Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 stycznia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Jak nauczyć się angielskiego?

Kategoria: Techniki rozwoju

Językowe wykluczenie i obniżenie rangi »

Chciałbym, żeby ten blog był giełdą pomysłów i wymianą doświadczeń. (Właściwie ten temat - „Jak nauczyć się angielskiego?” - powinien działać jako forum, ale jakoś tak się stało, że fora w Tarace się nie przyjęły, za to komentarze pod blogami działają jako fora. Kontynuuję...)

Wielu Autorów i Czytelników Taraki zna angielski, wielu zna ten język biegle, niektórzy go nawet uczą, a niejeden/niejedna z Was ma swoje własne – autorskie, oryginalne - doświadczenia w skutecznym nauczeniu się tego języka. Także, i to najważniejsze, macie doświadczenia w przejściu przez inicjacyjny próg: że „najpierw nie umiałem/am, a potem coś się takiego przekręciło, że okazało się, że umiem!” Takie doświadczenia są ogromnie cenne. Z drugiej strony ja (od tak dawna jak tylko pamiętam...) jestem w angielskim raczej początkujący. Więc mam chętne ucho na wszelkie pomysły, sztuczki i udoskonalenia w dziedzinie uczenia się tegoż.

Ciekaw jestem też (i inni Czytający na pewno także!) podobnych doświadczeń z innymi językami. Np. wiem, że co najmniej dwoje Autorów Taraki skutecznie nauczyło się chińskiego – Lidia Bartczak (pozdrawiam serdecznie, Lidko!) nawet to szczegółowo u nas opisała, patrz: „Chińska inicjacja”.

Ale że to temat rzeka, to coś w tej rzece na początek wychwycę i wypunktuję.

Wszyscy się uczą. Uczenie się języków (w tym ang.) jest rzeczą powszechną i przez to jakby banalną. Każdy się przynajmniej jednego obcego języka kiedyś uczył lub teraz się uczy, lub zamierza się uczyć (i do tego nauczyć!) Masowość tej praktyki nie zmniejsza jednak jej trudności. To że 100 milionów ludzi to robi, nie powoduje automatycznie, że to staje się łatwiejsze. Także twoja porażka – że nie umiesz i nie potrafisz się nauczyć - nie jest wcale łatwiejsza do przełknięcia przez to, że 100 mln się nauczyło. Żadna to pociecha dla ciebie.

Wszyscy uczą się angielskiego, a nikt nie umie. Kiedyś usłyszałem takie zdanie i bardzo mi się swoją trafnością podobało. Wydaje mi się, że znacznie więcej ludzi (przynajmniej w Polsce) próbowało się nauczyć angielskiego lub byli do tego zmuszani w szkole, niż faktycznie ten język umieją. Jest jakaś zniechęcająca niska skuteczność uczenia się angielskiego. A przy tym angielski wydaje się powiększać w miarę wchodzenia weń, nie widać końca tego gąszcza.

Nauka języka jako przemiana. Tak – jako przemiana wręcz duchowa! Nauczenie się języka jest dobrym modelem duchowej przemiany (lub „tylko” psychicznej przemiany): przed jesteś kimś innym i po jesteś kimś innym. Nie wiem, z czym jeszcze można to przejście, tę „tranzycję” porównać – może z nawróceniem się na religię? Z małżeństwem lub zmianą partnera? Przez to nauka języka (i cały jej przemysł) może służyć jako pryzmat-analogia, przez którą można lepiej poobserwować (na razie mniej rozwinięty) „przemysł duchowo-rozwojowy”. (O którym niedawno pisałem tu.)

Niepowodzenia przemiany. Także niepowodzenia w nauczeniu się języka mogą służyć jako przybliżający model dla (chyba rzadszego) przypadku niepowodzeń w osobistej przemianie czyli ulepszeniu własnej osoby (osobowości). To jest to, o czym pisała Czytelniczka w komentarzu: „z kursu na kurs, z nadzieją na odkrycie czegoś w sobie, na zmiany w życiu, na jakieś podpowiedzi... Człowiek stara wdrożyć w życie nauki, czeka, pracuje, modli się, medytuje - i nic... nic...Więc co to jest? Jest [niby] odpowiedź: „ja 5 w roku 9”, [czyli] przechlapane, mam rok na czekanie na kolejne zmiany... porażka... i jest już wytłumaczone :)) - tyle tylko że to trwa lata.”

Angielski albo cię nie ma – czyli angielski jako konieczność. Tu bym chętnie jakąś ankietą przepytał każdego, jak to znosi: jak znosisz ten napór, że angielski jest konieczny, jeśli w nim nie mówisz to nie istniejesz, że jeśli nie znasz, to zostaniesz zepchnięty pod stół. I to nie jest udawanie, poza, moda – tak jest naprawdę! Niektórym się udało i przeskoczyli na drugą stronę (patrz wyżej: inicjacja) – jak wy to widzicie, będąc pod tej drugiej stronie i obywatelami Świata, którym udało się wyrwać z lokalnego dołka?

Zręczne środki. Czy znasz jakieś „zręczne środki” (mówiąc po buddyjsku-tybetańsku) ułatwiające nauczenie się?

Joga, śnienie, medytacja. Czy coś wiesz, żeby jakieś szamańskie metody – właśnie jak wspomniana joga, śnienie czy medytacja – skutecznie wspomagały naukę języka? Czy jest miejsce styku pomiędzy duchowo-rozwojową przemianą siebie, a (pracą nad) przemianą językową?

Oczywiście mile są witane wszelkie praktyczne porady, kontakty, polecenia i wymiana doświadczeń. Po to właśnie ten blog uruchamiam.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



Językowe wykluczenie i obniżenie rangi »

komentarze

[foto]

1. Podpowiadam:-) • autor: Piotr Jaczewski2013-01-12 21:45:26

Warto pamiętać w nauce języków, że rozumienie i mówienie to dwie sprawy. Rozumieć uczysz się ROZUMIEJĄC tj. wychwytując wzorce słuchowe, oswajając je dzięki familiarności, obserwując interakceje. Mówić (pisać)- uczysz się mówiąc, porozumiewając, czyniąc wysiłek w zróżnicowanie własnej aktywności.

To drugie wymaga oczywiście większej aktywności, wysiłku jak nauka specjalnej manualnej aktywności. To pierwsze za to najłatwiej załatwić bezwysiłkowo: Zdając się na mózg własny i na jego strukturę uczenia tj. rozpoznawanie wzorców.

Słuchowiska, znane bajki, filmy po angielsku, poezje śpiewaną (tj, taką w której łatwo )- zanurzenie się i dostarczenie sobie wzorców stanowią świetny początek.  Aby czytać warto się najpierw zanurzyć w świat owych wrażeń wzrokowych i słuchowych i wtedy mózg załatwi rozpoznawanie liter. To jest dokładnie ta sama kolejność.

