Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

07 lipca 2016

Wojciech Jóźwiak

Nie ma Nimue

Kategoria: Wspomnienia
Tematy/tagi: Nimue

Wczoraj 6 lipca (2016) dowiedziałem się – przez Facebook – że nie żyje Nimue, Ola Kosakowska. Samobójstwo. To wszystko, co na razie wiem o tym.

Nimue_05

Trudno mi o Niej myśleć i pisać w czasie przeszłym. Jak mało kto reprezentowała Życie, była po stronie Życia. Kim była, a może wciąż jest? Była samorodną szamanką. Poznałem Ją... tak chyba wtedy... rok 2004, sierpień, Pniewo koło Piły, warsztaty, które nazwałem „Wielka Podróż po Wizje”, było nas tylko ośmioro, ale wyjątkowo silna grupa, każde z nas poszło dalej swoją oryginalną ścieżką. O Nimue (która wtedy jeszcze nie nazywała się Nimue) jest w relacji taka wzmianka:

… podróż przy bębnie... Każdy sam programuje własne wizje... Co zobaczyli, w kolejności leżenia w kręgu: … Ola: przejście przez wodę: nurkuje do podwodnej jaskini. Tam komin, którym porusza się w górę. Orzeł niosący w dziobie koszyk z dzieckiem.



2004, Ola pierwsza z lewej


2004, Ola w środku

Nimue miała wtedy 24 lata, tamtego lata skończyła studia, etnologię. Jej „osobistym programem badawczym” – za którym szła także przez następne lata, była pozycja kobiety. Wyzwanie, jakim jest bycie kobietą, także dla świadomości, dla duszy, dla duchowego rozwoju. O tym pisała w Tarace: „Kobieca seksualność” 2004, „Labirynt kobiecej inicjacji” 2007, „Rachab czyli o zaprzedanej kobiecej mocy” 2007, „Sromotny wstyd” 2007, „Neopatriarchalizm II” 2008, „We are all enlightened” 2012.

W 2008 r. wyjechała do Holandii – to był jej czas kontrkulturowy, „Wolne Miasto Amsterdam”. O swoich doświadczenia, naukach, przewodnikach, których tam poznała, napisała w swoich internetowych autobiografiach:

Nimue_01 Nimue_02 Nimue_03 Nimue_04 Nimue_05 Nimue_06 Nimue_07 Nimue_08

Nimue_drum

Dwa lata temu wróciła do Polski i razem ze swoim partnerem, Salvadorem Nicolai, osiedli w Lamkowie koło Olsztyna, tworząc projekt „Pole Doświadczeń”. Pole to było (i jest, chociaż kto wie, może teraz już zniknęło?) realnym pustym polem-odłogiem, na którym zbudowali warsztatową wioskę z wielką jurtą w centrum i tipi wokół. Miejsca dla Działań, Warsztatów, Zjazdów – o tym, co tam się wydarzało, są całkiem świeże wiadomości w Internecie.

I nagle, nie ma Nimue.

Nie potrafię myśleć o Niej jak o kimś, kogo nie ma.




komentarze

1. ... • autor: Nierozpoznany#57362016-07-07 14:39:03

Śmierć drugiej istoty, drugiego człowieka dotyczy nas wszystkich i tym bardziej to czujemy im bliżej z nim/nią byliśmy. Śmierć samobójcza jest trudniejsza, a w drugiej fazie żałoby pojawia się więcej złości, czasem tak dużo, że bliscy muszą ją skryć, zasłonić, zaprzeczyć jednak ona w nich jest. Po samobójczej śmierci mojej żony powędrowałem do dolnego świata tam spotkałem ją i z nią rozmawiałem, dalej nie wiedziałem jaka złość jest we mnie na to zdarzenie dopiero myszołów, który ze mną wędrował i zapodział się gdzieś w tym świecie zjawił się pikując z  ogromna prędkością, wyrwał włosy z głowy mojej zmarłej żony i odleciał, uświadomiłem sobie wtedy co się we mnie kryje. Wiele osób w takich sytuacjach szuka różnych "roztłumaczań" śmierci i żadna nie jest prawdziwa, pozwólmy im jednak na to bo to może im dać spokój.

