Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 sierpnia 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 172)

O Afryce

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: Afrykacywilizacjaeko-zagrożeniafuturologiapolityka

« Canettiego. Słoma i inne symbole masy Co mówi twoje ciało? »

Dzisiaj chłodno, trochę słońca, trochę pada, lato jakby się już kończyło, ale jeśli zdefiniować lato jako czas, kiedy wychodząc z domu nie trzeba się cieplej ubierać, to trwa. W takim dniu dwie lektury połączyły mnie z Afryką. Rupert Sheldrake twierdził, że gdy ktoś na ciebie patrzy, to ty czujesz jego wzrok, bo się odwracasz, gdyż patrzenie polega nie tylko nad odbieraniu fotonów, które rozproszyły się na przedmiocie, np. na twojej głowie (które i tak się rozpraszają, czy czyjeś oko je zbiera czy nie), ale również na tym, że pewne wspólne pole wychodzące z oczu i umysłu tamtego patrzącego obmacuje twoją głowę i wytwarza się kanał łączący jedno z drugim. Podobnie czytanie tworzy kanały z tym, o czym czytamy. Nie tylko czytanie, bo i wspomnienia, albo słyszenie piosenek, muzyki. Albo coś jest w powietrzu, jakiś tach.

Pierwszym dzisiejszym kontaktem z Afryką była strona www.worldlifeexpectancy.com/world-population-pyramid. Znajdują się tam ruchome wykresy tzw. piramid wiekowych dla świata i dla poszczególnych krajów. Radzę się nimi pobawić, bardzo to jest pouczające. Nie chcę opisywać tych wykresów, za dużo byłoby gadania, lepiej je obejrzeć, pouruchamiać, pozatrzymywać. Zapamiętać liczby ludności w poszczególnych krajach. Porównać ile ludzi żyło gdzieś w roku 1950 (od którego zaczyna się ta animacja), ile jest teraz (tzn. w 2020 r. – trzy lata to jak nic), i ile będzie w 2050 r., czyli niedługo, za 33 lata. 33 lata temu ja miałem 33 lata, więc to nie jest jakaś futurystyczna abstrakcja. Szkoda, że te prognozy nie sięgają dalej.

Wnioski, żeby się nie rozgadywać. Za te 33 lata, w 2050 r., eksplozja demograficzna wyhamuje. Albo właśnie będzie hamować. Albo przymierzać się do wyhamowania. Wiele krajów będzie w stanie demograficznej równowagi: kolejne roczniki będą tak samo liczne. Niektóre kraje nawet będą się nieznacznie wyludniać, dotyczy to m.in. Polski i naszych sąsiadów. Można powiedzieć, że nasz region w pewnym sensie jest szczęśliwy: nie dusi Ziemi przybywającym nadmiarem ludzi. Może nadal dusić przybywającym nadmiarem techniki i zwierząt hodowanych na zabicie i zjedzenie, ale to inny problem.

Eksplozja demograficzna wyhamuje w świecie, poza jednym megaregionem: poza Afryką subsaharyjską, czyli mówiąc z lekka po rasistowsku: czarną Afryką. Ponieważ kraje Afryki arabskiej wyhamują swój wzrost, który dzisiaj jest wykładniczy; ludzi będzie tam nadal przybywać, ale już nie tak lawinowo. Egipt będzie miał 150 milionów. Algieria 60. Wygląda na to, że w następnych dziesięcioleciach te liczby dobiją do, powiedzmy, 200 mln w Egipcie, 90 mln w Algierii i się zatrzymają, jak dzisiaj w Polsce.

Ale nie w Afryce tej czarnej. Tam demo-eksplozja będzie trwać i z tamtej animacji nie wynika, żeby miała zwolnić. W czarnej Afryce trwać będzie pomnażanie się ludzi wykładnicze, tzn. że co ileś lat ludność się podwaja. Kongo w 1950 r. miało 12 mln, w 2020 r. 90 mln, w 2050 200 milionów. Podwojenie co 20 lat. Około 2040 r. okres podwajania zaczyna się trochę zwiększać. Przez 100 lat wzrost 17 razy.

Tanzania w 1950 r.: 7 mln, w 2020: 62 mln, 2050: 140 mln. Wzrost 20 razy.

