Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

22 września 2006

Wiesław Gomółka

Nosiciele Lingi
Przyczynek do artykułu R. Palusińskiego `Zwrócenie Ciała`

Kategoria: Kobiece a męskie
Zob. też: Robert Palusiński, Zwrócenia ciała (2006-08-04)

Postanowiłem przedstawić mój obecny punkt widzenia co do artykułu Roberta Palusińskiego "Zwrócenie Ciała". Mając nadzieję, że pozwoli on poszerzyć ten temat. Cieszę się, że Robert korzysta z podobnych źródeł (sen, proces...) - wtedy bardziej może Nam to ułatwić/wyczuć ważność i przekaz Tego zbiorowego procesu.

Nie chcę walczyć tu z tym, kto ma rację, a kto nie, przedstawiam Wam jedynie mój "inny punkt widzenia" oparty na moich i nie tylko moich procesach, których owocem jest takie właśnie widzenie rzeczywistości w tym momencie. Może i w tym przypadku okazać się jak w przypadku ostatniego listu, który wystawiono mi w Tarace, że pociągnie to nowe procesy i pozwoli poszerzyć świadomość.

Jeżeli rozmawiamy o procesach całej ludzkości, to myślę, że Robert przeoczył bardzo ważny fakt (zasadniczy fakt) jakim jest w systemie Naszej Ludzkiej egzystencji istnienie Indii. Mam bardzo szczególne przywiązanie do Indii, nawet artykuł Roberta przeczytałem właśnie podczas mojej pierwszej podróży do Valley of Gods w Indii. Wracając do procesu kolektywnego to input'em do napisania tej odpowiedzi był "przypadek", że właśnie zaraz przed przeczytaniem artykułu zrobiłem całą serię zdjęć, a jedno, jak mi się wydaje, najbardziej na temat dodaję tutaj.

Uważam, że nie można rozmawiać o kulturze (znanej powszechnie) ludzi na całej ziemi, nie biorąc pod uwagę Indii. Mają One prawie 1/4 z całej ludzkości na ziemi i jednocześnie najbardziej dziewiczą/rdzenną kulturę. Jest to kraj najbiedniejszy materialnie, który dla równowagi posiada najmocniejszą duchowość wśród powszechnie znanej nam obecnie ludzkości. Kto był tam, temu nie trzeba tłumaczyć, co znaczy tolerancja i przywiązanie do tradycji duchowych w tamtej części świata, gdzie teraźniejszość miesza się spokojnie, jak gdyby nigdy nic na ulicy, z czasami gdy Bogowie chodzili po Ziemi.

To właśnie w Indii niemal każda świątynia posiada ekspozycję Linga Shiva (kolumna w formie penisa) jako podsymbol mocy twórczej zniszczenia/transformacji, którego symbolem jest właśnie Shiva. Widziałem też wiele Linga wysokich na parę metrów, kolejne są bardzo małe, inne większe. Są one tam niemal wszędzie, nie tylko w świątyniach, niektóre są zatopione we włosach Shivy (czyli w Gangesie) dla symbolicznego oczyszczenia wodą tego fragmentu potrójnego cyklu/koła/tworzenia istnienia. Więc niszczenie jest też formą tworzenia i szansą na oczyszczenie przy symbolach jak Shiva, Linga i Woda. No tak..., ale dla tamtych ludzi świątynią jest cały świat.

Mógłbym zasypać Was zdjęciami takich Linga i ludzi bardzo poważnie modlących się do nich, czyli zasilających moc tworzenia w astralnym świecie. Natomiast nie widziałem vaginy w żadnej świątyni, a może nie zwróciłem uwagi albo zbyt małą część Indii zwiedziłem.

