Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 listopada 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Nowy paradygmat w Tarabuku

Kategoria: Projekt Taraka

« A jakby tak mieć swój cmentarz? Paradygmat w Tarabuku c.d. »

Fundacja Gaia Mater w osobie Kacpra Pilarskiego-Sokołowskiego zaprosiła mnie do dyskusji panelowej w Tarabuku, 14 listopada ('13). Tytuł-temat tej dyskusji z początku lekko mnie najeżył, bo... hmmm... kto by się nie najeżył na hasła „nowy...” „paradygmat...” „w religii...” Religii nie lubię, w połączeniu z napuszonym słówkiem „paradygmat” aż się prosi zacytować Crowleya, tak, Aleistera: „pluję na wasze nadęte wyznania”, lepiej w oryginale:

54. Bahlasti! Ompehda! I spit on your crapulous creeds.

Crapulous creeds – dobre jak Nietzschego Ich sah ihn krumm zum Kreuze kriechen – obie piękne i nieprzetłumaczalne na polski potężne aliteracje. I jeszcze: „nowy”, ten paradygmat, kiedy ja wcale nie kocham nowego, wolę to co jest zawsze.

Ale okazało się, że chodzi o New Age, ale nie to mnie przekonało do wzięcia udziału, tylko zestaw kolegów współzaproszonych: „Anna Sobolewska, Tanna Jakubowicz-Mount, Mirosław Piróg, Jacek Sieradzan, Wojciech Jóźwiak i Robert Palusiński” – donosiła ostatnio Gaia Mater dodając, że jeszcze czekają na potwierdzenie od kilku osób. Robi się ciekawie, więc i ja zapraszam.

Jakie są moje poglądy w tym temacie? Krótko:

(1) Kiedy myślimy o New-Age'u, co to jest, jak tę formację ująć, jak określić, koniecznie trzeba wziąć pod uwagę apokaliptyzm. Kiedy jakieś ruchy lub czyjeś poglądy próbujemy zaliczyć do New Age, powinniśmy zadać pytanie, czy dany ruch lub pogląd zawiera ideę apokalipsy. Czyli czego? – (a) końca świata, dodajmy, świata takiego jaki jest teraz, (b) zaimplementowania jakiegoś innego i in-spe lepszego świata lub światowego porządku, przy czym (c) ta wielka przemiana ma być powszechna, dotyczyć każdego i (d) być poparta przez jakieś siły, tendencje lub wyższe konieczności ponadjednostkowe czy wręcz ponadludzkie.

Przykłady: chrześcijaństwo jest apokaliptyczne, ponieważ (a) oczekuje „końca świata”, takiego jaki jest, i (b) zaimplementowania „królestwa bożego”, (c) oczywiście to dotyczy wszystkich, (d) poparte jest przez Boga. Komunizm jest (był?) apokaliptyczny, ponieważ (a) oczekiwał „końca historii”w tym zniszczenia znienawidzonego kapitalizmu, (b) zaimplementowania lepszego świata w postaci światowego komunizmu, (c) miał zwyciężyć na całym świecie i „ogarnąć ludzki ród” – tak śpiewali ci entuzjaści! (d) przemiana ta miała być poparta przez „obiektywne prawa historii” odkryte jakoby przez K. Marxa.

New Age jest apokaliptyczny bądź zawiera silny, wręcz definiujący go, nurt apokaliptyczny, według którego (a) nadchodzi, wręcz się już dzieje „wielka przemiana”: ma się zmienić nie tylko stan świadomości ludzi, ale także ich DNA lub materia, z której jesteśmy uczynieni, a to poprzez jakiś „kwantowy przeskok”, quantum leap (co jest niezłą bzdurą... ale tak zostawię); (b) powstanie nowy porządek świata, gdzie np. dzielenie się ze wszystkimi zastąpi handel i rynek, a powszechne braterstwo zastąpi narodowe i religijne zawiści; (c) przemiana ta będzie powszechna,a nie tylko np. będzie dotyczyć niewielu pracujących nad sobą; (d) będzie to poparte przez „przemianę czasu”, „zmianę epok”, „nastanie Ery Wodnika”, albo przez jakieś nadzwyczajne wynalazki lub nawet przybycie lub ujawnienie się kosmitów albo jakichś ukrytych mędrców. Zwolenników tego poglądu wcale nie speszyło to, że rok temu 22 grudnia 2012 NIC się nie wydarzyło.

