Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 czerwca 2005

Danuta Pawłowska

Niedźwiedzia moc we władzy ego
...czyli władza ego a siła i moc osobista

Zaczyna się niewinnie: najpierw podlegamy władzy rodzicielskiej, potem mamy nauczycieli, autorytety rodzinne, jesteśmy we władzy rodzinnych sposobów emocjonalnego reagowania, poglądów i odwiecznych przekonań. Wykształcamy swoje ego jako dzieci, czyli uczymy się jak przejąć władzę. Władza jest jak afrodyzjak, upaja. Gdy dorastamy, nasze ego już wie, że przejęcie władzy jest jego najważniejszym zadaniem. Ego przejmuje władzę poprzez intelekt (nie mylić z inteligencją) i szantaż emocjonalny. Władza pozwala uzyskać stan constans, aby nie dopuścić do żadnych zmian. Ego przejmuje władzę tak skutecznie, że po naszej śmierci tańczy zwycięski taniec na naszym grobie.

W rozwoju duchowym staramy się być doskonali: to ego przejmuje wszystkie nowinki praktyk duchowych, tworzy doskonałą, rozwiniętą osobowość, łagodną, dobrze wychowaną, dbającą o formę, kochającą innych - aż uwodzicielską. Taka doskonała osobowość jest bez zarzutu, potrzebuje tylko jednej rzeczy: aprobaty.

Władza ego potrzebuje poklasku. Oczywiście może to nazywać afirmowaniem siebie, pozytywnym myśleniem, itp. Na rozum niczego nie możesz jej zarzucić, a jednak jest różnica pomiędzy potrzebą aprobaty a wysoką samooceną właściwą dojrzałej osobowości.

Aby uzyskać aprobatę oddajemy część swojej siły, przez co stajemy się podatni na manipulację lub sami manipulujemy np. uwodząc.

Zauważcie jak bardzo ego pragnie poklasku, jak idol uwielbienia tłumów.

Ego rozwija się od początku naszego życia i jak umie zaspakaja nasze potrzeby, wykorzystując szantaż emocjonalny, przymus, pocieszanie, pouczanie i jak magnes lgnie do aprobaty. Wydaje się, że tym ograniczającym przekonaniem, z powodu którego ego nie odda władzy (czyli nie dopuści do zmiany), jest przekonanie na temat miłości i sukcesu. Np.: "nie zasługuję na miłość, na obfitość, na sukces".

A rzeczywistą naszą potrzebą jest uwielbienie siebie.

Przypomnijcie sobie, z jakim uwielbieniem patrzy matka na swoje niemowlę.

Tu jest ta delikatna granica. Nie mogę siebie uwielbiać, bo inni mnie odrzucą - znam to z dzieciństwa. Z punktu widzenia dziecka to prawda, rodzic nadużył władzy rodzicielskiej i zażądał dla siebie poklasku. Wtedy zdradziliśmy siebie po raz pierwszy, oddaliśmy część swojej siły by przeżyć.

Obiektywna rzeczywistość jest taka, że ludzie nas lubią albo nie.

W swej istocie jesteś wieczny, nieśmiertelny i nieskończony.

Jak kochać siebie emocjonalnie w bezinteresowny sposób? Najpierw chyba trzeba by sobie powiedzieć kocham siebie i nigdy siebie nie opuszczę, a w sercu odczuwać stan uwielbienia, który nie potrzebuje tafli jeziora do przeglądania się, jest samoistny.

Ciekawe, że gdy pracujesz nad sobą, to ta informacja, iż jesteśmy zdolni do bezwarunkowego kochania siebie i innych, może być ukryta pod najbardziej wyśmianym i zdegradowanym imieniem, jakim nazywano ciebie w dzieciństwie.

Kiedy już odzyskasz tę brakującą część samego siebie możesz użyć swojej siły i z mocą zaryczeć jak niedźwiedź, z głębi swojego brzucha. Odzyskując pełnię swojej siły życiowej, jesteśmy stanie odczuwać uwielbienie i świętość życia, naszego osobowego i świętego porządku otaczającego świata. Możemy też uwielbiać tych, których kochamy.

To chyba dlatego mamy potrzebę rytuałów, celebrowania świętości czasu tu i teraz. Kapłani chyba po to są, aby tworzyć warunki do odczuwania świętości, tworzyć stany, w których dusza z duszą może rozmawiać koherentnie. Wtedy już nie trzeba dopieszczać ego, a raczej kierować uwagę na własne zasoby.

Odzyskując pełnię swojej mocy, całość świętej siły życiowej w sobie, powodujemy, że nasze ego ze swoją władzą może nareszcie odpocząć i rozpuścić się rezygnując z intelektualizacji na rzecz inteligencji. Władanie jest w swej istocie służeniem.

Zachowujemy swoją osobową indywidualność i ze stanem uwielbienia w sercu kochamy bezwarunkowo. Siła mocy pochodzącej z brzucha potrzebna jest do bezwarunkowej miłości. Nawet najdoskonalej wykształcone ego tego nie potrafi.

Ego zrezygnuje z władzy tylko na rzecz autentycznej siły. Siły i mocy, która pozwala odczuwać stan błogości i uwielbienia.

Blisko tej błogości jest ta część naszej osobowości, która się uzależnia. Granica jest bardzo cieniutka. Ego zna tę drogę na skróty, nadużywa władzy, uzależnia się i wykorzystuje błogość do swoich celów.

Są osobowości, które zamroziły swoją siłę w lodach Arktyki pod postacią białych niedźwiedzi i nie mogą wydobyć ryku swojej autentycznej mocy. Ale i one zaryczą potężnym czystym głosem płynącym z głębi brzucha, jeśli zrobią to dla siebie, nie dla innych.

Danuta Pawłowska
corkanieba@interia.pl

5 czerwca 2005






Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)