Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 kwietnia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie Sheldrake'a (odcinków: 17)

Nowa nauka o życiu

Kategoria: Pytania i granice

« Nie jest łatwo pozbyć się energii Morforezonansowe wirusy, a raczej dlaczego ich nie ma? »

ns Pierwsza książka Ruperta Sheldrake'a, wydana w 1981 roku, a w 2009 uaktualniona, nosi tytuł A New Science of Life. Jak zdecyduje się przełożyć ten tytuł jej polski wydawca, jeszcze nie wiem. (Polski przekład jest przygotowywany do druku.) Z powodu tego „a”, faktycznie trudno spolszczyć. Ideę zawartą w tytule można by oddać słowami: „pewna szczególna nowa nauka o życiu”, albo: „pewien szczególny nowy wariant nauki o życiu”. Ale nauka o życiu to przecież biologia, greckie bios = życie, więc formalnie można by przełożyć jako „Nowa biologia”, ale jak widać, krótkie angielskie „a” trzeba po polsku straszliwie przegadywać, jak również science to nie jest całkiem to co „nauka”.


Idee wyłożone przez Sheldrake'a w tej książce jednak faktycznie przedstawiają całkiem nowy „gatunek” biologii. To, że żywe organizmy żyją, wynika wg Autora z nieodkrytych wciąż i nieznanych dotąd praw fizyki – o ile w ogóle da się je zaliczyć do fizyki. Materia ożywiona rządzi się prawami całkiem dla niej swoistymi. Pewnym dowodem na to może być to, że do tej pory nie zbudowano środkami technologii niczego, co przypominałoby cokolwiek żywego. Więcej, technolog-konstruktor na obecnym etapie rozwoju nauki w ogóle nie wiedziałby jak do tego się zabrać!

Tym nieodkrytym (przed Sheldrake'iem) i nieznanym (dotychczasowej) fizyce składnikiem życia są pola morficzne, które brytyjski autor układa w szereg: pola morfogenetyczne (sterujące rozwojem, czyli rośnięciem i różnicowaniem się żywych organizmów, a także ich regulacją czyli przywracaniem właściwej im formy) – pola motoryczne (sterujące ruchem) – pola behawioralne – pola społeczne (sterujące interakcjami zwierząt). Społeczne pola morficzne najbardziej rozwinięte są u pszczół, mrówek i termitów.

Pola morficzne mają punkt zaczepienia w fizyce. Mianowicie tam, gdzie zachodzi tworzenie formy, czyli układanie (się) licznych części w większą całość, z punktu widzenia energii panuje dużo większa dowolność niż ta, którą faktycznie obserwuje się w przyrodzie. Molekułom „wolno” krystalizować w wiele różnych sieci krystalicznych, ponieważ mogą ułożyć się w wiele wariantów sieci i warianty te nie będą się różnić energią. Jednak przeważnie molekuły jednej substancji krystalizują w jedną sieć, którą preferują z niewyjaśnionych powodów. Jeszcze bardziej uderzające jest to w przypadku polimerów, także tych „bio”, w tym białek, które mogą fałdować się w astronomiczne liczby wariantów (dziesięć do kilkudziesiątej potęgi), ale jednak wybierają jeden wariant (z pewnymi niezbyt licznymi modyfikacjami). Kryształy i polimery, dobrze poznane i wcale nie tajemnicze twory przyrody, są takie jakie są, nie z tego powodu, że taka właśnie ich forma wyróżnia się minimalną energią. Form o minimalnej energii jest wiele. A jednak jest coś, co ustawia te układy w ich szczególnym, występującym jako jedyny, kształcie.

W tym momencie przychodzi Sheldrake (ze swoją hipotezą) i mówi: układy te są takie, a nie jakieś inne możliwe z powodu ich minimalnej energii, ponieważ mając do wyboru wiele możliwości ułożenia się, wybierają takie ułożenie, które już kiedyś zostało wybrane. To jest hipoteza Sheldrake'a: w przyrodzie, kiedy pewien układ ma do wyboru wiele możliwych układów czy stanów nie różniących się energią, wybiera te, które podobny układ przyjął już kiedyś w przeszłości. Przyroda idzie szlakiem wcześniej przetartym!