2. nic nie rozumiem • autor: Jerzy Pomianowski2016-07-07 20:09:52

Wstrząsająca wiadomość. Tym bardziej że na głównej stronie wisi pełen pogody ducha plan letnich zajęć na Polu Doświadczeń.

3. Tego co się... • autor: Nierozpoznany#96232016-07-08 00:13:23

Tego co się stało nikt nie jest w stanie wyjaśnić.  Jeszcze w zeszłym tygodniu planowałyśmy różne działania. W poniedziałek spotkałyśmy się w większym gronie kobiet,  Nimue opowiadała o swoich planach, we wtorek już jej nie było.  Ból, smutek i niedowierzanie towarzyszy nam wszystkim !!!

4. Cudowna, wyjątkowa kobieta...... • autor: Nierozpoznany#96212016-07-08 18:42:05

Cudowna, wyjątkowa kobieta... odpowiedź napisała sama Nimue http://www.taraka.pl/zrodlo ...  cierpiała na stany lękowe; nieleczona psychoza niestety prowadzi do samobójstwa... czy była tego świadoma? Otoczona mądrą czułością, jednak czasem leczenie rytuałem, ziołem i pieśnią być może (nie wiem, być może?) warto wesprzeć terapią czy farmakologią. Nimue to odrzuciła, może nie trafiła na odpowiednia osobę? Moze nikt z najbliższych nie chciał/nie umiał jej w tym wspierać? A moze to moment zburzenia tabu chorób psychicznych, zburzenia barier między medycyną klasyczną a metodami alternatywnymi-szamanizmem? Nie szukam odpowiedzi, jak pisze Wed: nie ma "roztłumaczenia". Nie pytam o Nimue, ona odpowiedziała. Stawiam (również sobie) pytania o dzisiejszy szamanizm, o to, gdzie sięga nasza wolność w podejmowaniu decyzji, staniu w mocy na Ziemi, uważność  na innych...otwarcie (się) na pomoc z zewnątrz...

5. Kochana Siostro... • autor: Nierozpoznany#87572016-07-08 19:58:46

Niume, piękna, wrażliwa Duszo...nie wiem czy tych kilka słów napisanych w komentarzu na Tarace jest wystarczająco silną wibracją, aby teraz przyciągnąć Twoją uwagę... tak jak zrobiły to kiedyś teksty, które obydwie pisałyśmy, każda z głębi swojego serca, z ciszy Istnienia...tak bardzo chciałam Cię spotkać tego lata, tego pobytu w Polsce...teraz "dzwonię" ale nikt nie odbiera...Może później...będę próbować!W międzyczasie wysyłamy Ci z moim mężem codziennie światło i miłość...I dziękujemy, że tak właśnie wyraziłaś się będąc tutaj, w tym świecie.
Efekt motyla...na pewno mogło być inaczej, gdyby...gdyby...Czy to stany lękowe poprowadziły Cię w drogę bez powrotu? Czy byłaś "galerniczką wrażliwości"? Czy po prostu przyspieszyłaś nieuniknione?
Mnie tymczasem nauczono, że ignorancją jest stanowczo twierdzić, że zawsze, dla każdego życie jest lepsze niż śmierć. Czasem jest dokładnie na odwrót. To teraz nasz problem, że sobie nie radzimy z Twoim gwałtownym zniknięciem. My, pozostali. Mam wielką nadzieję, że Ty radzisz sobie ze "swoim" zniknięciem doskonale... Do zobaczenia, siostro, tu lub gdzie indziej!
Zawsze do dyspozycji, zaszczycona, że mogłam Cię poznać.
[foto]

6. Sadness • autor: Arthur Zielinski2016-07-12 01:19:49

Life, the World, other people, just being, can be terrifying - to such an extent that death can seem like a refuge: this much I can understand. I am shocked and disturbed - I had an image of Nimue in the future as a fat, jolly grandmother saying merry, subversive things to her grandchildren, but this was not to be, and the world has lost someone of great value. Whatever "Illness" is, perhaps she was ill, and could have been "saved", whatever that means, but I hope that her soul, wherever it is, knows that there are some people who genuinely mourn her passing from the physical plane. Adieu, Nimue.