Teoretycznie(już niestety nie mogę sprawdzić) wystarczy zanurzyć się na jakiś miesiac-dwa, aby mózg się przestawił. I przez pierwsze 2 tyg poszedłbym "na sucho" bez dodatkowych pomocy, a po kolejnych dwóch podręcznie przygotował sobie np http://tysiacslow.republika.pl/engpl1_0.html. A po tym miesiącu zaczął czytać po angielsku, korzystając ze słownika: Czytać to, co interesuje.

Dobrym pomysłem na ten miesiąc są podcasty ESL: http://www.eslpod.com/website/index_new.html

Ale jeszcze lepszym znane i lubiane z przeszłosci filmy zdubingowane lub widziane z napisami.

W kwestii gramatyki i egzaminów, się nie wypowiadam. Poza jednym: To są tak samo jak "mowa" i "rozumienie" zupełnie inne umiejętności "odrębne" - inne. Oczywiście, że się nakładają, ale to zupełnie odrębne kierunki, umiejętności.

[foto]

2. aha, jeszcze jedno • autor: Piotr Jaczewski2013-01-12 21:49:10


Dla mnie języka się nie da nauczyć. Z języka się korzysta. Prawdopodobnie dlatego, ludzie "uczą się, a nikt nie umie." pomimo certyfikatów, kursów i takich tam edukacyjnych i społecznych oznak uczenia się.

3. Proponuję zacząć od... • autor: Jerzy Pomianowski2013-01-12 22:07:20

Proponuję zacząć od wizyty w gabinecie audiologa. Sporo ludzi nigdy nie nauczy się rozumienia mowy angielskiej z powodu częściowej degeneracji zakończeń nerwów słuchowych. Taki ubytek może być nie zauważalny w mowie ojczystej, rozumianej intuicyjnie z kontekstu.<br>Natomiast pisać i czytać może nauczyć się każdy inteligentny człowiek wolny od choroby Altzheimera <br>

4. przekłady • autor: Nierozpoznany#5222013-01-12 22:28:12

Ja się nauczyłem przekładając teksty a potem książki (miałem minimalne podstawy) 9w dobie przed internetem). Moje słownictwo przez to jest nieco specjalistyczne.
Gadam - jak mówią - akcentem "atlantyckim" = coś pomiędzy wschodnim wybrzeżem Ameryki (New York) a Anglią (w sensie BBC standard) ...
polecam dla niespieszących się, minus - dobre rozumienie tekstów pisanych, nieco gorzej ze słyszanymi a jeszcze gorzej z (wy)mową ...
[foto]

5. Częściowa degeneracja? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-12 23:10:17

Jerzy, Ty poważnie to mówisz? (Piszesz?) - ...Częściowa degeneracja zakończeń nerwów słuchowych? Brzmi groźnie... Czym JESZCZE to się może objawiać?
Bo ja angielskiego nie słyszę. Słowa piosenek - zero. Wyłapuję jakieś "aj nid ju" lub "aj law ju" i koniec. Filmy w oryginale - zero. Jak z kimś rozmawiam, to jeszcze jako tako, chociaż słuchanie takie żeby coś do mnie dotarło wymaga takiego wysiłku, że na niewiele więcej energii wystarcza. Nie-natiwów rozumiem dużo lepiej niż natiwów, nawet gdy angielski ostro kaleczą, jak zdarzało mi się słuchać np. pewnego Rosjanina kiedyś. Albo Meksykanina. Ale jak mówi natiw, to tzw. dupa zbita, nie rozumiem nic.
I to raczej nie jest jakaś starcza degeneracja, bo tak miałem odkąd pamiętam, a ang. zacząlem się uczyć mając 14 lat. (Co do języka pisanego, to bez przeszkód, chociaż bardzo Anglicy musieli się przez wieki wysilać zbiorowo, żeby wyprodukować aż tak piramidalnie idiotyczną pisownię.)
[foto]

6. Głośniej • autor: Piotr Jaczewski2013-01-12 23:20:18


Jerzy ma w tym rację, że często nie zdajemy sobie sprawę z niedosłyszenia i roli wzroku przy interpretowaniu mowy (często naśladujemy ruchy ust). Ale z ciekawości spytam: Wojtku usiłowałeś włączyć audiobooki ang i spędzić 2-3 doby przy włączonym takowym niesłyszalnym dźwięku? Sugeruję nawet przez sen ;)

7. degeneraci welcome :-D • autor: Nierozpoznany#66552013-01-13 00:36:38

To ja chyba w swojej karierze miałam (mam) samych "degeneratów" jak to Szanowny Przedmówca ujął - trochę żartuję, ale trochę całkiem serio piszę, bo... większość osób, którym miałam przyjemność asystować w ich przygodzie z angielskim twierdziła, że NIC nie słyszą! A jedna (moja absolutna ulubienica) nawet przyniosła zaświadczenie o 60% ubytku słuchu i ku zgrozie medycyny, a co więcej ku zgrozie samych zainteresowanych, wszyscy z syndromem "zepsutego ucha" okazali się rewelacyjni w komunikacji w języku angielskim. Czemu ku zgrozie? Bo to, że jednak usłyszeli i przemówili w dialekcie, którego mieli NIGDY nie pojąć (i mieli na to niezbite dowody) spowodowało, że zmuszeni zostali przewartościować również swoje inne "nieumiejętności" czy też "uszkodzenia", czego i wszystkim czytającym ten tekst życzę, i oczywiście Tobie Wojtku - myślę, że nie trafiłeś jeszcze na odpowiedniego "asystenta", który pomógłby Ci dotrzeć do Twoich pokładów angielskiego - jak trafisz/znajdziesz/odkryjesz, to już więcej nie będziesz musiał się uczyć, bo całą niezbędną wiedzę już MASZ :-) i nie ma takiej opcji, żebyś nie miał rozpocząwszy w wieku 14 lat, no po prostu nie ma, czy tego chcesz czy nie...

8. Angielski dla początkujących • autor: Nierozpoznany#63642013-01-13 02:37:53

Witam,

Zalet umiejętności posługiwania się tym językiem jest wiele, oto kilka z nich:
-słuchając piosenki w radiu możesz oddać się wielogodzinnym dywagacjom
zastanawiając się komu zależy na promowaniu wśród młodzieży utworów,
których przekaz jest na biegunie od twojego, i tak tolerancyjnego kodeksu moralnego, czując niesmak, że sam ten poemat kiedyś nuciłeś.
-czytając wiadomości u "źródeł", możesz wiedzieć coś wcześniej niż
twój sąsiad, który języka angielskiego nie zna. Może się jednak
zdarzyć, że przekaz nie dotrze, albo dwie relacje będą "prawie" takie same.
-jeżeli masz jakieś hobby, to (w moim przypadku) znając angielski
otwierają ci się drzwi do nieprzebranych zasobów informacji,
publikacji, artykułów etc.
-możesz nawiązać kontakt z ciekawymi ludźmi na całym świecie.
-znając angielski masz większe szanse na znalezienie pracy za granicą.

