Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 grudnia 2018

Andrzej Gąsiorowski

„Nauka o klimacie” – nie można nie znać, nie można nie mieć

Oryginalny tekst pod tym samym tytułem na stronie Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.

Temat globalnego ocieplenia przez lata nie chciał „zafunkcjonować” w zbiorowej wyobraźni. Dopiero lato 2018 r. na półkuli północnej zmieniło sytuację. Media bełkoczące do tej pory o gajach oliwnych i mandarynkowych w strefie umiarkowanej, ciepłym Bałyku, określające brak deszczu i chłodu „dobrą sprzyjającą pogodą”, dostrzegły, że coś jest jednak nie tak. Zrozumiały to, o czym klimatolodzy i garść świadomych ludzi na całym świecie wiedzieli od wielu lat – że klimat Ziemi się zmienia i że oznacza to dla wszystkich bardzo poważne skutki.

O ile z dużą ostrożnością trzeba podchodzić do tezy o swoistym kulturowym zapóźnieniu Polski, to w dziedzinie klimatu dostrzegalna była daleko idąca nieporadność publicznej debaty. Wydawało się, że odstaje ona daleko od całkowicie już zinternalizowanego na Zachodzie i Północy problemu. Mimo to za sprawą garstki ludzi problem powoli przenikał do dyskursu. Liderami owej garstki w Polsce od początku był zespół portalu „Nauka o Klimacie”, w składzie Szymon Malinowski, Marcin Popkiewicz, Aleksandra Kardaś, Anna Sierpińska.

Dzięki portalowi, który z cierpliwością i wyrozumiałością mistrza zen, przekazywał Polakom trudną prawdę o zmieniającym się klimacie, wszyscy działający na polu walki o tłumaczenie Polakom, czym naprawdę i jest i z czym naprawdę wiąże się zmiana klimatu, uzyskali świetne narzędzie demistyfikacji mitów o gorącym średniowieczu, zamarzającym Bałtyku i wulkanach emitujących więcej CO2 od ludzi. Powoli, metodą małych kroków, udawało się przełamać schizofreniczny dyskurs publicznej debaty.

nauka_o_klimacie.jpg

Napisana przez redaktorów portalu w osobach prof. Szymona Malinowskiego, dr Aleksandry Kardaś i dr. Marcina Popkiewicza, wydana nakładem wydawnictwa Sonia Draga  praca „Nauka o klimacie” jest dopełnieniem wiedzy przekazywanej od kilku lat przez portal. Dopełnieniem, którego recenzji nie mogę się podjąć, ponieważ do głowy przychodzą mi zdania i epitety rażące banalnością – wspaniałe, wyczerpujące, precyzyjne, must read dla każdego (już naprawdę dla każdego, nie tylko dla zainteresowanej garstki świadomych). Książki nie można nie mieć i nie można nie znać, jeśli chce się adekwatnie rozmawiać i pisać o najbardziej palącym, być może ostatecznym problemie ludzkości.

„Nauka o klimacie” jest dziełem popularnonaukowym, ale napisanym z publicystycznym i dziennikarskim zacięciem. Wiedza o fizyce klimatu i biologicznych skutkach jego ocieplania się jest tu osadzona i odniesiona do absurdalnych dominujących przez lata (szczególnie w Polsce) negacjonistycznych narracji. Precyzyjnie, spokojnie, i nie bez pewnej swady (nadającej książce prawdziwego smaku) opisuje „klimatyczną maszynę Ziemi”, wskazując scenariusze rozwoju sytuacji. Czy tego chcemy czy nie, są to mniej lub bardziej czarne scenariusze, ale jednak różniące się między sobą. W szczególności pomiędzy wzrostem temperatury ziemskiej atmosfery o 1,5°C w stosunku do ery przedprzemysłowej, a wzrostem o ponad 2°C. W tym sensie książka nie jest elegią dla Ziemi i klimatu, ale ponad wszelką wątpliwość jest jednym z wielu „ostatnich dzwonków” dla ludzkości, tym razem skierowanym najbardziej wobec Polaków (nie wiem, czy przewidziane są tłumaczenia książki na inne języki, choć powinny bo książka na to zasługuje).

„Nauka o klimacie” jest pracą obszerną (ponad 500) stron, zilustrowaną ogromną ilością ilustracji i wykresów o różnym stopniu skomplikowania, ale dobranych tak, że nawet najmniej uzdolniony czytelnik, powinien przyswoić najważniejsze pojęcia i ustalenia nauki o klimacie.

Tym, co może przyjść do głowy po lekturze „Nauki o klimacie” jest nie najweselsza konstatacja, że dopiero doprowadzenie sytuacji klimatycznej Ziemi do stanu zagrażającego wszystkim jej mieszkańcom spowodowało zbiorowe zainteresowanie tematem, który skądinąd powinien nas interesować najbardziej – to jest kwestią, czy kawałek skały w Kosmosie nazywany Ziemią w sposób niezmienny będzie się nadawał do zamieszkania przez nas – Ziemian i miliardy innych gatunków. Od kilkunastu zresztą lat znikających szybciej, niż pieniądze z konta.

