Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 stycznia 2007

Wojciech Jóźwiak

Ni pies ni wydra czyli astrologia i enneagram
Porównanie obu systemów

Kategoria: Enneagram
Tematy/tagi: astrologiaenneagram

Z enneagramem spotkałem się w 1994 roku, kiedy Jacek Santorski wydał książkę Helen Palmer pod tym tytułem - "Enneagram". Z astrologią byłem wtedy już dobrze obznajomiony, miałem za sobą ponad dziesięć lat zajmowania się nią. Z początku kupiłem tę książkę (to jeszcze były czasy kiedy kupowało się wszystko, co na "te tematy" wydawano), ale zlekceważyłem ją, bo powierzchownie uznałem enneagram za jakiś wariant numerologii, której ani wtedy ani dziś nie traktowałem poważnie. Po jakimś czasie zacząłem czytać - i przekonałem się do enneagramu kiedy zauważyłem, że jeden z typów uderzająco do mnie pasuje, więcej: opisuje moje najboleśniejsze problemy, by nie powiedzieć: kompleksy. Prócz tego, co było dla mnie ważne, enneagram okazał się w ogóle nie być numerologią.

Natomiast od razu pojawił się problem uzgodnienia enneagramu z astrologią. Problemu tego nie rozwiązałem do dzisiaj, także w literaturze nie znalazłem na ten temat żadnych propozycji i mam wrażenie że przez te lata nawet się nie zbliżyłem do rozwiązania problemu. Może tylko trochę wyraźniej go widzę teraz niż na początku.

Mam wciąż wrażenie, że zajmując się astrologią, a czasem enneagramem, mówię dwoma językami, których nie daje przetłumaczyć się jeden na drugi. Chociaż oba opisują ten sam przedmiot: osobowość człowieka.


Różnice

Enneagram i astrologia są typologiami: każde z nich definiuje pewien zestaw ludzkich typów psychologicznych. I to jest właściwie jedyne podobieństwo... Różnic jest więcej:


1) Miejsce typologii w systemie

Enneagram po prostu JEST typologią. Wylicza określoną liczbę - dziewięć - typów i z bardzo podstawowych względów nie może ich być ani więcej ani mniej.

Astrologia nie jest typologią, ale ZAWIERA w sobie pewną liczbę typologii, które dla swoich potrzeb wyprodukowała. Najbardziej znaną z astrologicznych typologii jest zestaw 12 typów zodiakalnych, czyli "znaków": Byk, Baran, Bliźnięta itd. Na poziomie astrologii popularno-gazetowej, po angielsku zwanej uprzejmie "sun-sign astrology", należy się do typu tego znaku zodiaku, w którym było urodzeniowe Słońce. Bardziej wtajemniczeni wiedzą, że w zodiakalnym typie można się znaleźć, mając w danym znaku także Księżyc lub ascendent. Drugą typologią (jej inicjatorem i w dużym stopniu odkrywcą jest Michel Gauquelin) są typy planetarne, do których się należy mając daną planetę w pozycji dominującej. Osoba z Marsem na ascendencie lub w MC zapewne będzie należeć do typu "marsowca", zaś ktoś mający w odpowiednio silnej pozycji Saturna będzie "saturniarzem". Sam Gauquelin odkrył i zdefiniował 5 typów planetarnych - od Marsa, Jowisza, Saturna, Księżyca i Wenus, ale porządek w horoskopach wymaga, żeby określić także typu odpowiadające pozostałym planetom: Słońce, Merkury, Uran, Neptun i Pluton. (A może i Eris?)


