Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 marca 2013

Wojciech Jóźwiak

Nowa mapa Międzymorza

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: AvaloniahistoriamapaMiędzymorzePolskaregiony

Mapy silnie działają na świadomość. Pośredniczą między nami a światem-terenem-Ziemią w jej/jego/ich konkretności. Są filtrem na rzeczywistość podobnie jak język, słowa, nauka, wiary. Siłą map jest ich (pozorna) oczywistość, czyli łatwość z jaką bierzemy je za real. (Podobnie jak za real bierzemy etykietki w rodzaju „Polak, Niemiec, katolik, muzułmanin” i inne.) Mapy jednak można rysować inaczej niż jest przyjęte (jeszcze raz pochwalę Diuka Skusikulę – sic! - za to że zainicjował w Tarace ten temat!) i przyglądać się, jak zmienia się wpływ na umysł i ewentualnie poglądy, świato-widzenie i idące za nimi nastawienia.

OK, do dzieła. Potrzebna będzie mapa (starej dobrej naszej) Europy, którą chcę przeinaczyć. Nie każda się do tego nadaje, większość, prawie wszystkie dostępne jej mapy, zwłaszcza te w Sieci, są za bardzo upstrzone propagandą, a my potrzebujemy mapy możliwie świeżej i dzikiej, konfrontującej nas z surowym stanem (sub)kontynentu. Znalazłem taką w pewnej kolekcji starych map: www.old-print.com/mas_assets/full2/J1191904/J1191904005.jpg.

Przy okazji: prócz obracania map czyli innego orientowania ich niż przyjęte północne, można mapy odbijać zwierciadlanie. Co jest zabiegiem brutalnym, ponieważ odrywa je od terenu-oryginału. Ale daje wgląd w cechy, które zwykłe proste odwzorowanie ukrywa. Mamy – przez nasz kierunek czytania – wdrukowane widzenie kierunkowe: od lewej strony do prawej. Gdy obić obraz zwierciadlanie, wychodzą cechy normalnie pomijane przez oko. Oto zwierciadlana Europa. Czy nie jest węszącym psem?



Proponuję na to coś nazwę Europies.

Zastosuję, do naszych celów, zabieg łagodniejszy: obrócę mapę naszych okolic (całej Europy nie warto) o 140 stopni, czyli południem do góry i dodatkowo 40 stopni w lewo. Wtedy Adriatyk i Półwysep Włoski leżą poziomo. Polskę mamy mniej więcej w środku wycinka.



Po co? Bo wtedy ujawnia się pewne przeważnie ukryte ukierunkowanie naszego kraju i okolic. Ukryta orientacja, wbudowana w teren. Tu konieczna dygresja. Zawsze dziwił mnie dziwaczny kształt Polski za Kazimierza Wielkiego, kpiący sobie z dzisiejszej maniery optycznego wpasowywania kształtów krajów w kwadraty/prostokąty o bokach południkowych i równoleżników. Polska KW nie miała wpisanych żadnych południków/równoleżników, za to trzymała się, niby na niewidzialnym (szklanym?) kręgosłupie, na jakiejś całkiem innej strukturze. Właśnie zmierzam do jej odkrycia.

Oto ta sama mapa co poprzednio, ale z dorysowanymi w Paint'cie liniami:



Najpierw skup uwagę na liniach niebieskich. Pokazują one uśredniony kierunek większych rzek. Idąc od prawa i góry, są to: środkowa Łaba, dolna Łaba, Odra (prawie ten sam kierunek!), Warta, Wisła z Sanem, Bug. Teraz przesuń się na lewo: Prut, Dniestr, Boh, środkowy Dniepr. I na prawo: Prypeć, Niemen z Wilią-Neris, Dźwina. Widzimy, że wielkie rzeki mają skłonność (tend) płynąć równolegle do siebie, trzymając się wspólnego kierunku, ukrytego w terenie-podłożu. Ciekawostką jest, że ten sam kierunek powtarzają dalej Góry Dynarskie, Płyta Adriatycka i Półwysep Włoski.

Widać, że lodowiec trochę zaburzył ten kierunek płynięcia rzek, uczynił ich trasy schodkowymi – ślad stadiów lodowca, ale od tych geologicznie świeżych schodków abstrahujemy.