Dla mniej wtajemniczonych w Indyjską mitologię dodam jeszcze, że z głowy Shivy (autentyczne źródło w górze Shivy, Meru, Gangotori) wypływa Ganges jak nasienie z penisa. Ma to bardzo dokładne odbicie w rzeczywistości, gdyż symbolizuje twórczość i oczyszczenie nieczystej energii poprzez destrukcję poddaną cyklowi oczyszczenia za pomocą wody/nowego życia. A jeszcze bardziej na język dokumentalny przekładając: woda rzeki Ganges jest rzeczywiście od źródeł bardzo mętna, byłem blisko źródeł i widziałem. Tak jak główny owoc/symbol naszej destrukcyjności/transformacji świata w tych czasach jakim jest zanieczyszczenie wód. Jak właśnie ten Ganges napędza koło oczyszczania wody z całego świata poprzez cykl, tak samo penis ma dawać nowe życie jako szansę oczyszczenia dla mętnej karmy nowonarodzonego. Nie przez przypadek w mitologii do narodzenia mętnego Gangesu proszono bardzo długo właśnie Shivę, aby pozwolił on na złagodzenie impaktu Gangesu dając do tego swoją głowę. W przeciwnym wypadku Ziemia rozpadłaby się od mocy uderzenia mętnej wody, jak od klęski ekologicznej zanieczyszczeń. Analogicznie jak z sytuacją wśród Nas, gdzie destrukcja pociąga za sobą twórczość i gdzie wydawałoby się już od narodzin mamy mętną wodę w sobie do oczyszczenia (KARMA), gdyż dostaliśmy tę wodę już z penisa do vaginy.

A teraz wyśniona wersja na wypadek, gdyby chodziło o brak ekspozycji penisa w kulturze słowiańskiej. Z pewnością jest to absolutna nowość dla Was. Podkreślam więc, że jest to moja hipoteza, ale można spróbować udowodnić przy podanych tu wskazówkach. Może właśnie pomożecie mi udowodnić tę hipotezę wyjaśniającą wtedy wiele zasadniczych pytań co do naszych korzeni.

Na początek proszę o zwrócenie uwagi na bardzo duże podobieństwo naszego słowiańskiego posągu kolumnowego z czterema twarzami (Światowid) do Linga Shiva. Ja zrobiłem zdjęcia w National Museum w Delhi gdzie jest dużo podobnych posągów, a Wy możecie to zrobić bardzo łatwo przy użyciu wszechdostępnych mediów elektronicznych czy też książek. Dodam jeszcze, że czasem na Linga Shiva przedstawia się trzy poziomy jako trzy poziomy społeczne i jako trzy formy Trimurti od dołu: Brahma, Visnu, Shiva.

Teraz możecie poszukać w każdej encyklopedii dotykającej tematu Hinduizmu albo sanskrytu, co jest napisane o prastarej grupie/odłamie Hinduizmu o nazwie Virasaiva (Bohaterowie Saiwa).

Pewno będzie pisało, że nazywano ich też inaczej Lingayata (Nosiciele Linga), czyli Ci którzy w każdym miejscu gdzie zakładali osadę, stawiali penisopodobną kolumnę z odpowiednimi symbolami na niej zawartymi. Będzie też pisało, że nie uznawali oni kast, nie kremowali a chowali w ziemi, nie uznawali ksiąg Veda, gdyż uważali, że wiedza jest w każdym z nas. Można by dodać jeszcze to, że nie czuli się oni zbyt swojsko w Indii z tamtych czasów po przez swoją odmienność poglądów co do typowo indyjskiej natury świata.

Uznawali Oni też w odróżnieniu od większości Indii, że Shiva jest jedyną rzeczywistością (czyli moc destrukcji/transformacji), a Brahma (kreator/twórca) i Visnu (podtrzymujący życie) są tylko niższą i iluzyjną konsekwencją Shivy. Dodatkową różnicą może być i to, że nie uznawali Oni dwubiegunowego świata (dualnego), gdyż traktowali go jedynie jako iluzję zmysłów. Jest to bardzo zbliżone, albo nawet to samo, co Saivizm w Kashmirze, ale tego tematu nie analizowałem jeszcze, więc nie mogę się wypowiadać. Mogłoby się wtedy okazać jeszcze bliżej z Kashmiru do Europy.

