zdjęcie Autora

29 marca 2020

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 104)

O archetypowym podłożu paniki

Kategoria: Psychologia i polityka
Tematy/tagi: archetypychorobaepidemiaJungpsychoanaliza

« O dziwnym świecie O stratach ubocznych »

Tym, co najbardziej zagraża człowiekowi jest jego własna psychika. I to nie ta świadoma, indywidualna, ile bardziej nieświadomy aspekt psyche. Jung nazywał to nieświadomością zbiorową, na którą składają się instynkty i archetypy. Obecna panika dotycząca koronawirusa ma wyraźne podłoże archetypowe. Czym jest archetyp? To wiązka ponadindywidualnych skojarzeń wpływających na funkcjonowanie umysłu i powodująca silne reakcje emocjonalne. Wszystkie sytuacje istotne dla życia człowieka mają swoje wzorce archetypowe. Możemy więc mówić także o archetypie zarażenia, czyli o systemie skojarzeń dotyczących wszelkich zakażeń, powstałymi poprzez kontakt z substancjami takimi jak na przykład martwe czy chore ciało, albo w sytuacji zarazy. Archetyp ten konsteluje się w naszej świadomości wtedy, gdy pojawi się określony zestaw czynników. Po pierwsze, źródło zakażenia nie musi być widoczne, wystarczy „morowe powietrze”. Wszelkiego rodzaju wirusy doskonale spełniają ten warunek. Po drugie nawet ograniczony i krótkotrwały kontakt z czynnikiem zarażającym naraża na pełne ryzyko zakażenia. Innymi słowy, nie ma związku pomiędzy dawką a skutkiem. Musimy więc unikać wszelkich kontaktów, zgodnie z hasłem „zostań w domu”. Po trzecie, to co szkodzi nie traci swoich właściwości przez rozcieńczenie. Zatem nawet minimalne zetknięcie się z czynnikiem zarażającym jest groźne. Po czwarte, wszelki kontakt z substancją szkodliwą daje negatywne skutki, chociaż najgorsze skojarzenia rodzi myśl o jego połknięciu. Dlatego nie możemy dotykać twarzy, ani innych ludzi.

Ten archetypowy system skojarzeniowy w pełni manifestuje się w obecnej sytuacji. Okazuje się, że zalecenia epidemiologów w pełni pokrywają się z tym, co możemy nazwać archetypową psychologią wstrętu. Czy mogą zatem dziwić emocjonalne zachowania jednostek i irracjonalne zachowania rządów? W sytuacji pandemii włączają się wzorce archetypowe. Racjonalne argumenty idą w odstawkę. Pojawiają się rozmaite teorie spiskowe i bzdurne pseudointelektualne ruminacje zalewające media społecznościowe. Bardziej zagrażające są jednak emocjonalne reakcje, oparte głównie na strachu. Jakże łatwo utrzymywanie dystansu od innych może przerodzić się w nienawiść do innego. Staje się on wtedy kimś, na kogo projektujemy największe zło, staje się nośnikiem śmierci. Projektujemy na niego nasz cień. Wszystkie projekcje zaciemniają obraz innych ludzi, zniekształcają ich obiektywny ogląd, a przez to psują wszelką możliwość szczerych, ludzkich relacji. Inny staje się w ten sposób kozłem ofiarnym, którego obciążamy tym wszystkim, czego sami nie chcemy znieść. Zakończę symptomatycznym cytatem z Junga: „Rzeczywiście sądzimy, że możemy pochlebiać sobie, iż osiągnęliśmy już te szczyty jasności, bo wyobrażamy sobie, że tego rodzaju widma bogów pozostawiliśmy daleko za sobą. Wszelako tym, z czego wyrośliśmy, są tylko słowa-duchy, a nie fakty psychiczne, odpowiedzialne za narodziny bogów. Autonomiczne treści psychiczne wciąż nami władają tak, jakby były bogami. Dziś są to fobie, natręctwa i tak dalej, czyli objawy nerwicowe. Bogowie stali się chorobami; nie Olimpem włada teraz Zeus, ale splotem słonecznym, tworząc okazy dla poradni lekarskiej lub mącą mózgi polityków i dziennikarzy, mimowolnie rozpętując wówczas umysłowe epidemie”.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O dziwnym świecie O stratach ubocznych »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)