Co postuluję: zanim zaliczamy coś do New Age, sprawdźmy, czy to coś jest czy nie jest apokaliptyczne. Podział na apokaliptyzm versus nie-apokaliptyczna reszta jest ważniejszy od podziału na New Age versus nie-New-Age.

Ja sam stoję i staram się stać po stronie nie-apokaliptycznej. Także Taraki nie otwieram na głoszenie poglądów apokaliptycznych, w tym apokaliptycznie-new-age'owych. Dlaczego? – Bo apokaliptyzmy są ideologiami leniwych, którzy myślą, że „ktoś” za nich odwali robotę nad własną (duchową?) przemianą, doskonaleniem i (być może?) wyzwoleniem. Oraz niesamodzielnych, którzy czekają aż jakiś „bóg” lub 'historia” lub „zmiana epoki” podejmie decyzję za nich.


(2) Co to jest „religia”? Jak pisał Pascal Boyer religia jest pakietem, w którym mamy: (a) „wiarę” w bogów (bywa, że w jednego), dalej: „wiarę”, że (b) pewni ludzie mają z nimi kontakt i (c) przekazują od nich jedynie obowiązujące zasady jak żyć, w tym (d) moralność i niekiedy także (e) ustrój społeczny, przy czym te zasady jak żyć często (f) organizują życie adherenta od poczęcia po grób. W pakiecie tym też są różne (g) scenariusze, np. obrzędy, gesty, modlitwy, pieśni, tańce, budowle itd.; a także jest (h) wyróżniona grupa-kasta zawodowców którzy to wszystko obsługują i (dodajmy) z tego żyją, zwykle nieźle i (dodajmy) tępią konkurentów. Tak określona religia jest – pisze Boyer, a ja się pod tym oburącz podpisuję – czymś historycznie względnym, co powstało historycznie niedawno wraz z miastami, państwami i pismami, ale niekoniecznie w każdej cywilizacji, i co u nas jawnie się kończy. Religia jako propozycja na życie jest nieżywa! (Co sto ileś lat temu zauważył Nietzsche, mówiąc że Gott ist tot.) Jest po raz któryś odgrzewanym daniem. Muzealnym eksponatem, naftalina, pajęczyna, kurz.

Coraz wyraźniej widać, że ludzie mogą mieć kontakt ze sferą transpersonalną i nic „religijnego” z tego nie wynika. Żaden nowy Mahomet stamtąd nie przynosi przepisów, jak wszystkim w szczegółach urządzić życie. A jak ktoś uprze się i przyniesie, to z tego kupa śmiechu.

A także coraz wyraźniej widać, że pomiędzy religią-religią (w wyżej wypisanym sensie) a „tradycyjnym” czyli oświeceniowym ateizmem-racjonalizmem jest szczelina, ba, wielka przestrzeń, gdzie mieszczą się poglądy i co ważniejsze, doświadczenia tych, dla których świat nie jest całkiem po ateistycznemu odczarowany, ale których z drugiej strony religie wcale nie pociągają.


(3) W świetle powyższego „szczelinowego” poglądu cały dotychczasowych religijny słownik jest podejrzany. Podejrzane jako fałszujące rzeczywistość są słowa: religia, wiara, wierzenie,wyznanie, bóg, bogowie, wieczny itd.


To na razie tyle, c.d. zapewne n. Czekam na podpowiedzi do tej mającej być dyskusji.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« A jakby tak mieć swój cmentarz? Paradygmat w Tarabuku c.d. »

komentarze

[foto]

1. Inna linia podziału:... • autor: Maria Piasecka2013-11-05 15:53:19

Inna linia podziału: co w NA jest wykreowane medialnie, marketingowe, a co wynika z wolnych i niezależnych religijnie poszukiwań duchowych indywidualnych/grup(k)owych?
Marysia
[foto]

2. Nagrają • autor: Wojciech Jóźwiak2013-11-05 20:56:53

Tak, Fundacja Gaia Mater chce nagrać tę dyskusję i udostepnić w Sieci.

