TARAKA

7 marca 2008

Ryszard Kiersnowski

Nied¼wiedzi kalendarz

Rozdzia³ 23
ksi±¿ki: Nied¼wiedzie i ludzie w dawnych i nowszych czasach. Fakty i mity



Obrzêdy ku czci nied¼wiedzia lub zwi±zane z nim w inny sposób odprawiano nie tylko z okazji ³owieckiego ¶wiêta. Odbywa³y siê one w ró¿nych okoliczno¶ciach i porach, tak¿e wedle cyklu wyznaczonego przez rytm przyrody, w którym nied¼wied¼ zajmowa³ szczególn± pozycjê ze wzglêdu na swój sen zimowy. Czas tego snu okre¶lany jest rozmaicie, zale¿nie od warunków klimatycznych danego regionu, ale te¿ z uwzglêdnieniem tradycji i legend dotycz±cych hibernacji zwierzêcia. W najbardziej ogólnym, szeroko rozpowszechnionym mniemaniu nied¼wied¼ udaje siê na spoczynek, gdy ¶nieg zaczyna padaæ, a wstaje, gdy ¶nieg ca³kiem stopnieje. Za kalendarzowy wymiar tego czasu przyjmuje siê okres od wrze¶nia-listopada do marca-maja, zale¿nie od kraju. W tak szerokich granicach precyzowane s± dni, wymieniane w przekazach folklorystycznych lub przekazane przez tradycjê, w które przypadaj± wa¿ne momenty, a jest ich trzy: dzieñ, w którym nied¼wied¼ k³adzie siê do snu, dzieñ, w którym wstaje, i dzieñ, w którym przewraca siê z jednego boku na drugi, co oznacza zwykle po³owê okresu jego snu b±d¼ po³owê zimy. Daty te wymienia siê z regu³y jako dni okre¶lonych ¶wiêtych, co stanowi albo chrze¶cijañski kostium dla dawniejszych pojêæ kalendarzowych, albo te¿ wynika z dostosowania odpowiedniego terminu do osoby w³a¶ciwego ¶wiêtego patrona.

Opinie co do dnia, w którym nied¼wied¼ idzie spaæ, s± nader zró¿nicowane. W niektórych prowincjach szwedzkich (Nyland) odsy³a siê go do bar³ogu ju¿ na ¶w. Mateusza, 21 wrze¶nia, czyli w dniu równonocy jesiennej. W innych czê¶ciach Szwecji wymienia siê jednak daty pó¼niejsze: dzieñ ¶w. Kaliksta (14 pa¼dziernika), ¶w. Galla (16 pa¼dziernika), a nawet Wszystkich ¦wiêtych (l listopada). Dzieñ ¶w. Kaliksta jest te¿ dat±, od której w tradycji nordyckiej liczy siê zimowa po³owa roku, trwaj±ca do 14 kwietnia. W opowie¶ciach estoñskich nied¼wied¼ idzie spaæ na ¶w. Micha³a (29 wrze¶nia); mo¿e zachodzi tu zwi±zek z potoczn± nazw± zwierzêcia. W Niemczech bywa wymieniany dzieñ ¶w. Marcina (11 listopada). Im wiêc dalej na po³udnie, tym termin ten jest pó¼niejszy.

W Bu³garii uk³adanie siê nied¼wiedzia do snu obchodzono w dniu ¶w. Andrzeja Aposto³a (30 listopada). Ch³opi gotowali wówczas potrawy z kukurydzy, bobu, soczewicy, grochu i zbó¿, a przy jedzeniu rzucali do komina cz±stki tej strawy, ¿ycz±c nied¼wiedziowi zdrowia i wo³aj±c: "Masz gotowan± kukurydzê, nie jedz surowej i nie po¿eraj byd³a i ludzi." [1] Podobnie by³o w Serbii, gdzie dzieñ ten nazywany jest wrêcz "dniem nied¼wiedzim", a ¶w. Andrzej bywa przedstawiany jako jad±cy wierzchem na nied¼wiedzicy. W innych krajach ba³kañskich "dzieñ nied¼wiedzi" ustalony jest jednak na l stycznia i ³±czony nie ze snem zwierzêcia, lecz z momentem, w którym nied¼wiedzica rzekomo rodzi ma³e i jako po³o¿nica otrzymuje stosowne pokarmy i dary.

Tak¿e dzieñ budzenia siê nied¼wiedzia ze snu jest rozmaicie warunkowany i przypada w ró¿nym czasie. W tradycji skandynawskiej dzieje siê to na ¶w. Tyburcjusza (14 kwietnia), w dniu, gdy koñczy siê zima, a rozpoczyna lato; sen jego trwa tu wiêc dok³adnie pó³ roku – czas okre¶lany ju¿ w Eddzie, a tak¿e w pó¼niejszych przekazach, mianem "nocy nied¼wiedziej".