Bez względu na nasze dalsze losy, praca Malinowskiego, Popkiewicza i Kardaś w sposób oczywisty wskazuje, że zagadnienia nauki o klimacie powinny być wprowadzone na różnych poziomach edukacji w ramach nauki na poziomie szkoły podstawowej, średniej, ale również wyższej i to w ramach wszystkich kierunków (co postuluje również FoTA 4 Climate). Nie ma bowiem sfery życia, na którą nie wpływałaby klimatyczna i biologiczna sytuacja Ziemi i to ona będzie determinować wszelkie nasze działania w najbliższych latach. Póki co, ciągle stosujemy metodę strusia, przede wszystkim na poziomie edukacji podstawowej, gdzie temat praktycznie nie istnieje.  Świadomi nauczyciele powinni już dziś wprowadzać na zajęciach z geografii, fizyki i biologii „Naukę o klimacie” jako lekturę uzupełniająca. Wypieranie tej wiedzy jawi się bowiem jako pewnego rodzaju zbiorowe upokorzenie ludzkości i Homo sapiens, samoświadomego, inteligentnego gatunku, posługującego się językiem. Niewiedza o sytuacji klimatycznej Ziemi jest dziś rodzajem analfabetyzmu, który można porównywać z poglądem o osadzeniu Ziemi na czterech żółwiach czy innych sympatycznych zwierzętach. Obok „Epoki człowieka” Ewy Bińczyk i „Świata na rozdrożu” Marcina Popkiewicza, to najważniejsza z wydanych i napisanych w Polsce prac poświęconych problematyce antropcenu i jego skutków. Nie można przeoczyć żadnej z tych prac, o ile chce się być świadomym uczestnikiem debaty i tego, co dzieje się z nami i wokół nas.

Świadomi, nieświadomi, aktywistki i aktywiści, polityczki i politycy, nauczycielki i nauczyciele, biolożki i biolodzy, wykładowczynie i wykładowcy, uczennice i uczniowie, studentki i studenci, humanistki i humaniści, inżynierki i inżynierowie, lekarki i lekarze, ludzie pracy i ludzie lenistwa, dziennikarki i dziennikarze, ludzie, po prostu ludzie – czytajcie tę książkę. Nie jest to łatwe zadanie, bo rozbija mit o rzekomej trwałości warunków życia na Ziemi, ale zrozumienie prawdy przeciwnej, może choć przez chwilę uczyni z nas jeszcze wspólnotę, która wspólnie stara się o wyjście z sytuacji o nieznanym wcześniej rozmiarze i stopniu skomplikowania.

Kończąc, chciałem podziękować za egzemplarz książki z podpisami autorów i za to, że niektórych z nich, z Was, miałem okazję już poznać i jest to dla mnie niezwykle twórcza znajomość. Zrobiliście dobrą robotę, za którą należą Wam się ogromne podziękowania.

nok_zespol_2.jpg
A. Kardaś, M. Popkiewicz, A. Sierpińska, Sz. Malinowski

Więcej o portalu „Nauka o Klimacie” i jego twórcach przeczytasz TUTAJ: „Świadkowie – część IV: Anna Sierpińska”

Książka czytana: M. Popkiewicz, A. Kardaś, Sz. Malinowski, Nauka o klimacie, wyd. Post Factum, wyd. Sonia Draga, Warszawa 2018.


komentarze

1. wykresy temperatur • autor: Jerzy Pomianowski2018-12-27 23:11:15

Przeglądałem wykresy zmian temperatury na półkuli północnej od początku naszej ery.
To są w zasadzie "cykliczne anomalie" jak zęby piły. Choćby ten:
https://wattsupwiththat.files.wordpress.com/2017/01/fig-3-estimate-of-nh-temperature-ljungqvist-2010-1.jpg
Mamy tam bardzo korzystne dla rolnictwa ocieplenie okresu rzymskiego, dalej paskudne ochłodzenie ze szczytem w wieku IV, krótki przyjemny okres ciepła średniowiecznego od 9 do 11 wieku. Potem niestety wybuchły wulkany Samalas i El Chinon (1257 r.) i temperatura ostro spadła by zacząć wracać do normy dopiero w 18 wieku. Od tego czasu jesteśmy szczęśliwie na kolejnej fali przyrostu (powrotu do normy?) temperatury.
Problem na tym polega, że działalność ludzka nakłada się na naturalną fazę wzrostu temperatury i nie jest wystarczająco wyraźna na jej tle, co może osłabiać odczucie zagrożenia. Widać tylko, że wzrost temperatury jest obecnie szybszy niż przy poprzednich "naturalnych ociepleniach.
[foto]

2. Nie jest tak • autor: Wojciech Jóźwiak2018-12-28 09:27:30

Nie ma teraz "naturalnej fazy wzrostu temperatury". Naturalne byłoby dalsze ochłodzenie związane z kończeniem się interglacjału. Ale od paru tysięcy lat bilans gazów cieplarnianych i ciepła nie jest "naturalny". Nie wracamy do żadnej normy. Owszem, można się pocieszać, że "nic się nie stało" -- każdemu to wolno. "Komu dżinu komu dymu".

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)