki, aby to wszystko tutaj omawiać.

Jak już powiedziałem, te elementy są jak wiaderko klocków. To jakie one są, decyduje o tym, jaki będzie nasz los. Jeśli mamy same czarne klocki, to nie zbudujemy z nich nic białego. To jest przyczyną dlaczego tak trudno jest nam coś zmienić w życiu na coś innego niż dotychczas.

Wspomniałem, że poszczególnym elementom Matrycy Życia przyporządkowane są okresy życia w których one mają być doświadczane. Może to być jeden okres lub więcej. Przejście z jednego okresu życia do innego może zakończyć doświadczanie jakichś ról lub wyborów, których doświadczanie nie jest już przypisane do tego nowego okresu. Wtedy w życiu możemy być zaskoczeni, że coś nam się dobrze układało, a naraz się skończyło i szukać po temu racjonalnych przyczyn. Może być też odwrotnie, że kończy się wtedy zła passa i naraz wszystko się poprawia. Jest to wynik tego, że coś - wybór lub rola - przestały już obowiązywać, albo zaczęły obowiązywać jakieś nowe wybory lub role.

Wyposażeni w taką lub inną Matrycę Życia rodzimy się tu na Ziemi i jesteśmy tutaj jak ludzik w grze komputerowej - i mniej więcej tak samo jesteśmy traktowani przez duszę jak my traktujemy te ludziki. Celem jest przejście pewnego toru przeszkód wynikającego ze scenariusza gry, a w naszym przypadku z planu duszy. Gdy ludzik zginie, to mamy kolejne życie - my, ale nie ludzik. Dusza też może się wcielać wiele razy. To czy to kolejne wcielenie to też my, pozostawiam na inne rozważania.

Ale to jeszcze nie koniec tego, co się dzieje.

Istotą odpowiedzialną za realizację planu duszy jest istota, którą nazwałem Ziemską Częścią Duszy.

Nie jest to żadna z trzech istot, o których mówi się na przykład w hunie - świadomość, podświadomość ani wyższe ja. Jest to oddzielna istota o wysokiej inteligencji, która inspiruje zarówno Wyższe Ja jak i Podświadomość do realizowania planu duszy. Znajduje się ona w ciele człowieka obok podświadomości i zarządza realizacją i pilnuje wykonania planu duszy. Jest istotą o dużej inteligencji i oddziaływuje na Wyższe Ja i na Podświadomość inspirując je do wypełniania zadań. Tych zleconych przez duszę oczywiście.

Ziemska część duszy dokonuje też swoistej kompilacji ról i wyborów dobierając do pełnionych ról wybory, których można przy okazji pełnienia tych ról doświadczyć, i tworząc coś, co nazywa się Zasadami Pełnienia Ról. Te zasady w postaci konkretnych schematów postępowania wgrywa na poziom podświadomości, i to jest dopiero wynikowy zestaw reguł, którymi kieruje się podświadomość realizując nasze cele. Te schematy działania podświadomości stanowią wynikowe pole, na które padają nasze świadome myśli, które wzmacniają i aktywują to co jest tam zapisane. W zależności jakie jest to pole, takie będą rezultaty.

Dla lepszego zrozumienia podam przykład. Jeśli przypisana jest nam rola małżonka i istnieje wybór doświadczania rozwodu, to ziemska część duszy tak może nam to skompilować, że pełniąc tę rolę podświadomość będzie jednocześnie dążyć do doświadczenia rozwodu. Tak samo jest z innymi celami, które chcemy osiągnąć. Nie realizuje się treść celu, który chcemy osiągnąć, tylko to, co przy okazji realizacji tego celu można osiągnąć, a co jest wyborem duszy.

Jest to podobnie jak zabawa z psem. Kiedy rzucasz mu kij przez rzekę, a czasem tylko machasz pustą ręką, pies myśli, że chcesz, by go tobie zaaportował, podczas gdy tak naprawdę tobie chodzi o to, aby się wykąpał. W tych planach duszy też nie chodzi o to, aby wypełniło się to, czego my świadomie chcemy, ale to co dusza zaplanowała sobie doświadczać.