Motywacja jest katalizatorem sukcesu. Jeżeli jej zabraknie, uczysz się
na siłę, a jeżeli angielskiego używasz tylko w pracy, w której szef
nie darzy cię sympatią, która jest wzajemna, to może ci życia nie starczyć, żeby ogarnąć język na poziomie cię zadowalającym. Przykład z szefem jest skrajny, zauważyłem
ze powszechny. Taka sytuacja może spowodować twoją odruchową niechęć
do tego języka. Motywowanie stresem nie działa i działać nie będzie.
Jeżeli jesteś w takiej sytuacji to polecam znaleźć sposób żeby się od
tego skojarzenia uwolnić.


Ala ma kota
Pewne absolutne minimum powinieneś znać, jakąś bazę którą będziesz
rozbudowywać. Uważam na tym etapie łączymy pismo z mową,
później skupiamy się w kolejności na języku werbalnym- komunikacja,
później pisanym.
Samo obsłuchanie języka pozwoli machinalnie stwierdzić czy coś ci
"brzmi". Łatwiej jest zapamiętać piosenkę, niż sekwencję znaków
(oczywiście są wyjątki).
Jeżeli opanujesz komunikacje werbalna, pismo przyjdzie ci łatwiej.


(nie) Trudne początki
Angielski wielu z nas słyszy każdego dnia, nawet niektórzy bezwiednie
się nim posługują :) Radio, dyskoteki oraz kluby bombardują nas
angielskimi piosenkami, potrafisz nawet coś w tym języku zaśpiewać,
jednak nie wiesz o czym. Nasuwa ci się myśl- "ściągnę tłumaczenie i w
ten sposób zacznę naukę." Pomysł niezły, ale wg mnie dobry jako
uzupełnienie w dalszym etapie nauki. Lepszym pomysłem jest obejrzenie
filmu, który znasz i widziałeś kilka razy. Tym razem bez napisów i
lektora. Oglądając nie masz czasu na myślenie, twój mózg zna treść i
sam będzie wkładał słowa w odpowiednie szufladki, do tego "osłuchasz"
się języka. Polecam sitcom "Family Guy". Jest to animowany serial
komediowy dedykowany dla widzów dorosłych ze względu na poruszaną
tematykę. Głos dla większości postaci podkłada jedna osoba.
Najpierw oglądaj z napisami angielskimi, potem bez napisow.

Biały bez= White without.
Język angielski jest prosty. U mnie przełom nastąpił, jak zdałem sobie
z tego sprawę. Część osób (szczególnie na początku) podczas rozmowy
próbuje w głowie przetłumaczyć myśl z polskiego na angielski- błąd. W ten sposób się
zdekoncentruje, zamiast skupić się na rozmowie, komplikuje banalną
wręcz gramatykę. Chcesz powiedzieć coś poprawnie, a wychodzi "gramatyczny" zakalec, zdajesz sobie z tego sprawę, co pogarsza twoją sytuację. To może zdarzyć się
nawet, jeżeli znasz gramatykę. Co w takiej sytuacji zrobić?


Kompleksy, czyli jak nie zostać własnym antagonistą.
Przyjęte, że ludzie są istotami stadnymi, czego następstwem jest
hierarchia, podporządkowanie, a konsekwencją uleganie wpływom. Łatwo w
dzisiejszych czasach o zwyrodnienie poczucia własnej wartości i
zaniżoną samoocenę. "Bariera językowa" może odnosić się do tego, że
największym wyzwaniem jest zacząć mówić. Przecież ktoś może cię nie
zrozumieć (z czego da się jeszcze wybrnąć), albo co gorsza nie
zrozumiesz rozmówcy. Sytuacja jest inna jeżeli nie ma osób trzecich,
rozmówca jest np. Niemcem na podobnym poziomie angielskiego i masz
przekazać kilka informacji. Taki lęk jest myślę naturalnym zjawiskiem,
warto nad tym zapanować. Stres nie jest najlepszym doradcą.
Anglojęzyczny rozmówca zdaje sobie sprawę, że dopiero się uczysz.
Jeżeli świadomie wprawia nas w zakłopotanie to ...

(cyt.) "Tylko 7% naszej komunikacji to słowa. W rzeczywistości 55%
naszej ekspresji to komunikacja niewerbalna - język ciała i kontakt
wzrokowy, natomiast 38% komunikacji to wokalizacja - ton głosu,
głośność, szybkość mówienia. Najwięksi na świecie mistrzowie
komunikacji biznesowej mają bardzo dobrze opanowany język ciała,
którym wyrażają pewność siebie, kompetencję i charyzmę."
Nawiązując do tego cytatu- jeżeli stresuje cię rozmowa, to pokazujesz
to zanim otworzysz usta, a myśląc o tym, co i jak chcesz powiedzieć,
przestajesz przywiązywać wagę do niewerbalnych informacjach, które
mówią więcej niż słowa. Czy potrafisz w tej sytuacji interpretować
czyjąś mowę ciała?
Zapanujesz nad tym w prosty sposób. Zaprzyjaźnij się z kimś
anglojęzycznym, spędzaj z nim czas, wymieniaj listy. Obojętne jaki
będzie cel tej znajomości. Jeżeli nie masz pod ręką osoby anglojęzycznej, to skorzystaj z przywilejów życia w XXI wieku.



Słowa: "języka nie da się nauczyć. Z języka się korzysta", mogą
odnosić się do języka Java, Asembler, C++ etc, ponieważ posługiwanie
się nim jest procesem twórczym, język angielski jest sposobem
komunikacji międzyludzkiej.

Kluczowe jest w nauce połączenie elementów motywacji, działania oraz wiary.

Google pomaga znaleźć drogę do celu.


Andrzej P. Stępniewski.

9. Ubytek • autor: Nierozpoznany#63642013-01-13 03:16:27

Cyt. "Proponuję zacząć od wizyty w gabinecie audiologa. Sporo ludzi nigdy nie nauczy się rozumienia mowy angielskiej z powodu częściowej degeneracji zakończeń nerwów słuchowych. Taki ubytek może być nie zauważalny w mowie ojczystej, rozumianej intuicyjnie z kontekstu.
Natomiast pisać i czytać może nauczyć się każdy inteligentny człowiek wolny od choroby Altzheimera
"

Panie Jurku, proszę o podanie źródła.
Po badaniu audiologicznym otrzymamy precyzyjny wykres pasma częstotliwości na jaką jesteśmy w stanie zareagować. Po takim badaniu dowiemy się czy czeka nas zakup aparatu słuchowego, oraz czy/ i jaki mamy ubytek słuchu. Przez "ubytek" należy rozumieć "obniżoną czułość" na daną częstotliwość wyrażoną w decybelach (db). W praktyce osoba z ubytkiem ma upośledzoną zdolność odbierania częstotliwości granicznych dla naszego ucha. Idealne ucho słyszy od 20Hz do 20KHz. Z wiekiem obcina nam się górne  pasmo częstotliwości, osoby starsze nie słyszą już 7kHz. Dla porównania pisk dziewczyny która na taborecie informuje otoczenie, że zobaczyła mysz to około 2.5KHz. Nasz aparat głosowy niezależnie od szerokości geograficznej, wyznania czy koloru skóry pozwala nam "generować składowe od 300-3KHz (nie dotyczy wokalistów) a w okolicach 3KHz nasz ucho wpada w rezonans, czyli jest na naszą mowę najbardziej wyczulone. Zdolność odbioru dolnego zakresu pasma też może zostać upośledzona, natomiast nie jest ono nam potrzebne z punktu widzenia ewolucji- poniżej 100Hz nie występuje zjawisko kierunkowości. W praktyce znaczy to tyle, że kierując się jedynie słuchem nie będziemy w stanie zlokalizować w pokoju subwoofera (zakładając że filtr ma odpowiednie nachylenie).
Warto dodać, że nasz słuch odbiera natężenie dźwięku inaczej dla każdej częstotliwości- nie jest to wartość liniowa.