2) Logiczna jakość typów

W przyjmowanej zwykle wersji enneagramu jego typologia jest zupełna i rozłączna: każdy człowiek należy do jednego z typów i nie można należeć do więcej niż jednego typu. Typy nie krzyżują się, nie mieszają. Skoro powiedziano "każdy człowiek" to znaczy, że nie ma osobników na tyle niejasnych albo dziwnych, którzy by do żadnego typu enneagramu nie pasowali, którzy by niejako błąkali się poza systemem. Następnie: w ciągu życia i rozwoju nie można zmienić swojego typu, można co najwyżej udoskonalić się i rozwinąć w obrębie tych możliwości, które daje ten typ, w którym się urodziłeś. (To jest powód, dla którego niektórzy nie lubią enneagramu i nie akceptują go; myślę, że ci należą przede wszystkim do typu 7-Epikurejczyk (w terminologii Helen Palmer) czyli 7-Lekkoduch (w terminologii Krzysztofa Wirpszy).

W poprzednim punkcie nie wymieniłem wszystkich astrologicznych typologii, ale już na tym etapie i na przykładzie tamtych dwóch systemów widać, co astrologiczne typologie różni do enneagramicznej: astrologiczne typy nie są rozłączne. Można być jednocześnie "Baranem" mając Słońce w znaku Barana i zarazem "Bykiem" - bo się ma Księżyc w Byku. I do tego, powiedzmy, Koziorożcem, bo ascendent wypadł w tym znaku. W przypadku typów planetarnych mogą się one dowolnie mieszać u jednego człowieka, ponieważ można mieć w "silnych" punktach horoskopu w zasadzie dowolny zestaw planet. (Hughes Howard, pierwowzór bohatera filmu "Awiator" miał w silnych pozycjach, czyli na osiach horoskopu lub w koniunkcji lub opozycji ze Słońcem lub Księżycem: Jowisza, Saturna, Marsa, Urana, Wenus, Merkurego i Plutona. Mafioso Salvatore Lucania miał w jednym silnym miejscu horoskopu - w medium coeli: Słońce, Księżyc, Marsa, Saturna i Urana.) Można też nie mieć żadnej planety ani na osi ani w innym silnym miejscu, więc nie mieć, właściwie, żadnej dominującej planety. Żeby jednak kogoś o takim horoskopie "zapisać" do jakiegoś planetarnego typu - bo planetarne typy są wygodnym narzędziem - uznaje się, że pewne typy zodiakalne równoważne są typom planetarnym, więc np. Baran Marsowi, Byk Wenus i tak dalej; kto uczy się astrologii, ten to zna. Także w astrologii można "negocjować" swój typ planetarny lub zodiakalny, który wcale nie musi ten sam na zawsze, na całe życie, ponieważ w różnych okresach życia różne planety (lub znaki) wychodzą na prowadzenie. Więc ktoś, kto obecnie męczy się jako saturniarz może mieć nadzieję, że w kiedyś w przyszłości moc Saturna osłabnie i na czoło wyjdzie w jego horoskopie powiedzmy Mars - tak może być np. wtedy kiedy ktoś ma obie te planety w silnych miejscach horoskopu. Jednak ta dowolność astrologii jest uciążliwa: chciałoby się jednak mieć również w astrologii system "typujący" ludzi, tzn. przypisujący ich jednoznacznie i rozdzielnie do typów; wtedy praca z horoskopem byłaby dużo prostsza. Takiego systemu jednak dotąd nie wymyślono.

Tu warto dodać, że cząstkowych typologii (czyli z założenia nie obejmujących wszystkich ludzi) można w astrologii układać więcej (niż tylko typologia zodiakalna i planetarna). Mnie zdarzało się mówić o typach kwadraturowców i trygonowców, zależnie od tego, który rodzaj aspektów przeważa u kogoś w horoskopie. (Kwadraturowcy zmagają się z życiem i jego wyzwaniami i przeszkodami, trygonowcy zaś korzystają z okazji i idą "jak po sznurku".) Może również dałoby się wyróżnić "kwintylowców" (przebojowych i czasem ekstremistycznych zapaleńców) i septylowców (nieco odlecianych intelektualistów). Też wprowadzałem typy zależne od obsadzenia planetami osi horoskopu; więc ascendentyków i descendentyków oraz mediocoelików i immocoelików. A nawet typy związane z pośrednimi sektorami Guinarda, których na razie nie usiłuję ponazywać. I jeszcze są typy zależne od żywiołów - będące uogólnieniami kilku znaków.

