Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 marca 2020

Andrzej Gąsiorowski

z cyklu: Notatki z pandemii (odcinków: 6)

O czym nam mówią koronawirus i pochyłe drzewo
15.03.2020

Kategoria: Ekologia
Tematy/tagi: epidemiakrytyka społecznakryzys społeczny

Re-terraformacja »


Ogołocone z drzew dawne chodakowskie zakłady chemiczne „Chemitex”

Pomyślałem sobie, że skoro od tylu lat w formie swoistych elegii prowadzę kronikę rozpadu świata, to przy okazji pandemii koronawirusa mogę zrobić bardziej szczegółowe notatki. Może będą miały jakąś użyteczność przed większym i być może ostatecznym kryzysem, jakim będzie katastrofa klimatyczna i związana z nią katastrofa ekologiczna. Swoją drogą pandemia COVID-19 spełnia wszelkie wymogi tej ostatniej.

BARDZO WAŻNE ZASTRZEŻENIE – nie jestem ekspertem od jakiegokolwiek z głównych zakresów problemu. Robiąc te notatki, głośno myślę i czekam na wszelkie uwagi i sprostowania. Od jakiegoś czasu zajmuję się katastrofą klimatyczną i ekologiczną i – pozostając w stałym kontakcie z ekspertami, ale również aktywistami, intelektualistami, czy po prostu praktykami różnych obszarów życia  – poszukujemy razem rozwiązań nadchodzącego kryzysu. Moje notatki są skromną próbą pewnej rekapitulacji myśli związanych z kryzysem. Jeśli zdarzy mi się podawać tu jakiekolwiek dane, to tylko takie, których będę absolutnie pewny. Proszę jednak nie traktować ich nigdy jako oficjalne źródło.

Oto garść wstępnych spostrzeżeń. Wydają mi się one o tyle użyteczne, że ich bardziej szczegółowa analiza, pozwoliłaby być może na wypracowanie adekwatnej reakcji klimatycznej. Lekcja wirusa jest niezwykle trudna i tragiczna, ale warta przemyślenia. Dotychczas nie mieliśmy nawet czasu pomyśleć o globalnym kryzysie. Wirus nam go daje.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to całkiem niezła globalna mobilizacja w obliczu kryzysu. Jedne kraje radzą sobie lepiej, drugie gorzej, ale na tym etapie brak jest oznak paniki. Wydaje się to bardzo ważne i być może dobrze wróży na przyszłość. Oczywiście kryzys dopiero się zaczął, więc nie można wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków.

Drugie – życie, jakie stworzyliśmy w wyniku globalnych i lokalnych interakcji oraz stosunków społecznych okazało się być dla nas nieznośne. Większość z nas – ta, która nie została jeszcze bezpośrednio dotknięta tragedią – czuje się szczęśliwsza, niż przez ostatnie lata, kiedy „system” zaczął miażdżyć nasze życia, zdrowie, ciała, pragnienia, uczucia, relacje, zdrowie i cokolwiek przyjdzie nam głowy. Ludzie (jak ja) cieszą się pracą w ogrodzie, zabawą z dziećmi, spacerami, prostymi sprawami. Może nieco wbrew zaleceniom, ludzie kochają się (widziałem poruszające przykłady z Włoch), śpiewają piosenki, cieszą życiem.

Trzecie – stan opisany powyżej może szybko minąć. Wirtualne pieniądze, którymi się rozliczamy, a za którymi stoi całkowicie rzeczywista anihilacja przyrody, miażdżącej większości z nas szybko się skończą. Firmy będą upadać. Większość z nas nie będzie w stanie nie tylko spłacać stałych zobowiązań, ale być może kupić również towarów pierwszej potrzeby. Różne kraje oferują już różne propozycje w tym zakresie, ale – o ile się nie mylę – milczą banki i milczą politycy w stosunku do banków. Jednak jest jeszcze za wcześnie, aby nawet w formie luźnych notatek, można było powiedzieć coś więcej w tym obszarze dotkniętym przez pandemię.