Nasuwa się więc pytanie, co z naszą wolną wolą. Dobra wiadomość jest taka, że mamy prawo weta jak prezydent. Możemy powiedzieć, że czegoś nie chcemy doświadczać i to jest honorowane.

Druga wiadomość jest taka, że nasza wolna wola rozciąga się na nasze działania, a nie na efekty tych działań, które są konsekwencją najogólniej mówiąc praw przyrody. Możesz skoczyć z wieżowca i to jest twoja wola, natomiast to, że zostanie z ciebie mokra plama, jest efektem praw przyrody. Takimi prawami przyrody dla nas ludzi poza grawitacją i innymi prawami fizyki, jest kod genetyczny, który powoduje, że nie mamy np. skrzydeł, albo że jeden jest wyższy, a drugi niższy. Poodbnie są nimi konkretne przypisane nam cechy duszy, wybory, role i emocje (nasze wiaderko z klockami do budowania losu).

Czy to już koniec? Nie.

Podświadomość ma jeszcze swoje uprzedzenia, obciążenia i kaprysy. To jest przedmiotem większości popularnych dzisiaj metod i jest to już jakoś rozpoznane na bazie dotychczasowej wiedzy. Proszę tylko zwrócić uwagę, że są to dodatkowe utrudnienia, które często są konsekwencją przyjętych przez duszę wyborów i ról, a nie przyczyną samą w sobie naszych niepowodzeń.

I jeszcze jedno. Świat energii nie jest krainą marzeń. Wśród energii i istot duchowych nie są tylko te dobre i bardzo dobre. Jest wiele istot/energii nieharmonijnych, szatańskich, diabelskich, które atakują i opanowują w sposób podobny do hipnozy naszą podświadomość, Wyższe Ja, duszę i ziemską część duszy unicestwiając w ten sposób nasze plany. Doświadczanie tego może być też konsekwencją wyborów duszy. Radzę na to uważać przy wszelkich pracach z energiami od wahadełka poczynając.

Czy wobec tego jest jakiś sposób na to, aby udawało się nam żyć tak jak chcemy?

I tu jest dobra wiadomość. Tak samo jak automatycznie możemy doświadczać wyborów i ról, które z ziemskiego punktu widzenia są mało praktyczne, tak samo automatycznie możemy doświadczać tego, co jest dla nas dobre. Znając strukturę informacyjną losu można dokonać zmian tego, co mamy wpisane, albo przynajmniej to rozpoznać, aby wiedzieć w jakim kierunku będzie nam wygodnie iść.

Wyobraźcie sobie, że możemy ukształtować rolę osoby odchudzającej się w taki sposób, że wyjściem z niej jest figura modelki.

Albo, że rolę osoby schorowanej możemy ukształtować w taki sposób, że podświadomość nada taki kierunek pełnieniu tej roli, aby jej efektem było wyzdrowienie poprzez dotarcie do właściwego lekarza, który tej osobie pomoże.

To tylko nieliczne przykłady możliwych zastosowań wiedzy opartej na Teorii Planu Duszy.

Na bazie opisanej wyżej Teorii Planu Duszy stworzone zostały procedury Metody Korekty Planu Duszy, przy użyciu których można odczytać przypisane nam wybory i role, tak aby świadomie móc się do nich dostosować w swoim działaniu, albo w porozumieniu z duszą dokonać ich zmian, tak aby dusza była z tego zadowolona, a życie przebiegało zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Na koniec pozostaje pytanie, czy przedstawiona powyżej teoria nie jest sprzeczna z tym co już wiemy. Moim zdanie nie. Mało tego - jest to uogólnienie naszej wiedzy.

Ta teoria pozwala na przykład wyjaśnić, dlaczego pacjentom cytowanego wcześniej Siergieja Łazariewa, którym on pomagał, pogarszało się w innych dziedzinach życia. Bo nie był zlikwidowany wybór - może był to wybór cierpienia - i likwidacja choroby powodowała, że ten wybór realizował się w innej sferze życia.