W krajach ¶rodkowo- i wschodnioeuropejskich nied¼wied¼ budzi siê wcze¶niej. W Szwajcarii przys³owie ludowe g³osi, i¿ gdy to siê stanie, mo¿na dawaæ byd³u wiêcej siana, czyli ¿e zbli¿a siê wiosna i nie ma ju¿ potrzeby oszczêdzania zimowych zapasów paszy. W Tyrolu przebudzenie to przypada na dzieñ ¶w. Gertrudy (17 marca), najczê¶ciej jednak wymieniane jest ¶wiêto Zwiastowania (25 marca), lub jego wigilia, a wiêc dzieñ odpowiadaj±cy w potocznym mniemaniu wiosennej równonocy. W Bu³garii w dniu Zwiastowania nied¼wied¼ po przebudzeniu mia³ zwyczaj k±paæ siê w rzece; gdy on to uczyni³, tak¿e i ludzie mogli za¿ywaæ k±pieli, poniewa¿ woda zosta³a "odwrócona", tzn. sta³a siê bezpieczna. Wedle innych ¼róde³ ta k±piel nied¼wiedzia przypada³a dopiero na ¶w. Jerzego (23 kwietnia), mo¿e wiêc istnia³y tam ró¿nice regionalne. Dalej na pó³noc termin bezpiecznej k±pieli by³ jeszcze pó¼niejszy, w Polsce przypada³ dopiero na ¶w. Jana (24 czerwca) i nie mia³ ju¿ zwi±zku z budzeniem siê nied¼wiedzia, które i tu datowano zwykle na 25 marca.

Przys³owie: "Na Zwiastowanie nied¼wied¼ wstanie", znane w Polsce i na Bia³orusi, znalaz³o najdobitniejszy odd¼wiêk w obrzêdowo¶ci bia³oruskiej. W okolicach Borysowa jeszcze pod koniec ubieg³ego wieku urz±dzano co roku w przeddzieñ Zwiastowania (24 marca) ¶wiêto zwane "komajedzic±". Przygotowywano specjalne potrawy: suszone rzepy – na znak, ¿e nied¼wied¼ ¿ywi siê (a mo¿e: powinien ¿ywiæ siê) straw± ro¶linn± – na drugie danie kisiel owsiany, poniewa¿ nied¼wied¼ lubi owies, a wreszcie tzw. komy, czyli bry³ki z rozgniecionego grochu, od którego uroczysto¶æ wziê³a sw± nazwê. Po spo¿yciu tych potraw wszyscy uczestnicy obrzêdu k³adli siê na ziemiê i powoli przewracali z boku na bok, na¶laduj±c ruchy nied¼wiedzia budz±cego siê w legowisku. Czynno¶æ ta trwa³a oko³o dwóch godzin, a celem jej by³o u³atwienie nied¼wiedziowi wstania ze snu zimowego. By³ to wiêc zabieg magiczny o cechach ogromnie archaicznych, uwa¿any niekiedy za ¶lad wierzeñ totemicznych. Chodzi³o w nim zarówno o korzy¶æ odnoszon± przez nied¼wiedzia, jak i przez ludzi, którzy po zjedzeniu przeznaczonych dla zwierza potraw powinni nabraæ takich si³, jakie maj± nied¼wiedzie. [2]

Istot± obrzêdu by³o wszak¿e uwalnianie nied¼wiedzia ze snu zimowego i przywracanie go ¿yciu. Zabieg ten, w pe³ni czytelny, pojawia siê w¶ród Indian pó³nocnoamerykañskich, stanowi±c odleg³± w przestrzeni, lecz bardzo blisk± w tre¶ci analogiê do obrzêdu bia³oruskiego. Najbardziej rozwiniêt± formê obrzêdow± znalaz³ on u Indian z plemienia Ute, zamieszkuj±cych w koñcu zesz³ego wieku w rezerwacie w Kolorado, którzy uwa¿ali siê za potomków nied¼wiedzi. Wed³ug ówczesnych opisów oprócz innych obrzêdów zwi±zanych z kultem tego zwierzêcia co roku w marcu urz±dzaj± oni tañce, maj±ce wyra¿aæ cze¶æ, pamiêæ i przyja¼ñ wobec nied¼wiedzi, u³atwiæ im przebudzenie i zdobycie pierwszego pokarmu. W tym celu przygotowuj± okr±g³y, ogrodzony plac, a na nim jamê ob³o¿on± kamieniami, która ma wyobra¿aæ zimowy bar³óg nied¼wiedzia. Z placu jest jedno tylko wyj¶cie, skierowane ku s³oñcu, na po³udnie lub po³udniowy wschód, bo – jak twierdz± – nied¼wied¼ ¶pi w tak w³a¶nie usytuowanej jamie. Gromadz± siê w od¶wiêtnych strojach, a ktokolwiek wejdzie w obrêb "bar³ogu" musi tañczyæ przy muzyce i ¶piewie. Pie¶ni opowiadaj± pocz±tkowo o stopniowym budzeniu siê nied¼wiedzia, potem o dalszych jego losach. Samice nied¼wiedzi szukaj± samców, odpowiednio wiêc kobiety dobieraj± sobie partnerów, wszyscy machaj± rêkoma niby ³apami, a czasem obejmuj± siê, ale robi± wspólnie tylko trzy jednakowe kroki. Taniec trwa cztery dni i jedn± noc, nabieraj±c coraz wiêcej rozpêdu i weso³o¶ci. Pierwszego dnia nied¼wied¼ siê budzi, drugiego opuszcza jaskiniê, na trzeci dzieñ i nastêpn± noc idzie w las szukaæ po¿ywienia: w tym czasie nie wolno tañca przerwaæ, bo nied¼wied¼ móg³by zgin±æ. Je¶li kto¶ z tancerzy zas³abnie, natychmiast zastêpuje go inny. W po³udnie czwartego dnia taniec siê koñczy i zaczyna siê uczta, w której uczestnicz± te¿ duchy nied¼wiedzi, odbieraj±ce pos³ania i dary dla zmar³ych przodków Indian. Wtedy te¿ bywaj± zawierane ma³¿eñstwa, odbywaj± siê zawody, transakcje handlowe itp. [3]

W folklorze i obrzêdowo¶ci europejskiej najwiêksze znaczenie przypisano terminowi ¶rodkowemu, kiedy to nied¼wied¼ przewraca siê na drugi bok w swej jamie. W zasadzie dzieñ ten mia³ wyznaczaæ po³owê snu b±d¼ po³owê zimy, w po³udniowo-zachodniej Europie uwa¿ano go jednak tak¿e za pocz±tek wiosny.