Coś musi być w podłożu, w skorupie Ziemi, co rzeki uporczywie pamiętają. I jest. Linią fioletową na mapie zaznaczyłem Strefę Teisseyre'a-Tornquista. Biegnie ona z grubsza od delty Dunaju do Kołobrzegu. (Wawrzyniec Teisseyre mimo oksytańskiego nazwiska był Polakiem.) Co to jest? To jest krawędź prakontynentu Baltica. Baltica jako kra skorupy ziemskiej jest tak stara jak kontynentalna skorupa w ogóle. Okresowo zrastała się z innymi prakontynentami-kratonami w większe agregaty, i tak jest teraz, kiedy jest częścią superkontynentu Afrazji, ale też okresowo uwalniała się i żeglowała po oceanie luzem jak dziś Australia, ostatnio tak w Kambrze, około 550 Ma czyli milionów lat temu. Na przełomie Ordowiku i Syluru, ca 440 Ma, zderzyła się z mniejszym kontynentem Avalonią, na którym (na którego szczątkach) leżą dziś Poznań, Kraków, Londyn, New York i Richmond.



Oryginał patrz: sv.wikipedia.org/wiki/Tornquistzonen


Dobrze zgadujemy! Kierunek niebieskich rzek odtwarza krawędź Baltiki, Strefę Teisseyre'a-Tornquista i kierunek sfałdowań Avalonii.

Purpurową linią zaznaczyłem granicę Lasu i Stepu. Dziwnym trafem idzie ona prostopadle do krawędzi Baltiki. Cienkimi czerwonymi kreskami zaznaczyłem linie historycznych centrów i ich powiązań: w środku linia Kraków-Warszawa-Wilno, po prawej linia Berlin-Królewiec. Też z grubsza idą one prostopadle do Teisseyre'a-Tornquista, równolegle do las-step.

To jest właśnie ten ukryty a wciąż działający i odnawiający się szkielet naszego regionu! Jego początki sięgają czasów faktycznie niepamiętnych, bo Baltica „wyszczepiła” się i istnieje jako blok o swoim kształcie od co najmniej 1800 milionów lat. 440 Ma (temu) ta sieć geo-zmarszczek odnowiła się dzięki kolizji z Avalonią i fałdowaniom najpierw kaledońskim, potem hercyńskim. W epoce orogenezy alpejskiej (która trwa do dziś, ale „u nas” zamarła, przynajmniej na razie) odnowiła się ponownie, bo w tym kierunku dokleiła się Płyta Adriatycka (mała, ale aktywna wyspa, która kiedyś oderwała się od Afryki), i ten sam kierunek powieliły (wypietrzone od jej nacisku) Karpaty. W „naszym” kierunku, ufundowanym przez tektonikę, kontynuowały płynięcie rzeki, a ich kierunek odziedziczyli ludzie i ich państwa.



Oryginał mapy: mokrzyccy.pl/mapy/mapa25.jpg


Polska Kazimierza Wielkiego, która stała się Twardym Rdzeniem (hardcore) przyszłej Rzeczypospolitej, była krajem rzek. Jej budowniczowie, administratorzy i mężowie stanu myśleli szlakami komunikacji, którymi wtedy i długo później były rzeki. Tamten kraj, jak szkielet ciało, formowały rzeki, kraj szedł za nimi: za Wartą, Wisłą, Sanem, Bugiem, Dniestrem, Bohem. Stąd wziął się jego kształt: dziwaczny dla nas, ale przecież najzupełniej zgodny z naturą.

Aż prosi się, żeby tamta Polska przedłużyła się była o Śląsk po prawej i Mołdawię po lewej. Może przy innych koniunkturach by tak było.

W połowie 19 wieku rzeki zaczęły przegrywać z koleją, następnie z szosami; w połowie 20 wieku zapomniano je, obracając je w kloaki i tak je postrzegamy niestety do teraz.

Jeśli ktoś obraz z Karpatami u góry mapy odbiera jako zbyt dziwny, „nienaturalny”, to polecam tę samą mapę, co na początku, z Karpatami na dole, ale tak jak poprzednio zorientowaną na krawędzie Baltiki:



Tak (jeśli nie z odwrotną orientacją) powinno się rysować i drukować mapy Międzymorza. Tu zresztą uwydatnia się sens tego ABC: Adriatyk u podstawy i jako podstawa, stamtąd przecież przyszła cywilizacja, tam nad Dunajem Słowianie rozpoznali się jako tacy; Bałtyk po lewej, Czarne Morze po prawej. Widać też nasze Międzymorskie wciśniecie pomiędzy Zachód (w lewym dolnym rogu), Orient (najpierw Bizancjum, potem Turków, w prawym dolnym), i Step koczowników, zamieniony później na Moskwę/Rosję (prawy górny). My pośrodku. Środkiem tej mapy, z dołu do góry, idzie (nienarysowana, bo powinieneś widzieć ją bez rysowania) Kolej Warszawsko-Wiedeńska, będąca odcinkiem dłuższej linii Wenecko-Wileńskiej.