Tak więc o ile enneagramista czyni wrażenie pracowitego rzemieślnika pakującego poznawanych ludzi do dziewięciu i tylko dziewięciu klatek swojego doskonałego systemu, o tyle astrolog w porównaniu z nim jest żonglerem, operującym kilkoma naraz typologiami, z których żadna nie jest doskonała, każda jest ledwie jakoś cząstkowa, a zasady, kiedy stosować którą z nich, są niejasne i dla wielu uczących się astrologii nieczytelne.


3) Przedmiot typologii

Przy enneagramie sprawa jest jasna: przedmiotem jego typologii są ludzie - konkretne osoby z ich charakterami.

Astrologia za to NIE "typuje" (nie klasyfikuje) ludzi - typuje ich "strony": strony ich osobowości. Przedmiotem astrologicznych typologii (przypominam, jest ich wiele) są nie konkretni ludzie, tylko pewne abstrakcyjne WZORCE. Żywy konkretny człowiek może takich wzorców nosić w sobie wiele i poczuwać się do podobieństwa z każdym z nich, choćby nawet wzorce te były biegunowo niepodobne. Można mieć np. Słońce w Wadze i faktycznie być "podręcznikowym" przedstawicielem typu Wagi, ale jeżeli ktoś tak urodzony ma jednocześnie Marsa na ascendencie, to ma przy tym cechy marsowca, chociaż z pozoru wydawałoby się, że wzorce Wagi i Marsa zupełnie do siebie nie przystają. A jednak... Przy tym mając Marsa na ascendencie (a nie na innej osi) należy się jednocześnie do typu "ascendentyka" (ktoś taki jest np. oryginalny, wyróżniający się, rzucający się w oczy, budujący swój autorski samo-obraz, idący pod prąd itp.) - a właściwie ma się pokrewieństwo do abstrakcyjnego ascendentycznego wzorca. I tak dalej.


4) Stopniowalność typów

Typy enneagramu są niestopniowalne. Jeśli ktoś należy do typu np. 8-Szef (Palmer; bo wg Wirpszy: 8-Skurczybyk) to należy do tego typu i już, a spekulowanie czy jest tym 8-Szefem bardziej lub mniej, lub czy bardziej niż ktoś inny, jest pozbawione sensu. Takie "mierzenie siły" przynależności do typu po prostu nie należy do enneagramowego "języka" - jest równie bezsensowne, jak określanie mleka na sztuki lub ludności miasta w tonach.

Typologie astrologiczne (wszystkie) są stopniowalne. Można być marsowcem (należeć do marsowego typu planetarnego) w stopniu "bardzo" lub ledwie "trochę". Przepisu, jak wyliczyć taką miarę lub siłę typu, nikt nie wynalazł, ale każdy astrolog (każdy kto doszedł do pewnej biegłości w czytaniu horoskopu) ma wrażenie, że taką miarę ma "na końcu języka" albo czuje ją - w swoich "astrologicznych kościach". Przybliżeniem przepisu na liczenie takiej siły są reguły w rodzaju tej, że planeta leżąca na MC jest silniejsza od leżącej na descendencie, i to tak, że ta na descendencie ma około 40% siły tej w MC. (Inna sprawa: jak zmierzyć przejawianie się tej planetarnej siły w życiu i zachowaniu danego człowieka?) Albo: reguła, że planeta jest tym słabsza im dalej leży do osi, np. od MC.


5) Dane wejściowe ("input") typologii

Enneagram można nazwać typologią bezpośrednią, ponieważ jedynym źródłem informacji używanej przy typowaniu jest to co wywnioskujemy z obserwacji człowieka. W enneagramie rozpatrujemy zachowanie człowieka, jego wygląd, wrażenie jakie na nas czyni i ewentualnie więcej jego właściwości, o ile wiemy, jak je do celów enneagramicznych zastosować.