Pozwala także wyjaśnić, dlaczego, jak pisze Siergiej Łazariew, na przykład ukorzenie się pomaga jego pacjentom - bo może taki jest wybór ich duszy i zrealizowanie go likwiduje jego powód jakim jest choroba.

A tych którym to nie wystarcza i chcą się przekonać osobiście, odsyłam do ich Wyższego Ja, jeśli umieją się z nim skontaktować, niech zapytają, czy istnieje Matryca Życia, czy istnieje ziemska część duszy, czy pełnimy przypisane nam role i czy te role są pod wpływem przypisanych nam wyborów.


Mieczysław Budziński





  (1)    2    dalszy >  

komentarze

1. Ostrożnie z tą całą MAGIJĄ! • autor: Nierozpoznany#28612010-11-20 08:38:30

Po względem cielesnym, duchowym, mistycznym, mentalnym (społecznym też) pracuję w całkiem innej sferze, ale zdążyłem sobie wyrobić zdanie na temat Huny. Otóż Huna jest wręcz zdumiewająco spójna z Psychologią Głębi Carla Gustava Junga. Pochodzi z dalekiej Polinezji, więc tu na plan pierwszy wychodzi pewna oczywistość: Polinezyjczycy jak wszyscy Ludzie Natury, cechowali się zdrową, zintegrowaną i spójną osobowością. U nich Podświadomość, Ja Świadome, oraz Ja Wyższe (Nadświadomość i jeszcze Coś Wyższego – czego Kahuni nie próbowali nawet określić) pozostawało ze sobą w harmonii. Czego poszukiwał w swoim życiu Polinezyjczyk? Oczywiście – radości życia, szczęścia, dobrych połowów i zdrowych dzieci. To też osiągał. (Misjonarze mieli ciężkie zadanie, gdy zaczęli tamtejszą kulturę niszczyć. Bali się kapłanów – Kahunów, lecz zwykłą ludność w końcu zastraszyli i podporządkowali.... Ale to juz inna historia.) _________________________________________________________________________ Jak się do tego ma znerwicowany, zdezintegrowany, zakompleksiony, emocjonalnie zablokowany i moralnie „zeschizowany” Europejczyk? Wszystkie trzy „piętra” jego osobowości – to pogmatwany chaos. Jeśli chce samodzielnie się z tym chaosem uporać (obojętne jaką metodą – będzie to ZEN, Huna, czy odwołanie się do Pani Niebios (!) – jest to proces ciężki i bolesny. Jest to coś w tym stylu – jak łamać samemu sobie na nowo już kiedyś złamane i źle zrośnięte kości. (Po drodze MUSZĄ mieć miejsce okresowe stany lęku, zagubienia, chaosu i depresji.) Czasem taki proces „autointegracji” może trwać nawet wiele lat. Pod kierunkiem doświadczonego, odpowiedzialnego i UCZCIWEGO Mistrza nieco krócej.) Póki zaś człowiek jest w stanie chaosu i sprzecznosci samego z sobą - wszelkie "podchody" magiczne dadzą efekty całkiem przeciwne względem zamierzonych. _________________________________________________________________________ Wracając do Huny jako takiej: Doświadczony Kahuna-Mistrz może klientowi „załatwić” jakiś pojedynczy problem – ale na pewno nie zaoferuje na przykład „łatwych, szybkich, przyjemnych” – i oczywiście kosztownych – kursów „skutecznej magii”... (Także doświadczeni Mistrzowie ZEN odmawiają zdecydowanie, jeśli kandydat na adepta jest zdezintegrowany, znerwicowany i zagubiony – nie chcą mieć na sumieniu kolejnego przypadku na przykład samobójstwa. Raczej podejmą się go leczyć – jeśli są wytrawnymi psychologami... ale to już dygresja na inny temat...)
[foto]