Nigeria w 1950 r.: 38 mln, w 2020: 207 mln, 2050: 400 mln. Wzrost „tylko” 10 razy. Tempo przyrostu trochę spadnie, ale do wyhamowania i stabilizacji daleko, jeśli w ogóle w przewidywalnej przyszłości taka opcja wchodzi w grę.

Co to znaczy? Zbliża się świat, w którym, z pewnym uproszczeniem, cały przyrost ludności będzie odbywać się w czarnej Afryce. Albo: cała młodzież będzie skupiona w Afryce.

Można to porównać ze stanem rzeczy w XIX wieku, kiedy gwałtownie rosła ludność Europy. – Chociaż nie aż tak szybko i nie w takich gigantycznych masach, jak teraz tam! Przyrost Europejczyków był wtedy w gołych liczbach ponad 10 razy mniej liczny niż ten obecny afrykański. Co robiła wtedy Europa? – Na wielką skalę eksportowała nadmiar ludzi. Właściwie, to nie było wtedy tak, że ci ludzie nie mieścili się w istniejących gospodarkach i trzeba było się ich pozbyć. Było odwrotnie: ponieważ młodzież była liczna, można ją było zarówno zatrudnić w miastach w nowych rodzajach gospodarki, jak i wysyłać do innych krajów i na inne kontynenty. Rosjanie mieli wtedy nadwyżkę urodzonych ludzi żeby zasiedlać Syberię, Anglicy nadwyżkę dla Kanady, Australii i kolonii w Afryce, USA brały ludzi z Niemiec, Austro-Węgier i Włoch. Francja wtedy miała niski przyrost, więc tylko na małą skalę osiedlała swoich ludzi w sąsiedniej Algierii. Gdyby nie demo-eksplozja Europejczyków i Amerykanów, nie powstałyby imperia: brytyjskie, rosyjskie, niemieckie i amerykańskie. Ale analogia nie jest całkiem dobra, ponieważ kraje Białego Człowieka równocześnie rozwijały gospodarkę, i to szybciej, niż rosła ich ludność. Uciekali przed Malthusem. I nie było wtedy globalnych ekologicznych barier dla powiększania gospodarki. One ujawniły się dopiero niedawno; najbardziej znaną jest antropogenne ocieplenie klimatu.

Pytanie jest, co kraje Afryki zrobią ze swoją ludnością, niemieszcząca się na tamtych terenach? A właściwiej: co ci ludzie zrobią ze sobą? Co wymyślą? Jakie wielkoskalowe masowe procesy uruchomią, lub zostaną one uruchomione z ich udziałem?

Przyznaję, że patrzę na to z pewnym egoistycznym przerażeniem. O tym, żeby przetrwała wspaniała tamtejsza przyroda, przeżyły słonie, nosorożce, zebry, goryle, bawoły, lwy i wiele mniejszych zwierząt, nie ma co marzyć. Być może nieliczne przetrwają w rezerwatach, a prędzej w refugiach założonych w bogatych krajach poza Afryką. Zagrożone są nasze wędrowne ptaki, które już teraz są masakrowane na przelotach, a w końcu mogą nie znaleźć odpowiednich ekosystemów na zimowanie.

Gdy się o tym myśli, widać, że Europa jest zależna od Afryki. Ekologicznie stanowimy jedną całość, pomimo przecięcia Saharą i Morzem Śródziemnym. To, co dzieje się tam, wpływa na to, co u nas, i odwrotnie. W XIX wieku Anglia, Francja, Belgia, Portugalia i Niemcy najechały i podporządkowały Afrykę. Teraz wahadło odwraca się. Oczywiście w postaci innych wpływów, których może nawet jeszcze dobrze nie widać, nie rozpoznajemy ich. Zwłaszcza z polskiej perspektywy można mieć pokusę, by je lekceważyć. Warto pomyśleć o tych ptakach: wilgach, bocianach, przepiórkach, jaskółkach. One mogą „ucywilizowania się” Afryki nie przeżyć. Są życiowo zależne od Afryki, od dostępu do jej ekosystemów. Może okazać się, że my, ludzie z Europy, w jakieś sposoby jesteśmy też zależni od Afryki.