Czy Anglik z ubytkiem o którym Pan pisze jest niemową?


Andrzej P. Stępniewski
[foto]

10. Korzystanie z języka • autor: Piotr Jaczewski2013-01-13 05:07:07

Witam Panie Andrzeju,
Super czyta mi się powyższe komentarze - wcisnąłbym to lubię -odruchowo szukałem :)
Słowa: "języka nie da się nauczyć. Z języka się korzysta", mogą
odnosić się do języka Java, Asembler, C++ etc, ponieważ posługiwanie
się nim jest procesem twórczym, język angielski jest sposobem
komunikacji międzyludzkiej.
W powyższej konstrukcji dla mnie kryje się błąd.
Taki przecinek, sugeruje, że "komunikacja międzyludzka" była czymś innym od "procesu twórczego". Z mojej perspektywy tak nie jest. Podobnie skojarzenie z językiem programowania było jak najbardziej celowe, włącznie z wieloznacznością.
Struktura języka czy komunikacji (ogólnie) jest podobna do struktury języków programowania, zwłaszcza obiektowego, z tą drobną różnicą iż osadzonych w biologicznej sieci neuronowej: Tu komunikat, informacja, proces jej przebiegu modyfikuje samą sieć. Informacja staje się procesem biologicznym, czy nawet jest procesem biologicznym/

Mowa(a w szerszym znaczeniu zachowania ludzkie) podlega modelowaniu tj. można ustalić jej wzorce; podlega też opisowi i coraz lepszej sztucznej syntezie :)

A skoro jesteśmy przy tych wzorcach, żeby ten wpis to nie był pusty głos w dyskusji:
Napisałem "Z języka się korzysta", częściowo dla podtekstu programistycznego i  motywacyjnego, ale przede wszystkim, dla zaznaczenia używania i bieżącej aktywności.
Wbrew pozorom nawet język ojczysty nie jest czymś czego się nauczyliśmy i trwa odłożone na półkę. Utrzymujemy tą strukturę i rozwijamy ją przez korzystanie i "zanurzenie". Podobnie z językiem obcym. Pojemność mózgu mamy dużą, ale ograniczoną; odseparowanie od owego zanurzenia, dłuższa chwila nieuwagi i myk - umiejętności spadają do poziomu prototypowego,rozpoznawania wzorców, a nawet te się zacierają. Oczywiście nie chodzi o to, że cały język znika ;)
Dodam też:
Piosenki dziecięce są nośnikami "uproszczonych" reguł/wzorców, podobnie jak ich bardziej skondensowane wersje są zawarte w normalnie w piosenkach.
Humor jest dość dobrą lekcją rozpoznawania wzorców dla mózgu, podobnie jak poezja.
I teoretycznie, serial komediowy jest jednym z najlepszych wyborów do zanurzenia się w języku :)


11. przyjemne z pożytecznym • autor: Nierozpoznany#35272013-01-13 08:09:04

Jednym z ciekawych sposobów nauki angielskiego jest korzystanie z portalu np. www.meetic.com

Jest to przyjemne z pożytecznym- możesz rozmawiać z ludźmi z całego świata. Fakt trzeba znać trochę gramatyki ale ja nauczyłam się kilku czasów i trochę słówek z książki i dopiero potem zalogowałam się. Kiedyś (jak korzystałam) ten portal  był bezpłatny teraz się chyba płaci ale to i tak są mniejsze pieniądze niż na kursie. Dodatkowym plusem jest fakt, że jak nie znasz słowa to możesz spojrzeć w słownik i uczysz się na bieżąco odpowiadając rozmówcy. Można tak poprowadzić rozmowę, by nauczyć się nowych słówek. Kiedy korzystałam z tego portalu umiałam najwięcej słówek w języku angielskim, sama nauczyłam się gramatyki, umiałam więcej niż  po kursie, bo tam realizuje się program są tematy, które trzeba przerobić. Sporą  wadą takiego sposobu jest fakt, że nie mówisz w tym języku i problem jest z wymową np. ja jak przełączyłam na program, w którym mówiono w języku angielskim rozumiałam co mówią ale jakbym miała odpowiedzieć to już nie tak łatwo, bo przecież na portalu nie ćwiczysz języka mówionego. By nauczyć się  komunikować w języku angielskim (mówić) to chyba najlepszy jest kolega/ koleżanka która ma czas porozmawiać z tobą w tym języku i trochę cierpliwości, bo przecież ty się uczysz. 

12. angielski jako przemiana • autor: Nierozpoznany#27172013-01-13 09:43:02


To chyba najlepszy sposób na nasze - chyba - powszechne trudności z  wszystkimi językami , których próbujemy sie nauczyć. Celowo nie pisżę uczyc, gdyż jak zauważył pan, panie Wojciechu, uczymy sie prawie wszyscy i prawie całe swoje dorosłe życie.Przykładem tego jest moja "osobista Osoba", która jeszcze do niedawna uparcie próbowała uczyć sie angielskiego, jest zadziwiona, że rozumie 80% z tego co mówia, sle nie umie powiedziec najprostrzego zdania. Teraz doszłam do wniosku, że jestem absollutnym antytaleńciem do języków. Zajęło mi to 40 lat, natomiast moje wnuczęta w wieku 9, 10 i 15 lat, które  wyjechały 2 lata temu do Anglii  - niestety na stałe - po pół roku - zanurzone w języku i w szkole - mówią  i piszą biegle, mając przy tym wspaniałe wyniki w normalnym nauczaniu szkolnym. To dopiero jest dla mnie zagadka, poniewaz przed wyjazdem nie miały z angielskim żadnego kontaktu.

To chyba rzeczywiście jest przykład na poparcie moich szanownych przedmówców, że nasze metody nauczania są do kitu. Staramy się uparcie myśleć po polsku, przekładając to na inne języki, a sprawa jest prosta. Musimy przełamać swój wstyd, pokonac nasze ego i poprostu zacząć mówić tak jak umiemy. Reszta przyjdzie sama. 

