zdjęcie Autora

18 lipca 2016

Katarzyna Urbanowicz

Niby recenzja
Czyli prezentacja mojej powieści „Sierotka”

Kategoria: Twórczość
Tematy/tagi: kobieceobyczaje


         Zamieściłam w Tarace kilka recenzji książek: Artura Szrejtera i Ewy Seydlitz. Teraz przyszedł czas na moją książkę, jeszcze pachnącą świeżością paczkę przybyłą prosto z drukarni. Nie wypada jednak recenzować własnej książki zwłaszcza, że miałabym problem z odnalezieniem właściwej tarakowej kategorii. Kobiecość? Nie do końca. Historia PRL? Obyczajowość? Po trosze wszystkiego. Ale nie do końca.

         Napiszę więc o historii powstania tej powieści. Dawno, dawno temu w polskiej telewizji pojawił się serial japoński o trudnych losach małej dziewczynki, sierotki sprzedanej albo oddanej w służbę. Serial ten zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Inną inspiracją były 2 powieści: jedna rosyjskiego (radzieckiego wówczas) autora, bodajże któregoś z Simionowów albo Siemionowów, może Konstantego, opisująca spośród innych bohaterów także losy dziewczyny – sieroty i podrzutka na ukraińskiej wsi w czasie „Wielkiego Głodu” i ideologicznej walki z burżujami (do której to, gorszej kategorii ludzi ją zaliczono); druga, czeskiego pisarza  Vladimira Parala „Zawód: kobieta”.

         O ile serial japoński i powieść pisarza rosyjskiego były historiami opowiedzianymi jak najbardziej na serio, zbliżającymi się do wyciskaczy łez, o tyle bohaterka Parala ze wszelkich opresji lat pięćdziesiątych, zwłaszcza wdrażania komunizmu w Czechosłowacji wychodziła cało dzięki zbiegom groteskowych przypadków. Była to dziewczyna rozrywkowa, ale ze wszech miar pechowa, niemniej ten jej cały pech zaprowadził ją w najwyższe sfery gospodarcze i rządowe wbrew jej oczekiwaniom i chęciom. Całe życie marzyła o pracy w pralni, gdzie ubrane na biało kobiety w obłokach pary, niczym anielice oczyszczają wszelki brud, tymczasem musiała obracać się w świecie polityków i prowadzić jakieś komunistyczne firmy. Powieść była lekka, zabawna, ale realia już zupełnie nie (np. aresztowanie za trzydniowe nieusprawiedliwione opuszczenie pracy i sądowy wyrok więzienia za tzw. bumelanctwo).

         Bardzo podobała mi się ta historia i powzięłam zamiar napisania powieści o dziewczynie, która z dołów społecznych i losu pomocy domowej wybiła się do losów urzędniczki, potem zaś decydenta firmy, aż wreszcie wkroczyła w nowe i fizycznie nie udźwignęła ciężaru sukcesu, przy okazji tracąc życie osobiste. W drugiej części powieści chciałam udokumentować te wszystkie przebrzmiałe już procedury, śmieszne chyba w epoce komputerów, z którymi musiał zmagać się człowiek wychowany i wykształcony w czasach PRL. Ktoś, kogo w czasach szkoły uczono liczyć na liczydłach, w czasach studiów na „kręciołkach” (arytmometrach) i kto wreszcie na starość musiał porzucić swoją dotychczasową wiedzę i poznać nowe: komputery, źle działające skomplikowane maszyny z zachodniego demobilu (np. kserokopiarki z sortowniami kopii), a przede wszystkim nową mentalność, drapieżną i nie liczącą się z nikim. Pracowałam w takiej firmie u schyłku swojego zawodowego życia i nie zapomnę widoku dzieci moich młodszych koleżanek, śpiących w magazynkach druków na stertach paczek oraz ich matek podpierających zapałkami powieki, pracujących w nocy, bowiem właścicielowi firmy wydawało to się nową, europejską tendencją.

         Opowieść o Sierotce zaplanowałam na 2 części, z czego oddaję do rąk czytelnika część pierwszą, część 2 jest na ukończeniu.

         Pierwotną inspiracją bohaterki była moja pomoc domowa; znacznie później jednak, gdy z powodu zatoru w tętnicy trafiłam do szpitala w Siemiatyczach na Podlasiu (gdzie w okolicy miałam działkę rekreacyjną) poznałam kilka kobiet, współtowarzyszek na wieloosobowej sali; dowiedziałam się wiele o życiu tych kobiet, ich trudach, nieszczęściach i braku zrozumienia. Nasze życie było wówczas poważnie zagrożone i wszystkie opowieści zyskiwały wskutek tego rangę diagnoz ostatecznych. Jednocześnie szpitalna codzienność, tocząca się leniwie, sprzyjała zadumie nad ludzkimi losami oraz powrotom do dzieciństwa i wczesnej młodości

         Zdaniem pewnej krytyczki literackiej w wypowiedzi nieoficjalnej „Kiedy rodzisz się tu kobietą, jeszcze na wsi gdzieś na ścianie wschodniej, to jakbyś startowała z kamieniem u szyi”. W powieści umieściłam niektóre z autentycznych historii zasłyszanych w tym szpitalu, na przykład poród matki bohaterki i wszystkie okoliczności mu towarzyszące, opowieści o wojennych i powojennych bojownikach podziemia i inne.