Astrologia, przeciwnie, jest typologią pośrednią (lub raczej: typologie, które astrologia postuluje i zawiera, są pośrednie) ponieważ źródłem informacji jest dla niej obiekt pośredni, którym jest czas urodzenia człowieka i obliczany z niego układ planet - horoskop.

W enneagramie "na wejściu" ("input") metody jest człowiek obserwowany. W astrologii "na wejściu" jest jego horoskop. (Do pewnego momentu człowiek, nosiciel horoskopu, astrologa w ogóle nie interesuje!)

Tu warto zauważyć, że metod (typologii i nie tylko) zarówno bezpośrednich jak i pośrednich jest więcej i zarówno enneagram jak i astrologia należą do "rodzin" w których nie są same. Jako metody (ale czy typologie?) bezpośrednie przychodzą mi do głowy:

- psychologia "testowa" i jej najbardziej systematyczny wariant czyli model Pięciu Cech Niezależnych (ang. "O-C-E-A-N");

- koncepcja wielorakich inteligencji Howarda Gardnera.

Pośrednie, nie wnikając na ile są przesądem, to np.:

- numerologia (o człowieku wnioskuje się z liczb wyliczanych z jego daty urodzenia lub z liter imienia i nazwiska, więc z przedmiotu pośredniego);

- chirologia (-mancja), gdzie przedmiotem pośrednim są linie na dłoniach.

Zapewne w niedalekiej przyszłości uda się skorelować charaktery i zachowania ludzi z pewnymi ich genami (odcinkami DNA) i wtedy powstanie "genologia", gdzie geny będą przedmiotem pośrednim.


6) Liczba zadań

Istnienie lub nie przedmiotu pośredniego wyznacza liczbę zadań, jakie występują w danej grze poznawczej - tu: w enneagramie lub w astrologii. Tam gdzie nie ma przedmiotu pośredniego, zadanie jest jedno, gdzie on jest - zadania są dwa.

Enneagram jest grą poznawczą jednozadaniową. Jedyne zadanie polega na uzgodnieniu empirycznego człowieka ("tego tu oto badanego...") z typem enneagramowym. Poznając pewne cechy człowieka, określamy jego typ - i to jest ten moment, kiedy enneagramista na widok badanej osoby woła: eureka! I w dalszym ciągu powie: "przecież to jest wypisz-wymaluj (np.) 6-Czarnowidz!" (Termin Wirpszy; bo wg Palmer: 6-Adwokat-Diabła.) Kiedy już wiemy, który to typ, możemy "przewidywać" kolejne jego cechy charakteru tak jak wynikają one z typu. Tak na przykład, kiedy zauważymy, że pewien osobnik cechuje się charakterystycznie "przecechowanym" stosunkiem do autorytetów: gotów jest ich szukać lub obalać, wnioskujemy stąd, że jest to faktycznie 6-Adwokat-Diabła (ewentualnie Czarnowidz) i stąd dalej wnioskujemy, że jako egzemplarz tego typu ów człowiek będzie miał trudności z doprowadzaniem zadań do końca, bo Adwokaci Diabła tak mają. Oczywiście, każde takie trafienie utwierdza nas w przekonaniu, że nasze typowanie było prawidłowe.

