Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 marca 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie Sheldrake'a (odcinków: 17)

Nie jest łatwo pozbyć się energii

Kategoria: Pytania i granice

« Magiczne myślenie? Mit sympatii i mit początku Nowa nauka o życiu »

Rupert Sheldrake przeciwstawia postulowane przez siebie oddziaływania – zwane „formatywnymi” lub „morficznymi” - oddziaływaniom „energetycznym”. Energetyczne mają się przejawiać w zmianach energii. Energetyczne (w tym sensie) są wszystkie siły tradycyjnie rozważane przez fizykę, czyli grawitacja, elektryczność i magnetyzm, siły jądrowe „silne” i „słabe”, a także dające się wyprowadzić z elektromagnetyzmu powinowactwo chemiczne i siły międzycząsteczkowe, których przejawem są siły, z którymi pospolicie spotykamy się w naszym mikroświecie, więc sprężystość, lepkość, przyleganie, tarcie i przyklejanie się, oraz spójność cieczy i ciał stałych. Każda z tych sił zmienia energię tego, na co działa.

Oddziaływania formatywne mają przejawiać się, inaczej niż tamte, nie przez energię, tylko przez prawdopodobieństwo.

Rezonans morficzny, idący od form, które zaistniały w przeszłości, ma (wg Sheldrake'a) zmieniać prawdopodobieństwo form powstających „teraz”, tak, iż prawdopodobniejszymi czyni te formy, które już kiedyś były. (Na tym polega konserwatyzm przyrody i jej powszechne powtarzanie tego, co już kiedyś „się wynalazło”.)

Ale energia została przez fizyków tak chytrze skonstruowana jako pojęcie, że tak łatwo nie można jej się pozbyć. Otóż w fizyce istnieje zasada, która wiąże prawdopodobieństwo z energią. Mówi mianowicie, że im wyższa jest energia pewnego stanu, tym mniejsze prawdopodobieństwa że ten stan zostanie „obsadzony” w wyniku chaotycznych ruchów cieplnych w warunkach termicznej równowagi. Prawdopodobieństwo to jest proporcjonalne do tzw. czynnika Boltzmanna:

p ~ exp(-E/kT)

„Exp” to funkcja eksponencjalna, inaczej wykładnicza. Im większa energia E, tym prawdopodobieństwo mniejsze, co oddaje to, że drgające cieplnie cząstki „nie lubią” przeskakiwać do stanów o zbyt wysokiej energii, przeciwnie, wolą obsadzać energie niższe. Energię trzeba podzielić przez temperaturę T – skutek taki, że im większa temperatura, tym skuteczniej zrównuje ona i „rozpłaszcza” prawdopodobieństwa stanów o różnych energiach. (Bo im większa T, tym wyrażenie w nawiasie bliższe jest wartości zero, a eksponens z zera to jeden. Z tego wniosek, że w bardzo wysokich temperaturach jest „ganz egal” (jakby powiedział w swoim języku Ludwik Boltzmann, odkrywca tego prawa) – czyli jednakowe prawdopodobieństwo wszystkich stanów niezależnie jak wielką mają energię. Z drugiej strony, niskie temperatury preferują stany o niskich energiach, czyli wzmacniają ich prawdopodobieństwo. Co oznacza, że w temperaturach bliskich zera (tego bezwzględnego) wszystko znajdzie się w swoich stanach o najniższej energii, które będą mieć prawdopodobieństwo „jeden”, a wszystkie inne prawdopodobieństwo „zero”. Wtedy będzie najwyższy możliwy prządek czyli wszystko zostanie zamrożone w jednym stanie.

Z tego najważniejsze jest to, że znając energię (i jej rozkład dla poszczególnych możliwych stanów) można – dla danej, określonej temperatury, czyli przy równowadze termicznej – obliczyć prawdopodobieństwa stanów.

To jest bardzo silne twierdzenie, ponieważ można je odwrócić. A fizyka uwielbia odwracanie twierdzeń i w wielkim stopniu na tej procedurze jej gmach jest oparty. Służę przykładami tego odwracania twierdzeń. (1) „Pod wpływem siły przyłożonej do ciała prostopadle do jego toru ruchu, ciało to zakręca, a jeśli ta siła działa stale, to ciało kręci się w koło czyli porusza się po okręgu.” OK, odwracamy to stwierdzenie. Widzimy ciało, które uporczywie skręca, a w istocie porusza się po okręgu: Księżyc wokół Ziemi. Co z tego wnioskuje fizyk? - „Oto musi nań działać siła! Siła, która stale ciągnie go w kierunku Ziemi.” I tak oto fizyk zaczyna przeliczać zakrzywienie toru – na siłę. (2) Jeśli jakiś przedmiot ma temperaturę wyższą od otoczenia, wtedy świeci czyli w tę otaczającą przestrzeń emituje fotony. Co natychmiast można odwrócić i powiedzieć, że skoro coś świeci, to znaczy że ma pewną odpowiednio wysoką temperaturę i dzięki znanym wzorom tę temperaturę obliczyć. Ponieważ nawet na powierzchni czarnych dziur dochodzi do spontanicznej emisji fotonów, to również dla tak abstrakcyjnego tworu, jakim są czarne dziury, definiuje się ich temperaturę. (Przeważnie jest skrajnie niska, ale jakaś przecież jest!)

Coś podobnego można zrobić z rezonansem morficznym. Skoro energia w myśl zasady Boltzmanna „rządzi” prawdopodobieństwem, mianowicie im większa, tym bardziej prawdopodobieństwo obniża, to skoro rezonans zwiększa prawdopodobieństwo, tym samym musi zmniejszać energię. Okazuje się więc, że można to „nieenergetyczne” prawdopodobieństwo „formatywne” jednak przeliczyć na energię!

Gdyby tylko okazało się, że rezonans morficzny faktycznie działa, to fizycy zaraz by zdefiniowali nowy rodzaj energii związanej z tym zjawiskiem i ogłosili, że właśnie, przecież, oto – to ta energia działa.

Rezonans morficzny (jeśli istnieje) buduje „energetyczne doły” w które zgrabnie i chętnie wpadają nowo powstające cząsteczki, kryształy, biopolimery i całe żywe twory.

Mam ochotę, w oparciu o liczby, które Sheldrake podaje, obliczyć ile może wynosić ta energia. Chyba bardzo dużo... ze znakiem minus. A to by znaczyło, że czemuś-komuś ta energia została oddana, bo przecież obowiązuje zasada zachowania energii. Coraz ciekawej się robi...

Czytanie Sheldrake'a: wstęp na końcu

O koncepcjach Ruperta Sheldrake'a na tle innych poglądów.

Książki czytane: Rupert Sheldrake, A New Science of Life, III wyd. 2009, The Presence of the Past, 1988.



« Magiczne myślenie? Mit sympatii i mit początku Nowa nauka o życiu »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)