Oznacza to, że między polimerem lub kryształem, który teraz waha się, w której konfiguracji ma spocząć, a wszystkimi podobnymi doń, które były w przeszłości, zachodzi rezonans. W wyniku tego rezonansu układ teraz zachowuje się tak, jak podobny do niego zachował się w przeszłości. To jest rezonans nie energii (bo energia nie jest tu przekazywana, inaczej niż w rezonansie elektromagnetycznym, akustycznym itd.), ale rezonans formy, czyli rezonans morficzny. Wszelkie twory „luźne energetycznie” czyli niezdeterminowane koniecznością przyjmowania stanu o minimalnej energii, ponieważ tych stanów mają mnóstwo – wchodzą we właściwy dla siebie stan (kształt, formę) dzięki właśnie rezonansowi morficznemu. Robią to, na co zaistniał kiedyś precedens. Im więcej było tych precedensów, tym rezonans formy jest silniejszy, bardziej zmuszający do pójścia za nim. Sheldrake uważa też, choć ostrożnie to podaje jako bardzo roboczą hipotezę – że przy rezonansie morficznym nie ma znaczenia przestrzenna ani czasowa odległość. (Przypomina to splątanie kwantowe, które też wydaje się „nie widzieć” przestrzennych ani czasowych odstępów.)

Sheldrake poszerza swój model idąc w kierunku tworów coraz bardziej złożonych. Rezonans formy, który uważa za (prawie) udowodniony u kryształów i polimerów, rozciąga na żywe struktury wewnątrzkomórkowe (których głównym budulcem są przecież polimery: białka, polinukleotydy z DNA na czele, wielocukry i lipidy, oraz ich kombinacje) – i dalej na żywe komórki, złożone z nich tkanki, narządy, organizmy i społeczeństwa organizmów. Tak jak polimerami rządzą ich morficzne pola, które sterują ich budową, tak i wszystkie wyższe poziomy organizacji „żywości” mają pola sobie właściwe. Termin „pole” jest tylko zwięzłym zapisem pojęcia rezonansu: jeśli coś z czymś rezonuje, to zakłada się, że w przestrzeni zalega pewien nośnik, medium tego rezonansu, czyli właśnie pole.

I tak, jak z kryształami są „stowarzyszone” (autor używa ang. słowa associated) pola kształtu, które je zmuszają do krystalizacji w taką a nie jakąś inną energetycznie dopuszczalną sieć, i jak z polimerami są stowarzyszone pola dbające o to, żeby sfałdowały się tak a nie inaczej, to podobnie na drugim końcu hierarchii złożoności żywych istot działają morficzne pola, przykładowo, chwytania zdobyczy, kopulacji, karmienia młodych i zachowania się w stadzie.

Pola morficzne są – idąc za wizją Sheldrake'a – koniecznym składnikiem życia, a to, że istniejąca nauka ich nie zauważa, niewiele znaczy, bo przecież też przez wieki nie zdawano sobie sprawy z tego, że np. wszystkie twarde przedmioty zawdzięczają swój kształt i twardość strukturom kwantowym, a zjawisk kwantowych też przez wieki, aż do Maxa Plancka 1900 r., nie dostrzegano.

Czytanie Sheldrake'a: wstęp na końcu

O koncepcjach Ruperta Sheldrake'a na tle innych poglądów.

Książki czytane: Rupert Sheldrake, A New Science of Life, III wyd. 2009, The Presence of the Past, 1988.



« Nie jest łatwo pozbyć się energii Morforezonansowe wirusy, a raczej dlaczego ich nie ma? »

komentarze

1. A co z równoległymi wymiarami ? • autor: Nierozpoznany#27162013-04-06 17:51:13

Równoległe wymiary naszego Świata są zarówno mniej jak i bardziej subtelne. Tu gdzie jesteśmy materia jest już maksymalnie gęsta. Ale zapewne może być i gęstsza i ciemniejsza. Idąc w drugą stronę na pewnym poziomie wymiarów nasze ciało jest już bliższe światłu niż materii. Uważam więc, że nie ma nic stałego. Kształt i forma jak i tekstura i struktura są więc pewnym rodzajem iluzji. Im gęstsza materia tym większa iluzja. Im bliższa światłu tym mniejsza. Nasza cielesna ewolucja w kierunku światła na pewno nastąpi ?!

2. Ważne • autor: Nierozpoznany#61162013-04-06 23:01:40

Super! W tym roku równolegle wejdą dwie książki Sheldrake'a na polski rynek. Polskie "pole morficzne" się wzbogaci. :-)
[foto]

3. Która druga? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-04-07 08:56:01

Która będzie druga książka Sheldrake'a? - Pytam Mata.
[foto]

4. Materia gesta i ciemna • autor: Wojciech Jóźwiak2013-04-07 09:02:19

Jacku, słowa "materia gęsta i ciemna" należą do okultyzmu, a właściwie do czegoś dawniejszego, bo do gnozy. Sheldrake nie używa takich pojęć (lub pseudo-pojęć). Mimo dziwności swojej hipotezy pozostaje człowiekiem nauki i zajmuje się tym, co jest możliwe do sprawdzenia. A nie "mitologią".
Aha, "ciemna materia" którą znaleźli astrofizycy, jest "ciemna" nie w sensie zwykłego użycia tego słowa, gdzie "ciemny" znaczy "pochłaniający światło i sam nieświecący" - tylko nazwano ją "ciemną" ponieważ jest doskonale przezroczysta - i dlatego jej nie widać.