2. Procedura Metody Korekty Planu Duszy • autor: Ilona Szewczyk2010-11-22 11:54:01

Ciekawy artykuł. Pozostawił też nieco niedosytu, co może wskazywać na (zamierzony lub nie) marketingowy efekt 'nęcenia klienta'. Ciekawe czy pojawi się kolejny odcinek dotyczący Korekt Planu Duszy . Hipotez i teorii tłumaczących rzeczywistości zewnętrzne, wewnętrzne i całą Rzeczywistość mamy bez liku. Ta jest po prostu jeszcze jedną z nich. Praktycznych metod dających ludziom możliwość wykonania jakichś ‘autokorekt’ jest nieporównanie mniej. Jeszcze mniej jest ludzi potrafiących innym osobom bezpiecznie przechodzić 'proces samo-korygowania'. Tak czy inaczej rzecz ciekawa. Będzie kontynuacja ?

3. Co nami kieruje i DOKĄD ZMIERZAMY? • autor: Nierozpoznany#28612010-11-22 18:56:17

„Planów Korekty Duszy” jest tyle, ilu jest ludzi z różnymi problemami. Inny będzie Plan Duszy dla wyczynowego sportowca, artysty skrzypka, naukowca odkrywcy – inny dla wojowniczego choleryka lub melancholijnego poety... i tak dalej... A w ogóle, to każdy człowiek powinien sobie wybrać opcję – kim chce być? Idealnym konformistą, wpasowanym w gusty i oczekiwania otoczenia? Indywidualistą odcinającym się od tłumu – pragnącym iść własnymi i niezależnymi drogami? A może buntownikiem i aktywnym społecznikiem-reformatorem? A jeśli komuś się zamarzy władza, bogactwo, sława i hołdy tłumów?
Najszybciej zyskuje stan integracji i moc ducha (czyli „Manę” – jak mówią Polinezyjczycy) człowiek dążący do najprostszego i najzdrowszego celu. Jest to człowiek, który chce po prostu być zdrowy, mądry, silny, odważny i sprawiedliwy. I vice versa – najgorsza z ze złych opcji, to pragnienie władzy, pieniędzy i sławy. Decyduje też swoisty rachunek energetyczny: zdrowi, mądrzy, silni, odważni i sprawiedliwi mogą być WSZYSCY ludzie na Ziemi i takiemu wyborowi sprzyjają wszelkie Siły Naturalne. Im zaś pragnących władzy, sławy i pieniędzy jest więcej – tym bardziej „Radosna Przyszłość” staje się WPIEKŁOWSTĄPIENIEM.
Taka opinia na pewno mieści się w kontekście wiodącego artykułu: Co nami kieruje???

4. Niech MOCZ będzie z Wami! • autor: Nierozpoznany#21842010-11-26 20:18:44

Bardzo ładny, okrągły i poprawny artykuł i niemniej celne komentarze. W sam raz na spotkanie w Domu Spokojnej Starości - grupa +80. O niczym i oparty na NICZYM. Bo nie podejrzewam Szanownego Autora (i Szanownych Komentatorów) o jakikolwiek FAKTYCZNY kontakt z tym co można (od biedy) nazwać pracą z Energią.

DOBRY-ZŁY... Zmiłuj się (dowolny) Panie Boże...

Pamiętajcie!

Jeżeli czytacie jakieś książki na te tematy, to najbardziej wartościowe (DLA WŁASNYCH DOŚWIADCZEŃ!) są te w grubej oprawie! Dłużej się palą i łatwiej o skupienie przy ogniu, bo nie trzeba tak często dorzucać...

