Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 grudnia 2012

Wojciech Jóźwiak

Nieuchwytna Lilith

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: archetypyastrologiahistoria astrologiihoroskopkosmogramLilith

Autor piszący pod pseudonimem „Frater RIKB” (w artykule „The Black Moon Lillith”) zauważa coś ciekawego w historii astrologii. Oto astrologowie, którzy przez stu- lub tysiąclecia widzieli siebie jako strażników odwiecznej i właściwie niezmiennej tradycji, w końcu XVIII wieku dali się zaskoczyć odkryciem dodatkowej planety ponad klasyczną siódemkę – był to Uran, odkryty w 1781 przez Williama Herschela. Po nim przyszły, też nieprzewidziane przez starożytnych, planetoidy, pierwsza Ceres w 1801, które wkrótce namnożyły się w setki i tysiące, oraz Neptun, namierzony w 1846 r. Po kilkudziesięciu latach astrologowie dokonali wysiłku, żeby nowe obiekty, a przynajmniej nowe planety i najjaśniejsze z planetoid, włączyć do systemu astrologii czyli nadać im znaczenia w horoskopach: ogólne, w znakach i w domach. Po czym – i to jest ta ciekawostka – przeszli do ofensywy: niektórzy z nich zaczęli konstruować nowe czy też hipotetyczne (lub fantastyczne) obiekty horoskopowe, nie czekając na ich fizyczne odkrycie przez astronomów. Tak próbowano wprowadzić do horoskopów planetę Wulkan, która miała jakoby okrążać Słońce bliżej niż Merkury, transplutonową Persefonę oraz cały rząd eterycznych „uranicznych planet” używanych przez szkołę hamburską. Na tej fali, Walter Gorn Old (1864-1929), znany jako Sepharial, zapostulował astrologiczne znaczenie drugiego księżyca Ziemi. Posłużył się doniesieniami niemieckiego astronoma amatora Georga Waltenmatha, który od 1898 rzekomo obserwował ten ciemny księżyc, mający tak niskie albedo (zdolność odbijania światła), że widać go było tylko podczas przejść na tle tarczy Słońca. Nikt prócz Waltenmatha go nie widział, co Sephariala nie peszyło i opublikował jego efemerydy, a przede wszystkim nadał mu nazwę Lilith (po angielsku Lillith) i poprzez tę nazwę skojarzył go z mitem Lilith, pierwszej kobiety i żony Adama, stworzonej razem z nim jeszcze przed Ewą, a która nie chciała mu się podporządkować, także w seksie, i magicznie-bluźnierczo dostawszy skrzydeł uciekła z raju, który dla niej był raczej więzieniem. Wiązka znaczeń, łączonych z postacią (i pośrednio z horoskopowym ciałem niebieskim) Lilith okazała się tak atrakcyjna, że – tak się wydaje, gdy się o tym czyta – astrologowie postanowili, że ową Lilith w horoskopach „muszą” mieć i będą szukać, aż ją znajdą.

Idea Lilith jako niewidocznego (lub, jak z początku sądził Sepharial, źle widocznego) drugiego księżyca upadła z powodu jego nieistnienia. (Jednak zwyciężył pogląd, że obiekty uwzględniane w kosmogramach powinny w jakiś sposób realnie istnieć.) Nazwę Lilith nadano jednej z planetoid, nr 1181 – ten wariant Lilith (jako nośnika „archetypu”) nie przyjął się dlatego, że tak ważny astrologicznie obiekt horoskopowy nie mógł być jednym z mrowia planetoid, zdewaluowanych przez ich nadmierną liczbę. Rozwiązanie, które stopniowo zyskało popularność, podał w 1933 Francuz Don Néroman (jego pseudonim bywa pisany też Dom Néroman, prawdziwe nazwisko Pierre Rougié, 1884-1953): Lilith jest to apogeum orbity Księżyca. - A więc nie „namacalne” ciało niebieskie, tylko geometryczny punkt w przestrzeni. Taki pogląd miał już astrologii przetartą drogę, bowiem podobnie określane punkty, mianowicie węzły orbity Księżyca, były interpretowane w horoskopach już od starożytności. Podobieństwo jest takie, że zarówno węzły, jak i apogeum są elementami orbity Księżyca oraz i jedne i drugie zmieniają swoje położenie czyli przesuwają się na tle ekliptyki lub zodiaku, węzły w tempie 1 obieg na 18,6 roku (6793 dni) w prawo (retrogresywnie), apogeum w tempie 8,9 lat czyli 3232 dni i w lewo (w kierunku zodiakalnym).