5. Wyższe Wymiary • autor: Nierozpoznany#27162013-04-07 10:25:25

Wojtku !

Gdyby Shedrake sięgnął do mistycyzmu pojąłby że są wyższe wymiary, których my poza krótkimi doznaniami mistycznymi badać nie potrafimy !!! Przytoczę poniżej krótki opis i jeden list.

Z ręką na sercu mówię – Otchłań gdzie umiera dusza istnieje – Ciemność/Piekło gdzie są potępione i udręczone dusze pełne lęku i nienawiści istnieje – Światłość/Miłość stare Niebo gdzie dusze Zbawione są ze sobą zjednoczone pełne szczęścia istnieje – BÓG Pełnia Miłości gdzie dusza w nowym Niebie jest już Jednym z Bogiem istnieje. Na naszym ziemskim poziomie już więcej mistycznie poznać nie można !!! No chyba jeszcze astral – czyściec – ale to niższy stan niż wyżej wymienione ?!

Pan Profesor Frank Wilczek

Szanowny Panie Profesorze !


Będę pisał po polsku ponieważ mój język angielski pisany jest kiepski i już bardzo dawno nie posługiwałem się językiem angielskim.

Spróbuję zwięźle opisać moje doświadczenie i wiedzę odnośnie wymiarów – zarówno wymiarów materialnych jak i wymiarów duchowych dzięki którym materialne istnieją i z powodu których materialne ulegają zagładzie. Również zamieszczam pewną propozycję.

Od około 1997 roku zacząłem się intensywnie interesować kwestią głoszonej na wschodzie i występującej również w Biblii prawdy, że Bóg jest Miłością i Światłością oraz tym, że ta Miłość i Światłość jest w nas. Pragnienie aby to poznać rosło, a kłopoty życiowe które jednym ciągiem trwały od 1993 roku tylko się potęgowały. Stałem się z tego powodu bardzo nerwowy. W grudniu 2000 roku bardzo się zdenerwowałem na Żonę i nagle Świat zniknął, a ja [moja dusza] znalazłem się w jakiejś Otchłani, w której istniał tylko stan nieskończonej nienawiści. Coś potwornego. Z wielkim trudem wezwałem Jezusa i stan ten przeminął. Następnego dnia zacząłem się bardzo gorąco modlić do Jezusa aby mnie zabrał do nieba. I nagle Świat zniknął. Moja dusza jednoczyła się z Osobową Pełnią MIŁOŚCI, Miłosierdzia, Współczucia i WIEDZY. Wszystko było wiecznym TERAZ. Podkreślę, że był to stan Pełni - Nieskończoności poza czasem, przestrzenią i materią. I co najdziwniejsze stwierdziłem, że ten Osobowy stan chociaż ma charakter nieskończony jest faktycznie we mnie. To był nagły szok. Pojąłem, że w każdym i dobrym i złym, w każdej istocie mieszka Bóg - Miłość w całej swej Pełni. Na wiosnę 2001 roku tęskniłem za niebem. Nagle Świat zniknął, a ja [moja dusza] zjednoczyłem się ze ŚWIATŁOŚCIĄ, a raczej energią – stałem się Osobową Pełną Światłością. Światłość ta była przepełniona również Miłością i miała również wymiar nieskończoności poza czasem, przestrzenią i materią. Gdy wróciłem z tego stanu dosłownie czułem jakby każda cząstka mojego ciała rodziła się wciąż i wciąż z tej Miłości i Światłości. Później kłopoty życiowe się spotęgowały. Jednocześnie jakaś energia usiłowała się ze mnie wydostać i wypływała przez kręgi na karku. Prawie 1,5 miesiąca nie spałem latem 2002 roku. I po tym okresie energia przebiła się na czubek mojej głowy. Sen powrócił. Energia od tej pory płynie spontanicznie. W listopadzie 2002 roku jakiś głos z serca zapytał mnie; ‘czy wejdziesz do piekła ?’. Najpierw powiedziałem ‘nie’, a potem ‘tak’. Był 11.11.2002 roku. W pewnej chwili usłyszałem jakby dom pękał. I nagle znalazłem się w zupełnej bezkresnej Ciemności. Odczułem, że jest tam wiele duchów pełnych nienawiści względem siebie i względem Świata oraz pełnych lęku przed silniejszymi – panowała tam potworna udręka. Pan tej domeny usiłował przechwycić moją duszę. Dosłownie wchłonąć ją. Ale gdy zacząłem czuć względem Niego Miłosierdzie natychmiast odpuścił. Zobaczyłem jeszcze przebłyski Światła w Ciemności i znów byłem w naszym Świecie. Czułem zapach kwiatów. Nie wiem co się wtedy działo z moim ciałem ? – zapewne było w tym Świecie w którym żyjemy ?