Najwcze¶niej termin ten przypada³ w Rosji, gdzie obok przys³owia o wstawaniu nied¼wiedzia na Zwiastowanie istnieje te¿ drugie, wedle którego nied¼wied¼ przewraca siê na drugi bok na Spirydona So³noworota. W kalendarzu cerkiewnym ¶wiêto to wyznaczono na 12 grudnia, oczywi¶cie wed³ug starego stylu, co w XVII wieku stanowi³o odpowiednik 23 grudnia w kalendarzu gregoriañskim. St±d te¿ ¶wiêty ten nosi³ przydomek So³noworot (Zawracaj±cy S³oñce), zwi±zany z zimowym przesileniem.

W Skandynawii termin przewracania siê nied¼wiedzia wyznaczany by³ niejednolicie. Czêsto wymieniano dzieñ 13 lub 14 stycznia, stanowi±cy ¶rodek "nocy nied¼wiedziej", a okre¶lony w kalendarzu runicznym z 1688 roku wrêcz mianem "Biör". Oprócz tej daty za po³owê zimy w Szwecji i w Laponii uchodzi³ równie¿ dzieñ ¶w. Paw³a (25 stycznia), nadto 7 lub 8 lutego, a w krêgu wierzeñ szwedzko--fiñskich tak¿e dzieñ ¶w. Macieja (24 lutego). Tak znaczna rozbie¿no¶æ tych dat wynika³a po czê¶ci z odmienno¶ci opinii co do tego, kiedy rozpoczyna siê zima, a tak¿e ze zmiany kalendarza juliañskiego na gregoriañski, która w Szwecji nast±pi³a w 1753 roku. Niektóre z wymienionych dat wi±za³y siê te¿ ze starszymi wierzeniami. Na przyk³ad wedle Lapoñczyków w dniu 25 stycznia przychodzi do ¶pi±cego nied¼wiedzia Pani Lasu z kub³em pe³nym krwi, po wypiciu której zwierz przewraca siê na drugi bok i ¶pi dalej. Motyw ten ³±czy siê z wieloma opowie¶ciami o karmieniu nied¼wiedzia zim± przez bóstwa, boginki czy trolle, nadaj±cymi zjawisku hibernacji cechy tym bardziej niezwyk³e. [4]

Najszerzej jednak rozpowszechnione by³o mniemanie, ¿e nied¼wied¼ przewraca siê w bar³ogu w dniu ¶wiêta Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego). Termin ten przypada dok³adnie w ¶rodku miêdzy dniem ¶w. £ucji (13 grudnia) a Zwiastowaniem (25 marca). Pierwsza z tych dat zajmuje szczególne miejsce w systemach kalendarzy ludowych opartych o obserwacje wschodów i zachodów s³oñca, stanowi±c pocz±tek nowego cyklu rocznego. W odró¿nieniu jednak od tekstów skandynawskich, gdzie mowa jest tylko o "przewracaniu siê" nied¼wiedzia, a w ¿adnym razie o jego przebudzeniu w po³owie zimy, przys³owia zachodnioeuropejskie stawiaj± sprawê alternatywnie, upatruj±c w dniu Matki Boskiej Gromnicznej albo po³owê zimy, albo pocz±tek -wiosny. By³o to bardziej zgodne z miejscowymi warunkami klimatycznymi, zw³aszcza do czasu wprowadzenia tam w 1582 roku kalendarza gregoriañskiego, w kalendarzu juliañskim bowiem ¶wiêto to wypada³o w dniu oznaczonym dzi¶ dat± 15 lutego. Oddzia³ywa³y te¿ jednak warunki ¶ci¶le lokalne, odmienne w górach, odmienne na nizinach itp.

Opinia o budzeniu siê nied¼wiedzia na Gromniczn± bywa te¿ obja¶niana jako nastêpstwo rozpowszechnionego od czasów Arystotelesa mniemania, i¿ sen tego zwierzêcia trwa 40 dni, st±d licz±c jego pocz±tek od przesilenia zimowego, 25 grudnia, winien on trwaæ do 2 lutego. Ju¿ Gaston Phébus w swej Ksiêdze ³owów odnotowuje mniemanie, powszechne widocznie w rejonie Pirenejów, i¿ nied¼wied¼ po 40 dniach snu wychodzi ze swej jamy. Je¶li na dworze jest ³adna pogoda, powraca do jaskini i ¶pi dalszych 40 dni, gdy¿ s±dzi, ¿e nadejd± jeszcze dni brzydkie i ch³odne; je¶li jednak w dniu wyj¶cia jest pochmurno, to pozostaje ju¿ na zewn±trz, s±dz±c, i¿ wkrótce siê rozpogodzi.