Astrologia jest grą dwuzadaniową. Pierwsze zadanie leży na styku horoskopu i typów. Na podstawie horoskopu ustalamy typy. Na tym etapie biegłość astrologa polega na tym, ile w horoskopie widzi. Czy dostrzega w horoskopie wskaźniki wskazujące, że "zapisany" w nim jest pewien typ? Czy widzi na przykład to, że jest tam Mars na osi, więc osoba badana w jakimś stopniu należy do typu marsowca? (Lub: zawiera w sobie ten typ.) Drugie zadanie polega na skonfrontowaniu typu - lub częściej: typów - z "żywym" czyli empirycznym człowiekiem. Tu astrolog przeżywa podobne wzloty (ale i czasem upadki) jak enneagramista, kiedy osoba przezeń badana demonstruje kolejne cechy swojego typu, np. w przypadku gdy jest marsowcem, zaperza się i tropi wrogów, podnosi głos, nieustannie śpieszy się, stawia sobie "wyścigowe" zadania, albo wyświadcza przysługę w sposób taki, że nie daje szans na odmowę.


Ułomne podobieństwa

Kto zna typy astrologiczne (zodiakalne i planetarne) ten ucząc się typów enneagramowych doświadcza co chwila poznawczego dysonansu, podobnego do tego, jaki mieli odkrywcy Australii widząc zwierzęta podobne trochę do psów (podróżnik który pierwszy zobaczył kangury porównał je do chartów), ale jedzące trawę; zarazem mające coś z sarny, ale zamiast kopyt pazury, i trochę przypominające zająca, bo skaczące jak one, ale mające całkiem nie-zajęcze masywne ogony. Albo zwiedzający Amerykę Południową, na widok zwierząt ze skorupą niby żółwie, ale zwijające się w kulę jak jeż. Dla astrologa typy enneagramu są właśnie "ni pies ni wydra" i to jest powodem dla którego wielu astrologów oświadcza, że nie lubi enneagramu.

Wyliczę te konfuzje według kolejnych ennegramicznych typów, choć z pewnością nie zauważę wszystkich:

9-Mediator (i dalej też wg Palmer): u typu tego rzuca się w oczy niezdecydowanie, brak własnego zdania, albo niechęć do wyrażania własnego zdania i oglądanie się na innych, co powiedzą lub uczynią. Tą właściwością Dziewiątka przypomina zodiakalną Wagę. Ale nie wykazuje tego, co wg astrologów jest właśnie dla Wag charakterystyczne: chęć do współpracy i jej szukanie, bo 9-Mediator jest raczej sobkiem zamieszkującym własny osobny świat. Także wcale nie jest konieczny u Mediatorów "dryg" do sztuki i rzeczy pięknych, który astrologowie przypisują Wadze. Swoim niezdecydowaniem i uciekaniem od decyzji Mediatorzy przypominają też Ryby, ale inaczej niż Ryby wcale nie muszą mieć szczególnie rozwiniętej intuicji. Waga a częściowo także Ryby są w astrologii spokrewnione z planetą Wenus, tymczasem w osobowości Mediatora cech wenusowych po prostu nie ma.

1-Perfekcjonista w oczach astrologa "wygląda" jak Koziorożec albo Panna: i typ enneagramowy i oba znaki zodiaku są praktyczne, rozsądne, kierują się procedurami, mają skłonność do rutyny i gotowe są wpasować się w struktury społeczne. Konfuzja pojawi się, kiedy przejdziemy do innego typu enneagramowego: 5-Obserwatora, który w takim samym stopniu posiada cechy astrologicznej Panny lub Koziorożca, jednak są to INNE CECHY niż u Jedynki.

2-Dawca, przez swoje dążenie do bliskich, intymnych lub ekskluzywnych związków z ludźmi dla astrologa jest typem wenusowym (mającym cechy planety Wenus), ale astrologiczni wenusowcy są łagodni i raczej zachęcająco bierni, tymczasem enneagramowi Dawcy to osobnicy aktywni, czynnie szukający odpowiednich ludzi by ich sobie pozyskać lub wręcz uwieść. Owszem, wenusowy znak, czyli Waga lub Byk może być według astrologa 2-Dawcą, ale tylko wtedy, gdy ma inne źródło zasilania w energię, np. silnego Marsa lub Jowisza. Z moich obserwacji wynika też, że dawcą można zostać, mając silnie obsadzony descendent, i to niekoniecznie Wenus, bo także Księżycem; oczywiście nie tylko wtedy. Co nie zmienia faktu, że wśród znaków zodiaku nie ma takiego, który by jednoznacznie "robił" za 2-Dawcę.