Nie od razu ale po pewnym czasie zrozumiałem, że doświadczając Ciemności doświadczyłem mocy sprawczej przyczyniającej się do niszczenia Świata materii - mocy zupełnie przeciwnej Miłości i Światłości, które są mocami stwórczymi. Kapłani nie chcieli, a może nie potrafili mi wyjaśnić co mnie spotkało. Więc zacząłem sam badać te sprawy zagłębiając się w studiowanie ezoteryki oraz duchowości wschodu i zachodu. Kłopoty życiowe jeszcze bardziej się spotęgowały – jakby jakieś złe fatum nade mną zawisło. Jednocześnie miałem bardzo przykry dar odbierania uczuć innych istot; zarówno ludzi jak i istot z innych wymiarów – zwłaszcza z tych wymiarów związanych z ciemną stroną mocy. Studiując wiedzę ezoteryków z przekazów z Kosmosu szybko zorientowałem się, że zwiedziłem 7 pozytywny i negatywny poziom na którym jest już tylko uczucie [Miłość lub Nienawiść] i zwiedziłem poziom 6 [Światłość-Miłość i Ciemność-Nienawiść-Lęk]. Mówiąc bardziej zrozumiale zwiedziłem stany ducha Świętego i Nieświętego czyli stare i nowe niebo oraz stare i nowe piekło. Dotknąłem przyczyny sprawczej, która stwarza materię i przyczynę sprawczą która materię unicestwia – mówiąc jeszcze dobitniej poznałem przyczynę wiecznej nieśmiertelności na pewno duszy, a być może i ciała oraz przyczynę unicestwienia i duszy i ciała. Przeczytałem wiele ale u nikogo podobnego doświadczenia nie spotkałem ?!

Światłość i Miłość 6 i 7 wymiaru są ze swej natury nieskończone – z tego też względu stanowią niewyczerpaną energię – energię pełną inteligencji i mocy stwórczej – energii z której powstaje cały widzialny i niewidzialny Wszechświat – energii, którą nosimy w sobie. Grawitacja jest pochodną tej energii. Istnieją więc poziomy, z których można czerpać darmową energię bez jakichkolwiek ograniczeń. Ta energia jest wszędzie ponieważ nie ma fizycznych granic. Opanowanie tej energii pozwoli ochronić życie i zdrowie ludzkie. Pozwoli ochronić poszczególne obszary Ziemi, a nawet całą Ziemię przed naturalnymi kataklizmami. Da ludzkości dostęp do wszelkich wymiarów i dostęp do dowolnego miejsca we Wszechświecie oraz do całej wiedzy jaką ten Wszechświat zgromadził.

Z wiedzy ezoteryków można się dowiedzieć, że ludzie żyją w trzecim wymiarze – jest to jak wiemy wymiar materialny [minerały, skały, rośliny i zwierzęta tworzą wymiar 1 i 2]. Istnieje podobno wymiar materialny czwarty ? Piąty wymiar jest już ponad materialny i w nim przebywają dusze indywidualne mające formę – jest to tak zwany astral lub czyściec.

Osobowa Pełna Miłość [7 wymiar] emanuje z siebie Światłość, która stopniowo przechodząc w energię zaczyna przyjmować formę. Forma ta w wyniku przemian energii w materię staje się formą materialną. Jestem przekonany, że proces ten można odwrócić. Czyli możliwe jest przejście od formy zmaterializowanej w czystą energię. My tego nie potrafimy ponieważ nasz rozwój duchowy i technologiczny stoi na bardzo prymitywnym poziomie. Może udało się to pojedynczym Mistrzom ? – Jezusowi i pewnej grupie Joginów i starożytnych Mędrców [również współczesnych żyjących w Azji]. I na pewno ten proces przemiany energii w materię i materii w energię [czyli materializacji i dematerializacji] opanowały wysoko rozwinięte cywilizacje. Z krążącego po internecie przekazu od Federacji Galaktycznej wynika, że cywilizacje zrzeszone w ramach Federacji posiadły technologie umożliwiające dematerializację i materializację [przekaz w języku polskim dołączam do listu].