Powy¿sze mniemanie znalaz³o odbicie w bardzo licznych przys³owiach i porzekad³ach przepowiadaj±cych pogodê w zale¿no¶ci od zachowania nied¼wiedzia w dniu Matki Boskiej Gromnicznej. We Francji, Hiszpanii, we W³oszech, a tak¿e w Niemczech, Austrii, na Wêgrzech i w Polsce znane s± podobne stwierdzenia, ró¿ni±ce siê niekiedy w drobnych tylko szczegó³ach: gdy na Gromniczn±, po opuszczeniu kryjówki, nied¼wied¼ ujrzy swój cieñ (a wiêc gdy jest s³onecznie), chowa siê ponownie i ¶pi przez dalszych 40 dni albo przez sze¶æ lub siedem tygodni (to jest do 14-23 marca), w przeciwnym razie do jamy ju¿ nie -wraca. Ró¿nice w tych terminach mog± wynikaæ z odrêbno¶ci klimatycznych wymienionych krajów. W przypadku Polski mo¿na jednak przypuszczaæ, ¿e odpowiednie przys³owie: "Na Gromniczn± Maryj± nied¼wied¼ budê rozwali lub poprawi j±", jest tylko zapo¿yczeniem z kalendarzy zachodnioeuropejskich, nie znaj± go bowiem najdawniejsze polskie zbiory paremiologiczne. [5]

W niektórych krajach zadanie prognozowania w dniu Matki Boskiej Gromnicznej dalszej pogody zosta³o przeniesione z nied¼wiedzia na inne zwierzêta: w Niemczech na borsuka, w Stanach Zjednoczonych na ¶wistaka amerykañskiego, tak i¿ 2 lutego jest tam nazwany "dniem ¶wistaka". Sam watek prognozowania pogody jest zreszt± prawdopodobnie pochodn± znacznie dawniejszego prze¶wiadczenia, i¿ nied¼wied¼ jest nie zwiastunem, lecz w³adc± pogody, mog±cym j± kszta³towaæ, i w tym wypada szukaæ genezy obrzêdów ku jego czci, odprawianych w okresie przedwio¶nia.

Szczególnie rozbudowane obrzêdy wi±za³y do niedawna nied¼wiedzia ze ¶wiêtem Matki Boskiej Gromnicznej we wschodnich Pirenejach. W miejscowo¶ci Arles-sur-Tech pierwsza niedziela po tym ¶wiêcie nosi³a nazwê "dzieñ nied¼wiedzia". Urz±dzano tam wtedy wielk± zabawê, któr± rozpoczyna³a orkiestra graj±ca "nied¼wiedzi± melodiê", znan± w ca³ych Pirenejach, a wtedy wszyscy mieszkañcy wsi z okrzykiem "L'ous! 1'ous!" wybiegali na ulice. Formowano pochód, w którym uczestniczyli: odpowiednio ubrany "nied¼wied¼", jego przewodnik-nied¼wiednik, dziewczyna imieniem Rosetta (przebrany ch³opiec) i inne postacie, po czê¶ci w wielkich maskach. Nied¼wiedzia goniono, wi±zano, ten siê wyrywa³, atakowa³ Rosettê, to znów tañczy³, musia³ siê goliæ toporem, wci±ga³ kobiety do "jaskini", wreszcie gin±³ od strza³u my¶liwego, bêd±cego "przybyszem z dalekiego kraju".

W s±siedniej miejscowo¶ci, Prats-de-Mollo w dniu Gromnicznej urz±dzano ¶wiêto, w trakcie którego kilku mê¿czyzn jako "nied¼wiedzie", ubranych w worki i czapki z koziej skóry, o twarzach i rêkach poczernionych sadz±, goni³o mieszkañców wsi, przewraca³o i czerni³o im twarze oliw± zmieszan± z sadz±. W szczególno¶ci napastowali kobiety. Po¶cig ten trwa³ ca³e popo³udnie, po ulicach i domach, po³±czony ze scenami orgiastycznymi. Do "nied¼wiedzi" strzelano, te pada³y, lecz wnet o¿ywa³y ponownie, atakowa³y kijami my¶liwych, wreszcie wieczorem zostawa³y pojmane, uwi±zane na ³añcuchach i by³y golone siekier± na ¶rodku placu. ¦wiêto to notowane jest w Katalonii od XV wieku, ale na pewno siêga znacznie dawniejszych czasów, ³±czy bowiem elementy obrzêdów inicjacyjnych (golenie), kultów ³owieckich i agrarnych. Podobny obrzêd, gdy mê¿czy¼ni przebrani za nied¼wiedzie przewracaj± dziewczêta i smaruj± je sadz±, znany jest ze zwyczajów weselnych na pó³nocnej Rusi. Tak¿e ubiór "nied¼wiedzia" pirenejskiego ma bliski odpowiednik w stroju rosyjskich nied¼wiedników, nak³adaj±cych na czas wystêpów worek i kozi± maskê. Zbie¿no¶ci te zdaj± siê tym bardziej wskazywaæ na archaiczny charakter ¶wiêta, zachowanego w szcz±tkowej tylko formie na odleg³ych skrawkach kontynentu.