3. lepsze i gorsze religie • autor: Jerzy Pomianowski2013-11-05 22:47:20

Dlaczego zatem (zwłaszcza po tym co zawiera punkt (2)) religia chrześcijańska jest be, a np obrządki, i kapłani pogańscy są cool?
Na zasadzie mniejszego zła?
[foto]

4. Kiedy cool, kiedy nie cool • autor: Wojciech Jóźwiak2013-11-05 23:04:37

Jeśli obrządki i kapłani pogańscy (buddyjscy, jogiczni, "szamańscy", "ayahuaskowi" itd.) zawierają się w punkcie (2) to NIE są cool.
Ale przeważnie nie spełniają warunków pkt. (2), więc są cool.

5. "Nowy paradygmat" • autor: Janeczka2013-11-06 10:36:31

"Nowy paradygmat" oznaczać może nowy stosunek do tego, co "jest zawsze". W starym to, co "jest zawsze" było traktowane marginalnie. Dominowały (i chyba nadal dominują) wypreparowane z wiecznych kontekstów poglądy, konsekwencja dotyczyła sformułowań w obrębie wybranego zagadnienia, a nie kompatybilności z tym, co "jest zawsze".

6. Jeżeli uznamy że... • autor: Nierozpoznany#74552013-11-06 16:55:11

Jeżeli uznamy że najważniejszą częścia "bycia religijnym" i religii jest kwestia relacji miedzy człowiekiem a Absolutem, czy człowiekiem a wszechświatem i pytanie i poszukiwanie czym ten Absolut jest to wszyscy, czy prawie wszyscy zaproszenie goście "są z religii", a że nie jest to religia w rozumieniu wiary w boga czy bóstwa, czy w rozumieniu/definicji podanej tu przez Wojtka, tego nie zmienia.
Tytuł jest specjalnie niedoprecyzowany, bo i doprecyzowany byc nie może, bo tektuje o czyms co, jak mamy nadzieję następować dopiero będzie a nie już nastąpiło.
I sądząc po tym wpisie Wojtka to zapowiada się bardzo ciekawa dyskusja, bo to o czym Wojtek napisał to dokładnie te same zjawiska które powodują że na dźwięk słów nju ejdż jeży mi się futro i zaprzeczenie tego co rozumiem jako Nowy Paradygmat.
[foto]

7. Ja nie bardzo wiem, co to jest absolut • autor: Wojciech Jóźwiak2013-11-06 20:11:28

Ja nie bardzo wiem, co to jest absolut (lub Absolut). Wolałbym i tutaj i w przyszłej dyskusji używać słów, które mają jakieś oparcie w doświadczeniu.

8. Tylko, że doświadczenie... • autor: Nierozpoznany#74552013-11-07 06:45:27

Tylko, że doświadczenie jest tak samo subiektywne i nierzeczywiste jak "absolut". Wszak dla kogoś częścią jego doświadczenia może być właśnie doświadczenie absolutu i dla każdego będzie to trochę coś innego-dla praktykującego dzogczen będzie to pozostawanie w stanie rigpa, dla chrześcijańskiego mistyka "obłok niwiedzy w którym to obłoku dusza jednoczy się z bogiem" dla wyznawców "psychedelicznego oświecenia" stan po ayahuasce/lsd/psylocybinie.
I zresztą właśnie wydaje mi się też dośc ważnym punktem w dyskusji nad Nowym Paradygmatem i tym co (ewentualnie) z sobą niesie. Stosunek do kwestii rozmaitości doświadczenia religijnego, subiektywności/obiektywności doświadczeń (związanych ze światem zewnętrznym i wewnętrznym).
Nota bene- podkreślę to teraz mocniej, z większością tego co napisałeś w swojej filipice całkowicie się zgadzam, sam jeszcze parę zarzutów bym mógł dorzucić. Z tym, że to o czym pisałeś jest przejawem "kiczu", takiego metafizycznego/duchowego disco-polo

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)