Młodzi ludzie są główną siłą napędową – paliwem – gospodarek, kultur i cywilizacji. Wykresy na www.worldlifeexpectancy.com pokazują, że Afryka mieć będzie potężną masę tego paliwa w postaci setek milionów młodych ludzi „do zagospodarowania”. Niewielka (w porównaniu z afrykańską) nadwyżka baby-boomers urodzonych po II wojnie św. w USA i w Anglii stała się napędem rewolucji rocka, hippisów, minispódniczek, LSD i seksu w szalonych latach 1960-tych. Pokolenie wcześniej, nadwyżka młodzieży zasilającej Hitlerjugend, a potem Wehrmacht była koniecznym warunkiem wojennych i mocarstwowych zapałów Hitlera. Co wymyślą młodzi, może już urodzeni Afrykanie? Albo, co dla nich zostanie wymyślone?

Tu nie ma co hodować własnych lęków. Około 1900 roku powszechnie i podobnie obawiano się Chińczyków: Wyspiański pytał, czy trzymają się mocno, a Witkacy fantazjował Chiny okupujące Europę. Wcześniej cesarz Wilhelm II, gdy wysyłał wojsko tłumić powstanie w Chinach, zagrzewał je łżąc, że to będzie „odwet na Hunach”. Dzisiaj nas to śmieszy i brzydzi. – Ale pamiętajmy, że wtedy granice wytrzymałości ekosystemu Ziemi na człowieka były bardzo dalekie od przekroczenia. Dzisiaj są przekraczane. A to zmienia wszystkie rachunki. Dawne zabawy w podboje, dominacje, protektoraty, także w eksport cywilizacji i podbijanie rynków zbytu podlegają galopującej rozsypce, utracie sensu. To, co będzie się wydarzać, na pewno nie będzie żadną powtórką z historii.

Trzeba się uczyć. Poznawać. Próbować przewidywać. Inwestować w studia i instytuty badań afrykanistycznych. Szukać tam w Afryce kontaktów, kanałów porozumienia na poziomie ludzkim, nie tylko instytucjonalnym. Coś podobnego pisałem dwa lata temu, kiedy zaczynał się wielki introdus ludzi z Bliskiego Wschodu i Afryki, także przez Węgry i innych naszych sąsiadów. Migracje mogą się powtarzać i nasilać, ale chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, co to jest, co właściwie się dzieje. W 2015 roku, mam wrażenie, opinia publiczna i media były zupełnie skołowane i dotąd nie oprzytomniały. A brak wiedzy na poziomie opinii publicznej powoduje, że odpowiednia wiedza nie dociera także do polityków, niezależnie z której partii. Oni chyba nie mają lepszych źródeł informacji niż my zwykli klienci tv i internetu. Lepszej wiedzy też nie mają.

Musimy nastawić anteny na Afrykę. I robić to bez uprzedzeń, bez przesądów, bez płytkich uogólnień i bez ideologii. Powinniśmy (my? – kto, my? – „klasa myśląca” w Polsce i w sąsiednich krajach) stać się tak dobrze nastawieni, dostrojeni na Afrykę, jak dotąd byliśmy na Rosję.

Więc pierwszym dzisiejszym kontaktem z Afryką była tamta strona z wykresami demografii. Drugim kontaktem... W ogóle, to w Afryce byłem raz w życiu i to w tej jeszcze białej, północnej. Drugim kontaktem było szukanie w internecie, co wydarzyło się podczas niedawnej kwadratury Jowisza do Plutona. (W Polsce była wtedy ta katastrofalna wichura na Pomorzu.) Szukając natrafiłem na katastrofę w Sierra Leone, gdzie 14 sierpnia przed świtem na przedmieścia ich stolicy Freetown zwaliła się lawina błota z sąsiedniej góry. Bo tamto miasto zbudowano u stóp góry, który wyrasta na prawie kilometr z wybrzeża oceanu. W poprzedzających dniach spadło tam ponad metr deszczu, więcej niż u nas średnio przez rok. Od tego gleba w górach upłynniła się i spłynęła w dół jako lawina błotna. Zginęło 500 osób, 600 jest zaginionych, czyli zapewne również martwych, tylko nie wydobyto ciał. Wcześniej z mediów, do których mam dostęp, nic o tym nie wiedziałem. To jest miara tego, co wiemy o Afryce i jak nas interesuje. (Teraz widzę, że jednak w Wikipedii zrobiono również polską stronę o tamtej katastrofie.)