Zbli¿one, acz nieco odmienne obrzêdy odprawiano tak¿e w innych wsiach pirenejskich, wi±za³y siê one jednak nie z dniem Matki Boskiej Gromnicznej, lecz z okresem karnawa³u, zw³aszcza z niedziel± zapustn± lub z t³ustym czwartkiem. W ten sposób na dawny szkielet chronologiczny, wyznaczony przez dni roku daj±ce siê lepiej lub gorzej wmontowaæ w kalendarz s³oneczny, na³o¿y³ siê system ko¶cielnego kalendarza ksiê¿ycowego, operuj±cego ¶wiêtami ruchomymi, adaptuj±c do swych potrzeb starsze tradycje kultowe. Niedziela zapustna mo¿e przypadaæ od l lutego do 7 marca, okres ten obejmuje wiêc ¶wiêto Matki Boskiej Gromnicznej, ale zarazem jest to ¶wiêto ju¿ jednoznacznie wiosenne. Sk³adaj± siê na nie pochody i maskarady, w czasie których ubrany w skóry "nied¼wied¼" z regu³y "porywa³" owce lub zbiera³ datki w pieni±dzach i w naturze, tañczy³ pod kierunkiem "nied¼wiednika", "po¶lubia³ dziewczynê", by³ wreszcie goniony i zabijany strza³em, po którym niezw³ocznie ulega³ wskrzeszeniu itd. Po czê¶ci przebierañcy ci stanowili substytut prawdziwego nied¼wiedzia, u¿ywanego niegdy¶ we wsiach pirenejskich przy takich obrzêdach. W Andorze to ¶wiêto, zwane "nied¼wiedzim" (fer la ossa) obja¶niane jest legend± o nied¼wiedziu, który niszczy³ zbiory siana i zosta³ zabity, na pami±tkê czego w uwolnionych od zwierza wsiach urz±dza siê festyn. Gdzie indziej obrzêd ³owów na nied¼wiedzia ³±czony jest z miejscow± legend± hagiograficzn± z X wieku, wedle której sprowadzone relikwie ¶wiêtych, Abdona i Sennena, odegna³y nied¼wiedzia od cudownego ¼ród³a. W tekstach i tañcach podkre¶lane s± szkody, jakie nied¼wied¼ czyni w górach itd. [6] S± to wszak¿e eksplikacje wyra¼nie wtórne, racjonalizuj±ce lub chrystianizuj±ce dawny obrzêd, z którego niemniej przebija stale w±tek cyklu wegetacyjnego i kultu p³odno¶ci. Niekiedy, jak we wsi Gédre w Wysokich Pirenejach, "nied¼wied¼" oprowadzany w t³usty czwartek demonstrowa³ po drodze obsceniczne ruchy, obrazuj±ce akt p³ciowy. Prawdopodobnie wszystkie te i im podobne obrzêdy mo¿na uto¿samiaæ ze wspomnianymi uprzednio "spro¶nymi zabawami z nied¼wiedziem", których Ko¶ció³ zakazywa³ ju¿ od IX wieku.

"£owy na nied¼wiedzia" urz±dzane w okresie zapustnym znane s± te¿ w folklorze i tradycji na ró¿nych innych obszarach, zw³aszcza górskich. Niekiedy zamiast nied¼wiedzia przedmiotem polowania jest "dziki m±¿", postaæ, o czym by³a ju¿ mowa, wystêpuj±ca tak¿e w literaturze ¶redniowiecznej i renesansowej, traktowana nieraz wymiennie z nied¼wiedziem i prawdopodobnie w istocie pochodna od niego. Pierwsze po¶wiadczone "zabicie" przebranego nied¼wiedzia w czasie igrzyska karnawa³owego nast±pi³o w Rzymie w 1142 roku. W nastêpnym stuleciu mia³y siê tam odbywaæ w niedzielê zapustn± zabawy w obecno¶ci papie¿a, przed którym zabijano nied¼wiedzia, co mia³o oznaczaæ ¶mieræ "diab³a, to jest kusiciela naszego cia³a"; ponadto zabijano m³ode byczki, bêd±ce upostaciowaniem "naszej pychy", oraz koguta, wraz z którym zabijano "rozwi±z³o¶æ naszych lêd¼wi, aby¶my ¿yli odt±d w czysto¶ci i umiarkowaniu i zas³u¿yli na godne przyjêcie Cia³a Pañskiego na Wielkanoc". [7] Opis zdaje siê ¶wiadczyæ, i¿ ofiar± obrzêdu pada³y rzeczywi¶cie zwierzêta, w¶ród których nied¼wied¼ pe³ni³ najbardziej eksponowan± rolê diab³a, zgodn± z ówczesn± symbolik± chrze¶cijañsk±, ale chyba na³o¿on± w tym przypadku na bardziej pierwotny w±tek cyklu rocznego.

Tak¿e w Wenecji przez d³ugi czas w obrzêdach zapustnych lub karnawa³owych bra³y udzia³ zarówno prawdziwe nied¼wiedzie, jak i ich substytuty. Giovanni Boccaccio w jednej z opowie¶ci Dekameronu (IV, 2) wzmiankuje o urz±dzanym na placu ¦w. Marka "polowaniu" na cz³owieka przebranego za nied¼wiedzia i innego, udaj±cego "dzikiego mê¿a". [8] Sk±din±d wiadomo, i¿ "³owy" na rzeczywistego nied¼wiedzia, a ¶ci¶lej szczucie go psami i mordowanie oszczepami, odbywa³o siê na placach weneckich w XVI i jeszcze w XVIII wieku, przewa¿nie w dniu Matki Boskiej Gromnicznej, albo w ogóle w okresie zapustów, a wiêc i ten rodzaj widowisk by³ w³±czany w cykl obrzêdowy. Wypada jednak dodaæ, ¿e w tych¿e dniach w Wenecji mia³y miejsce i inne podobne atrakcje – szczucie byków, walka ³ysego z zawieszon± na sznurze kotk±, któr± powinien by³ on zabiæ uderzeniem g³owy itd. – o wy³±cznie ludycznym charakterze. [9] Wspó³wystêpowanie "dzikiego mê¿a" i nied¼wiedzia w zabawach zapustnych po¶wiadczone jest równie¿ w Gdañsku, gdzie w 1670 roku w ci±gn±cym przez miasto orszaku snycerzy postêpowa³o m.in. dwóch "dzikich mê¿ów" prowadz±cych "nied¼wiedzia", nie wiadomo jednak, czy byli oni tylko uczestnikami pochodu, czy równie¿ obiektem "³owów".