[foto]

13. meetic.com - do Viki (nie tylko). Portale jezykowo-spotkaniowo-edukacyjne • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-13 09:58:55

Viki, zajrzałem na meetic.com, - i okazuje się, że to nie jest portal językowo-edukacyjny tylko RANDKOWY. :) Przy okazji poznałem słówko "dating" - musiałem zajrzeć do e-słownika, bo za Chiny bym się nie domyślił, że to znaczy "randka" czyli spotkanie z zamysłem erotycznym. (Przy okazji: to jest przykład zjawiska o którym wspominałem w tekście, że angielski ma właściwość jakiegoś fraktalnego puchnięcia: nigdy nie wiadomo, czym cię zaskoczy, jakim szczegółem, którego nie znasz.)

Przy okazji, do Wszystkich: wiem, że są portale jezykowo-spotkaniowo-edukacyjne. Czy Ktoś-z-Was takie zna i co więcej, może polecić? Po czym szukać w wyszukiwarkach? Jak się to-to zaczęło nazywać?

Portale jezykowo-wymienno-edukacyjne polegają na tym, że ja, "A", znający mój ojczysty (lub inny) język "x" chcę się nauczyć języka "y" i w tym celu w portalu nawiązuję kontakt z osobą "B", która  zna "y" i gotowa jest mnie uczyć, a w zamian oczekuje, że ja ja nauczę (lub ona przy mnie się nauczy) mojego języka "x". Chyba raczej nie o naukę ściśle chodzi tylko o konwersację.
Ktoś wie?

14. meetic • autor: Nierozpoznany#35272013-01-13 10:12:40

Tak dating znaczy randka J, więc meetic.com  to jest portal randkowy bardziej dla singli, tylko, że zanim się spotkasz (o ile się z kimś spotkasz) to poprzez rozmowę w języku angielskim (są różne niemiecki, hiszpański) sprawdzasz czy ktoś nadaje na tych samych falach, czasami masz fajnych znajomych z którymi tylko  rozmawiasz. Ja tak miałam. Niestety innych portali nie znam,  sama chciałabym dostać namiary na portale nierandkowe, na których można nauczyć się obcego języka.

15. jeszcze raz o komórkach odbiorczych • autor: Jerzy Pomianowski2013-01-13 11:00:56

Zjawiska o którym pisałem nie należy mylić ze "zwykłym" przytępieniem słuchu objawiającym się równomiernym spadkiem czułości ucha lub stopniowym osłabianiem odbioru pasma wyższych częstotliwości.
Tutaj chodzi o całkowity zanik możliwości słyszenia niektórych tonów, swego rodzaju "filtr grzebieniowy". W takim stanie nie sposób odróżnić większości spółgłosek, i tu jest pies pogrzebany
Poznałem powyższy problem na własnej skórze odkąd zostałem pacjentem Międzynarodowego Centrum Słuchu i Mowy.
Kiedyś uczyłem się chińskiego. Szło mi świetnie, ale przy dyktandach wykładałem się kompletnie. Nie odróżniałem chińskich sylab zi, ci, qi itd, natomiast mniej zdolni koledzy radzili sobie znacznie lepiej.
Przykra sprawa.
 
[foto]

16. FORA WYMIANY NAUKI JĘZYKA • autor: Łukasz Łuczaj2013-01-13 11:40:03

Najbardziej znane forum wymiany nauki języków to:

http://livemocha.com/

Polecam!


Dla mnie progiem inicjacji była 3 kl. liceum, kiedy po 3 latach nauki zacząłem czytać książki i czasopisma. Miałem jedą zasadę: sprawdzałem KAŻDE nieznane słowo i przepisywałem jego DEFINICJĘ po angielsku z Longmana. Robiłem też krzywą ilości nieznany słów na stronę. Po przeczytanu PIERWSZEJ książki po angielsku (opowiadania Trumana Capote) zszedłem  11.5 do 3.5 słowa na stronę, którego definicję przepisywałem.

Język to praca. Angielskiego uczyłem się wiele lat przez 1-2 godz. codzienie. Z innymi językami jest tak samo. Albo jedziesz za granicę i poświęcasz tylko nauce 1-2 lata (studia w danym języku są super) albo uczysz się 10 lat godzinę dziennie przynajmniej.

No i olać gramatykę. Ja uczyłem się tylko słów albo całych zdań na pamięć.

A WIĘC MOJA RADA:

przeczytaj 3 książki które uwielbiasz po angielsku, NOTUJĄC każde słowo którego nie znasz

[foto]

17. Do Piotra Jaczewskiego, o audiobookach. Plus: czy są "audia" przypomnieniowe? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-13 12:14:08

>>> Wojtku usiłowałeś włączyć audiobooki ang. [?]

----- Piotrze, czy znasz jakiś, który mógłbyś polecić?

Przy okazji: Kilkanaście lat temu jechałem do Rosji. W używaniu ros. miałem przerwę ze 20 lat. Bez problemów znalazłem prosty kurs z kasetą, i przez parę tygodni w każdej wolniejszej chwili słuchałem tych dialogów z kasety (to były jeszcze "czasy kasetowo-łokmenowe") z łokmena. Podziałało, przypomniałem sobie.
W ub. roku przed wyjazdem do "trochę dalszej Europy" chciałem podobnie poprzypominać sobie angielski (łokmenów na kasety dawno nie ma, ale chętnie na odtwarzaczu MP3). Potrzebowałem jakichś lekcji-dialogów przypominjaacych, dla tych, którzy angielskiego uczyli się, ale chcą go sobie przypomnieć. - I co? Kicha. Nikt ze znajomych anglistów nie umiał mi takiego polecić, a w Empikach jak szukałem, to stawałem przed gąszczem wszelkich możliwych audio-kursów, tylko że akurat takich prostych-przypomnieniowych, nie było, i już.
[foto]

18. Częstotliwości • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-13 12:33:42

Jerzy: mnie się wydaje, że na zjawisko nie-słyszenia języka składają się dwie przyczyny: jedna osobista, ta o której piszesz, że ktoś ma niedobry słyszenia niektórych pasm częstotliwości dźwięku. Druga przyczyna jak przypuszczam, jest obiektywna: różne języki wymagają słyszenia-odbioru różnych częstotliwości i (chyba) nie tylko częstotliwości, bo i innych składników strumienia mowy.