7. @Tanita • autor: Nierozpoznany#27862016-07-12 19:29:46

"odpowiedź napisała sama Nimue http://www.taraka.pl/zrodlo ...  cierpiała na stany lękowe; nieleczona psychoza niestety prowadzi do samobójstwa..."

1. Stany lękowe TO NIE TO SAMO co psychoza i nie muszą mieć z takową nic wspólnego.
2. W jaki sposób na podstawie zacytowanego tekstu postawiła Pani diagnozę, że autorka miała psychozę?
[foto]

8. Pogrzeb Nimue • autor: Wojciech Jóźwiak2016-07-13 14:52:33

"Olsztyn, Ceremonia: ul Mariacka-kaplica pogrzebowa godz 15 pochówek na cmentarzu w Dywitach."

9. @Xena • autor: Nierozpoznany#96212016-07-14 13:03:02

Nie ośmielam sie stawiać diagnoz, sprecyzuje moja myśl.
Nimue opisuje swoje stany, a dokładnie takie opisy znam z doświadczenia własnego, z ust kilkunastu niedoszłych samobójców... stad analogia. Przy czym, podkreślam, mowie o osobach, które jak Nimue stały po stronie życia, pełne energii twórczej, nie planowały tych "ataków", "stanów" (unikam już słownictwa związanego z psychika, bo nie o nazwy ani medyczna diagnozę mi chodzi). Wręcz przeciwnie: bardzo się bały ich nadejścia, bez leczenia i stałej opieki nad tym nie ma kontroli.Te stany mogą trwać kilkadziesiąt minut lub kilku godzin, nie myśli się logicznie, nie analizuje, nie pisze listów pożegnalnych.. i wcale nie oznaczają depresji, natury samobójczej czy tez tego, ze "życie czasem jest zbyt ciężkie,  ze nadeszły czasy mocnych prób, ze dla niektórych śmierć jest lepsza od życia, ze pełnia życia zawiera śmierć itp " (wstawmy tu cytaty z wielu komentarzy, być może prawdziwe w odniesieniu do osób, które NA co dzień żyją w depresji, cierpią z powodu "życia", ale to nie odnosi się do NImue, o ile pisała prawdę w swoich tekstach!).  Mówienie o jakiś magiczno-energetyczno-szamańskich przekazach w tym kontekście jest dla mnie przerażające, bo oznacza ignorancje i przyzwolenie całego środowiska. Nie wiem, jak odeszła Nimue. Ale tylko przeczuwam, ze nie było to planowane ani zamierzone, mogę jedynie domyślać się, ze było to gwałtownym i szybkim aktem, któremu- TAK, można było zapobiec.  Dlatego tylko ośmielam się o tym pisać. 