3-Wykonawca, przez Wirpszę zwany Gwiazdorem. Typ znowu dla astrologa szalenie kłopotliwy, ponieważ łączy oportunizm łączony w astrologii ze znakami żywiołu ziemi, czyli z Bykiem, Panną lub Koziorożcem - z energią i chęcią ścigania się, co jest cechą żywiołu ognia, a ze znaków - Barana i Strzelca. Przy tym astrologia w żadnym z wyliczonych tu znaków (typów zodiakalnych) nie zauważa szczególnej i źródłowej w enneagramie właściwości 3-Gwiazdora, czyli niedosytu społecznego uznania. Jeśli ktoś to ma ze znaków, to raczej Lew. Ale Lew jako oportunistyczny wyścigowiec czyli 3-Wykonawca? - co za nieporozumienie...

4-Tragiczny Romantyk, przez Wirpszę zwięźle nazwany Marudą. Z powodu swojej "artystyczności" - przykładową Czwórką jest niespełniony chmurny artysta - natychmiast przez astrologa kojarzony z planetą Wenus i jej znakami. Ale wśród znaków zodiaku nie ma takiego! Waga na pewno nie, optymistyczny Byk też nie, może Ryby, ale tylko wtedy, gdy mają silnego Saturna a może i Plutona. Druga emblematyczna cecha Czwórki to pociąg do skrajności, do ekstremalnych doświadczeń, emocji i przeżyć. Czwórki ciągną tam, gdzie śmierć, seks, poświęcenie i ostateczne wybory. W zodiaku specjalistą od takich rzeczy tabu jest Skorpion - który już zdawałoby się do tego typu pasuje, ale przecież całkiem niekoniecznie wyraża się przez sztukę... A znowu Czwórka nie musi mieć skorpionowych cech mściwości albo skrywanej na lepszą okazję agresji. A także w nosie ma przypisywany przez astrologów Skorpionowi realizm. Marudność Czwórek i ich wieczne rozterki nie pasują też do planety-władcy Skorpiona czyli Marsa.

5-Obserwator. Niby jest enneagramowym bratem astrologicznego Saturna, a więc też saturnowych znaków Koziorożca i Panny, ale, jak było wyżej, tyle samo podobieństw do tamtych znaków wykazuje 1-Perfekcjonista. Tyle, że to są inne podobieństwa. Obserwator ma saturnowy dystans, intelektualizm, chłód emocji i samotność, perfekcjonista ma saturnowy perfekcjonizm, sumienność, realizm, rutynowość i podporządkowanie się regułom. Czyli też się nie zgadza.

6-Adwokat Diabła. Ten dziwny typ, nie ufający światu i przewidujący ruchy domniemanych przeciwników, to jakby zodiakalny Skorpion. Ale enneagram nie przypisuje mu wcale skorpionowej żywotności ani energii. Także nie ma on (nie musi mieć) "konika" na punkcie seksu, co w zodiaku jakoby wyróżniało Skorpiona. Skorpion nie musi też cierpieć na "adwokacko-diabelskie" przypadłości, jak np. uporczywa niemożność doprowadzania dzieł do końca. Prócz tego znaczna część Skorpiona zastała już zajęta przez 4-Tragicznego Romantyka.

7-Epikurejczyk. Astrolog na jego widok zawoła: ależ to typ wenusowy! (Dlaczego: bo nieustająco cieszy się życiem i szuka przyjemności, także tych artystycznie wyrażonych.) Ale po chwili się zawaha: nie - to typ powietrzny. Bo żyje w ruchu i wśród wciąż zmieniających się planów i rozstrzelonych zainteresowań. Byłby więc Epikurejczyk odpowiednikiem Wagi lub Bliźniąt a może i Wodnika. No tak, ale niezmożona aktywność Epikurejczyków nie może mieć źródła ani w Wenus ani w powietrzu, może mieć tylko w żywiole ognia lub pokrewnych mu planetach. Może więc Lew? I jak przy innych typach enneagramu, okazuje się, że odpowiednich znaków zodiaku może być wiele, a naprawdę żaden.