Orbita Księżyca jest w przybliżeniu elipsą czyli, jakby, spłaszczonym kołem, i jak koło ma swój środek, tak elipsa ma dwa charakterystyczne punkty – ogniska. W jednym z tych ognisk leży Ziemia, drugie jest puste. To puste, „bez Ziemi”, ognisko orbity leży na tej samej linii co apogeum. Zatem w kosmogramach oba te punkty pokrywają się. Lilith jako „puste miejsce”, w którym „mogłaby być” Ziemia, ale jej nie ma – to wyobrażenie dobrze pasuje do znaczenia mitologicznej złoczynnej Lilith. Także Lilith jako puste miejsce, gdzie nie ma nic materialnego, ale to miejsce „zawija wokół siebie” bieg Księżyca – to również pasuje do tego archetypu.

Ale uwaga! - Nie jest tak dobrze. Powyższe położenie Lilith obowiązuje przy założeniu, że Ziemia faktycznie leży w ognisku orbity Księżyca, tym nie-pustym. Owszem, leży – ale tylko w przybliżeniu. Naprawdę Księżyc obiega nie Ziemię, tylko barycentrum, czyli wspólny środek ciężkości Ziemi i Księżyca. Barycentrum trochę różni się położeniem od środka Ziemi – leży wewnątrz Ziemi, 4675 km od jej środka. To „trochę” sprawia jednak, że kierunek, w którym z Ziemi widać zarówno apogeum, jak i puste ognisko orbity Księżyca, zmienia się wraz z ruchem Księżyca. Obie te „Lilithy” wahają się wokół „średniej Lilith” w cyklu około miesiąca. Z powodu tego zjawiska konieczne jest odróżnienie „Lilith średniej” od „Lilith prawdziwej”. Ta „prawdziwa” dodatkowo będzie inna, gdy określimy ja jako apogeum, i inna gdy określimy ja jako puste ognisko.

W moim urodzeniowym horoskopie średnia Lilith leży w ok. 27° Bliźniąt, podczas gdy „prawdziwa” Lilith (ale nie wiem, czy apogeum czy ognisko!) w ok. 14° Bliźniąt.

Ale to nie koniec problemów. Przyzwyczailiśmy się w astrologii, że planety są tak daleko od Ziemi, że widać je pod tym samym kątem z każdego punktu na Ziemi. Faktycznie, dla Wenus gdy znajduje się najbliżej Ziemi, różnica kątów, pod którymi ją widać z dwóch skrajnych miejsc na kuli ziemskiej, wynosi około 1 minuty kątowej (1/60 stopnia), więc tylko skrajnie precyzyjni astrologowie powinni tę poprawkę uwzględniać – ale o ile mi wiadomo, nie robi tego nikt.

Jeśli jednak uwzględniać powyższy efekt, wtedy położenie planety na niebie i w zodiaku będzie wahać się zależnie od dziennego obrotu Ziemi, czyli zależeć będzie cyklicznie do godziny w obrębie doby. Dla Księżyca ten efekt wcale nie jest aż taki pomijalny: kąt dobowych wahań wynosi bowiem maksymalnie aż 2 stopnie! Tego też przeważnie nie uwzględnia się w kosmogramach, przynajmniej w znanych mi astro-programach.

Dla Lilith jako apogeum ten kąt będzie trochę mniejszy od 2 stopni, ale dla Lilith jako pustego ogniska będzie znacznie większy: aż 17 stopni!

Ten „rodzaj” Lilith należy nazwać „Lilith topocentryczną”, czyli zależną od miejsca obserwacji. Zależy ona od szerokości geograficznej i od czasu w obrębie doby. W medium coeli i w imum coeli topocentryczne odchylenie Lilith (w obu jej „edycjach”, jako apogeum i jako puste ognisko) wynosi zero, czyli w tamtych miejscach topocentryczna Lilith nie różni się od „prawdziwej”.

Co z powyższego wynika?

Astrologiczne znaczenia Lilith dedukowano z jej nazwy, czyli punktowi w horoskopach przypisywano znaczenia, które kojarzyły się z mitologiczną postacią Lilith; zmienną i różną, co archetypom jak wiadomo nie szkodzi. Oczywiście, można krytykować tę metodę, uznając ją za szaleństwo – ale właśnie jest to takie szaleństwo, w którym można dopatrzyć się metody. (Mnie to „czytanie z nazwy” nie podoba się i chętnie bym je usunął z astrologii, jest to jednak moje votum separatum.)

