zdjęcie Autora

24 września 2014

Karol Żelazny

z cyklu: Złoty Środek (odcinków: 79)

Navigare necesse est, vivere non est necesse

Kategoria: Pytania i granice

« Ustawienia Kubańskie Rozpętała się I Święta Światowa Wojna z Terroryzmem! »

... - rzucił stanowczo Pompejusz i wysłał dostawcze statki ze zbożem w sztormową pogodę, w drogę do Rzymu. Ciekawe, czy marynarze tych statków podzielili  nastawienie i determinację Pompejusza w sprawie tych dostaw? Zwłaszcza że Pompey Magnus miał wiele do stracenia (politycznie) na tych dostawach, oni - tylko życie.

Nawiązując do żeglugi i statków. Dużo ostatnio żegluję po jeziorze Ontario w jego zachodnio-południowym końcu. Wielokrotnie, kiedy wypływam daleko w jezioro moim yachtem Catalina 27, przychodzi mi na myśl wrak, replika średniowiecznego żaglowca pozostawionego na przybrzeżnej mieliżnie jeziora Ontario, w okolicy miasta St. Catherinas.

Dziwna historia z tym statkiem. Zauważyłem go kilkanaście lat temu, jadąc do Niagary autostradą QEW; wtedy był jeszcze względnie cały, przed pożarem, który objawił jego metalowy kadłub. Wyglądał tak, na pierwszy rzut oka, jak jeden ze statków Kolumba lub być może księcia St. Clair?!

Średniowieczny Galeon, a raczej współczesny statek przerobiony na turystyczną atrakcję, który miał odegrać rolę pływającej restauracji/dyskoteki. Los miał inne plany. Statek został opuszczony, a póżniej strawił go pożar. Interesujące jest miejsce, gdzie ten statek został porzucony. To okolice St. Catherines, na wprost Welland Canal.

Kanał w Welland został wykopany, aby umożliwić żeglugę pomiędzy jeziorem Erie i Ontario i co za tym idzie - pozostałymi jeziorami, omijając wodospad Niagara. Podczas kopania kanału znaleziono dużą koncentrację europejskich średniowiecznych monet z XIII i XIV wieku. W jaki sposób mogły one tam się znależć?

Możliwe wyjaśnienie zagadki statku i monet musiało zaczekać kilka lat. A dokładnie do czasu, kiedy spotkałem Williama Manna - autora książki (http://www.amazon.ca/Knights-Templar-The-New-World/dp/0892811854) Templariusze w Nowym Świecie.

Książka bardzo mnie zainteresowała z kilku powodów. Autor mieszkał w tym samym mieście co ja, kilka ulic dalej. Temat był dla mnie bardzo ważny, a z całej książki biła wprost bolesna potrzeba poznania prawdy w odniesieniu do tez prezentowanych na jej stronach.

Główna teza to: książę St. Clair, którego potomek wzniósł Rosslin Chapel, po pogromie Templariuszy przetransportował Świętego Gralla (cokolwiek to by nie było -  Mann przypuszcza, że jest to wiedza, być może jakieś pozostałości po Obcych) do Ameryki.

Wylądował w Nowej Szkocji, przeszedł cały kontynent do wybrzeża Kaliforni; w drodze powrotnej zakończył życie w Montanie. Książka jest fascynująca i i dostaracza wiele poszlakowych dowodów. Pewności nie ma?

Zajmowałem się wtedy Regresją Reinkarnacyjną. Zadzwoniłem do Williama, przedstawiłem się i zaproponowałem sesję. Wiem, jak to brzmi: - Dzień dobry, Pan Wiliam? Nie zna mnie Pan, przeczytałem Pana książkę i uważam, że jedyną rzeczą, której Panu brakuje, to Regresja w Poprzednie Życia Pana Ducha :)

Jakoś przekonałem Williama na tę sesję. Odbyła się w moim domu. William przyszedł ze swoim kolegą, współczesnym Templariuszem Szkockiego Rytu, nawiasem mówiąc - Polakiem, którego nazwiska nie pamiętam. William był w tym czasie szefem Templariuszy w Ontario.

Sesja była bardzo owocna dla Williama, szczegółów, naturalnie, nie mogę podać ze względu na prywatność; przyczyniła się, tak przypuszczam, do napisania jego kolejnej książki: Templar Meridians - sekretne mapy Nowego Świata.

Wracając do średniowiecznej repliki statku na jeziorze Ontario, chcę powiedzieć, że miejsce, w którym jest on osadzony, to w przybliżeniu najbardziej wysunięta strefa jeziora na południowy-zachód. Świetne miejsce na to, aby opuścić swój statek po zorientowaniu się, że dalsza żegluga na zachód nie jest możliwa.

Jest to miejsce, gdzie książę St. Clair musiałby zostawić swój galeon. Czy obecny wrak to duch statku St Clair-a?

No cóż, żeglowanie jest koniecznością, życie nie jest koniecznością:)

Złoty Środek: wstęp na końcu

Pewien człowiek był ścigany przez tygrysa, kiedy znalazł się na skraju stromej skarpy. Czepiając się krzaków i korzeni zaczął spuszczać się w dół. "Jestem uratowany" pomyślał, kiedy ku swojemu przerażeniu zobaczył drugiego tygrysa czekającego go na dole.

Nagle zauważył dziką truskawkę, rosnącą na prawie pionowej powierzchni skarpy. Zerwał ją i włożył do ust. Była tak smaczna, że przez chwilę zapomniał o tygrysach, rozkoszując się słodyczą truskawki rozpływającej się w jego ustach.

Ten blog jest właśnie o tej truskawce :)

Korekta przez: ()



« Ustawienia Kubańskie Rozpętała się I Święta Światowa Wojna z Terroryzmem! »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)