8-Szef (Skurczybyk u Wirpszy), czyli osobowość dominująca, nastawiona na władzę, ale i stawiająca siebie samego ponad zobowiązaniami i zasadami, wyznaczająca innym reguły do których się nie stosuje, często agresywna i zawsze nie bojąca się swojej agresji, rozpychająca się, zawłaszczająca międzyludzką przestrzeń, antagonizująca ludzi po to by ich "rozpoznać bojem", nienasycona ruchu, uciech, jedzenia, alkoholu, seksu, skłonna do przesady a nigdy do umiaru... W zodiaku byłby to Baran (który jednak w porównaniu z Szefem wypada dość blado) - ale równie dobrze Lew lub Strzelec, chociaż Strzelcowi przypisuje się fair-play, gdy Szef z upodobaniem łamie reguły, w czym raczej przypomina Skorpiona; Skorpiona też swoim nienasyceniem. Ale Skorpion już zajęty przez 4-Tragicznego i 6-Adwokata, co robić?

To tyle porównania ze znakami i niekiedy planetami jako teoretycznymi konstruktami astrologii. Gdy porównywać żywych ludzi mających rozpoznany typ enneagramu - z ich znakami i planetami, wrażenie chaosu i braku związku jest jeszcze gorsze.


Przesunięcia w jedną i drugą stronę

...czyli starania by upodobnić astrologię do enneagramu i enneagram do astrologii.

Astrologia upodobniłaby się do enneagramu, gdyby udało się znaleźć taki system typów, które, jak enneagram, nie krzyżowałyby się, nie zachodziły na siebie i każdego człowieka (a ściśle: jego horoskop) dawałoby się zaliczyć w miarę jednoznacznie do pewnego typu. Zadanie takie polegałoby na nadbudowaniu nad znakami zodiaku i planetami (ewentualnie także nad typami osiowymi i aspektowymi, może też i jakimiś innymi) pewnej SUPER-TYPOLOGII. Te "wyższe" typy wywnioskowywałoby się z tego, co już teraz astrolog widzi w zodiaku: ze znaków, dominujących planet, aspektów, obsady osi lub pól międzyosiowych itd. Być może te "super-typy" lub typy syntetyczne przypominałyby faktycznie typy enneagramu. Gdyby takie poszukiwania prowadzić tak, aby zawsze przy tym znać typ enneagramu osób dla których rysuje się horoskopy, zadanie takie można by słusznie nazwać odczytywaniem enneagramowego typu z horoskopu.

Enneagram upodabnia się do astrologii wtedy, gdy rezygnujemy z dogmatu, który razi wielu czytelników: że mianowicie każdy ma tylko jeden typ enneagramowy, że należy do tylko jednego typu. Ten dogmat jest zarazem siłą i słabością enneagramu. Można ten dogmat zignorować i traktować typy enneagramowe tak jak astrolog swoje znaki lub planety: jako wzorce, których dla jednego człowieka może być kilka. W takim ujęciu pewien człowiek może pod pewnymi względami przypominać jeden typ enneagramu, ale jednocześnie zauważać u siebie podobieństwa także do drugiego typu. Takie podejście bywa narzucające się. Ja sam (że rzucę tu siebie jako przykład) widzę u siebie podobieństwa do 9-Mediatora, ale także do 5-Obserwatora i 4-Tragicznego Romantyka. Oczywiście nie można tu sobie pozwolić na zbyt wiele luzu i takie przyporządkowania muszą się rządzić regułami, bo inaczej każdemu będzie się zdawało że podobny jest do czegokolwiek i w ten sposób do enneagramu wniknie pierwszy wróg myślenia astrologów czyli Efekt Burej Zupy.