Teraz proszę zwrócić uwagę na podobieństwo słowa Virasaiva (czasem Vairosava) do starej nazwy uwięzionej w łacinie czyli Varsavia. Można by tu jeszcze zaznaczyć, iż Słowianie nie znali przekazu pisemnego, może właśnie dlatego, że raczej najwyższa kasta w Indii potrafiła pisać. W związku z tym faktem język słowiański żył i mutował, a dodatkowo największą mutację przeszedł w momencie uwięzienia go gramatyce łacińskiej, gdzie dodano końcówki do większości słów dające koniugację łacińską. Na szczęście język ma jakby swoją duszę poza-czasową, która ukryła nam niemal wszystko w rdzeniu języka polskiego, czy też rosyjskiego, który trzeba w wielu przypadkach uznać za bardziej dziewiczy od naszego.

Na przykład myślę, że słowo świat (Sviet) określające jedno z największych pojęć w tamtych czasach pochodzi bezpośrednio od największej rzeczywistości dla Słowian czyli od śiwa gdzie t na końcu oznacza jakby własność. Coś w stylu of w angielskim czy di we włoskim. Wtedy słowo świa't oznaczałoby tego, który jest śiwy (własność Pana Shiva), albo inaczej mówiąc przy użyciu najnowszych literek Sziwa't. Myślę, że Słowianie, gdy na przykład chcieli powiedzieć, że żyli w świecie, mówili po prostu "w śiwatu" ewentualnie "w svietu" co oznaczało dla nich również życie w Shiva/w królestwie Sziwy. Mogli Oni zgodnie z ich ideologią być przekonani, że to, z czego świat zostaje skonstruowany przez Sziwę, to światło (co jest zresztą prawdą) w związku z czym powstało słowo świa't'ło (Svietlo) . I w tym przypadku mamy do czynienia z podobnym słowem pochodzącym od Sziwa, czyli pierwsza manifestacja Sziwy albo konsystencja świata, światło. Końcówka o albo ło często oznaczała skład/konsystencję . Widać to ciągle w wielu słowach gdzie kiedyś na końcu dokładano tylko O, co oznaczało, że jest to konsystencja jak np. w słowie: ser i serOwy oznacza, że jest to coś zrobione z sera, a wy dołożono w łacinie.

Mamy jeszcze mnóstwo słów, ale nie chcę teraz opisywać ich, bo zmieniłbym temat listu. Podam tylko kilka przykładów podobieństwa słów polskich bezpośrednio do sanskrytu:

- wiedza = Veda (wiedza, wiedzieć),

- wiedza = Vidya (bezpośrednia, najwyższa wiedza o wszechświecie ale i po prostu wiedza),

- wiedzieć, widzieć = Vid (widzieć i jednocześnie znać),

- ogień = Agni (symbol ognia),

- pierwszy, jeden, adin (rosyjskie) = Adi (początek, pierwszy),

- dwa = Dvaita (dwubiegunowość, podwójny),

- trzy = Tri... (oznacza potrójny jak w słowie Trimurti czyli Trójca),

- cztery = Catur (oznacza jako przydomek poczwórny np: Catur-varna co znaczy cztery grupy społeczne),

- pięć = panca (pięć, gdzie n brzmi jak ń, dodatkowo n słychać doskonale w omyłkowo ciągle wymawianym słowie np. pionty) ... . .

Ciekawe, dlaczego akurat cyfry od jeden do pięć wydają się, że mają pochodzenie z Indii, a od sześć do dziesięć z łaciny? Czyżby Słowianie liczyli w systemie piątkowym (?) - aby podkreślić i zasymbolizować dla nas w ten sposób nie-dualność/jednobiegunowość, przedstawiając pięć palców tylko jednej dłoni (?).

