Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 grudnia 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 180)

Namiętność przemiany a „ćwiczenie”. Sloterdijk jako teoretyk szamanizmu?


« Sloterdijka cień Synaju Rafała Krawczyka czyli o tęsknocie chrześcijan do pogaństwa »

Kiedy pisałem o „namiętności przemiany”, „głodzie przemiany” w dzisiejszych czasach, jednocześnie czytałem obie niedawno wydane po polsku książki Petera Sloterdijka, z których ta druga, „Cień góry Synaj” ważniejsza, ponieważ w niej Sloterdijk wspomina kilkakrotnie „teorię ćwiczenia”, o której pisał w innej swojej książce pt. Du mußt dein Leben ändern czyli „Musisz zmienić swoje życie”, niestety jeszcze nie spolszczonej.

To tajemnicze „ćwiczenie” i „teoria ćwiczenia” zastanawiały mnie, ponieważ czułem, że ma to związek z tym, o czym ja tutaj nieśmiało pisałem: z praktykami przemiany.

Na szczęście jeden rzut Googlami z hasłem „teoria ćwiczenia sloterdijk” wystarczył, żeby na pierwszym miejscu wyrzuciła się praca Mikołaja Ratajczaka pt. „Oświecenie w Kryształowym Pałacu. Wprowadzenie do Sloterdijka diagnozy współczesnej kondycji podmiotowości”. (Tytuł jak tytuł...) Oto co tam znalazłem napisane: (wygrubienia moje)


Kolejna książka z roku 2009, Du mußt dein Leben ändern [„Musisz zmienić swoje życie”], jest projektem ustanowienia antropotechnik elementarną kategorią analizy praktyk społecznych. Antropotechniki to nic innego jak wszelkiego rodzaju ćwiczenia, dzięki którym ludzie wytwarzają samych siebie jako podmioty. Pod pojęciem ćwiczenia rozumieć należy „każdą operację, za pomocą której kwalifikacje działającego co do następnej realizacji tej czynności zostają utrzymane bądź też polepszone, niezależnie od tego, czy określi się je jako ćwiczenia, czy też nie”. Celem tej perspektywy jest wprowadzenie pewnego nowego języka i eksplikacja wszelkiego rodzaju fenomenów religijnych, takich chociażby jak „pobożność” czy „duchowość” jako określonego rodzaju ćwiczeń, a samych systemów religijnych jako systemów ćwiczeń. Człowiek jest zatem dla Sloterdijka [...] homo repetitivus albo, mówiąc też inaczej, homo artista, jednostką ulepszającą samą siebie na drodze ćwiczeń. Sloterdijk mówi przy tym o kolejnej zmianie paradygmatu: o ile wiek dziewiętnasty stał pod znakiem produkcji, a wiek dwudziesty — refleksji, to wiek XXI winien być określany wiekiem ćwiczeń oraz wynikiem zwrotu antropotechnicznego. [... C]hodzi już nie tylko o rozpoznanie „zaprogramowania” podmiotowości, lecz o pochwałę „akumulacji” wytwarzanych przez ćwiczenia dyspozycji. [...]
Dalej, perspektywa ta znosi zasadniczo wszelkiego rodzaju opozycje między „naturą” a „kulturą”, ponieważ zgodnie z tym ujęciem człowiek postrzegany jest jako zwierzę funkcjonujące w określonych programach i zdolne do wykonywania ćwiczeń mających określony cel, a tym samym kreowania samego siebie. Człowieka jako podmiot określić można zatem jako punkt różnicujący w seriach ćwiczeń, jako jednostkę zmieniającą te serie i ustanawiającą nowe. I jako zmienianą przez już istniejące. Perspektywa antropotechnik jest niejako materialistyczną interpretacją heideggerowskiego bycia-w-świecie, ponieważ zanurza człowieka w świecie określonym przez przekazane wcześniej i ustanowione w konkretnych materialno-symbolicznych dyspozytywach ćwiczenia. Homo repetitivus nie może istnieć bez świata — to bowiem dopiero ćwiczenia umożliwiają zasadniczo odróżnienie siebie od świata. Każde ćwiczenie posiada charakter zwrotny — jest wykonywane na jakimś przedmiocie i jednocześnie zmienia wykonującego.


Chętnie bym przeczytał samego Sloterdijka na ten temat, ale muszę poczekać na polskie tłumaczenie; niestety niemiecki język filozoficzny jest poza moim zasięgiem.

Nie wiem, na ile dla Sloterdijka te „zmieniające ćwiczenia” są metaforą, a na ile rozumie je jako coś konkretnego, jako „siadaj i rób!” Bo ja je rozumiem bardzo konkretnie. Dlatego prowadziłem spacery po ogniu, kopanie dołów w ziemi, żeby tam spędzić noc na medytacji, chodzenie ze wzrokiem umieszczonym na horyzoncie... i kilka innych. A także sam kilka razy dziennie umieszczam „świadomość” albo „punkt skupienia” w różnych miejscach w ciele lub poza ciałem. I kiedy coś poprawiam w programach Taraki, AstroAkademii, to najpierw staram się wizualizować „przestrzeń programu” czy jak to coś nazwać.

Czy Peter Sloterdijk stał się teoretykiem nowoczesnego szamanizmu?

– Ma miliony czytelników, pewnie już któryś z nich, sam neoszaman, to zauważył...

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Sloterdijka cień Synaju Rafała Krawczyka czyli o tęsknocie chrześcijan do pogaństwa »

komentarze

1. Namiętność jako wola • autor: Nierozpoznany#86972014-12-23 21:19:13

Znajduję w tej wypowiedzi cenne uwagi dla nauki i praktyki życiowej. Jeśli już się posiada cele życiowe, a być może także wyznaczone ścieżki prowadzące do ich osiągania, dysponuje niezbędnymi siłami i środkami, to zwykle nie zwraca się uwagi na brak jeszcze jednego, równie ważnego czynnika współdecydującego o powodzeniu. Trzeba wręcz profesjonalnie przygotować się do wykonania konkretnych czynności i całych pakietów zadań jak u sportowców na zasadzie treningu, ćwiczeń  usprawniających i pozwalających na osiąganie wyspecjalizowanych, ponadprzeciętnych zdolności do skutecznego działania. Dopiero tak przygotowani działamy nie tylko skutecznie, ale bez niszczącego przeciążenia, a nawet z radością tego działania, co może nas dodatkowo wzmocnić. Takie wzmacniające ćwiczenia obejmują więc sferę psychofizycznego behawioru i ducha. Wydaje się, że w sferze ducha w pełni znajduje zastosowanie powiedzenie: jadąc rowerem po prostej, płaskiej drodze poruszamy się siłą mięśni, ale pokonując wzniesienia czynimy to siłą woli. 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)