Gdy chodzi o angielski, to widzę dwie przeszkody (zapewne jest ich więcej). Jedna, to nie (jak sugerowałeś) nie-słyszenie lub nieodróżnianie spółgłosek, tylko SAMOGŁOSEK. My Polacy, plus wszyscy Słowianie, plus romańskojęzyczni, grecko, indyjsko... itd. mamy taki wzorzec mowy, że samogłoski - a, e, o, i, u, czasem jeszcze inne jak nasze y - są wyraźnie odrębne, każda "jest sobą" i nie zachodzi na inną.
Za to w angielskim jest przeciwieństwo tego wzorca: bo tam samogłoski tworzą ciągłe widmo. Między o i a jest to coś, co zapisuje się jako "v do góry nogami", między a i e jest "ae", które w ciągły sposób przechodzi w e,  - czyli w końcu wychodzi na to, że bud brzmi jak bad, a bad jak bed, i w różnych kontekstach jest różnie.
Drugi główny kłopot, to całkiem inny (i dotąd nie wiem jaki....) sposób wyróżniania wyrazów w angielskim, zupełnie inny niż we wszystkich (chyba) językach (pomijając równie nieludzkie węgierski i fiński). My i prawie wszystkie inne języki używają do tego celu akcentu. Gdzie pada akcent, tam uwaga - strumień mowy łamie się na osobne wyrazy. Mogę słuchać języka, którego w ogóle nie znam, np. greckiego, ale jednak jakoś w nim słyszę, odróżniam osobne wyrazy. W angielskim to jest z gruntu niemożliwe. A nie-natiwów rozumiemy włąśnie dlatego, że oni pod tym wzgledem NIE mówią po angielsku! - Tylko akcentują, akcentu używają - po swojemu, czyli podobnie jak w  polskim i w innych normalnych językach.
Za to angielskojęzyczni akcentu używają w sposób, który dla nas jest mylący, np. (dla naszego ucha) z jednego słowa robią dwa, albo odwrotnie z trzech jedno.
Np. my powiemy: "kangurowi" - i w tym jednym 4-sylabowym słowie jest jeden akcent, i właśnie dlatego, że tam jest jeden akcent, to jest jedno słowo.
Ang-jezyczny powie: "cangaroo" czyli "kenge ruł" - i to powie z dwoma akcentami czyli dla nas to będą DWA słowa. Itd.

19. Zrozumieć • autor: Nierozpoznany#60462013-01-13 12:37:35

Ja osobiście polecam zapoznać się z kilkoma pomocami:
1. Książka Very F. Virkenbihl - Jak szybko i łatwo nauczyć się języka., w której uświadamia czytelnikowi, że kazdego języka kązdy może się nauczyć. Daje do myslenia pytaniem: "Jaki język jest najtrudniejszy do nauczenia"?Więkoszość pewnie powiedziałaby "chiński", a szokująca okazuje się,że ....język ojczysty, niezależnie od tego czy urodziliśmy się jako Polak, Anglik czy Chińczyk. Dlaczego język ojczysty jest najtrudniejszy do nauczenia - w naszym rozumieniu czyli przez pryzmat naszych przekonań.Dlatego,że nie mamy tradycyjnego nauczyciela(dzięki Bogu!), który tłumaczy gramatykę, słowa itp. Zauważmy,że  żyjąc i mieszkając w Polsce gramatyki uczymy się stosunkowo późno - po wczesniejszym opanowaniu mowy. I O TO W TYM WSZYSTKIM CHODZI!!! Vera Birkenbihl poświęciła całe swoje życie na badania, jak uczymy się języków. Odstaw gramatykę: słuchaj audiobooków, aby się osłuchać, oglądaj filmy w oryginale.Nie będę opisywac całej książki - polecam jej lekturę:)
2.Rewelacyjny program interaktywny do nauki wielu języków - o czym mowa...Rosetta Stone.Dlaczego rewelacyjny? Bo uczy intuicyjnie, w sposób, który w jaki uczymy się "najtrudniejszego języka świata" czyli ojczystego. Nie ma tłumaczenia na polski-bez względu na to jakiego języka się uczysz przy pomocy tego programu. Szkoła nauczyła nas,że należy wkuwac, tłumaczyć, zapamiętywać - uzywając tylko lewej półkuli mózgowej i..zapominamy. A nawet jesli pamiętamy, to w trakcie rozmowy w myslach tłumaczymy, tracąc cenny czas, przez co gubimy się w dialogu i nie rozumiemy, zniechęcając się. Rosetta Stone - uczysz się używając obu półkul mózgowych, przez skojarzenia, powtarzanie,masz możliwość tworzenia własnego programu nauczania-np. jeśli chces się skupić tylko na wymowie, pisaniu itp. lub wszystkim jednocześnie.POLECAM!!! Szczególnie początkującym - Ci, którzy znają podstawy mogą się wynudzić:/
3. Metoda 5S - http://metoda5s.pl/; można zapisać się na bezpłatny mailowy kurs(podstawowy), metoda nawiązuje do punkty 1. & 2., bazuje na wykorzystywaniu zmysłów i uczeniu się kilku języków jednocześnie:)

Podaję też fajną stronkę: http://www.agendaweb.org/;

Jest jeszcze opcja, że mamy silną blokadę podświadomą - wtedy można skorzytać z ćwiczeń synchronizujących półkule mózgowe, które stymulują określone obszary w mózgu-ćwiczenia zajmują ok.5 min. przed każdą sesją nauki albo wybrac się na tzw. "odblokowanie" One Brain - tutaj polecam "guru" tej metody w Polsce: http://elizakurowska.pl/?q=obszarypomocy;

 Są jeszcze techniki zapamiętywania słów metodą skojarzeniową tutaj polecam: 2 praktyczne poradniki: Paweł Sikon - Szybka nauka języków obcych.
Paweł Sygnowski - Angielskie Słówka. Jak zapamiętać 200 angielskich zwrotów i wyrażeń w 100 minut.

Jednak żadna metoda nie pomoże, jeŚli nie podejmiemy nauki...niestety:(

Pozdrawiam

P.S.Super pomysł z tym blogiem!
[foto]

20. livemocha • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-13 12:37:53

Łukasz, dzięki za wskazanie!
livemocha.com badam.
[foto]

21. Szkopuł • autor: Przemysław Kapałka2013-01-13 16:04:31

Jakiś czas temu tak się złożyło, że wyświetliłem sobie filmik z youtube po rosyjsku - audycja na temat pewnej osoby. Zrozumiałem prawie wszystko. gdybym sobie wyświetlił podobny filmik po angielsku, zrozumiałbym niewiele, choć teoretycznie angielski znam lepiej niż rosyjski.

Znajomość angielskiego wiele daje i nie ma sensu powtarzać argumentów za jego nauką, bo są oczywiste. Szkoda jednak, że jest to tak głupi język, jak angielski. Dla mnie przynajmniej jest głupi i wiele mnie zniechęca do nauki akurat konkretnie tego języka.

[foto]

22. Głupi język? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-13 17:00:00

Przemku, rozumiem, że ten język Ci się nie podoba. Ale ciekawe byłoby, gdybyś rozwinął, DLACZEGO. (Mnie się też nie za bardzo podoba, wolałbym włoski!, ale zanim powiem od siebie, poczekam na Twoją opinię :)
[foto]

23. dlaczego głupi • autor: Przemysław Kapałka2013-01-13 17:54:29

Cóż, przyznaję się, że nie potrafiłem się powstrzymać przed daniem upustu swym emocjom. Może nie powinienem tak napisać, ale dlatego, że było to zbyt emocjonalne i skierowane przeciwko komuś (bo nie tylko czemuś), a nie dlatego, że tak nie jest. 

Dlaczego tak uważam?