Bardziej zrytualizowany przebieg mia³o w niedawnych jeszcze czasach polowanie na "nied¼wiedzia" w obrzêdach ludowych w krajach alpejskich. W szwajcarskim kantonie Uri urz±dzano je na zapusty: "³owcy" goni±cy "nied¼wiedzia" po d³u¿szym po¶cigu "zabijali" go, a nastêpnie tryumfalnie obwozili po ulicach miasta. Natomiast w pobliskim kantonie Valais w taki sam sposób polowano na "dzikiego mê¿a". Tak¿e w zachodnich Czechach, w okolicach Chebu, doroczny obrzêd polowania na "dzikiego mê¿a" by³ inscenizowany jako zabicie nied¼wiedzia, równoznaczno¶æ czy wymienno¶æ tych dwóch postaci stale siê wiêc powtarza.

W Alpach austriackich w dolinie Murtal w poniedzia³ek zapustny urz±dzano do niedawna biegi z tañcami, maskami itd., w czasie których odbywa³o siê te¿ "polowanie na nied¼wiedzia". Ka¿dy z ch³opów budowa³ na swym polu s³omian± budê nazywan± "nied¼wiedzim gniazdem", któr± nastêpnie podpalano, by wykurzyæ zwierza. Nied¼wiedzia udawa³ ch³opak ubrany w skórê ¶wiñsk± lub w ko¿uch. Atakowa³ on "krowê", zostawa³ jednak "zastrzelony" przez "k³usownika", którego nastêpnie s±dzono za nielegalne zabicie nied¼wiedzia. Obyczaje te nawi±zuj± wiêc przede wszystkim do tradycji i praw ³owieckich, prawdopodobnie jednak maj± równie¿ pod³o¿e kultowe. W Szwabii podobny obrzêd z "nied¼wiedziem zapustnym" koñczy³ siê "królewskim s±dem" nad zwierzem, którego za pope³nione zbrodnie skazywano na ¶mieræ i w ¦rodê Popielcow± ¶cinano mu g³owê i grzebano; by³ to zarazem "pogrzeb karnawa³u". W s±siedniej Badenii w tym samym dniu topiono "nied¼wiedzia" w Renie. [10]

"Zabijanie nied¼wiedzia" na zapusty bywa obja¶niane jako symbol koñca karnawa³u, zakoñczenia okresu obfito¶ci. Jest to zapewne ko¶cielna interpretacja starszego obyczaju, który przede wszystkim zdaje siê symbolizowaæ koniec zimy, czyli wi±¿e siê z rocznym cyklem wegetacyjnym. Pokrewne obrzêdy odbywa³y siê te¿ miesi±c pó¼niej, w niedzielê ¶ródpostn±, okre¶lan± w kalendarzu ko¶cielnym nazw± "letare". W tym dniu w krajach niemieckich i s³owiañskich urz±dzano palenie lub topienie kukie³, w tym polskiej Marzanny, co w wyk³adni Ko¶cio³a mia³o symbolizowaæ pokonanie ¶mierci. Tak¿e i tutaj na scenie czasem pojawia³ siê nied¼wied¼. Co najmniej do pocz±tków XVI wieku w poniedzia³ek po owej niedzieli proboszcz katedry w Halberstadt, krocz±c w uroczystej procesji, kaza³ prowadziæ obok siebie nied¼wiedzia, za którym postêpowa³ pacho³ek z mieczem. Proboszcz t³umaczy³, ¿e zaniedbanie tego zwyczaju zagrozi³oby jego stanowisku. Otrzymywa³ on wówczas op³aty zwane "chlebem nied¼wiedzim" (Bärenbrot) – obyczaj siêgaj±cy wczesnego ¶redniowiecza. Podobne uroczysto¶ci mia³y odbywaæ siê dawniej tak¿e w Moguncji i w Strasburgu. Ponadto kanonicy katedry halberstadzkiej w tym samym dniu ustawiali rodzaj drewnianych klocków, symbolizuj±cych jakoby pos±gi dawnych bóstw, które nastêpnie pospo³u przewracali, tak¿e w ten sposób nawi±zuj±c do zamierzch³ych tradycji. [11] Poniewa¿ letare jest czwart± niedziel± Wielkiego Postu, nastêpuj±cy po niej poniedzia³ek móg³ przypadaæ miêdzy 2 marca a 5 kwietnia w³±cznie, zale¿nie od daty Wielkanocy. By³y to wiêc w ka¿dym razie typowe wiosenne uroczysto¶ci, obejmuj±ce tak¿e dzieñ Zwiastowania, lecz zwi±zane ¶ci¶lej z kalendarzem paschalnym.