10. @Tanita • autor: Nierozpoznany#87572016-07-17 17:11:50

"Gwałtowny atak" to zdarzenie wyjątkowo rzadkie w przypadku samobójstw i raczej należy je zaliczyć do mitów. Wszelkie badania i statystyki (np. już te rozpoczęte przez Durkhaima) pokazują, że samobójcy (wcale nie tylko zamachowcy) wcześniej wytrwale planują swoje "dzieło", że wiedzą nie tylko "dlaczego" ale też jak, gdzie i kiedy dokonają aktu pozbawienia siebie życia.Może powinno się więcej pisać i mówić o zespole presuicydalnym? Z trzech bliskich mi kiedyś osób, które odeszły w ten sposób wszystkie dawały znaki o wiele wcześniej, tyle, że nie było komu poprawnie tych sygnałów zinterpretować.W przypadku skutecznych samobójstw 30-90% stanowią czynniki, które można nazwać zaburzeniami psychologiczno-społecznymi.Także doświadczenia grupy Samarytanie, ratującej niedoszłych samobójców (np. z mostów, dachów itp.) pokazują, że ci, do których wciągnięto ręce a potem wdrożono ich w szeroko pojęty system pomocy i powstrzymano w momencie zamiaru popełnienia czynu, już potem praktycznie nigdy nie wracają na tę ścieżkę (ok.1%).Moim zdaniem nie do przecenienia jest - jak zawsze - edukacja. Powinniśmy mówić o samobójstwie rzeczowo, opierając się na danych i na rzetelnej wiedzy. Każdy człowiek powinien umieć wychwycić takie sygnały jak: rozdawanie swoich przedmiotów, nienaturalne "wyciszenie", słowa, które brzmią jak pożegnanie itd. Wtedy jeszcze można coś zrobić.Inaczej pozostaje zaakceptować ten "wybór"...

11. żal zdolnej autorki • autor: Nierozpoznany#79092016-07-19 20:29:45

Przeczytałem Źródło i widzę, że umiała świetnie pisać. Przypomniała mi się Ula Zawadzka z czasów, gdy przez chwilę uczęszczalismy do tego samego liceum. To znaczy ja uczęszczałem, a Ula wpadała do szkoły od czasu doczasu, wiekszość czasu spędzając w Bieszczadach.

Czasy neptuna...

Tekst jest szczery, nawet bardziej, niż by Autorka chciała. Pokazuje poszukiwanie czegoś, pielgrzymowanie i uporczywe NIEZNAJDYWANIE, jak by Bóg uciekał, od czasu do czasu jednak udzielając odrobiny światła (neptun!). Problem w tym, że dopiero osiągając wiek chrystusowy dowiadujemy się, że wszystko zostało już ZNALEZIONE i niczego już nie trzeba szukać. Że to znalazło NAS, a nie my TO.

Tantra albo lepiej Tao seksu. świetna rzecz, z właściwym partnerem i właściwym podejściem. Może tu tkwi sekret do udanego życia i osiągnięcia równowagi emocjonalnej.
[foto]

12. Do zobaczenia! • autor: Roman Kam2016-10-02 02:02:59

Znałem Cię tylko z kilku osobistych listów i tego, o czym z zainteresowaniem czytałem, gdy publikowałaś w sieci. Trudno to właściwie nazwać znajomością, ale zdawało mi się, że będę potrzebował takiego miejsca, które zaczęłaś oswajać i tworzyć. I zdawało mi się, że powinienem, jeśli nie teraz, to kiedyś, postąpić podobnie - skoczyć w niewiadome. Zazdrościłem Ci odwagi, determinacji, zdolności do działania. Tak prowadziły Cię Twoje gwiazdy. To była piękna ścieżka, ponieważ udawało Ci się na niej żyć świadomie i twórczo. Co to znaczy żyć długo? Wystarczy tylko raz skosztować chleba, by z niczym już go nie pomylić - wody, wina, miłości. Tak żałuję, że już nie przeczytam Twych szczerych, bezpośrednich wyznań, że nie będzie już sensu zaglądania w internetowe zakątki, w których mogłem Cię spotkać. Zawsze czułem wdzięczność, za Twą hojność w tym dzieleniu się sobą, za przyjmowanie ryzyka odsłonięcia się. Życie jest powolnym odzwyczajaniem się od wszystkiego, pisał mój ulubiony poeta - i to jest moim udziałem. Tak mi smutno, że to zrobiłaś, że nikogo wtedy przy Tobie nie było. Sięgnęłaś sama po odpowiedź - Duszyczko Piękna już się nie błąkaj. Niech ukocha Cię Światło, niech już nie padnie na Ciebie Cień. Niech towarzyszy Ci pies.        

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)