1. Wymowa taka, że jest to bełkot. Najlepiej, Wojtku, sam to ująłeś w następnym odcinku tego bloga.

2. Brak reguł pisowni. Praktycznie każdego słowa trzeba się uczyć w dwóch wersjach: wymawianej i pisanej.

3 i 4. Ten sam wyraz może być rzeczownikiem, czasownikiem i czasami innymi częściami mowy. Prowadzi to do wieloznaczności. Tą wieloznaczność niektórzy uważają za piękno i zaletę języka angielskiego, dla mnie jest to zasadnicza wada. Funkcją języka powinno być jasne wyrażanie myśli, a nie zagłębianie się w wieloznacznościach.

5. Dziwne konstrukcje gramatyczne i ciągi znaczeniowe, o których trudno by mi było pisać.

Na tym jednak te rozważania o głupocie języka bym zakończył, bo one po prostu do niczego dalej nie doprowadzą. Ten język jest międzynarodowy czy nam się to podoba czy nie i w wielu przypadkach po prostu trzeba się go uuczyć. Tym bardziej, że nie widzę języka, który mógłby go zastąpić. Francuski działa mi na nerwy znacznie bardziej, niż angielski. Niemiecki ma jeszcze dziwniejsze konstrukcje gramatyczne i jego brzmienie jest takie, że samo nasuwa się skojarzenie z faszystami. Języki słowiańskie mają zbyt rozbudowaną i porąbaną gramatykę. Łacina chyba najbardziej się nadaje, niestety jest martwa. Języki azjatyckie się nie nadają ze względu na brak alfabetu. Może włoski i siszpański? Już te języki, choć ich nie znam, robią na mnie najlepsze wrażenie, choć za ich wadę uważam zbytnią melodyjność.

Ale to i tak akademickie rozważania, nie mające żadnej wartości praktycznej. Przepraszam, więcej nie będę (chyba, że zostanę poproszony).

[foto]

24. Audiobooki i sugestie posthipnotyczne • autor: Piotr Jaczewski2013-01-13 21:50:18

W kwestii audiobooków to ja polecam wersje BBC dramatisation , podle podsłuchiwane kiedyś przeze mnie z dzikiego sieciowego zwierzęcia mocy tj. chomika. Myślę, że dobrze działa:  z jednej strony drama werbalna, teatralna (wzmocnione wzorce językowe), z drugiej dźwięki pobudzające wyobraźnię a przerywające "wyłączanie słuchania".
Typu http://chomikuj.pl/Wiosenkowy/Audiobooki/z+ENGLISH+Audiobooks/J.R.R.+Tolkien+-+The+Hobbit+BBC

Na powtórkowych audiobookach się nie wyznaję, jedynie przez przesłuchanie byłem w stanie wychwycić "czego uczy" tj. że takie słuchowiska zawierają takie oczywiste (:)) elementy.

Inna sprawa: To, co opisujesz, a nie podejrzewam ciebie o dramatyzowanie - synchronicznie dzisiaj wpadł mi w ręce Nevill Drury - o nieznajomość angielskiego też nie mam podstaw. Pokrywa się z ideą hipnoterapi pt sugestia posthipnotyczna.

Tj. Takie niesłyszenie "automatyczne" występuje gdy ktoś (lub samemu) wydał sugestię tj. wystarczająco przekonująco, emocjonalnie i z autorytetem powiedział  "A ty się angielskiego NIE NAUCZYSZ. Nie słyszysz, co do ciebie mówię! Tak jest..ty do tego się nie nadajesz" - lub coś w tym stylu.

Wtedy w realizacji takiej sugestii może występować "negatywne halucynowanie" tu słuchowe - nie słyszenie tego, co jest mówione i efekty mogą przypominać to co
opisujesz np. Znasz język tu ANG i "nie możesz" rozpoznać wzorców, zupełnie jakby
ktoś przemieszał sylaby i literki. W wersji mocnej: "świadomie" słyszysz bełkot, jakby ktoś w mandaryńskim nadawał lub z jednej strony się posługujesz a z drugiej "znika świadomość" tego posługiwania się, wręcz do skali: Ja?! Nigdy w życiu? Angielski? Niemożliwe.


C.D.N (zaraz opiszę kontrsugestię etc)



[foto]

25. Kontrsugestia, Podmywanie, Negocjacje • autor: Piotr Jaczewski2013-01-13 22:37:54

1. Wersja KONTRSUGESTIA, to użycie własnego autorytetu, emocji, wiary do zniesienia wcześniejszej sugestii (czy można powiedzieć "przekonania" "kompleksu myśli)..
np. opisywałeś postępowanie z paczką papierosów to była ewidentna sugestia "STOP".
w takim przypadku można postąpić podobnie tj. potraktować ową przeciwną myśl jako ducha/demona "zakląć go w kartce papieru" podrzeć i odpowiednio emocjonalnie i ekspresyjnie pokonać o w stylu "HA ! Zniszczyłem cie, twoje sugestie nie maja na mnie wpływu! HO HO. Jestem wolny ! Wolny w końcu wolny i będę mógł do woli cieszyć się angielskim Gooood Morrrrrninnnngg  Freeeedommm!!!"
:) Wersja mniej widowiskowa dla umiejących używać transu to zwykłe "wejdź w głęboki trans" np.silvowskie alfa czy tam delta ;) i zwyczajnie wydaj sugestię  typu"Anuluję wszelkie negatywne sugestie jakie słyszałem odnośnie języka angielskiego. Usuwam. Postanawiam móc spokojnie słyszeć i rozumieć język angielski. Nauczę się go z łatwością. Zachowam motywację ciesząc się szybkimi postępami"

2.Wersja, którą można nazwać Podmywaniem - to zachowanie typu jeśli ktoś nie wierzy, że lubi góry, nie będę pytać, zabiorę go w jedno miejsce, drugie ..dziesiąte, aż w końcu z nowej perspektywy stwierdzi: jeju, tyle latam po górach, muszę to lubić ;) Zza tego skomplkowanego wstępu wychyla się proste zadawanie pytań z założeniami onnośnie tego, co PRZED, MIĘDZY, OBOK, PO, POZA ową "hipnotyczną blokadą":
Zanim uwierzyłem, że jestem głuchy na angielski słyszałem go normalnie. Jak to jest słyszeć normalnie angielski?
Zanim usłyszałem coś co przyblokowało, mój słuch działał swobodnie. Jak się czuły wtedy moje uszy?
Są chwile, kiedy słyszę normalnie ów język. Ile takich chwil było w ostatnich 10 minutach?
Kiedy się odblokuję, jak będę słyszał ?
Rosjanie uczą się angielskiego, słyszą angielski. Ja rozumiem normalnie rosyjski, jak to jest uczyć się angielskiego zaczynając od rosyjskiego?
etc. Tego typu pytania zadajesz sobie na luźno, trochę oczekując spontanicznej odpowiedzi, a trochę traktując to jako "podchwytliwe zaczepianie podświadomości i sadzenie ziaren rozumienia, podmywanie sztucznej tamy".
Inna wersja podmywania to wejście w czujny stan totalnego relaksu "bez werbalnej myśli". W takim totalnym relaksie, jeśli potrafisz wyciszyć mięśnie, łącznie ze strunami głosowymi "nie działa owo "zagłuszanie"


3 Wersja "negocjacje wewnętrzne" - to dla "zaawansowanych" w pracy wewnętrznej etc w takim stylu popowsko, gestaltowskim czy jak go zwać: To wsłuchanie się "co zagłusza angielski?" lub "kto zagłusza angielski" - i uporanie się z ową sprawą np. przez negocjacje z krytyczną postacią, lub w inny sposób wejście w interakcję z "tym czymś" i nakłonienie do korzystnej zmiany zachowania.