Mamy wbudowaną i naturalną skłonność utożsamiać górę obrazu z kierunkiem przed siebie, a więc naprzód, kierunkiem ekspansji. (Astrologicznie kierunek do góry odpowiada Słońcu, kierunek naprzód, przed siebie – Jowiszowi.) Mapa rysowana jak powyżej wpaja widzom ekspansję i otwarcie ku scytyjskim równinom na północnym-wschodzie, który zresztą jest kierunkiem drugiej historycznej ekspansji Słowiańszczyzny (pierwszym był kierunek przeciwny, nad Dunaj). Energetycznie i odczuciowo bezpieczniej jest mieć (czuć że się ma) wały gór dynarskich i karpackich, i morze Adriatyku za sobą, a wyzywające (challenging) przestrzenie Scytii (czyli, urzędowo, Równiny Wschodnioeuropejskiej) i Syberii – przed sobą, na widoku. To jest nasz kierunek Yang, podczas gdy ciepła Wenecja leży na perymetrze Yin. Mając tamte góry-morza za plecami, człowiek czuje się jak w wygodnym fotelu (pilota?).

(Mapy orientowane z Karpatami i Adriatykiem do góry, mogą (jednak, niestety) wywoływać rodzaj klaustro- lub agorafobii, tak jakbyś był podczepiony pod sufitem i w każdej chwili mógł spaść w dół, w scytyjską przepaść-otchłań.)

Co jeszcze widać na tej mapie? Na przykład uderzającą symetrię, tym razem obrotową o 180 stopni, między Wisłą a Dniestrem. Zbyt wiele jest znaków na Ziemi dzisiejszej i przeszłej, żeby potencjalna dziś, a być może realna w przyszłości jedność Międzymorza miała być li tylko złudzeniem fantastów.


Wojciech Jóźwiak



komentarze

[foto]

1. Nie obracam map • autor: Przemysław Kapałka2013-03-27 17:34:23

Nigdy nie obracam mapy, zawsze trzymam ją tak, żeby napisy mieć w pozycji poziomej z lewej do prawej. Właśnie z czytaniem w innym kierunku mam problemy (tzn. przeczytam, ale nie jednym rzutem oka), a nie z odwzorowaniem sobie kierunków. Ale pod wpływem tych rozważań zaczynam się zastanawiać, czy nie warto spojrzeć na mapy i w ten sposób - nie dlatego, żebym zobaczył coś nowego, bo zobaczę to samo, ale żeby sobie poszerzyć percepcję.
[foto]

2. Napisy na mapach • autor: Wojciech Jóźwiak2013-03-27 18:18:26

Właśnie napisy są tym w mapach, co je skutecznie orientuje, czyli zmusza do oglądania/ czytania tylko w jednym przewidzianym kierunku.
Ale tę trudność akurat w Internecie, dla map internetowych, można by ominąć. Ktoś mógłby zbudować program-aplikację do wyświetlania map, gdzie napisy byłyby zawsze poziome, a  pozostałą treść można byłoby swobodnie obracać.
Tu jest jeszcze jeden punkt: odwzorowanie mapy. Przy pomocy technik rachunkowych, które dla komputera wcale nie byłyby bardziej "mocożerne" niż te normalnie stosowane przy graficznych wizualizacjach, można pokazywać każdy kawałek powierzchni Ziemi tak, żeby go jak najmniej zniekształcać. Obrazowo: tak jakby ten punkt stanowił centrum patrzenia - tak jakby był biegunem Ziemi. Jakieś uporczywe lenistwo + konserwatyzm panuje w info-geografii, że tego nie zastosowano powszechnie.
W każdym razie, w tych alternatywnie wizualizowanych mapach widzę RYNEK czyli BIZNES do zrobienia. Gdybym mieszkał w Kalifornii, pewnie już bym zakładał startup, koniecznie z Diukiem Skusikulą do spółki. :)

[foto]

3. Mapy • autor: Przemysław Kapałka2013-03-27 19:34:20

Mapy w innych kierunkach, niż standardowe, są co prawda rzadkie, ale się zdarzają. Najczęściej przedstawiają trasy spływów kajakowych.