O czym zawiadamiam z pozdrowieniami,

5. wyzsze ja mowi 'nie' • autor: Krzysztof Zwolan2010-11-29 23:42:07

Jesli jest tak jak sugeruje autor, to nie ma znaczenia czy podgladniemy swoj 'plan duszy', czy tez nie. Co za roznica, skoro i tak, jesli tam zajrzymy to mielismy tam zajrzec, a jesli nie, to nie mielismy? I jesli mielismy cos tam zmienic, to zmienimy tak czy siak, wiec nasza chec zmiany i tak nie jest nasza, zostala zaplanowana. Zatem twierdzenie, ze mamy jakiekolwiek prawo weta, to zwyczjny nonsens. Jakie prawo weta, skoro nasza niezgoda i tak jest ustalona jako czesc planu?
Ale jesli mamy jakis tam zakres wolnej woli to do czego on duszy jest? Do sadystycznego obserwowania jak miota sie jakas czesc, ktora i tak miala sie miotac i z miotania mialo nic nie wyjsc, bo przeciez trzeba wypelnic plan? Jesli jest wolna wola, to nie ma planu duszy.
Ponadto, czym sa, w swietle tego artykulu, sposoby pracy z energiami, ktore autor ponoc zna? Dla mnie to oszukiwanie, ze cos sie zmienia u innych, podczas gdy i tak nic nie mozna zmienic. A jesli nawet cos wynika ze zmiany, to ten wynik byl zaplanowany, wiec nie mialo znaczenia co zrobil p.Budzinski. Cholernie wygodne moralnie, ale ja mialbym poczucie winy, jesli bym wyznawal taki swiatopoglad a jednoczesnie mowil ludziom ze moje zabiegi maja jakikolwiek sens.
Jeszcze jedno, w celach porzadkowych: teoria zeby byc jako taka, musi byc potwierdzona faktami lub wzorem matematycznym. Taka jest definicja torii. Jesli nie, jest to hipoteza, ktora musi byc spojna logicznie. A jesli i to nie, to wtedy wypowiedz jest w najlepszym razie subiektywnym opisem czegos i ma sie nijak do rzeczywistosci. Teoria jest wytworem dyskursu naukowego, i nie ma zastosowania w dyskursie jakby-mistycznym, ktory autor proponuje. Zestawienie tutaj wyrazow dusza i teoria razem, to ontologiczny nonsens.
Na koniec zrobilem to, o co autor poprosil, zapytalem swojego 'wyzszego ja' o to 'czy istnieje Matryca Życia, czy istnieje ziemska część duszy, czy pełnimy przypisane nam role i czy te role są pod wpływem przypisanych nam wyborów'.
I ono powiedzialo 'nie'.

6. Odpowiedź na komentarze • autor: Nierozpoznany#30182010-12-01 14:29:06

W komentarzu do własnego artykułu i po części do uwag zacnych recenzentów chcę

Po pierwsze podziękować tym, co go przeczytali, po wtóre za uwagi, po trzecie za weryfikację k. zwolan, którego wyższe ja mówi nie.

Rzeczywiście upojony własnymi odkryciami dałem się ponieść w końcowej części artykułu pisząc buńczucznie bez sprawdzenia
„A tych którym to nie wystarcza i chcą się przekonać osobiście, odsyłam do ich Wyższego Ja, jeśli umieją się z nim skontaktować, niech zapytają, czy istnieje Matryca Życia, czy istnieje ziemska część duszy, czy pełnimy przypisane nam role i czy te role są pod wpływem przypisanych nam wyborów. „

Dała tu znać o sobie cecha osobowości pycha (nie mylić z cechą duszy) i pojawiła się reakcja doświadczenia, powiedzmy jakiegoś tam upokorzenia -wybór. Tak to działa. Ale do rzeczy. Rzeczywiście moje Wyższe Ja też odpowiada „nie” na tak postawione pytania, co wynika nie z tego, że rzeczy o których piszę nie istnieją, tylko dlatego, że one są częścią nas i pytanie jest źle postawione, za co czytelników przepraszam. Na usprawiedliwienie mogę podać, że ja głównie kontaktuję się z I’O, które udziela odpowiedzi lepszej jakości i automatycznie założyłem, że odpowiedź Wyższego Ja będzie taka sama.

Prawidłowo ostatnia część artykułu powinna więc brzmieć:

„Te osoby, które chcą się przekonać osobiście zachęcam do kontaktu z ich Wyższymi Ja, a najlepiej z ich I’O, które ma lepszy wgląd z uwagi na to, że jest wyżej, i zapytanie „czy ja mam wpisaną Matrycę Życia”, „czy ja mam wpisaną Ścieżkę Życia”, „czy w moją Matrycę Życia wpisane są role przypisane mi do pełnienia” itd., oczywiście każde z pytań oddzielnie.”