Czwarte – pandemia nie jest zaskoczeniem dla nauki. Światowa Organizacja Zdrowia o możliwości pojawienia się patogenu w rodzaju COVID-19 informowała już dwa lata temu. Niestety, ludzkość jako taka i jako składające się nań jednostki, naukę traktuje całkowicie instrumentalnie. Głos naukowców jest słuchany tylko wtedy, jeżeli pozwala na maksymalizację zysków czy eskalację rozrywek. Od jakiegoś czasu, szczególnie w dwóch obszarach, to jest medycyny i klimatu, jest kwestionowany w sposób zasadniczy. Póki co, przekonujemy się, że epidemiolodzy mieli rację, za chwilę rację będą mieli klimatolodzy, ekolodzy i szeroko rozumiani biolodzy. Jest to tylko kwestia czasu. Kryzys jest zbyt odległy, a Homo sapiens niezdolny do reakcji na tak odległe zagrożenie. Zapewne zacznie działać, kiedy katastrofa klimatyczna i ekologiczna uderzą z całą siłą, ale o ile z wirusa pewnie jakoś wybrniemy, z klimatem i umierającą biosferą, będzie gorzej. Dużo gorzej. O tym, że naukowcy wiedzieli, można przeczytać choćby tutaj: Mysterious ‚Disease X’ Could Be The Next Deadly Global Epidemic, WHO Warns

Piąte – pandemia wiąże się z jednej strony z anihilacją przyrody na masową skalę, również tej wokół nas, w miastach i na terenach zurbanizowanych, z drugiej niewyobrażalną skalą „produkcji” mięsa i zaburzonym stosunkiem biomasy ludzi i zwierząt hodowlanych do innych zwierząt. Aspekt etyczny – straszliwe tortury, jakie stosujemy wobec zwierząt w pewnych miejscach świata (stosujemy je w istocie wszędzie, ale w pewnych regionach okrucieństwo przekracza wszelkie „akceptowalne” miary), nie ma zapewne wpływu na samo tworzenie się patogenów, ale już warunki „hodowli”, „uśmiercania”, zabijania, przechowywania i „spożywania” zwierząt mogą taki wpływ mieć.

Szóste – pandemia wiąże się i wynika z faktu, że od polityków jako jednostki i społeczności oczekujemy głównie kłamstw i promujemy jako naszych przewodników jednostki sprytne i bezwzględne. Jednostki te muszą siłą rzeczy systemowo rugować naukę w tych wszystkich miejscach, gdzie głosi niewygodne tezy, a promować wszędzie tam, gdzie daje się ją zinstrumentalizować na doraźne potrzeby.

To dzięki temu jest możliwa tak potężna i nieroztropna produkcja mięsa i dzięki temu nie podejmujemy adekwatnej reakcji klimatycznej tworząc fikcje rozciągnięte na dziesiątki lat. Ten stan rzeczy powoduje, że nie ma komu powiedzieć, że nasz obecny styl życia jest absolutnie, systemowo, nie do utrzymania. W mojej ocenie jednak nie wymaga on całościowej przemiany, a raczej daleko idących korekt, a wizja całościowej przemiany jest dla ludzi nieakceptowalna.

Siódme – ludzie nieźle znoszą kryzys i ograniczenia wynikające z obiektywnych okoliczności. Przynajmniej na to wskazuje początek pandemii.

Ósme – po zachłyśnięciu się „wolnością” dość szybko zaczyna się szukanie winnych i „uciekanie” od koncentrowania się na problemie do koncentrowania się na społecznych konstruktach. Widomym przejawem tej sytuacji jest wyniszczający spór pomiędzy „kapitalizmem” a „socjalizmem”, który zaczyna się dosłownie w kilkanaście godzin od uznania problemu jako globalnego dużego zagrożenia. W mojej ocenie ucieczka od faktyczności do konstruktów prowadzi do rozmywania się i stępiania reakcji na kryzys. Odbiera również pewnego rodzaju radość odprężenia, jaką osiągają ludzie zmagający się z kryzysem. Okazuje się bowiem, że kryje się za nim coś więcej, czego nie mogą i nie chcą objąć swoim myśleniem.