Obok motywu ³owów na "nied¼wiedzia" i jego "zabijania" w odpowiednim czasie, rozpowszechniony by³, zw³aszcza w Europie ¦rodkowej, analogiczny obrzêd wodzenia nied¼wiedzia, nawi±zuj±cy do dzia³alno¶ci nied¼wiedników. W Polsce opisuje go w po³owie XVIII wieku Jêdrzej Kitowicz: "Po wielkich miastach w Stêpn± ¦rodê czelad¼ jakiego cechu, poubierawszy siê za dziadów i Cyganów, a jednego z miêdzy siebie ustroiwszy za nied¼wiedzia, czarnym ko¿uchem, futrem na wierzch wywróconym, okrytego i oko³o nóg czysto jak nied¼wied¼ poobwi±zywanego, wodzili od domu do domu, ró¿nych figlów z nim dokazuj±c, którymi grosze i trunki z pospólstwa, chciwego na takie widoki, wy³udzali." [12] Obyczaj ten, ¿ywy do ostatnich czasów, ma niezliczone po¶wiadczenia w materia³ach etnograficznych z ró¿nych dzielnic Polski, z Litwy, Bia³orusi, a tak¿e z Bu³garii, gdzie niekiedy przebranego cz³owieka zastêpuje pies okryty skór± nied¼wiedzia.

Nie samo tylko pospólstwo, jak chce Kitowicz, by³o ¿±dne tych widoków. W 1807 roku ksi±¿ê pszczyñski Ludwik ogl±da³ w lutym w Beskidach przebierañców, którzy chodzili od domu do domu, prowadz±c "nied¼wiedzia" na smyczy i tañcz±c – niew±tpliwie i tym razem by³ to obrzêd zapustny. Nie by³ to te¿, jak s±dzi pamiêtnikarz, jedynie sposób wy³udzania datków, u jego pod³o¿a le¿y bowiem magiczna funkcja nied¼wiednictwa i przekonanie o cechach nadprzyrodzonych nied¼wiedzia. W obrzêdzie tym pojawiaj± siê te¿ elementy wysoce archaiczne, jak noszenie przez "nied¼wiedzia" na szyi naczynia z krwi± i inne, ledwie widoczne pod przykrywk± zabawy. Nale¿y do nich szczególnie czêsta obecno¶æ w¶ród przebierañców "kozy", przybranej w rogat± maskê, stanowi±cej, jak ju¿ wspomniano, tak¿e rekwizyt rzeczywistych nied¼wiedników rosyjskich w XVII wieku. Do tradycji bardzo starych wypada te¿ zaliczyæ znany z Mazowsza zapustny zwyczaj ok³adania przez jednego z "nied¼wiedników" skrêcon± ze s³omy pyt± wszystkich dziewcz±t, które tego roku nie wyda³y siê za m±¿.

Ten sam charakter ma tzw. nied¼wied¼ grochowy, obrzêdowa postaæ wystêpuj±ca czêsto w Niemczech, w Czechach, w Polsce i na Litwie, te¿ przewa¿nie w widowiskach zapustnych, ale równie¿ i przy innych okazjach. Nazwê sw± bierze on od grochowin imituj±cych futro zwierza, którymi w ca³o¶ci lub czê¶ciowo owijano cz³owieka odgrywaj±cego tê rolê. Byæ mo¿e substytutem tym pos³ugiwano siê nie tyle z braku lepszego przebrania, jakim by³ ju¿ ka¿dy obrócony w³osem na wierzch ko¿uch, ale ze wzglêdu na stosowany nieraz obrzêd "palenia nied¼wiedzia", czy to z koñcem karnawa³u, czy czasem w noc noworoczn±. Grochowiny istotnie podpalano, a zaraz potem gaszono je wod±. Tak¿e i ten "nied¼wied¼", prowadzony na linie lub na ³añcuchu przez "nied¼wiednika", chodzi³ od domu do domu, tañczy³ i zbiera³ datki. Miejsce grochowin zajmowa³y nierzadko powrós³a s³omiane. Miêdzy innymi u Lesiaków w wid³ach Wis³y i Sanu gospodyni zwykle wyskubywa³a z takiego "nied¼wiedzia" s³omê i k³ad³a jej ¼d¼b³a do gniazda gêsi, by dobrze siê nios³y, a potem sama tañczy³a z "nied¼wiedziem", by zapewniæ urodzaj konopi. I tym razem to oczywisty ¶lad dawniejszego zwyczaju wyrywania k³aków ¿ywemu nied¼wiedziowi dla zapewnienia pomy¶lno¶ci.

"S³omiany nied¼wied¼" (Straw-Bear) znany by³ tak¿e w Anglii. Jeszcze w pocz±tkach bie¿±cego wieku w Cambridgeshire by³ on oprowadzany na linie, tañczy³ i zbiera³ datki z regu³y w pierwszy wtorek po Trzech Królach, zwany st±d Straw-Bear-Tuesday, dopóki policja nie zakaza³a tej praktyki jako rodzaju ¿ebractwa. Gdzie indziej podobne pokazy odbywa³y siê w okresie Bo¿ego Narodzenia, a nawet wiosn±. Miêdzy innymi w górach Harzu na trzeci dzieñ Zielonych ¦wi±tek pojawia³ siê "nied¼wied¼" w towarzystwie siwego konia, w Wielkopolsce za¶ w drugim dniu tego¿ ¶wiêta oprowadzano po wsi ch³opca, ca³ego ubranego w li¶cie, któr± to zabawê nazywano "nied¼wiedziem", by³a to wiêc ju¿ tylko szcz±tkowa forma obrzêdu. Wodzenie nied¼wiedzia grochowego czy s³omianego, tak czy inaczej wkomponowane w roczny cykl wegetacyjno-agrarny, mia³o te¿ wiele cech wspólnych z omówionymi wcze¶niej tradycjami "nied¼wiedzia weselnego", funkcjonuj±c na bazie tego samego archaicznego kultu p³odno¶ci i urodzaju.