W artykule w Tarace pt. "Enneagram zdekomponowany" przedstawiłem model, w myśl którego każdy człowiek ma w sobie (silniej lub słabiej wyrażone) nie jeden a TRZY typy enneagramu, które w takim razie przestają być konkretnymi typami ludzkimi, a stają się jak w astrologii typami-wzorcami; i każdy z tych typów "obsługuje" jedną z trzech podstawowych negatywnych emocji: gniew, lęk i wstyd (lub: niedowartościowanie). Do obsługi gniewu różni ludzie wykorzystują bądź Dziewiątkę, bądź Ósemkę, bądź Jedynkę; swój lęk obsługują Szóstką, Siódemką albo Piątką; swoje niedowartościowanie zaś: Trójką, Dwójką albo Czwórką. Dlatego pewne kombinacje trzech typów można w sobie nosić, a inne są wykluczone jako bezsensowne. (Np. nikt nie może mieć w sobie jednocześnie udziału Dziewiątki, Jedynki i Ósemki - gdyż typy te, jako służące do obsługi jednej emocji, gniewu, wykluczają się wzajemnie, pozostawiając jednocześnie lęk i wstyd bez obsługi.) Modelowi temu warto by się staranniej przyjrzeć...


Kto od kogo ma ściągać?

Enneagramowi i enneagramistom astrologia do niczego nie jest potrzebna, chociaż gdyby ktoś odkrył reguły pozwalające odczytać typ enneagramu z horoskopu, to pewnie by ich to zaciekawiło i może zachęciło do uczenia się astrologii.

Astrologom enneagram jest potrzebny z paru względów:

- Uczy ich względności ich własnych pojęć i uczy patrzenia na to samo: na człowieka i na jego psychologiczny portret, z innego punktu widzenia. Enneagram jest dla astrologa jak nauka obcego języka lub jak podróż za granicę.

- Uświadamia im granice skuteczności astrologii, która jak dotąd nie potrafi wyznaczyć typu enneagramowego z horoskopu. (I paru innych rzeczy też.)

- Uczy ich dyscypliny i ścisłości, jako że astrologowie mają skłonność do "rozgrzebywania" horoskopu - tu rysuje mi się obraz kogoś, kto "wyciąga" z horoskopu różne szczegóły, wykłada je na stole jak straganiarz i nie umie wśród nich znaleźć całościowego obrazu człowieka, jego życiowej linii przewodniej - która to linia dla enneagramisty jest dokładnie tym, co trzeba zobaczyć i prócz niej nie ma nic innego do oglądania! (Ta linia przewodnia jest identyczna z enneagramowym typem.)

- Uczy ich dyscypliny i ścisłości BIS, dając przykład że można charakter człowieka odtworzyć z małego szczegółu, jak obraz z kawałka hologramu lub szkielet z kawałka kości - a tak właśnie potrafią enneagramiści, którzy typ enneagramu widzą niemal we wszystkim, czym dany człowiek się otacza.

- Pokazuje im perspektywę: pokazuje na swoim przykładzie, czym astrologia mogłaby być, gdyby wypracowała sobie narzędzia i pojęcia do "rozbioru" horoskopu podobne do typów enneagramu.

Na razie jest tak, że znając jedno (astrologię), warto znać drugie (enneagram) i wiedzieć, jakiego typu enneagramowego jest człowiek, którego horoskop rozpracowujemy.

(Pomijam główną wątpliwość przy enneagramie; czy faktycznie zawsze da się obiektywnie i jednoznacznie określić, kto jest którym typem?)


Wojciech Jóźwiak
Napisane 9 stycznia 2007 dla Kursu Astrologii przez Internet, www.kursastro.net, w Tarace od 29 stycznia 2007


Kosmogramy - przypisy:

Hughes
wróć do tekstu
Lucania
wróć do tekstu




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)