Dziewiąte – duży globalny kryzys pokazuje, że wiara w azyle (przestrzenne czy hierarchiczne) wydaje się być złudna. Oczywiście kryzys uderza niejednakowo we wszystkich, ale docelowo może zmieść azyle i… zmieść wszystkich.

Dziesiąte – z kryzysu powinniśmy wychodzić razem. Bogaci i biedni. Zarówno jako jednostki i społeczności. W mojej ocenie nie ma ratunku poza społecznością. Podkreślam – w mojej ocenie. Kryzys jest ostatnią okazją, żeby do władców tego świata wysłać czytelny komunikat tego rodzaju. Powinien to zrobić świat nauki, intelektualiści i co bardziej świadomi obywatele.

Jedenaste – usuwanie małych ryzyk (paranoidalna likwidacja przyrody wokół nas), prowadzi do ogromnych. Dzika przyroda jest barierą chroniącą nas przed naszymi własnymi patologiami. Jej usuwanie w imię paranoi bezpieczeństwa prowadzi nie tylko do katastrofy klimatycznej, ale również do doraźnych klęsk. A taką jest rozwojowa klęska COVID-19.

Dwunaste – przemyślenia wymaga globalne i lokalne myślenie o ryzyku. Na wszelkich poziomach i we wszelkich aspektach. To warunek konieczny adekwatnej reakcji na klimatyczną i ekologiczną katastrofę, której COVID-19 jest częścią.

Póki co, to tyle. Bardzo proszę o traktowanie tych uwag niezobowiązująco. Jako rodzaj pamiętnika, który może, ale nie musi się do czegoś przydać. Dlatego proszę nie zarzucać mnie zarzutami o nienaukowość. Piszę te słowa po to, abyśmy wspólnie pomyśleli, co dalej.

Poza tym uważam, że musimy pozwolić na naturalną sukcesję przyrody wokół nas. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej. To nas nic nie kosztuje. Jej dalsze usuwanie, ja widać, kosztuje wiele. Być może wszystko.

O naturalnej sukcesji przyrody na terenach zurbanizowanych pisałem TUTAJ.

pochyle drzewo

Podsumowując…

Przestańmy się bać pochyłych starych drzew i spadających gałęzi. Przestańmy się bać energii jądrowej. Przestańmy się bać szczepionek. Przestańmy się bać głupstw! Ryzyko to nasz świat! Jesteśmy inteligentną, aktywną małpą, która musi się ruszać i podejmować wyzwania. Musi odważnie spojrzeć w przyszłość tak jak dziś odważnie spogląda w twarz wirusa, który sama stworzyła*.


*To środek stylistyczny, a nie fakt nauki. Tym niemniej wiele wskazuje na to, że nasza niefrasobliwość umożliwiła pojawienie się patogenu.

Na zdjęciu na górze tekstu ogołocone z drzew dawne chodakowskie zakłady chemiczne „Chemitex”. Jeszcze kilkanaście lat temu cały zakład był porośnięty i przesłonięty drzewami. Został ogołocony z zieleni bez żadnego powodu, tak jak cała przestrzeń wokół nas. To w takiej przestrzeni rodzą się realne niebezpieczeństwa.

 

Notatki z pandemii: wstęp na końcu

Teksty re-publikowane z bloga Autora p.t. Dlaczego ludzie wycinają drzewa?, subseria „Notatki z pandemii”. W Tarace za uprzejmą zgodą.


Re-terraformacja »

komentarze

[foto]

1. Odcinek z 16 marca na blogu Autora • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-16 21:50:39

Bardzo polecam i zachęcam następny odcinek "Notatek" na blogu Autora, tj. Andrzeja:

Notatki z pandemii – 16.03.2020 – Kwarantanna dzieci trwa. Dorośli w pracy
[foto]

2. Odcinek z 18.03.2020 – Wielkie sprzątanie przyrody nie ustaje • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-19 09:13:37

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)