Jak wiadomo dostrzegamy 5 % materii w naszym Wszechświecie. Jak wygląda 95 % pozostałej materii możemy tylko domniemywać. Uważa Pan, że istnieją aksjony - czarna materia o obniżonej wibracji. Osobiście bazując na własnych doświadczeniach i na wiedzy ezoteryków odnośnie wspomnianego 4 wymiaru dochodzę do wniosku, że jest to materia przemieniona – czyli bliższa Światłości – czyli bliższa energii, która stworzyła ten Wszechświat. Z tego też względu jest to materia poddana tak wysokim energetycznie wibracjom, że dla nas żyjących w 3 wymiarze jest ona niewidoczna – jedynie może być widoczna w stanach mistycznych podobnie jak 5, 6, 7 wymiary. A przyczyną sprawczą starzenia się i umierania materii jest wspomniana Ciemność. Wyeliminowanie wpływu Ciemności pozwoliłoby osiągnąć materii tak wysokie wibracje, że z dziecinną łatwością materia mogłaby się przemieniać w Światłość, tak jak z dziecinną łatwości Światłość emanuje z siebie materię. A to oznaczałoby nieśmiertelność materii - albo co najmniej niepojętą dziś dla nas długowieczność [o takiej niepojętej długowieczności w dobrym zdrowiu i szczęściu mówią Wedy, Biblia, przekazy z kosmosu]. Na niewielką skalę mistyczną byłem w stanie przemienić część Ciemności w Światłość. Ale w pojedynkę jest to zbyt bolesne i niebezpieczne. Może gdyby więcej osób w tym uczestniczyło udałoby się Ciemność przekształcić w Światłość ? A może udałoby się to osiągnąć w jakiś technologiczny sposób tak jak wyżej wspomnianym cywilizacjom ?

To dobrze, że ruszył nowy akcelerator. Jednak problem tkwi w tym, że pozwala on badać skutek – czyli materię stworzoną przez Miłość i Światłość – a nie przyczynę - czyli samą Osobową Miłość i Światłość, stwórczą moc. Pozwala on rozbierać materię na czynniki pierwsze – jednak do samej przyczyny nie jest w stanie sięgnąć. Nawet nie jest w stanie sięgnąć do poziomu materii przemienionej, która z naszego punktu widzenia jest już bardziej Światłością niż materią.

Aby wzbogacić proces badawczy należałoby sięgnąć do doświadczeń Mistyków [Joginów], którzy rozpoznali przyczynę sprawczą czyli ducha, a wielu z nich osiągnęło tak duże zjednoczenie z duchem, że bez technologii mogą w Światłość wchodzić nie tylko duszą ale i ciałem. Wierzę, że badając sprawy Mistyki szybko zrodzą się pomysły na technologiczne opanowanie procesu dematerializacji i materializacji – czyli procesu stwórczego. Dobre siły z Kosmosu są gotowe pomóc nam w osiągnięciu tych technologii. Aby to opanować trzeba mieć jednak nie tylko mocny umysł ale i kochające serce.

Czasu mamy coraz mniej ponieważ zasoby ropy i metali skończą się za kilkadziesiąt lat, a gazu i węgla za sto kilkadziesiąt lat. Co to oznacza dla naszej cywilizacji ? – wiadomo ! Tak samo jak wiadomo, że na przykład wybuch super wulkanu lub upadek na Ziemię większego ciała niebieskiego może w jednej chwili zakończyć istnienie naszego gatunku jak zakończył istnienie wielu gatunków zwierząt i roślin w dziejach Ziemi.

Nie mamy zbyt wiele czasu – czuję to całym sobą. Już trzeba szukać takich technologii które mogą ocalić Ziemię i Ludzkość.

Pozostaję z nadzieją, że przetłumaczy Pan i przemyśli ten tekst.

Z wyrazami głębokiego szacunku.

Mieczysław Jacek Skiba




6. Druga książka • autor: Nierozpoznany#61162013-04-08 12:03:17

Wojtku,
drugą książką będzie "Nauka - wyzwolenie z dogmatów" (ang. "Science Delusion"), którą jeszcze tłumaczę. Na facebooku jest strona, gdzie zamieszczam fragmenty 'surowego' tłumaczenia.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)