Gdyby na dedukcji z nazwy („ssaniu palca”, mówiąc złośliwie) poprzestano, nie można by temu nic zarzucić. Błąd zaczyna się tam, gdzie dedukcję z nazwy popiera się doświadczeniem, empirią, czyli kiedy znajduje się potwierdzenia w horoskopach ludzi, ze oto Lilith działa! Jak może „działać”, kiedy tych punktów, zależnie od definicji, jest pięć, a różnice między nimi wcale nie są małe, bo sięgają 17 stopni?

Co radzę, co powinni astrologowie „robić” lub „zacząć robić” z Lilith? Uważam, że powinni zacząć badania tego obiektu, lub raczej grupy obiektów, od początku, od zera. Z czystym umysłem, bez uprzedzeń. Z dopuszczaniem ewentualności takiej, że okazać się może, że szukane punkty nie mają żadnego znaczenia, że właśnie „nie działają”. Także bez uprzedzenia, głównego w przypadku Lilith, że obiekt ten jest z gruntu złoczynny, maleficzny, lub więcej: że jest to „samo zło”. Powinni mieć, dalej, w umyśle, że Lilith nie jest planetą – więc reguły stosowane do planet, także tych nowo badanych, nie muszą tam się stosować. Następnie, trzeba pamiętać, że ta szukana Lilith „tak naprawdę” jest Księżycem – mianowicie jest jednym ze sposobów czy „kanałów”, poprzez które Księżyc działa na nas, bio-myślące istoty na Ziemi. Ale też trzeba mieć na uwadze, że Lilith zarówno jako apogeum jak i jako puste ognisko jest „hapaksem” - którym to terminem w filologii nazywa się słowo, które tylko jeden raz wystąpiło w tekstach. Tu jest tak samo: jest to jedyny horoskopowy obiekt, który nie jest ani fizycznym ciałem na orbicie (jak planety, Księżyc, Słonce), ani przecięciem dwóch płaszczyzn (jak Punkt Barana, ascendent lub węzły księżycowe). Lilith jest „bytem odosobnionym” - więc tym bardziej jej namierzanie i badanie jej ewentualnych horoskopowych wpływów powinno być robione ostrożnie.

Poza tym uważam (nie, nie że trzeba zburzyć Cartago...) - że tym, co „stworzyło” Lilith, jest ludzka u astrologów potrzeba, czy marzenie, żeby w horoskopach był jeden wyraźny punkt-obiekt, który będzie tłumaczył całe zło, jakie spotyka danego człowieka.


Wojciech Jóźwiak



komentarze

[foto]

1. Nauka w astrologii • autor: Przemysław Kapałka2012-12-26 19:03:13

I chyba każdemu astrologowi przydałoby się trochę wiedzy i obycia naukowego, z podobnych przyczyn, dla których każdemu humaniście przyda się trochę matematyki: Wyrabia krytycyzm i bardzo skutecznie redukuje ilość niedorzecznych hipotez i pobożnych życzeń, do których dobudowuje się teorię.

2. Nawiążę do sceny... • autor: Nierozpoznany#32012012-12-28 12:43:00

Nawiążę do sceny z pewnego filmu.

Królowa Elżbieta I poprosiła nadwornego astrologa by wyjawił jej, jako osoba potrafiąca czytać z gwiazd, jaka rysuje się przyszłość dla niej i Anglii w kontekście zagrożenia militarnego nadciągającego ze strony Hiszpanii. To był szetnasty wiek. Astrolog stwierdził, że astrologia jest bardziej sztuką niż nauką i nie jest w stanie przepowiedzieć jej przyszłości w sposób pewny. Minęło kilkaset lat i astrologia nadal jest bardziej sztuką niż nauką.

Łatwiej jest narzucić własną wykreowaną abstrakcyjną rzeczywistość , niż dociec rzeczywistych mechanizmów i znaczeń. Zamiast rozbudowywać narzędzia poznawcze, astrologowie wolą rozwijać swoją wyobraźnię. Zamiast badać faktyczne znaczenie i działnie w poszczególnych układach istniejących materialnie planet, szukają coraz to nowszych , wyszukanych tworów, których znaczenia nie sposób udowodnić, choć można wiele o nich powiedzieć, wystarczy tylko wyobraźnia. :)

 Dla mnie Lilith to właśnie wytwór czyjejś wyobraźni i z tego powodu nie zawracam sobie nią głowy. 