Więc morał byłby taki, że stolicą Virosaiva była kiedyś Warszawa (Varsavia), a naszą prawdziwą nazwą byłaby Lingayata (Nosiciele Linga albo romantyczniej Strażnicy Linga). Myślę, że języki jak większość symboli posiadają jeszcze bardzo dużo ukrytych przekazów wieloznaczeniowych na różne okazje rozsypane po linii czasu. Myślę, że właśnie nadchodzi okres/szansa na zaczęcie odczytywania tego, co w swoim letargu czeka cierpliwie na przekazanie nam prawdy zapomnianej albo zakazanej. Możemy szukać i szukać i szukać i odnajdywać magię słów i nazw. Może by tak dla przykładu odczytać przekaz nazwy Wisła (Visla, Vistula...)...

Zaznaczę jeszcze, że przy pisaniu słów z sanskrytu w łacińskiej czcionce istnieją dosyć duże rozbieżności w różnych wydaniach ze znanych powodów; nawet słowa tak ważne, jak na przykład Sziwa, pisane są na wiele sposobów np. Shiva, Siva, Shiv, Saiva.


Pozytywnych wibracji dla Wszystkich oraz oby moja perspektywa czy też jej część była Wam w czymś pomocna!


Nie wyraża się zgody na używanie fragmentów tego listu w mediach, a jedynie jako całość po wcześniejszym powiadomieniu i zgodzie autora.


Dreamtime



Uwaga redaktora Taraki:
Pozostawiono stosowaną przez Autora pisownię słów, nazw i imion indyjskich nawet wtedy, gdy odbiega od przyjętej u nas. Imiona trójcy bogów w wersji spolszczonej pisze się: Śiwa, Brahma, Wisznu. Podobieństwo Virasaiva i Varsovia jest przypadkowe, nazwa Warszawa jest słowiańska, a Varsovia jest umownym latynizowanym zapisem tej nazwy z czasów, kiedy mówiono "Warszowa", od przydomka założyciela osady Warsz (prawdop. znaczenie: "świniak", patrz współcz. "warchlak".). Gramatyka języka polskiego nie zmieniła się pod wpływem łaciny i na pewno polskie słowa nie przyjmowały łacińskich końcówek. Język rosyjski trudno nazwać "dziewiczym", skoro bywa uważany za "język mieszany" - z silnym wpływem starobułgarskiego czyli staro-cerkiewno-słowiańskiego. Polskie (słowiańskie) słowo "świat" nie pochodzi od imienia bóstwa Śiwa - jest starsze. W słowie "serowy" sufiks dzierżawczy to -ow-, dawniej -au-, słowiański, wcale nie łaciński. Podobieństwa słów polskich i sanskryckich tłumaczą się bliskim pokrewieństwem języków Słowian i Indów, bliższym niż innych grup indoeuropejskich prócz słowiańskiej i bałtyckiej - za to nie ma relacji pochodzenia języków słowiańskich od indyjskich, jest zaś wspólny język-przodek oraz pradawne sąsiedztwo gdzieś we wschodniej Europie. Autor słusznie zwrócił uwagę na różnicę między liczebnikami do cztery i od pięć do dziesięć, i faktycznie może to być pozostałość piątkowego sposobu liczenia; zapożyczeń ani z łaciny ani staroindyjskich wśród nich nie ma. Nazwa Wisły jest przedsłowiańska i zapewne przedindoeuropejska. Podobieństwo Światowida ze Zbrucza do obdarzonej twarzami lingi - zdumiewające. Z indyjskimi, śiwaistycznymi i lingamicznymi sympatiami Autora "Taraka" się solidaryzuje. (WJ)



Zdjęcia

nosicielelingi_01.jpg

nosicielelingi_02.jpg
foto: Autor




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)