Jeśli mógłbym prosić redakcję o dokonanie takiej zmiany, to będę za nią wdzięczny.

Po drugie pragnę wyjaśnić, że to nie jest tak, że plan duszy określa szczegółowo nasze życie, jak sugeruje to jeden z komentatorów pisząc cytuję

„jeśli tam zajrzymy to mieliśmy tam zajrzeć, a jeśli nie, to nie mieliśmy? I jeśli mieliśmy coś tam zmienić, to zmienimy”

Plan duszy określa zakres naszych możliwości w naszym życiu, tak jak określa je środowisko naturalne w którym żyjemy.
Jeśli jedziemy na wyprawę w Himalaje, to nie będzie tam palm. Ale to czy zmarznie nam d…, czy spotkamy niedźwiedzia, czy borsuka, a może człowieka śniegu jest sposobem realizacji tego wyboru, który na miejscu się zmaterializuje w zależności od okoliczności jakie tam będą, kiedy my tam będziemy. W każdym razie ogólnie będziemy doświadczać Himalajów.

Tak samo jest z planem duszy. Nie jest szczegółowym scenariuszem, ale zestawem możliwości na zasadzie nie kijem go to pałą, aby utrzymać się w pewnych wytycznych, ale jednak możliwości. Chodzi o zachowanie ogólnego trendu pewnych doświadczeń, pozostawiając szczegóły wyborowi człowieka, czy okolicznościom, nie dając mu jednocześnie wyjść poza pewne ramy.

Z dalszych informacji, które dostałem, już po napisaniu tego artykułu wynika, że każdy człowiek funkcjonuje jak swego rodzaju odbiornik radiowy nastawiony na odbiór tylko pewnego zakresu doświadczeń. Jest to tak, jakby ktoś nastawił stację w radiu i zabrał gałkę. I ciągle gra to samo. Coś co nam pasuje lub nie, w zależności od tego jak trafiliśmy. Moje poszukiwania zmierzają do znalezienia tej gałki, żeby samemu móc sobie wybrać to czego chcę słuchać i też jest mi przykro, że rzeczywistość jest taka jak opisałem, ale tak jest i nie ja to wymyśliłem. Na razie rozebrałem „radio” i zobaczyłem jak ono działa. Tą widzą się dzielę i tyle.

Jeśli chodzi o to dlaczego to funkcjonuje w taki sposób, to otrzymałem bardzo ogólną odpowiedź, której zresztą nie drążyłem, że dusza jest bogata swoimi doświadczeniami i dąży do tego, aby zdobyć ich jak najwięcej. Nie jest więc to sadystyczne obserwowanie jak miota się jakaś jej część – jak pisze mój komentator -, tylko sposób doświadczania, podobny do tego jak my doświadczamy gier komputerowych, czy filmu, czyli tego CZEGO SAMI NIE JESTEŚMY W STANIE DOŚWIADCZYĆ W ŚWIECIE, W KTÓRYM EGZYSTUJEMY. Dusza nie mając ciała tworzy coś na kształt sztuki teatralnej czy filmowej, w której my jesteśmy aktorami, i gdzie im więcej ciekawej akcji tym lepiej. Problem w tym, że nie mamy dublerów i nikt nas nie pyta, czy chcemy grać tą rolę.

Na zakończenie powtórzę, że plan duszy określa zakres naszych możliwości., a to co opisałem charakteryzuje relację Dusza – Podświadomość.

Niemniej ciekawa jest relacja Świadomość – Podświadomość, która określa to na co sobie pozwalamy w życiu, i która decyduje np. o efektach tak popularnej i często stosowanej techniki wizualizacji. W najbliższym czasie opiszę jakie tam obowiązują zasady i jestem pewien, że też wiele osób będzie tym zaskoczonych..

Pozdrawiam Wszystkich

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)