         Podlasie jest i było dla mnie ziemią magiczną. W czasie wojny i tuż po wojnie wsiąkło w tę ziemię wiele krwi, ale nigdzie indziej nie spotkałam takiego pogodzenia z losem ani nie usłyszałam usprawiedliwień od ich ofiar dla tych, którzy zabijali. Czasami  wydawać się mogło, iż tam znajduje się ta ziemia, gdzie nadstawiano drugi policzek w nadziei, że oprawcy zrozumieją swój błąd. Tam też spotkałam potomków oprawców, którzy przyznawali się do swoich traum z racji przynależności nie do tej, a do drugiej ze stron. Trafiłam tam także na opowieści wskazujące na to, iż młode dziewczyny dopiero na starość zrozumiały grzechy przez siebie popełnione. Próbowałam zawrzeć tę wiedzę w swoim opowiadaniu „Te drzwi”, ale wiedza ta była skażona moją młodością i niepełnym zrozumieniem. Dopiero w „Sierotce”, jak sądzę, udało mi się pokazać pokoleniowy ciąg doświadczeń, możliwość ich interpretacji, gorycz i nieodwracalność traum z dzieciństwa.

      Moja „Sierotka” nie jest prawdziwą sierotką. Ma rodziców i rodzeństwo, nie stanowią oni jednak dla niej oparcia. Przeciwnie, pozbywają się jej z domu zapewniając los, którego nie chciała i który jej ciążył. Jest jednak sierotą także w innym znaczeniu – tym jakiego używa się mówiąc o „sierotach po PRL”. Nie mam na myśli bynajmniej mentalności, ale to, że wszystko, co ludzie ci osiągnęli, okazało się nieprzydatnym balastem w ich życiu. Bardzo długo szukałam innego tytułu, ale nie udało mi się znaleźć żadnego, z którego byłabym zadowolona. Dlatego pozostał tytuł roboczy.

         Ktoś po lekturze "Sierotki", usiłujący znaleźć podobieństwa między tę powieścią, a innymi literackimi opisami dziejów kobiet, usytuował książkę między „Malowanym ptakiem” Kosińskiego, a „Panną Nikt” Tomka Tryzmy. Podobieństwa miały wynikać także z opowieści snutej bez emocji, gdzie same fakty, bez roztkliwiania się (które moim zdaniem byłoby niestosowne), mogą budzić grozę. Trudno mi to ocenić z pozycji osoby zaangażowanej w narrację, choć zdaję sobie sprawę z mojej awersji do wielkich słów - wszak tyle ich słyszymy w reklamach, gdzie ktoś, kto "pisze historię swojego życia" po prostu kupuje nowy model samochodu. Nie piszę więc historii trudnego życia pewnej dziewczyny, tylko zgłębiam wszystkie te przedmioty,  osoby i przekonania otaczające ją, próbując ukazać wszystkie łączące je nici. Jeżeli rozszerzy to czyjąś wiedzę o czasach PRL - będę szczęśliwa. Wszak wszystko się zmienia, ale tak naprawdę losy ludzkie niewiele. Zawsze są ci, którzy decydują i ci, którzy muszą się podporządkować, zawsze jest miłość nie bardzo szczęśliwa i zawsze usiłowanie, żeby decydować o swoich losach, nie zawsze uwieńczone powodzeniem.

         W 1967 roku w Gdańsku zrobione zostało zdjęcie, które przedstawia przyszłych bohaterów tej powieści. Po prawej - moja ówczesna pomoc domowa - Janeczka - która była wstępną inspiracją - zresztą dość dowolną, mojej bohaterki. Na fotografii z lewej strony jestem ja - pierwowzór Pani Małgosi i wszystkich innych pracodawczyń bohaterki, łącznie z Panią Naczelnik w części drugiej.




komentarze

1. Ciekawa propozycja • autor: Nierozpoznany#94952016-07-18 10:48:05

Pani Katarzyno,

bardzo ciekawa propozycja - nie tylko z uwagi na tematykę, ale sposób, w jaki Pani o swojej książce opowiedziała, pełen ładnej powściągliwości w "wyrażaniu opinii o sobie samej" (jako pisarce), wzmógł moją ciekawość i apetyt na lekturę.

Gdzie mogę nabyć książkę?

Pozdrawiam serdecznie :).
[foto]

2. Odpowiadam • autor: Katarzyna Urbanowicz2016-07-18 10:53:09

Dziękuję i odpowiadam: Książka dopiero jest rozsyłana do empiku i innych księgarni i dystrybutorów. Obecnie można ją zamówić w wydawnictwie "Grube Ryby", podaję namiary:

Wydawnictwo "Grube Ryby"

ul. Bazyliańska 20, 03-203 Warszawa

KRS 0000617910

NIP 5242801870

REGON 364446142

Bank PKO BP S.A.

53 1020 3378 0000 1102 0308 9539

Mam nadzieję, że się spodoba Pani i innym czytelnikom

3. Dziękuję • autor: Nierozpoznany#94952016-07-18 10:57:10

Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź :). 

Stanowczo sięgnę po tę lekturę i niewątpliwie podzielę się wrażeniami - tutaj, i w dziale recenzji w moim Tosterze Pandory.

Raz jeszcze pozdrawiam :).

4. Recenzja "Sierotki" • autor: Nierozpoznany#94952016-11-07 13:15:18

Pani Katarzyno,
gratuluję napisania i wydania bardzo dobrej książki, a wszystkich Czytelników Taraki zapraszam serdecznie do lektury mojej recenzji "Sierotki":
http://tosterpandory.pl/sierotka-katarzyny-urbanowicz-porcja-prawdy-w-plastykowym-swiecie/
Łączę pozdrowienia :).

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)