26. 5S ciekawa metoda • autor: Nierozpoznany#35272013-01-14 10:31:01

Dzięki Panowie za namiary na strony do nauki angielskiego. Najbardziej przypadła mi do gustu metoda 5S, przejrzałam poradnik „Tajemnice Poliglotów”, ciekawy sposób bo poprzez siatkę uczuć przyswajamy o wiele więcej słów nie wkuwając ich:

Starzec (old man)- złośliwy (mischievous), pomarszczony (ridged), zgryźliwy (acerbic)

Mędrzec (wise  man)- przyjazny (friendly), mądry (wise), szacunek (respect), spokój (composure)

Wczoraj tak ćwiczyłam tej metody, idzie opornie bo jak ktoś się uczył na pamięć słówek to teraz trzeba poćwiczyć uczucia,  zadziwiające dwa wyrazy a inna jakość uczuć.

Jeszcze raz dzięki

Viki

27. METODA 5S - part II • autor: Nierozpoznany#60462013-02-15 19:38:03

Witam ponownie:)
Jestem kilka tygodni po wykładzie na temat metody 5S, który prowadzony był przez Piotra Marta. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony wiedzą, którą przekazał, jak i samym prowadzeniem - dawał bardzo trafne metafory, które pozwoliły zrozumieć metodę. To co do mnie najbardziej przemówiło: zadał pytanie na których słowach się skupiamy, kiedy czytamy, rozmawiamy lub oglądamy filmy w obcym języku? Na słowach które znamy czy na tych, których nie znamy? Zanim przejdę dalej - odpowiedz sam sobie na to pytanie: skupiasz uwagę na tych, których nie znasz? Czy na tych, które znasz?

Większość osób - ja także z resztą - uświadomiła sobie, że skupia się na tych, których nie zna. I konkluzja Piotra: jak można rozumieć cokolwiek,jesli skupiamy się na tym czego nie znamy??? No nie możemy. swiadomość tego pomogła mi się przełamać w końcu do oglądania filmów bez napisów - oczywiście nie wszystkich od razu. Zacząłem tych, które widziałem i okazał się, że rozumiem(bez tłumaczenia) 80-95 % w zależności od treści. Wrzuciłem sobie na ekran takie filmy, które lubię, a które widziałem: Leon zawodowiec(98% zrozumienia), Prawo Bronxu(95%), The girl next door 2004(98%_ - film zakorzenił się w pamięci, bo oglądałem go na studiach bez napisów, bo nie było i wtedy zrozumiałem jakieś 30-50%, bo się spinałem,że nie zrozumiem treści filmu. Wrzuciłem też na ekran film, którego nie widziałem wczesniej Miracle z Kurt Russelem i ... dałem radę (90%). POlecam wykład z tym gościem bo warto,a 33zł to nie wiele:)

Dodam jeszcze,że chce się nauczyc francuskiego i mam juz kilka filmow za soba bez napisow,choc nie znam nawet 20 slow po francusku,ale i tak mozna wiele zrozumiec,a podstawa jest osluchanie sie z jezykiem:) No i sciagnalem super kreskowki na ktorych mozna sie uczyc:)

28. Uchem nie okiem. • autor: Nierozpoznany#79472014-01-27 17:43:58


Witam serdecznie, chętnie podzielę się moimi przygodami z angielskim.
Wierze, ze wszystkie osoby udzielające porad posługuja się angielskim dobrze? bardzo dobrze?, płynnie? Bo chyba tylko wtedy te rady są cenne...

Podpisuję się pod wszystkim o czym mówi Pan Krzysztof Wirpsza.

A co ode mnie.
 Angielskim mówię biegle, nie mam tez problemów ani z pisownią, czytaniem, tudzież
 z gramatyką (to ostatnie najmniej istotne). Posługuje się angielskim profesjonalnie w pracy (akurat jestem na kontrakcie zagranicznym) czy tez na co dzień.
Przez bez mała dwadzieścia lat uczyłem się mniej czy bardziej "tradycyjną" metoda marnując życie na wkuwanie słówek (absurd) reguł gramatyki, itd. Do testów w sam raz, do życia jak pięść odo oka. Boleśnie się o tym przekonałem w czasie pierwszego zawodowego wyjazdu. (jakoś za mnie certyfikat nie chciał  mówić, przydałoby się bo mnie mało co rozumieli, ja native`sów tez nie bardzo).
Natknąłem się (chwała podświadomości intuicji i dobrym duchom) na właściwe reguły
 i właściwe lekcje, w akcie rozpaczy i chaosu wertując strony internetu.

Pare podstawowych zasad ktorę już sie tutaj w dyskusji przewineły i najważniejsza z nich.

Do nauki języka służy ucho.

To jest najważniejsza droga.
Pierwszy zmysł który się budzi i ostatni, który zasypia. Najpierw mamy słyszec słowa, zwroty, i tak treść ma docierać. To słuch jest bliżej pnia mózgu, jego nieświadomej częsci, nie oko. Treść i znaczenia w ten sposób lepiej . wnikają i się utrwalają, dialekty, akcenty, wymowa: to ma znaczenie i jest do opanowania dla każdego w  stosunkowo krótkim czasie. Żadne to wielkie odkrycie, tak się uczymy języków ojczystych. No tylko gdyby była powszechnie stosowana to mało intratne byłyby wieloletnie lektoraty ...:).  Degeneracja słuchu? Na co dzień pracuję na "żywej" fizjologii, głuchota jest przeszkoda, nic innego. Homofony, frazale, idiomy to powszedniość i angielskiego i polskiego, do opanowania. Nie myśleć, słuchać
 i czuć. Jak  korzystałem z lekcji A,J Hoge http://effortlessenglishclub.com/. Subskrypcja jego zasad darmowa. Z lekcji korzystać nie trzeba, Z REGUŁ TAK!. Pare lat temu słuchałem jego pierwszej lekcji, pamiętam każde słowo.:).
Aha, ja uwielbiam angielski (akcenty, dialekty), dawniej nie (po prostu nie potrafiłem się nauczyć), teraz cieszy mnie bardzo jego melodyka, różnych akcentów, dialektów, różna wymowa (szkocki, południowoafrykański).
Żeby się skutecznie czegoś nauczyć trzeba to lubić.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)