Zwi±zek nied¼wiedzia wstaj±cego ze snu z koñcem zimy znalaz³ te¿ wyraz w mitach i wierzeniach innych krêgów kulturowych, nie podlegaj±cych wp³ywom i przekszta³ceniom chrze¶cijañskim. W mitologii nordyckiej zbie¿no¶æ czasu pojawiania siê pierwszych grzmotów wiosennych i przebudzania siê nied¼wiedzia spowodowa³a, i¿ sta³ siê on zwierzêciem boga gromu, Thora, który te¿ przybiera³ niekiedy jego nazwê jako przydomek albo bywa³ okre¶lany z³o¿onym imieniem Thorbjörn lub Asbjörn.

W Chinach mity dotycz±ce nied¼wiedzia i jego snu zimowego siêgaj± samych pocz±tków historii Pañstwa ¦rodka. Kun, ojciec Wielkiego Jü, mitycznego za³o¿yciela pañstwa chiñskiego i pierwszej jego dynastii (Hia), przemienia³ siê w nied¼wiedzia. Tak¿e sam Wielki Jü swoje dzie³a, polegaj±ce na osuszeniu ziemi, skierowaniu wezbranych wód do koryt rzecznych i rozwarciu zamykaj±cych je ska³, wykonywa³ przybieraj±c postaæ nied¼wiedzia i tañcz±c przy odg³osach kamiennych bêbnów, przypominaj±cych grzmoty. Legendy te, dotycz±ce mitycznych wydarzeñ rozgrywaj±cych siê oko³o dwa tysi±ce lat p.n.e., a przekazane przez teksty kronikarskie spisane oko³o 300 roku p.n.e., znajduj± odbicie tak¿e w przekazach o ¶wiêtej Górze Nied¼wiedziej. Jest tam pieczara, któr± pewien geniusz otwiera na lato, a zamyka na zimê. Je¶li pozostanie otwarta te¿ zim±, to niew±tpliwie bêdzie wojna; to samo stanie siê, je¶li zabrzmi± bêbny kamienne znajduj±ce siê poni¿ej innej góry – Góry Bêbnów. Ca³y ten kompleks tradycji i mitów ³±czy w jeden zespó³ motyw nied¼wiedzia i jego snu zimowego oraz grzmotów, powodzi i wreszcie wojny. Rytualny taniec, odbywany zapewne w skórze nied¼wiedziej i przy d¼wiêkach bêbnów, ma w Chinach tak¿e pó¼niejsze po¶wiadczenia. [13]

W podaniach pierwotnych mieszkañców Alaski nied¼wied¼ wystêpuje jako protoplasta klanu, wybawiaj±cy ów klan od powodzi. Podobnie jak w legendzie chiñskiej, w motywie tym mo¿na upatrywaæ zwi±zek budzenia siê nied¼wiedzia ze snu zimowego z okresem topnienia ¶niegów. Obja¶nianie pierwszych grzmotów wiosennych jako pomruków obudzonego nied¼wiedzia mo¿na napotkaæ tak¿e u niektórych grup Indian pó³nocnoamerykañskich. W jednej z tych wersji grzmot i b³yskawica stanowi± niszczycielsk± parê bli¼ni±t urodzonych przez pramacierz, ¿onê wielkiego nied¼wiedzia.

Kiedy indziej znów nied¼wied¼ uosabia burzê, grzmoty i wicher – tak stwierdzaj± ju¿ staroindyjskic hymny Wedy, tak wierzyli Lapoñczycy, b³agaj±cy ducha zabitego zwierza, by nie zsy³a³ im burzy i zamieci, a tak¿e Bia³orusini, którzy jeszcze w zesz³ym wieku zaklinali nadci±gaj±c± burzê s³owami: "Nied¼wiedziu, nied¼wiedziu, rozpêd¼ chmurê, dam ci kupê owsa." Równie¿ na Wo³yniu, gdy w 1643 roku w O³yce wielka burza zwali³a krzy¿ na ko¶ciele, cie¶le, którzy w tym czasie budowali dom, "widzieli w samym wichrze nied¼wiedzia strasznego, którego siê przelêkli".[14] Tutaj móg³ ju¿ wprawdzie oddzia³ywaæ chrze¶cijañski motyw nied¼wiedzia-szatana, na³o¿y³ siê on jednak niew±tpliwie na dawniejsz± warstwê wyobra¿eñ, siêgaj±c± g³êbokich praczasów.


Ryszard Kiersnowski



Autor, prof. Ryszard Kiersnowski, ur. 4 listopada 1925 w Wilnie, zmar³y 7 lipca 2006 w Warszawie, by³ historykiem-mediewist± i numizmatykiem. Wiêcej o Nim w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Kiersnowski i na stronie genealogicznej Anny Ordyczyñskiej: aordycz.com/aord2/1271.html

Niniejszy tekst wziêty z Jego ksi±¿ki: Nied¼wiedzie i ludzie w dawnych i nowszych czasach. Fakty i mity. Warszawa 1990, Pañstwowy Instytut Wydawniczy, ss. 382-393.

Wydawca Taraki dziêkuje Pani Ma³gorzacie Brykczyñskiej, córce Autora i w³a¶cicielce praw, za zgodê na tê publikacjê.




Przypisy



Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.
drukujDrukuj

Promocje

Og³oszenia

menu ruchome
rozwiñ menu --»


© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrze¿one.
wróæ na górê wróæ na górê
Logowanie:

- e-mail jako login
- has³o
Zaloguj
Pomiñ   Zapomnia³em/am has³a!

Zapisz siê (za³ó¿ konto w Tarace)