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Canettiego. Słoma i inne symbole masy Co mówi twoje ciało? »

komentarze

1. ludzie są gorsi niż korniki • autor: Jerzy Pomianowski2017-08-25 20:56:32

To prawda, że nic nie wiemy o Afryce, ale czy choćby o Rumunii wiemy dużo więcej? Właściwie poza Niemcami, Anglią, Francją, reszta świata tylko dostarcza telewizji "ciekawostek przyrodniczych", o ile dzieje się tam coś wyjątkowo okropnego.
To o czym piszesz wiąże się z nurtem ekologicznym zwanym "głęboką ekologią". Wpływowa grupa myślicieli już dawno zauważyła, że ochrona zwierząt czy drzew to beznadziejna walka ze skutkami, podczas gdy przyczyną zła jest wirus Homo sapiens mnożący się jak kornik, i to jego trzeba wytępić.
Np Pentti Linkola założyciel Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przyrodniczego Finlandii uważa że 90 ludzi na 100 jest całkowicie bezużytecznych (pewnie nie miał na myśli Finów) i trzeba ich się jakoś pozbyć.Jak? Linkola sugeruje eugenikę, aborcję, w ostateczności ludobójstwo. Szczególnie nie lubi wielkich miast dla których proponuje środki bakteriologiczne. Linkola nie jest jakimś wyjątkowym przypadkiem, bo podobne poglądy głosi wiele solidnie opłacanych instytucji.
Wiem oczywiście że przeludnienie jest groźne, ale w przeciwieństwie do zwolenników głębokiej ekologii nie mam zielonego pojęcia co z tym zrobić.
Propagowanie antykoncepcji w Afryce praktycznie całkiem zawiodło. Więc co?


2. Co TV • autor: JSC2017-09-01 07:30:11

(...)To prawda, że nic nie wiemy o Afryce, ale czy choćby o Rumunii wiemy dużo więcej? Właściwie poza Niemcami, Anglią, Francją, reszta świata tylko dostarcza telewizji "ciekawostek przyrodniczych", o ile dzieje się tam coś wyjątkowo okropnego.(...)
A i o tych krajach nie mówią wszystkiego, nawet tego okropnego... czego podam kilka przykładów:
- w Francji zostały praktycznie zostało przemilczane protesty, a póżniej rozruchy związane z ruchem Noir Debout
- kompletnie przemilczano zamach w Strabanie, który o dziwo odbył się przed dzień zamachu w Londynie
- w marcu Łukaszenko poinformował, że na granicy zatrzymano grupę 20 Polaków i Litwinów zatrzymano za szykowanie prowokacji zbrojnej, za którą grozi kara śmierci... do dzisiaj nie widać oznak, żeby TV, MSZ czy inne organy państwa cokolwiek o tym wiedziały
[foto]

3. O Afryce Koraszewski cytuje Kapuścińskiego • autor: Wojciech Jóźwiak2017-09-08 17:06:14

4. tam białemu reporterowi grozi śmierć • autor: Jerzy Pomianowski2017-09-10 19:38:14

Teoretycznie kopalnią wiedzy o Afryce powinny być książki Marcina Kydryńskiego, który w przeciwieństwie do Kapuścińskiego podróżował tam przez 20 lat, a nie tylko siedział w hotelu i czytał prasę anglojęzyczną. Trochę przesadziłem, bo Kapuściński parę razy rzeczywiście zapuszczał się w niebezpieczne miejsca. Nie mniej relacje Kapuścińskiego (te najsławniejsze) są z drugiej ręki, i bardzo starej daty.

Warto więc sięgnąć po książki prawdziwego podróżnika Kydryńskiego? Warto, ale tam są same emocje, nie składające się w syntezę, pokazującą przyczyny dla których Afryka wg Kydryńskiego nie ma żadnej przyszłości poza emigracją lub śmiercią głodową.

5. Warto przeczytać :... • autor: Nierozpoznany#87012017-09-13 18:49:50

Warto przeczytać : Zbigniew Sawicki- Afrykańskie i inne zmyślenia. To nie są reportaże, ale wiele się można dowiedzieć o tamtejszych stosunkach.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)