 

3. uzupełnienie do Lilith • autor: Gosia.radomska2013-01-03 20:14:55

nie wiem, czy moi poprzednicy wiedzą, ale powstało już parę książek na temat obserwacji działania tego  hipotetycznego punktu, poza tym są też inne wirtualne punkty, które się interpretuje, np. punkty arabskie. Ja osobiście obserwuję Lilith od paru lat i niewątpliwie w dniach z aspektem od Lilith stykam się z silnymi emocjami ze stronyinnych kobiet, lub własnymi(jako kobieta).Analizując kolegów, oni też trafiają wtedy na ostre zachowania kobiet, z którymi się stykają.

4. Mogę wiedzieć, o... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-07 10:19:47

Mogę wiedzieć, o jakich aspektach Lilith i do czego, Pani pisze.? Bo aspektów w astrologii jest mnóstwo, gdyby ktoś się uparł, to każdego dnia wynajdzie jakis ważny aspekt do Lilith. Osobiście gdybym badał Lilth(czego raczej nigdy się nie podejmę uważając taką próbę za absurdalną) raczej szukałbym horoskopów ludzi , którzy maja Lilth np. na Słońcu, albo na ascedencie, albo w koniunkcji z Marsem, czyli w silnie działających elementach horoskopowych.

Nie lepiej jest badać działanie planet, niż teoretycznych obiektów ,które raczej nie mają żadnego znaczenia. ? Zauważyłem ,że wielu astrologów i adeptów podejmuje się właśnie takich rzeczy nieznaczących ,nie  mając pojęcia o działaniu podstawowych  planet, których znajomosć działania powinna byc podstawą dla astrologa.Trzeba sobie zdać sprawę, że astrologia nadal jest w powijakach i nadal w niej funkcjonuje wiele mitów i nie potwierdzonych teorii dotyczących fundamentalnych elementów na których obecnie się opiera.

Może np. warto by sie zająć działaniem Plutona, który jest powszechnie wyjatkowo nieumiejętnie interpretowany, co często bywa dla mnie przy lekturze różnych interpretacji  żenujące.

5. odpowiedź • autor: Gosia.radomska2013-01-07 19:44:20

Chodzi o duże aspekty do głównych planet. Nie wiem po co ten sarkazm, oczywiście nie jest to superważny aspekt, zauważany jest tylko na poziomie emocji, ale wskazuje jak będzie przebiegać np. rozmowa- pojawią się złość, bunt itp. Nie wiem, jak reszta astrologów, ale ja lubię popatrzeć na szczegóły jak mam czas, ochotę i ważny moment w życiu i   uszczegółowić mały wymiar czasu- np. parę godzin z jednego dnia.

6. Patrzenie na szczegóły... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-09 11:11:41


Patrzenie na szczegóły to bardzo pozytywna cecha, ale patrząc na szczegóły trzeba jednocześnie bardzo uważać ,żeby się nie pogubić, tracąc z oczu to co ważne.

Np. bunt. Czy aby na pewno to jest domena Lilith?

 Wiadomo np. ,że często buntują sie dorastajace dzieci. Trzeba tu podkreślić słowo"dorastajace", bo ono jest kluczowe. W astrologii dojrzałość oznacza Saturn, czyli coś co zostało już w pełni ukształtowane, twór kompletny, ustabilizowany. Saturniczny człowiek, to człowiek , który potrafi decydować o sobie- samorządzić się. Gdy saturnieje dziecko, zaczyna się buntować przeciwko rodzicom nie z powodu Lilith, a z powodu chęci samodecydowania. Tym sposobem mamy konkluzję ,że za buntem może stać nawet superstabilny Saturn.:) 

Podobnie z rozmową,- jej przebieg zależy od licznych czynników-typ osobowości rozmawiajacych, ich chwilowy stan emocjonalny, temat rozmowy,kulisy, itd. Trudno o styl takiej rozmowy posądzać Lilith. Swego czasu znałem osobę z Saturnem na ascendencie w wadze. Naprawdę wiele trzeba było się napracować , by wyprowadzić taką osobę z równowagi, ciągle przypominała niewzruszony, ładnie ociosany kamień, bez względu na temat rozmowy i użyte przymiotniki:)

Zatem, jeśli ktoś ma w horoskopie silne elementy stabilizujace, to żadne, najsilniejsze nawet aspekty Lilith nie pomogą w zburzeniu stabilizacji, a gdybym na poważnie szukał przyczyn agresji , czy nieprzyjemnosci od innej osoby, to skupiłbym się najpierw na czynniku marsowym, albo planecie, która symbolizuje temat nieprzyjemnej rozmowy.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)