Jak jest w GPSach? Te samochodowe przedstawiają teren z punktu, w którym się znajdujemy, i tak, że góra jest w tym kierunku, w którym jedziemy. Tylko nie zwróciłem uwagi, jak jest z napisami. (Jako wychowanek epoki, w której jakiekolwiek mapy były rzadkością i trzeba było sobie radzić z tym, co jest, jestem mało zainteresowany technologiami wyłączającymi myślenie, a samochodu nie mam.) Sam pomysł na mapy jest świetny, tylko nie wiem, czy rzeczywiście nowy.

[foto]

4. I tu jest pies odgrzebany • autor: Diuk Skusikula2013-03-29 13:33:47

No pies jak w pysk strzelił. Lustrzane odbijanie też fajne, oczywiście w ten sposób można się doszukać najróżniejszych kształtów, wielu zwierzęcych. Ameryka Północna do góry nogami i w lustrzanym odbiciu przypomina głowę jakiegoś dużego dzikiego kota. Twój Europies Wojtku z kolei jest najwyraźniej psem tresowanym, ciągnie kogoś węsząc na zachód, na krótkiej smyczy z Wysp Brytyjskich i z Sardyńsko-Korsykańskim medalikiem u szyi. Pomysł na mapy znakomity, rzeczywiście trzeba by było zbadać (i ewentualnie stworzyć) popyt, bo obawiam się, że tylko garść podobnych nam maposzołomów mogło by być w istocie zainteresowanymi pełną realizacją twojego pomysłu. Rzeczywiście GPSy wprowadzają jakiś przedwidok takich udogodnień, na górze mają kierunek, w którym zmierzamy, a nazwy ‘wiszą’ nad obracając się pod nimi mapą, ale… GPSy nie operują de facto na mapach, ale na ‘planach’, ogromnych prostokątnych bitmapach, na których im dalej od miejskich naprowadzaczy tym mniej dokładnie pokazują naszą mniej więcej pozycję, nie wspominając już o dynamicznej zmianie odwzorowania do punktu, z którego patrzymy, z możliwością, jak w Google Earth, łatwego oddalania się i przybliżania do mapy (dynamicznie zmieniającej się, a nie ogromnej patchworkowej bitmapy). Nie zdziwiłbym się gdyby wojsko posiadało taki software. Bo też i operacje wojskowe są ważną z odpowiedzi na pytanie ‘po co?’ Niektórzy w aucie muszą obracać atlasem, żeby patrzeć na niego z kierunkiem jazdy do góry, bo inaczej się gubią, ja, podobnie jak Przemek, nie muszę tego zabiegu wykonywać, bez problemu czytam mapę dowolnie ułożoną w stosunku do mojego wzroku i kierunku podróży. Jednak, żeby podróżować po znaczeniach symbolicznych, jak również aby rozumieć uwarunkowania topograficzne, obracanie mapy staje się niezbędne. Spostrzeżenia Wojtka związane z historią Europy w odniesieniu do jej topografii są fascynujące, podobnie w mniejszej skali, aby zaplanować fragment historii zwany wojskową operacją, Jagiełło potrzebował mapy zorientowanej według linii lasu, w którym chowała się sprzymierzona piechota, bo z wojskowego punktu widzenia jedynym ważnym kierunkiem jest kierunek natarcia. Wyruszam właśnie w kilkudniową podróż poziomą z 42 na 13 równoleżnik południowy, cztery i pół tysiąca kilometrów czytania książek drukowanych i notatek ołówkiem, pozdrawiam :)

5. Czyli strefa zgniotu • autor: Nierozpoznany#79092016-12-10 10:46:47

Ulubiony termin Jacka Bartosiaka :-) Czasem warto powiedzieć o rzeczach oczywistych, których nie zauważamy...

6. Jeszcze o obracaniu map • autor: Nierozpoznany#79092016-12-10 10:50:15

[foto]

7. Tu o tym było więcej: • autor: Wojciech Jóźwiak2016-12-10 15:54:00

Odkrywanie Międzymorza (2016-06-13) -- trzy lata później-nowiej-atualniej niż "ten" tekst.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)